wtorek, 25 grudnia 2012
Rozdział 17
Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek. 8:14. To dziwne, że jest tak wcześnie, ja jestem wyspana. Ale i tak postanowiłam jeszcze nie wstawać, poczekam aż Mila się obudzi to razem zdecydujemy co dziś będziemy robić. Włączyłam sobie laptopa i oglądałam jakieś głupkowate strony. Na jednej z nich moją uwagę przykuł jeden z artykułów. Od razu na niego kliknęłam. Nagłówek brzmiał następująco: Czyżby najmłodszy członek One Direction, Harry Styles się zakochał?
Najmłodszy członek brytyjsko-irandzkiego zespołu One Direction, Harry Styles (18l) był widziany wczoraj z młodą dziewczyną, której nazwiska niestety nie znamy. Widziano ich jak razem jechali samochodem piosenkarza, prawdopodobnie do domu chłopaków. To jest ta sama dziewczyna, która towarzyszyła im w wywiadzie 2 dni temu w Milk Shake City. Czyżby to była nowa dziewczyna gwiazdy? Postaramy się dowiedzieć kim jest nieznajoma i co ją łączy z Harrym.
Pod artykułem znajdowały się nasze zdjęcia. Byłam zszokowana. Ja dziewczyną Harrego? hah..dobre. Muszę z nim pogadać, żeby to jakoś wyjaśnił. Mam nadzieje, że oni nie wiedzą kim jestem i gdzie mieszkam. Nie chcę aby mnie nachodzili, czy coś w tym rodzaju. Nie mam pojęcia do czego zdolni są tacy dziennikarze, no w sumie skąd bym mogła to wiedzieć.
Nagle poczułam jak ktoś (czytaj Mila :D) się wierci i coś mruczy pod nosem. Po chwili już siedziała obok mnie. Pokazałam jej ten artykuł, a ta się tylko bezczelnie zaczęła śmiać. Małpa jedna! Wolałam nie wnikać z czego tak się brechta, ona ma czasem takie przemyślenia, że aż mnie przeraża, chociaż znam ją nie od dzisiaj. Postanowiłyśmy, że wyruszamy w miasto, a na wieczór to jeszcze nic nie wymyśliłyśmy. Może coś nam wpadnie do głowy.
Wstałyśmy około 10, bo zachciało nam się jeść. Poszłyśmy do kuchni i zrobiłyśmy sobie jakieś kanapki i kakao. Rozłożyłyśmy się na kanapie w salonie i jadłyśmy nasze śniadanie. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wzięłam go do ręki. Na wyświetlaczu widniała uśmiechnięta twarzyczka mojej mamy. Od razu wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-No cześć mamuś, co tam?- zaczęłam.
-Cześć Majuś, macie na dzisiaj jakieś plany?
-No miałyśmy iść na miasto, ale gdzie dokładnie i co będziemy robić to jeszcze nie wiemy. A stało się coś? Potrzebujesz naszej pomocy?
-Mam wielką prośbę do was.
-O co chodzi?
-Podrzuciłybyście mi coś do szkoły?
-No jasne. A co to ma być?
-Na komodzie w naszej sypialni są spięte papiery, jakbyś mogła mi je przynieść byłabym bardzo wdzięczna.
-Nie ma sprawy mamuś.- uśmiechnęłam się do słuchawki.
-A i jeszcze na blacie w kuchni jest mój notatnik z numerami to tez go weź, starość nie radość i już zapominam o takich rzeczach.
-Oj mamo nie przesadzaj.
-Dobra, dobra ja wiem swoje.
-A kiedy ja mam ci to przynieść?
-Jak najszybciej jakbyście mogły.
-Okej, postaramy się tak do godzinki być w tej twojej szkole.
-Dzięki, zaraz ci wyśle adres SMS-em, a teraz lecę bo mam próbę.
-Oki, pa.-i się rozłączyła.
Powiedziałam Mili o co chodzi,a ta nie miała nic przeciwko, żeby odwiedzić moją mamę. Szybko umyłyśmy naczynia po śniadaniu i ruszyłyśmy się przebrać, bo w piżamach to chyba za daleko nie dojdziemy. Ja ubrałam to, a Mila to . Gotowe wyszłyśmy z domu. Mama przesłała mi adres. Nie chciało nam się iść na nogach, więc pojechałyśmy metrem. Zajęło nam to jakieś 10 minut. Budynku szkoły nie musiałyśmy długo szukać. Weszłyśmy do środka. Zapytałyśmy miłej pani gdzie możemy znaleźć moją mamę. Pokazała nam gdzie mamy iść. Bez problemu znalazłyśmy sale. Przez szybę widziałyśmy jak mama pokazuje swoim uczniom nowe kroki, a ruszała się przy tym znakomicie. Weszłyśmy do środka. Poczułam się trochę nieswojo, bo wszystkie oczy skierowane były na nas. Mama powiedziała kim jesteśmy i szybko do nas podbiegła. Podziękowała nam za fatygę, i poinformowała nas, że dzisiaj wróci trochę później niż zwykle, więc mamy sobie zjeść coś na mieście. Nam to było jak najbardziej na rękę, bo i tak tam się wybieramy, więc nie ma rządnego problemu. Po jakiś 5 minutach wyszłyśmy ze szkoły. Ruszyłyśmy w miasto. Weszłyśmy do jakiejś galerii handlowej, ale nic nie kupiłyśmy. Byłyśmy w Milk Shake City, gdzie panie z obsługi nas poznały i trochę z nami porozmawiały. Było całkiem miło. Później pochodziłyśmy trochę po Londynie i zrobiłyśmy chyba tysiąc zdjęć. Obie to uwielbiałyśmy. Około 14 zachciało nam się jeść, więc poszłyśmy na niezdrowe żarcie do McDonald's. Czasem można. Kiedy się już najadłyśmy dochodziła 15. Poszłyśmy do najbliższego centrum handlowego, bo Mili się przypomniało, że musi coś kupić bratu i mamie tak na pamiątkę. Chodziłyśmy od pół godziny po różnych sklepach, aż w końcu zauważyłyśmy sklep z deskami i tak dalej. Od razu tam ruszyłyśmy, gdyż brat Mili, Filip to taki skejcik i uwielbia takie rzeczy. W środku było tyle tego wszystkiego, że nie wiedziałyśmy od czego zacząć. Pomógł nam jeden chłopak, który tam pracował. Doradził, którą deskę wybrać i tak dalej. Czyli jeden mamy z głowy. Teraz mama Mili i gotowe. Nie miałyśmy pojęcia co jej możemy kupić. Myślałyśmy nad jakąś biżuterią, ale jak narazie to nic nam nie wpadło do gustu. Weszłyśmy chyba do 10 sklepu z biżuterią. Oglądałyśmy wszystko bardzo dokładnie, aż w końcu znalazłam śliczny wisiorek. Od razu pokazałam go Milenie, jej też się spodobał. powiedziała, że będzie pasował do kolczyków mamy, które sobie niedawno kupiła. Szybko zapłaciła i wyszłyśmy ze sklepu. Zegar wskazywał godzinę 17. Postanowiłyśmy ruszyć do domu i tam pomyśleć nad wieczorkiem. Ściemniło się, więc pojechałyśmy autobusem. Po około 20 minutach byłyśmy w domu, gdzie zastałyśmy tatę bawiącego się z małymi. Przywitałyśmy się z nimi poszłyśmy na górę. Schowałyśmy prezenty do garderoby, tak na wszelki wypadek, żeby nic im się nie stało. Zachciało mi się pić, więc szybciutko wymknęłam się do kuchni po szklankę soku. W drodze powrotnej wpadłam na genialny pomysł gdzie możemy wyjść. Zawsze chciałam to zrobić, z resztą Mila też. Mam nadzieje, że się zgodzi. Kiedy znalazłam się w pokoju moja przyjaciółka gadała przez telefon, zapewne z moim kuzynkiem, gdyż uśmiech nie schodził jej z twarzy. Nie chciałam im przeszkadzać, więc odpaliłam laptopa i usadowiłam się na moim łóżku. Musiałam coś sprawdzić, a było to związane z moim pomysłem. Gdy znalazłam czego szukałam akurat Mila skończyła rozmawiać przez telefon i wskoczyła na moje biedne łóżeczko.
-I co tam u mojego kuzynka?- zapytałam szczerząc się do niej.
-Skąd wiesz, że to on?
-Widziałam jak się szczerzyła do słuchawki.
-Oj tam, daj se spokój. A u Maxa wszystko okej- uśmiechnęła się.- A teraz powiedz co wymyśliłaś, bo widzę, że cię nosi. -zaśmiała się.
-Wpadłam na genialny pomysł.
-A mianowicie?
-Zrobimy sobie tatuaże.- uśmiechnęłam się szeroko.
-No co ty, ty tak na poważnie?
-No pewnie, że tak, przecież zawsze chciałyśmy sobie trzasnąć jakąś małą dziarę.
-Wiesz co?- zapytała patrząc na mnie dziwnym wzrokiem, aż się trochę jej przestraszyłam- Jesteś genialna- pisnęła, a mi kamień spadł z serca, że mnie nie skrytykowała.
-No to ruszaj zacny tyłek i ruszamy!- krzyknęłam i zamknęłam laptopa, po czym wstałam i chwyciłam za telefon leżący na stoliczku.
-Ej, ej ale czekaj. Gdzie my znajdziemy jakieś dobre studio co?
-Nie bój się, o wszystkim pomyślałam. Poszperałam trochę w necie, jak ty prowadziłaś ciekawą konwersację z Maxiem i znalazłam tu niedaleko takie studio. Same dobre opinie, więc myślę, że jest ok.- uśmiechnęłam się do przyjaciółki. Ta tylko odwzajemniła uśmiech i powiedziała:
-No to ruszamy.- i tak też zrobiłyśmy. Po niecałych 20 minutach drogi pieszo doszłyśmy do celu. W środku nie było dożo osób, zaledwie jakaś dziewczyna z chłopakiem, chyba para. Jesteśmy pierwszy raz w takim miejscu i nie wiedziałyśmy do końca jak mamy się zachować. Na szczęście pomógł nam w tym miły mężczyzna, a raczej chłopak, był może o 3 lata starszy od nas. Pokazał nam katalogi ze wzorami, abyśmy się mogły na jakiś zdecydować, ale to chyba było zbędne, bo my od dawna wiedziałyśmy jakie i gdzie chcemy mieć, więc zaprowadził nas do pomieszczenia w którym zastałyśmy wytatuowanego gościa siedzącego na krześle i palącego fajkę. Ja byłam pierwsza. Powiedziałam mu co chcę mieć, a ten od razu zabrał się do dzieła. Zajęło mu to jakieś pół godziny, ale efekty będę mogła zobaczyć dopiero wieczorkiem w domu. Nie ukrywam bolało trochę, ale mam nadzieje, że było warto. Potem nastał czas na Milkę. Facet uwinął się równie szybko. Po ponad godzinie wyszłyśmy zadowolone ze studia. Wróciłyśmy od razu do domu. Było już po 19. Zjadłyśmy kolację i poszłyśmy do mojego pokoju. Nie mogłyśmy się doczekać kiedy w końcu ujrzymy nasze cudeńka. Kiedy wyszłyśmy na górę, mój telefon zaczął dzwonić. Od razu odebrałam.
-Halo?-zaczęłam.
-Hej piękna- usłyszałam niski głos Harrego.
-Cześć Harry.- odpowiedziałam zaskoczona. Ciekawe po co dzwoni.
-Jesteś może w domu? Bo miałem przywieść co tą twoją bluzkę,a akurat jestem niedaleko twojego domu.
-Oj zupełnie o niej zapomniałam. Tak jestem w domu- odpowiedziałam szybko.
-To będę za 5 minut. Do zobaczenia.
-Ok, czekam.- i się rozłączyłam. Powiedziałam Mili kto dzwonił i co chciał. Postanowiłyśmy, że tatuaże zobaczymy po wizycie Harrego. Weszłyśmy, więc do pokoju i chcąc się przebrać udałyśmy się do garderoby. Założyłyśmy luźne szare dresy i jakieś bluzki na ramiączkach, bo w domciu było cieplutko. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-Hej Harry, wejdź.-wpuściłam go do środka, bo przecież nie będziemy gadali w progu.
-Cześć Maja przepraszam, że dopiero o tej porze, ale cały dzień byliśmy w studio i nie miałem jak się wyrwać. To twoja bluzka.- podał mi reklamóweczke z moją rzeczą.
-Nic się nie stało i dziękuje że mi ją przywiozłeś.
-To ja już chyba będę szedł, nie chce przeszkadzać.
-Harry?
-Hm?
-Bo mam taką sprawę.
-No co się stało?
-Bo dzisiaj rano czytałam taki artykuł o tym, że niby jestem twoją dziewczyną i...- zaczęłam nieśmiało, ale nie dokończyłam, bo chłopak od razu mi przerwał.
-Nie martw się już to wyjaśniłem, powiedziałem, że jesteśmy przyjaciółmi, mam nadzieje, że się nie gniewasz.-powiedział.
-Nie no co ty, dziękuje ci, że to wyjaśniłeś.- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
-Co ci się stało w rękę? -zapytał patrząc na mój opatrunek pod którym był tatuaż.
-A nic takiego.- strzeliłam buraka, nie wiedząc dlaczego. Harry spojrzał na mnie zaczął się chichrać.- Z czego się tak śmiejesz?
-No nie wstydź się, kiedy go sobie zrobiłaś?
-Skąd wiesz co to jest?
-Bo sam mam tatuaż- uśmiechnął się.-Więc kiedy go zrobiłaś?
-Jakieś 2 godziny temu -odparłam.
-A co to jest jeśli można wiedzec?
-Pokaże ci kiedy indziej, bo sama jeszcze nie widziałam tego cudeńka.- zaśmiał się.
-Maja?
-Hm?
-Masz jutro wieczorem może czas?
-Przepraszam, ale jutro nie mogę, już się umówiłam.
-Aha- powiedział smutno- To ja już będę leciał.- chciał wyjść, ale szybko dodałam.
-Ej Harry, nie smutaj, Idę na imprezę z moimi kuzynami i Milą.- ten momentalnie się odwrócił, a na jego twarzy można było dostrzec malutki uśmieszek.
-Nie no, przecież nie musisz mi się tłumaczyć.- powiedział po chwili, ja uśmiechnęłam się i odparłam:
-Wiem, że nie muszę, ale chciałam żebyś wiedział- uśmiechnęłam się.
-No to ja już pójdę- odwrócił się i chwycił klamkę, lecz po chili wrócił do poprzedniego miejsca i pocałował mnie w policzek- cześć.
-Pa.- i wyszedł. Ja z uśmiechem na twarzy wróciłam do pokoju. Od razu zabrałyśmy się za nasze tatuaże. Mój wyglądał tak ,a Mili tak . Oba były genialne! Oglądałyśmy je zachwycone, aż nagle dostałam SMS-a.
-Od Harrego- powiedziałam na głos.
"Hej piękna :) Mam nadzieje, że się nie gniewasz na mnie za dzisiaj, a jeżeli tak to bardzo przepraszam ;) Jeśli masz czas i ochotę to zapraszam w niedzielę na spacer w ramach przeprosin. Harry"
Od razu mu odpisałam:
"Hej :) Powtarzam jeszcze raz, nie musisz mnie przepraszać :) Dziękuje za zaproszenie, bardzo chętnie gdzieś się wybiorę. Do zobaczenia ;) Majka"
"Do zobaczenia :) Słodkich snów :*"
Już nic nie odpisałam. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 22. Spojrzałam na Milenę, prawie zasypiała na moim łóżku, zgasiłam światło i położyłam się obok dziewczyny i odpłynęłam...
_________________________
Dzieeeń dooobry.! :D
Jak się podoba? Zapraszam do komentowania :*
Buziaczki :***
niedziela, 2 grudnia 2012
Rozdział 16
Przez połowę drogi żadne z nas nie wydusiło z siebie ani jednego słowa. Czułam się dziwnie. Tak trochę niezręcznie. Nie wiedziałam jak mam się zachować, więc siedziałam bez ruchu, wpatrując się w to co widziałam za szyba... jakże ciekawe zajęcie. Rozmyślałam sobie nad tym co ja właściwie tu robię. Znam chłopaka zaledwie 4 dni, a już jadę do jego domu. Co mi odbiło? Nie mam pojęcia. Tak właściwie nic o Harrym nie wiem. Rozmawialiśmy na tej kolacji, ale czy to nie za mało? Oczywiście że tak! Ależ ja jestem głupia! Gdzie ja mam mózg? Ale z drugiej strony to Harry też nic takiego o mnie nie wie, a zaprasza do siebie. Ale ja jestem głupia! Przecież to ja sama mu się wprosiłam, a chłopak nie chciał mnie urazić, więc się zgodził. Pewnie sobie myśli teraz jakby się mnie tu pozbyć. Z rozmyśleń wyrwał mnie bardzo męski głos Harrego:
-Pięknie wyglądasz- uśmiechnął się, nie odrywając wzroku od drogi.
-Dziękuje- wydusiłam z siebie. Chłopak niestety zauważył, że coś jest nie tak, bo od razu zapytał:
-Maja, coś się stało?
-Nie, nic-powiedziałam, a po chwili dodałam- Harry, ja cię chciałam przeprosić.- Tak w zasadzie to nie wiem dlaczego to powiedziałam. Chłopak zdziwił, się bo od razu spojrzał na mnie i zmarszczył czoło.
-Jakoś nie za bardzo rozumiem, za co ty chcesz mnie przeprosić?- zapytał.
-No bo ja..-nie wiedziałam co mam powiedzieć- bo się tak bezczelnie do ciebie wprosiłam, a nie znamy się jeszcze tak dobrze. Pewnie myślisz, że jestem jakaś nachalna czy coś w tym rodzaju, ja nigdy czegoś takiego nie zrobiłam, zawsze trzymałam wszystkich na dystans, nie wiem co mi się stało. Przepraszam.- powiedziałam, ale nie dałam nic mu odpowiedzieć, bo od razu dodałam-Możesz mnie tu wysadzić jak chcesz się mnie pozbyć, ja się nie obrażę na prawdę Harry, nie musisz się za mną męczyć.- wszystko to powiedziałam bardzo szybko, prawie baz branie oddechu, sama się sobie dziwię, że tak umie.
-Ej Mała, nie musisz mnie za nic przepraszać- powiedział to z taką troską w głosie, że od razu zrobiło mi się tak jakoś milutko- Bardzo się ciesze że to zaproponowałaś, to był bardzo dobry pomysł. Sam chciałem cię zaprosić do mnie na kolację, ale bałem się, że jeszcze sobie pomyślisz , że chce ci coś zrobić, albo coś w tym stylu. Aha i jeszcze jedno, nie myślę, że jesteś nachalna, za to myślę, że jesteś przesympatyczną osobą, którą bardzo chciałbym poznać bliżej.- powiedział, a ja po tych słowach nie miałam już nic do powiedzenia. Bardzo mnie to zaskoczyło. W duchu rozpierała mnie radość z tego co usłyszałam, ale nadal czułam się jakoś dziwnie. Na szczęście po chwili Harry poinformował mnie, że jesteśmy już na miejscu. Zaparkował przed domem i wysiadł z samochodu. Już chciałam sobie otworzyć drzwi, lecz ubiegł mnie w tym chłopak.
-Zapraszam w moje skromne progi- powiedział i podał mi swoją dłoń, która była bardzo ciepła. Chwyciłam ją niepewnie i wyszłam z auta. Harry zamknął drzwi i pociągną mnie za sobą. Byłam trochę zaskoczona wielkością domu chłopaka. Po co mu taki duży dom? Nie wiem. A może on nie mieszka sam. Pomyślałam. Było mi trochę niezręcznie.
-Coś się stało?-zapytał, gdy już staliśmy przed drzwiami wejściowymi.
-Harry? przepraszam, że tak pytam, bo w sumie to nie moja sprawa, ale po co ci taki duży dom dla siebie samego?- zapytałam. On się tylko zaśmiał i odpowiedział.
-Ala ja nie mieszkam tutaj sam.
-Nie? - zapytałam.
-No już ci mówię tylko może najpierw wejdźmy do środka.- uśmiechnął się ślicznie.
-No dobrze dobrze- odwzajemniłam uśmiech i weszłam do środka.
Dużo przestrzeni. Nowoczesny styl. Ogólne wrażenie? Genialnie! Naprawdę. Bardzo mi się tu podoba. Na ścianach wiszą zdjęcia chłopców, gdzieniegdzie stoją jakieś instrumenty. Oczywiście wszystko do siebie pasowało. Kolory takie spokojne, stonowane. Największe wrażenie zrobiły na mnie schody! Były ogromne. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nabrałam ochoty, aby zjechać po ich poręczy, zawsze to uwielbiałam.
-Ale tu ładnie- powiedziałam zachwycona. Harry pomógł mi zdjąć płaszcz i powiesił na wieszaku.
-Dziękuje, a w zasadzie to dziękujemy. Sami wszystko urządzaliśmy.- uśmiechnął się słodko.
-Czyli mieszkasz tu z chłopakami?-zapytałam.
-No tak, wprowadziliśmy się tu niedawno. Kiedyś mieszkaliśmy bliżej centrum, ale tu jest o wiele ładniej i mamy spory ogród, w poprzednim domu nie było takiego, a my bardzo lubimy imprezy na świeżym powietrzu- zaśmiał się.- A teraz zapraszam do kuchni- powiedział i pokazał mi gdzie mam iść.
-Harry?- zaczęłam jak dotarliśmy do dużego pomieszczenia zwanego kuchnią.
-Tak?-odpowiedział.
-A nie będziemy przeszkadzać chłopcom?- zapytałam. Nie chciałam, aby byli na mnie źli, że zajmuje ich kuchnie.
-Nie no coś ty- uśmiechnął się- Ich i tak nie ma w domu, mówili, że wrócą późno, więc nie musisz się niczym zamartwiać.- uśmiechnęłam się- a teraz zabieramy się do roboty. Na co masz ochotę? Co gotujemy?- spytał.
-Hm, no nie wiem, nie wiem, a ty co byś zjadł?
-Ja to bym zjadł...-zamyśliła się.
-To ja proponuje zapiekankę, a na deser jakieś lody czy coś- powiedziałam po chwili.
-Właśnie miałem to powiedzieć- uśmiechnął się.
-No to do roboty.
-Czekaj, czekaj, mam coś dla nas-odwrócił się zaczął szukać czegoś w szafce.- O jest.- rzekł i podał mi jakiś materiał.- no załóż to się nie pobrudzisz.- Rozwinęłam. To był fartuszek, ale nie byle jaki fartuszek. Z przodu była umięśniona klata jakiegoś faceta. Spojrzałam na Harrego, uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ładny fartuszek- powiedziałam i odwróciłam go przodem do chłopaka. Ten jak go zobaczył od razu spojrzał na swój. Z przodu było namalowane ciało kobiety w samej bieliźnie. Zaczęłam się śmiać bez opamiętania.- Chyba sobie pomyliłeś fartuszki- powiedziałam po chwili nie przestając się śmiać.
-Ej no weź się zamień- prosił mnie chłopak.
-Nie ma mowy- odpowiedziałam i założyłam swoją umięśnioną klatę, a przed tym ściągając marynarkę.- No dalej Harry, zakładaj fartuszek, bo się pobrudzisz.
-Maja no, proszę cię, to miało być na odwrót.
-Nie, nie, nie, zakładaj szybciutko.
-Ale ty jesteś...
-No jaka jestem?-zapytałam rozbawiona
-Bardzo miła- uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
-No ja myślę.- chłopak założył swój fartuszek i odwrócił się plecami.- Harry pokaż się, chce zobaczyć jak wyglądasz.-po chwili zaprezentował się- no no no, do twarzy ci w... tym.
-Mi we wszystkim ładnie- powiedział śmiejąc się.
-No tak, a teraz chodź, bo my tej zapiekanki do jutra nie zrobimy.
-Idę, idę szefowo.- No i zaczęliśmy gotować. Myślałam, że Harry nie będzie nic umiał, tak wiem jestem okrutna, ale on robił wszystko bardzo dokładnie. Uparł się, że sam będzie przyprawiał, nie miałam nic do gadania. Kazał mi sobie usiąść na blacie, więc tak też zrobiłam. Miałam niezłe widoki. Nie żeby coś, ale tyłeczek to on ma sexi. Zaśmiałam się pod nosem. Jak usłyszał mój chichot, od razu się odwrócił.
-Co się tak śmiejesz? Ze mnie?-ja nic nie odpowiedziałam- Osz ty- krzyknął i podbiegł do mnie z brudnymi rękami. Zaczął mnie łaskotać, ja śmiałam się jak jakaś opętana.
-HARRY! PRZESTAŃ, BŁAGAM- darłam się.
-Przeproś ładnie to przestane- nie przestawał.
-Dobra, dobra przepraszam- powiedziałam.
-I to miały być ładne przeprosiny?- spytał i przestał mnie łaskotać.- Jeszcze raz, tylko postaraj się.
-Przepraszam- powiedziałam to najsłodziej jak umiałam, a on uśmiechnął się i palcem wskazał na swój policzek, ja zaśmiałam się i dałam mu buziaka, żeby mi już nie dokuczał.
-I to rozumiem.- pokazał całe swoje uzębienie. Ja tylko pokiwałam głową- Teraz zapiekankę do piekarnika na 30 minut i możemy jeść- powiedział zadowolony. Zeskoczyłam z blatu i ściągłam fartuszek.
-Harry, uduszę cię- powiedziałam, a chłopak od razu popatrzył na mnie nie wiedząc o co mi chodzi- patrz co zrobiłeś mi z bluzką, jest cała uwalona tymi twoimi przyprawami.
-Chodź pójdziemy to zmyć- pociągnął mnie do łazienki.- Zaczekaj zaraz przyniosę ci coś na zmianę- powiedział i pobiegł do góry, zapewne do swojego pokoju. Po niecałej minucie wrócił z jakąś bluzką- masz, załóż- podał mi ją i stał jak kołek czekając aż się przebiorę. Popatrzyłam na niego i odchrząknęłam znacząco. Ten się tylko uśmiechnął wyszedł z łazienki. Ja szybko ubrałam jego bluzkę, była na mnie za duża, ale cóż mogłam zrobić. Przynajmniej ładnie pachniała. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Usłyszałam pukanie do drzwi i szybko się opamiętałam
-Właź- tak też zrobił.
-Maja?- zaczął po chwili jak już kończyłam "prać" tą nieszczęsną bluzkę.
-Hm?
-Przepraszam cię, ja naprawdę nie chciałem- powiedział to tak słodko, że nie potrafiłam się już dłużej na niego gniewać.
-Oj no dobra, dobra, przecież nic takiego się nie stało, to tylko bluzka.- powiedziałam uśmiechając się ładnie.
-Naprawdę się nie gniewasz?
-Nie, nie gniewam się.
-To dobrze, bo jak powiedziałaś, że mnie udusisz, to się naprawdę przestraszyłem- zaczęłam się śmiać, a chłopak po chwili do mnie dołączył. Zostawiliśmy bluzkę w łazience, aby wyschła i wyszliśmy. Ruszyliśmy do kuchni śmiejąc się.
-Jeszcze 15 minut i będzie gotowa- powiedział spoglądając na nasze danie.
-Teraz ty siadaj, a ja przygotuję deser.- wyszczerzyłam się, a chłopak zrobił to co mu kazałam. Kiedy skończyłam, akurat zapiekanka była gotowa. Włożyłam deser do zamrażarki, nie pokazując Harremu, który był bardzo ciekawski i ciągle patrzył mi na ręce, a ja go cały czas ochrzaniałam, aby nie patrzył, bo nie dostanie deseru, ale on i tak swoje.
Wyciągnęłam wszystkie naczynia i nakryłam do stołu, a Harry przyniósł nasze dzieło.
-Smacznego- uśmiechnął się.
-Na wzajem- odwzajemniłam uśmiech i zabrała się za jedzenie. Było przepyszne. Naprawdę!
Harry przyprawił to idealnie. Po zjedzonej zapiekance nadszedł czas na moje dzieło. Wstałam od stołu i pobiegłam do kuchni. Wyciągnęłam je i jeszcze je lekko przyozdobiłam. Jak je położyłam na stole Harremu ślinka leciała.
-mmm, pychotka- powiedział jak już skończył.
-Yhym- odpowiedziałam tylko i odłożyłam łyżeczkę. Byłam tak najedzona, że się ledwo co ruszałam. Harry chyba też. Zaproponował, żebyśmy poszli do salonu, tak też zrobiliśmy. Włączył film, ale nie oglądaliśmy go tylko rozmawialiśmy, na wszystkie tematy. Począwszy od jedzenia, a kończąc na swoich byłych. Mogłabym tak z nim gadać przez całą noc, ale niestety musiałam już wracać do domu. Chłopak oczywiście uparł się, że mnie odwiezie. Nie było mowy, że wrócę taksówką.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do mojego domu. Harry włączył radio, leciały jakieś popowe kawałki. Przez całą drogę rozmawialiśmy o zespole. O najbliższej trasie do USA, o chłopakach i takie różne. Jakoś tak w połowie drogi przypomniałam sobie, że przecież zostawiłam bluzkę w łazience. Chłopak powiedział, że przywiezie mi ją jutro, a ja mu podziękowałam.
Kiedy podjechaliśmy pod dom Harry, jak to dżentelmen otworzył mi drzwi i pomógł mi wyjść. Odprowadził mnie pod same drzwi.
-Dziękuje za naprawdę miły wieczór- zaczął.
-Tak, ja też. Świetnie się bawiłam.
-Jeszcze raz przepraszam cie za bluzkę.
-Oj tam przecież nic się nie stało- uśmiechnęłam się.
-To ja już będę leciał, bo trochę zimno się zrobiło- odparł.
-Troszkę.- chłopak zbliżył się do mnie i pocałował mój policzek. Przeszedł mnie przyjemny dreszczyk. Popatrzyłam na niego i powiedziałam- No to dobranoc Harry.
-Słodkich snów Maju- uśmiechnęłam się i weszłam do domu. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale zawsze po spotkaniu z tym chłopakiem czuję się tak jakoś inaczej, jest to oczywiście przyjemne uczucie.
Z uśmiechem na twarzy ruszyłam po schodach na górę do swojego pokoju. Kiedy tam weszłam usłyszałam, że ktoś jest w łazience. Pomyślałam od razu, że to Mila. Usiadłam na łóżku i chwyciłam za telefon. Dochodziła 22, więc nie jest źle. pomyślałam. Położyłam się na kołdrze i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Do chwili kiedy Mila wyszła z łazienki i wskoczyła na łóżko. Widać było, że się cieszy, bo na jej twarzy zawitał ogromny banan.
-Co tam?- zaczęła- jak tam randka z Harrym? Widzę, że udana.- spojrzała na bluzkę chłopaka, którą miałam na sobie, z wiadomych powodów. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Ona nie była mi dłużna i też wszystko wyśpiewała. Max zabrał ją na romantyczną kolację przy świecach. Widać było, że bardzo go lubi. Jak opowiadała o nim to w oczach miała takie malutkie iskiereczki. Cieszę się, bo oni naprawdę do siebie pasują, tylko mi trochę ich szkoda, bo za 10 dni Mila wraca do Polski i zobaczą się dopiero w wakacje, jeśli wszystko dobrze pójdzie. Mam nadzieje, że wytrwają tą rozłąkę. Wierze w nich.
________________________
AAA!!! Nareszcie mi się udało dodać ten rozdział! Jestem bardzo zła, bo nie miałam w ogóle internetu. Mam nadzieje, że mi wybaczycie :)
Nie mam pojęcia kiedy następny, może jeszcze w tym tygodni uda mi się coś dodać :D
aaa i jak wam się podoba nowa płyta chłopaków? Bo mi BARDZO! Uwielbiam te ich nowe piosenki. Ciągle ich słucham, hah :P
Jak zawsze zapraszam do komentowania ;)
Całuski :*
czwartek, 8 listopada 2012
Rozdział 15
Obudziłam się jakoś po 9. Mileny nie było już w łóżku. Poszłam do łazienki. Umyłam twarz i zeszłam na dół. W salonie zastałam moją przyjaciółkę z laptopem na kolanach i słuchawkami w uszach. Słychać było niektóre dźwięki muzyki, której słuchała.
-I'm SEXY AND I KNOW IT! -zaczęła śpiewać, a raczej wydzierać się. Uwielbiam jak ona sobie tak "podśpiewuje". Podeszłam do niej i wskoczyłam na kanapę Ta od razu ściągnęła słuchawki i powiedziała śmiesznie poruszając brwiami:
-Hej lala- widać było, że miała świetny humor, i to lubię!
-No siema-uśmiechnęłam się, a ona odłączyła słuchawki i mogłam posłuchać razem z nią- a co ty tak wcześnie na nogach?- zapytałam.
-A jakoś tak się obudziłam i nie mogłam już zasnąć- powiedziała, a z głośników zaczęły wypływać pierwsze dźwięki piosenki Danza Kuduro. Obie ją uwielbiałyśmy, zaczęłyśmy śpiewać i skakać po kanapie. Kojarzyła nam się z wakacjami. Byłyśmy na koloni w Hiszpanii i tam ciągle jej słuchałyśmy. Na każdej imprezie leciała i tak dalej. Mamy z nią same dobre wspomnienia. Kiedy piosenka się skończyła padłyśmy na sofę i zaczęłyśmy się śmiać z samych siebie. Jakby ktoś nas tak zobaczył, pomyślałby, że jesteśmy jakieś stuknięte, albo, że coś brałyśmy. No cóż ja na to poradzę, że jak jesteśmy razem to odbija nam palma? No właśnie, nic.
-Co tam sprawdzasz?-zapytałam po chwili jak już się trochę uspokoiłyśmy.
-Weszłam na fb i obczajam zdjęcia.
-I co, znalazłaś coś ciekawego?
-yhm-i pokazała mi foty takiej jednej lali od nas z klasy. Na twarzy miała chyba z tone pudru, oczy wymalowane na różowo, doczepiane rzęsy, tleniona blondi. Oczywiście zdjęcie z rąsi i nie mogło zabraknąć dzióbka.
-mmm... brałby-zaśmiałam się.
-Nie no mów co chcesz, naturalne piękno.-dodała Mila. Później pokazała mi jeszcze parę osób.
Siedziałyśmy tak chwile słuchając hiciorów z tamtych wakacji. Wspominałyśmy nasze odpały na plaży i nie tylko.
-Fajnie by było pojechać tam jeszcze raz. - rozmarzyłam się.
-No przecież jedziemy w wakacje, nie?
-No pewnie! -krzyknęłam. Z brzucha Mileny wydobyły się dźwięki, oznaczające, że czas na śniadanie. Wyłączyłyśmy komputer i udałyśmy się do kuchni. Na szczęście lodówka była pełna. Zrobiłyśmy sobie pyszne tosty z dżemem malinowym, a do tego pyszne kakao, które wielbiłyśmy nad życie. Usiadłyśmy z talerzami i kubkami na kanapie. Włączyłyśmy MTV. Słuchając muzyki wcinałyśmy nasza śniadanko.
-To o której umówiłaś się z tym Harrym?-zapytała mnie Milena.
-O 18 ma po mnie przyjechać.
-Aha. To dzisiaj mam rozumieć, do domu na noc nie wracasz- zapytała, przy tym ruszając brwiami.
-Taa, bardzo śmieszne. Muszę cię rozczarować. Nie będziesz miała łóżka tylko dla siebie- zaśmiałam się. I w tym momencie do domu weszła mama z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Hej dziewczynki! -krzyknęła na powitanie.
-Cześć mamo, co się stało, że tak się cieszysz?-zapytałam.
-A nic takiego- odpowiedziała z jeszcze większym bananem na twarzy i poszła do kuchni.
-Mamo! Mów, błagam. Wiesz, że ciekawość mnie zżera.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kochanie.
-Oj mamo przestań się ze mną droczyć tylko opowiedz nam co się dzisiaj wydarzyło, że tak promieniejesz.
-No dobra, dobra. Tylko zrobię sobie kawę i już do was idę.
-Oki, czekamy- odparłam. Po chwili dołączyła do nas mama z wielkim kubkiem kawy z mlekiem.- No to mów już- powiedziałam zniecierpliwiona.
-No to mam świetną nowinę, a mianowicie, dostałam pracę-ostatnie dwa słowa wypiszczała.
-O to super mamo! Gratulacje!-krzyknęłam- A teraz pochwal się co to za praca.
-No więc, będę robić to co kocham, nareszcie.
-Mamuś do rzeczy.
-No już, już. Po kim ty jesteś taka niecierpliwa, co?
-Po tobie mamciu- uśmiechnęłam się- a teraz błagam mów co to za praca.
-A więc, będę pracowała w szkole tanecznej- powiedziała a ja byłam bardzo zaskoczona i lekko w szoku.
-Naprawdę?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak, naprawdę. Będę prowadziła grupę jakiś fajnych nastolatków, tak to powiedziała moja nowa szefowa. Dzisiaj mam się z nimi spotkać i porozmawiać, dowiedzieć się o nich czegoś więcej.
-A to oni do tej pory nie mieli nauczycielki? -zapytała Milena.
- Mieli,tylko, że zaszła w ciążę i nie wróci prędko, a raczej z brzuchem tańczyć nie będzie.
-Aha, a o której masz to spotkanie? zapytałam.
-Jakoś o 17. Akurat tata wróci z pracy, to zajmie się młodymi, więc nie masz się o co martwić.- powiedziała.- Aha, jak wracałam do domu to spotkałam Maxa i powiedział mi, że wpadnie dzisiaj do nas, bo się z wami umawiał czy coś takiego.- powiedziała, a ja spojrzałam na Milenę, która uśmiechała się od ucha do ucha. Już wiedziałam, że się umówili za moimi plecami. Już miałam się odezwać do Mili, ale mama dodała- Majka, a ty się kiedy do tej szkoły w końcu zapiszesz? Poszłabyś dzisiaj, miałabyś to wszystko już z głowy.
-Dobrze mamo pójdę.- powiedziałam, a mama poszła na górę.- Mila?
-hm?
-Co to za umawianie się z moim kuzynkiem bez mojej wiedzy?-zapytałam. Oczywiście bardzo się cieszyłam.
-Oj tam, właśnie miałam ci mówić, że Max przyjdzie, ale chyba się nie gniewasz?
-No coś ty, cieszę się bardzo- uśmiechnęłam się.- A teraz chodźmy na górę, przebierzemy się i pójdziemy do tej szkoły złożyć papiery.
-Oki- powiedziała i ruszyłyśmy do mojego pokoju.
Ubrana czekałam przy drzwiach na jeszcze nie gotową Milenę czyli norma. Na szczęście nie musiałam długo czekać, bo po chwili już zbiegała po schodach. Oczywiście pięknie ubrana i uczesana. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Pojechałyśmy metrem. Podróż nie zajęła nam długo. W szkole załatwiłyśmy co trzeba, nie było żadnych problemow z przyjęciem mnie do szkoły. Jedynym warunkiem było to, iż miałam nadrobić trochę materiału, ale to da się zrobić. Wróciłyśmy do domu jakoś po 12. Zostało mi trochę czasu do przyjazdu Harrego, a Mili do przyjścia Maxa, więc spokojnie mogłyśmy sobie pomalować paznokcie. W trakcie tej czynności rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Kiedy zegarek pokazywał już godzinę 13, stwierdziłyśmy, że nie mamy się w co ubrać. Jak paznokcie już wyschły, przeniosłyśmy się do garderoby w poszukiwaniu odpowiednich ubrań. Zrobiłyśmy niezły bajzel, ale co tam posprząta się. Po 2 godzinach wybierania, przebierania i robienia głupich zdjęć, wybrałyśmy stroje Zeszłyśmy na dół zrobić sobie coś do jedzenia na obiad. Kiedy weszłyśmy od razu skierowałyśmy się do lodówki. Wyjęłyśmy potrzebne składniki i zaczęłyśmy robić racuchy. Szybko nam poszło. Po około 30 minutach byłyśmy już pojedzone, a naczynia umyte, więc wróciłyśmy na górę Miałyśmy jeszcze sporo czasu, więc śpieszyć się nie trzeba. Trochę ogarnęłyśmy ten bajzel, który zrobiłyśmy w garderobie. W pewnym momencie usłyszałyśmy dźwięk nadchodzącej wiadomości. To Max napisał Milenie, że zabiera ją dzisiaj w jakieś fajne miejsce i że będzie trochę wcześniej, jeśli to nie problem. W takiej sytuacji musiałyśmy przestać sprzątać i zabrać się za Milne, żeby wyglądała olśniewająco. Najpierw zajęłyśmy się makijażem. Nie był za mocny, lecz też nie za mocny, po prostu w sam raz. Później ładnie wyprostowałyśmy włosy. Już w tamtej chwili wyglądała ślicznie. Następnie pomogła mi zrobić delikatny makijaż. Na początku nie wiedziałam co zrobić z włosami, ale Milena zaproponowała, że zrobi mi piękne fale i będzie cudownie, więc się zgodziłam. Po niecałej godzinie moja fryzura i makijaż były gotowe. Spojrzałyśmy na zegarek . 17:38 ! CO!? Mamy tylko 20 minut!? A prawdopodobnie Max przyjdzie jeszcze wcześniej! Szybko zabrałyśmy przygotowane ubrania i wskoczyłyśmy w nie. Oczywiście ostrożnie, aby nie popsuć włosów. Po 10 minutach byłyśmy gotowe. Ja ubrałam to , a Mila to . Nie chciałyśmy przesadzić i chyba nam się udało.
Usłyszałyśmy dźwięk dzwonka z dołu. Zeszłyśmy na dół. To był Max, więc Milena poszła otworzyć drzwi,a ja schowałam się w salonie. na szczęście usłyszałam jak rozmawiali.
-Hej- powiedział na samym początku Max.- Wow, ślicznie wyglądasz.
-Cześć, dziękuje- odpowiedziała Milen.
-To co idziemy?-zapytał chłopak.
-Tak- odparła i tyle ich słyszałam.
Po chwili znów usłyszałam dźwięk do drzwi, więc szybkim krokiem podbiegłam do nich, uprzednio popatrzyłam się do lusterka, aby upewnić się czy wszystko jest tak jak powinno. Tak też było, więc mogłam otworzyć. Oczywiście przed domem stał Harry z piękną czerwoną różą w ręku.
-Cześć Harry- przywitałam chłopaka.
-Hej Maju- powiedział i wręczył mi kwiatka.-to dla ciebie. -uśmiechnął się.
-Dziękuje- odpowiedziałam.
-Ślicznie wyglądasz.
-Oj nie przesadzaj.
-Ależ to najprawdziwsza prawda- zaśmiałam się.- W takim razie zapraszam do samochodu- powiedział i podał mi rękę, którą niepewnie chwyciłam i ruszyliśmy do auta chłopaka.
-I'm SEXY AND I KNOW IT! -zaczęła śpiewać, a raczej wydzierać się. Uwielbiam jak ona sobie tak "podśpiewuje". Podeszłam do niej i wskoczyłam na kanapę Ta od razu ściągnęła słuchawki i powiedziała śmiesznie poruszając brwiami:
-Hej lala- widać było, że miała świetny humor, i to lubię!
-No siema-uśmiechnęłam się, a ona odłączyła słuchawki i mogłam posłuchać razem z nią- a co ty tak wcześnie na nogach?- zapytałam.
-A jakoś tak się obudziłam i nie mogłam już zasnąć- powiedziała, a z głośników zaczęły wypływać pierwsze dźwięki piosenki Danza Kuduro. Obie ją uwielbiałyśmy, zaczęłyśmy śpiewać i skakać po kanapie. Kojarzyła nam się z wakacjami. Byłyśmy na koloni w Hiszpanii i tam ciągle jej słuchałyśmy. Na każdej imprezie leciała i tak dalej. Mamy z nią same dobre wspomnienia. Kiedy piosenka się skończyła padłyśmy na sofę i zaczęłyśmy się śmiać z samych siebie. Jakby ktoś nas tak zobaczył, pomyślałby, że jesteśmy jakieś stuknięte, albo, że coś brałyśmy. No cóż ja na to poradzę, że jak jesteśmy razem to odbija nam palma? No właśnie, nic.
-Co tam sprawdzasz?-zapytałam po chwili jak już się trochę uspokoiłyśmy.
-Weszłam na fb i obczajam zdjęcia.
-I co, znalazłaś coś ciekawego?
-yhm-i pokazała mi foty takiej jednej lali od nas z klasy. Na twarzy miała chyba z tone pudru, oczy wymalowane na różowo, doczepiane rzęsy, tleniona blondi. Oczywiście zdjęcie z rąsi i nie mogło zabraknąć dzióbka.
-mmm... brałby-zaśmiałam się.
-Nie no mów co chcesz, naturalne piękno.-dodała Mila. Później pokazała mi jeszcze parę osób.
Siedziałyśmy tak chwile słuchając hiciorów z tamtych wakacji. Wspominałyśmy nasze odpały na plaży i nie tylko.
-Fajnie by było pojechać tam jeszcze raz. - rozmarzyłam się.
-No przecież jedziemy w wakacje, nie?
-No pewnie! -krzyknęłam. Z brzucha Mileny wydobyły się dźwięki, oznaczające, że czas na śniadanie. Wyłączyłyśmy komputer i udałyśmy się do kuchni. Na szczęście lodówka była pełna. Zrobiłyśmy sobie pyszne tosty z dżemem malinowym, a do tego pyszne kakao, które wielbiłyśmy nad życie. Usiadłyśmy z talerzami i kubkami na kanapie. Włączyłyśmy MTV. Słuchając muzyki wcinałyśmy nasza śniadanko.
-To o której umówiłaś się z tym Harrym?-zapytała mnie Milena.
-O 18 ma po mnie przyjechać.
-Aha. To dzisiaj mam rozumieć, do domu na noc nie wracasz- zapytała, przy tym ruszając brwiami.
-Taa, bardzo śmieszne. Muszę cię rozczarować. Nie będziesz miała łóżka tylko dla siebie- zaśmiałam się. I w tym momencie do domu weszła mama z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Hej dziewczynki! -krzyknęła na powitanie.
-Cześć mamo, co się stało, że tak się cieszysz?-zapytałam.
-A nic takiego- odpowiedziała z jeszcze większym bananem na twarzy i poszła do kuchni.
-Mamo! Mów, błagam. Wiesz, że ciekawość mnie zżera.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kochanie.
-Oj mamo przestań się ze mną droczyć tylko opowiedz nam co się dzisiaj wydarzyło, że tak promieniejesz.
-No dobra, dobra. Tylko zrobię sobie kawę i już do was idę.
-Oki, czekamy- odparłam. Po chwili dołączyła do nas mama z wielkim kubkiem kawy z mlekiem.- No to mów już- powiedziałam zniecierpliwiona.
-No to mam świetną nowinę, a mianowicie, dostałam pracę-ostatnie dwa słowa wypiszczała.
-O to super mamo! Gratulacje!-krzyknęłam- A teraz pochwal się co to za praca.
-No więc, będę robić to co kocham, nareszcie.
-Mamuś do rzeczy.
-No już, już. Po kim ty jesteś taka niecierpliwa, co?
-Po tobie mamciu- uśmiechnęłam się- a teraz błagam mów co to za praca.
-A więc, będę pracowała w szkole tanecznej- powiedziała a ja byłam bardzo zaskoczona i lekko w szoku.
-Naprawdę?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak, naprawdę. Będę prowadziła grupę jakiś fajnych nastolatków, tak to powiedziała moja nowa szefowa. Dzisiaj mam się z nimi spotkać i porozmawiać, dowiedzieć się o nich czegoś więcej.
-A to oni do tej pory nie mieli nauczycielki? -zapytała Milena.
- Mieli,tylko, że zaszła w ciążę i nie wróci prędko, a raczej z brzuchem tańczyć nie będzie.
-Aha, a o której masz to spotkanie? zapytałam.
-Jakoś o 17. Akurat tata wróci z pracy, to zajmie się młodymi, więc nie masz się o co martwić.- powiedziała.- Aha, jak wracałam do domu to spotkałam Maxa i powiedział mi, że wpadnie dzisiaj do nas, bo się z wami umawiał czy coś takiego.- powiedziała, a ja spojrzałam na Milenę, która uśmiechała się od ucha do ucha. Już wiedziałam, że się umówili za moimi plecami. Już miałam się odezwać do Mili, ale mama dodała- Majka, a ty się kiedy do tej szkoły w końcu zapiszesz? Poszłabyś dzisiaj, miałabyś to wszystko już z głowy.
-Dobrze mamo pójdę.- powiedziałam, a mama poszła na górę.- Mila?
-hm?
-Co to za umawianie się z moim kuzynkiem bez mojej wiedzy?-zapytałam. Oczywiście bardzo się cieszyłam.
-Oj tam, właśnie miałam ci mówić, że Max przyjdzie, ale chyba się nie gniewasz?
-No coś ty, cieszę się bardzo- uśmiechnęłam się.- A teraz chodźmy na górę, przebierzemy się i pójdziemy do tej szkoły złożyć papiery.
-Oki- powiedziała i ruszyłyśmy do mojego pokoju.
Ubrana czekałam przy drzwiach na jeszcze nie gotową Milenę czyli norma. Na szczęście nie musiałam długo czekać, bo po chwili już zbiegała po schodach. Oczywiście pięknie ubrana i uczesana. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Pojechałyśmy metrem. Podróż nie zajęła nam długo. W szkole załatwiłyśmy co trzeba, nie było żadnych problemow z przyjęciem mnie do szkoły. Jedynym warunkiem było to, iż miałam nadrobić trochę materiału, ale to da się zrobić. Wróciłyśmy do domu jakoś po 12. Zostało mi trochę czasu do przyjazdu Harrego, a Mili do przyjścia Maxa, więc spokojnie mogłyśmy sobie pomalować paznokcie. W trakcie tej czynności rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Kiedy zegarek pokazywał już godzinę 13, stwierdziłyśmy, że nie mamy się w co ubrać. Jak paznokcie już wyschły, przeniosłyśmy się do garderoby w poszukiwaniu odpowiednich ubrań. Zrobiłyśmy niezły bajzel, ale co tam posprząta się. Po 2 godzinach wybierania, przebierania i robienia głupich zdjęć, wybrałyśmy stroje Zeszłyśmy na dół zrobić sobie coś do jedzenia na obiad. Kiedy weszłyśmy od razu skierowałyśmy się do lodówki. Wyjęłyśmy potrzebne składniki i zaczęłyśmy robić racuchy. Szybko nam poszło. Po około 30 minutach byłyśmy już pojedzone, a naczynia umyte, więc wróciłyśmy na górę Miałyśmy jeszcze sporo czasu, więc śpieszyć się nie trzeba. Trochę ogarnęłyśmy ten bajzel, który zrobiłyśmy w garderobie. W pewnym momencie usłyszałyśmy dźwięk nadchodzącej wiadomości. To Max napisał Milenie, że zabiera ją dzisiaj w jakieś fajne miejsce i że będzie trochę wcześniej, jeśli to nie problem. W takiej sytuacji musiałyśmy przestać sprzątać i zabrać się za Milne, żeby wyglądała olśniewająco. Najpierw zajęłyśmy się makijażem. Nie był za mocny, lecz też nie za mocny, po prostu w sam raz. Później ładnie wyprostowałyśmy włosy. Już w tamtej chwili wyglądała ślicznie. Następnie pomogła mi zrobić delikatny makijaż. Na początku nie wiedziałam co zrobić z włosami, ale Milena zaproponowała, że zrobi mi piękne fale i będzie cudownie, więc się zgodziłam. Po niecałej godzinie moja fryzura i makijaż były gotowe. Spojrzałyśmy na zegarek . 17:38 ! CO!? Mamy tylko 20 minut!? A prawdopodobnie Max przyjdzie jeszcze wcześniej! Szybko zabrałyśmy przygotowane ubrania i wskoczyłyśmy w nie. Oczywiście ostrożnie, aby nie popsuć włosów. Po 10 minutach byłyśmy gotowe. Ja ubrałam to , a Mila to . Nie chciałyśmy przesadzić i chyba nam się udało.
Usłyszałyśmy dźwięk dzwonka z dołu. Zeszłyśmy na dół. To był Max, więc Milena poszła otworzyć drzwi,a ja schowałam się w salonie. na szczęście usłyszałam jak rozmawiali.
-Hej- powiedział na samym początku Max.- Wow, ślicznie wyglądasz.
-Cześć, dziękuje- odpowiedziała Milen.
-To co idziemy?-zapytał chłopak.
-Tak- odparła i tyle ich słyszałam.
Po chwili znów usłyszałam dźwięk do drzwi, więc szybkim krokiem podbiegłam do nich, uprzednio popatrzyłam się do lusterka, aby upewnić się czy wszystko jest tak jak powinno. Tak też było, więc mogłam otworzyć. Oczywiście przed domem stał Harry z piękną czerwoną różą w ręku.
-Cześć Harry- przywitałam chłopaka.
-Hej Maju- powiedział i wręczył mi kwiatka.-to dla ciebie. -uśmiechnął się.
-Dziękuje- odpowiedziałam.
-Ślicznie wyglądasz.
-Oj nie przesadzaj.
-Ależ to najprawdziwsza prawda- zaśmiałam się.- W takim razie zapraszam do samochodu- powiedział i podał mi rękę, którą niepewnie chwyciłam i ruszyliśmy do auta chłopaka.
piątek, 2 listopada 2012
Rozdział 14
W środku wszyscy czekali tylko na Harrego. Kiedy tam weszliśmy reszta była zdziwiona naszą obecnością. Na szczęście lokaty im wszystko wyjaśnił. Chłopcy byli bardzo mili i szeroko się do nas uśmiechali, za to panie z obsługi nie były aż tak zadowolone. Wole nie wiedzieć co myślą o nas fanki chłopców.
Harry przedstawił nam resztę zespołu. Najbardziej wyróżniał się Louis, był najgłośniejszy i najwięcej żartował, a w tle było słychać śmiech Niall'a. Panowała świetna atmosfera, nawet panie z obsługi były milsze.
Chłopcy pozowali do tysięcy zdjęć i w ogóle stworzyli swojego shake'a. My z Mileną miałyśmy taki przywilej, że próbujemy jako pierwsze. Nie wiedziałam czego można się spodziewać. Wzięłam kubek i zrobiłąm kilka łyków.
-Od dzisiaj ten shake będzie moim ulubionym-powiedziałam zachwycona.
-Moim również- dodała Mila siedząca obok mnie. Chłopcy byli bardzo szczęśliwi i przybijali sobie piątki, my dopiłyśmy do końca napoje. Po ponad 30 minutach mogliśmy już wyjść. przed budynkiem liczba fanek zwiększyła się, i to bardzo.
-Chodźcie do naszego samochodu- powiedział do nas Liam- bo inacze te dziewczyny was zjedzą- zaśmiał się. Nie wiedziałam co mam robić. Spojrzałam na Milenę, która pokazywała mi abym wyszła na zewnątrz. W pewnym momencie poczułam czyjąś dłoń na swojej. Automatycznie skierowałam tam swój wzrok. Ręka należała do Harrego, który szczerzył się i pociągnął mnie za sobą. Byłam bardzo zaskoczona tym co zrobił, ale nie opierałam się i szłam dalej, bo nie chciałam zostać zjedzona przez ich fanki, jak to powiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się przy wielkim samochodzie chłopców. Od razu puściłam rękę Harrego, na co on zrobił minkę zbitego pieska. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać. Po chwili dołączył się lokaty, a reszta dziwnie na nas spoglądała. Nie przejmowaliśmy się tym, tylko szybko wsiedzliśmy do auta.
-Co wam się stało?- zapytał Niall, który jako ostatni wchodził do samochodu.
-Absolutni nic głodomorze-odpowiedział Harry.
-Właśnie jesteście głodni? Bo ja bym coś przekąsił.
-Niall przecież jadłeś jakąś godzinę temu- powiedział jakby zażenowany Liam.
-Tak dawno? Dziwne, że mi jeszcze w brzuch nie burczy-powiedział blondynek i zaczął grzebać w schowku. Po chwili znalazł tam jakieś orzeszki. Słychać było tylko jak je chrupie.
-A tak właściwie to gdzie wy nas wieziecie?-zapytała Milena siedząca obok Zayn'a i Louis'a.
-Harry, nic wam nie powiedział?-zapytał zdziwiony Louis.
-Nie- odpowiedziałam.
-Oj Harry, Harry.
-No co? Jakoś mi to z głowy wypadło.- powiedział na usprawiedliwienie.
-Ach tak..-odparł Zayn i przy tym spojrzał na mnie. Nie wiem o co mu może chodzić, ale mniejsza z tym. Chce wiedzieć gdzie onie z nami jadą!
-To może nam w końcu powiecie o co chodzi, bo jakoś nie za bardzo ogarniamy- powiedziała Milena.
-No dobra, dobra. Za dwie godziny odbędzie się nasz koncert i właśnie tam was zabieramy.- Że coo? Na jaki koncert? - mam nadzieje, że się na nas nie obrazicie, wsiadłyście do naszego samochodu i nie macie innego wyjścia. Gwarantujemy świetną zabawę- powiedział Zayn patrząc przy tym na moją przyjaciółkę.
-No to jak nie mamy innego wyboru to cóż możemy zrobić?- odparła Mila. Nie spodziewałam się tego po niej.- A poza tym nie miałyśmy żadnych planów.- uśmiechnęła się. Popatrzyłam na nią z miną "co ci odbiło?", a ona sie tylko uśmiechnęła i puściła mi oczko. Nie wiedziałam co mam w takiej sytuacji zrobić. Po chwili odezwał się do mnie Harry:
-Jesteś na mnie zła?
-Nie, o co miałabym być zła?- zaptałam spoglądając na niego.
-No nie wiem, przepraszam, że nie zapytałem cię wcześniej czy chciałybyście się wybrać na nasz koncert, ale wpadliśmy na to dopiero w Milk Shake City i jakoś tak wyszło. Mam nadzieję, że się nie gniewasz?
-Nie, nie gniewam się- uśmiechnęłam się- tylko wiesz byłam troszkę zaskoczona, a poza tym przecież od nie dawna jestem waszą fanką i bycie na waszym koncercie to dla mnie zaszczyt.- zaśmiałam się, a na twarzy chłopaka zawitał szeroki uśmiech.
-Nawet nie wiesz jaka ulga, że się nie jesteś zła.
Po około 10 minutach jazdy byliśmy przed budynkiem, w kórym miał odbyć się koncert. Chłopcy wysiedli, a my zostałyśmy w środku, bo lepiej będzie jak wejdziemy tyłami. Tak powiedział ochroniarz Paul. Tak też się stało. Z tyły budynku nie było żadnych fanek. Weszłyśmy do środka. Tam zastałyśmy miłego pana, który powiedział abyśmy poszły za nim, a on zaprowadzi nas to kawiarni gdzie będziemy mogły zaczekać na chłopców, a przy tym napić się czegoś.
Kiedy doszłyśmy na miejsce, zajęłyśmy miejsca przy oknie i zamówiłyśmy sobie cappuccino.
-Milena?-zaczęłam.
-mmm?
-Co ci się stało, że się tak szybko zgodziłaś na ten koncert. Przecież nigdy nie lubiałaś jak ktoś za ciebie decyduje co masz robić.
-Ej Majka, Majka, ja to robię z myślą o tobie, a poza tym nie miałyśmy żadnych planów to dlaczego nie? Spędzanie czasu w miłym towarzystwie, zawsze okej. Ale swoją drogą to na zdjęciach nie są tacy przystojni jak na żywo. -uśmiechnęła się, a ja nie wiedziałam co ona rozumiała, mówiąc, że zrobiła to z myślą o mnie.
-Trochę cię nie zrozumiałam. O co chodzi, że robisz to z myślą dla mnie? co?
-No w sensie, że możesz pobyć chwilę z Harrym, głuptasie. Mówiłaś, że chciał się spotkać, a ja nie chce wam stawać na drodze.
-Na drodze do czego?
-No do- nie dokończyła bo do środka weszła miła pani i powiedziała, że chłopcy już są w swojej garderobie i nas wołają. Wstałyśmy i ruszyłyśmy za miłą panią.
W środku zastałyśmy śmieszny obrazek. A mianowicie, cała piątka siedziała na kanapie z butelkami wody i rozczochranymi włosami.
-Ale was wymęczyły-powiedział Paul, ochroniarz zespołu.- a teraz wstawać i przebierać się, za pół godziny wchodzicie.
-Okej- odpowiedzieli chórkiem.
-Usiądźcie sobie tu, a my się przygotujemy do występu- powiedział Liam. Tak też zrobiłyśmy. Rozmawiałyśmy, a po chwili przyszli chłopcy, ubrani, uczesani i gotowi do występu.
-Powodzenia- powiedziałam jak już wychodzili na scenę. Harry odwrócił się i puścił mi oczko, ja tylko uśmiechnęłam się i razem z Milą skierowałyśmy się przed samą scenę. Miałyśmy chyba najlepszy widok na cały zespół. Stałyśmy w końcu przed barierkami. Ha!
Najpierw usłyszłayśmy piosenkę One thing, później Another world, What makes you beautiful, a przy tej ostatniej miałam dziwne uczucie, że Harry ciągle na mnie patrzy. Zmieniło się to pod koniec piosenki, kiedy nastąpił czas na jego solówkę. Zayn i Liam jakby się umówili i w tym samym momencie chwycili za koszule Harrego i pociągnęli. Na sali zrobiło się bardzo głośno. Wszystkie fanki zaczęły tak krzyczeć, że aż musiałam sobie uszy zatkać. Harry zrobił się cały czerwony, ja nie mogłam się powstrzymać i spojrzałam na jego umięśnioną klatę. No kto by pomyślał, że takie chucherko, może mieć takie mięśnie. Chłopak szybko zapiął koszulę, a reszta miała niezły ubaw.
Następnie chłopcy zaśpiewali More than this, Gotta be you, I should have kissed you, i po tej piosence poszli się przebrać. Wrócili po kilku minutach.
-Nadszedł czas na wasze pytania! -krzyknął Harry. Fanki oszalały, a ja trochę nie wiedziałam o co chodzi. Po chwili, na dużym ekranie pojawiły się wcześniej wspominane pytania. Chłopcy mieli udawać siebie nawzajem, powiedzieć jaka jest ich ulubiona piosenka z płyty Up All Night, zatańczyć jak Shakira i tu popisał się Niall. Nie spodziewałam się, że on potrafi tak wywijać tym swoim tyłeczkiem. To było przezabawne! Później za rapować, to też było genialne w ich wykonaniu. Potem zaśpiewali resztę piosenek i było po koncercie. Od dziś moją ulubioną piosenką One Direction będzie More than this. Jest taka piękna. I ta solówka Zayn'a, mistrzostwo świata.
Mówcie co chcecie, ale na nudę nie można było narzekać, cały czas się coś działo. Wszyscy byli tacy wyluzowani, widać było, że kochają to co robią. Aż trochę im zazdroszczę ale ja się boje sceny, nie wyobrażam sobie siebie śpiewającą przed taką publicznością, co ja gadam! W ogóle przed kimś obcym. Jedynymi moimi słuchaczami byli rodzice, dziewczynki, Milena oraz Tom i Max. Ci ostatni mnie do tego zmusili i nie miałam wyjścia. Wszyscy mówili, że mam talent i powinnam się tym zająć, ale ja się po prostu boje, nie wiem dlaczego. Może tego, że zostanę wyśmiana? Nie wiem.
Cały zespół zszedł ze sceny. Razem z Milą poszłyśmy za jednym z ochroniarzy. Weszłyśmy do garderoby chłopaków. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi. Pogratulowałyśmy im udanego występu.
-To co wpadniecie na następny?-zapytałam uśmiechnięty od ucha do ucha Niall.
-No jasne- odpowiedziałyśmy równocześnie, na co chłopcy się zaśmiali.
-Chłopaki, za 5 minut macie spotkanie z fankami. Przebierzcie się i chodźcie, bo trochę ich jest.- powiedział Paul i wyszedł po chwili.
-To my będziemy już szły.-zaczęłam.
-Tak szybko?- zapytał zmartwiony Niall trzymając w ręce jakiegoś batona.
-No tak. Wy macie jakieś spotkanie i nie wiadomo ile wam to zajmie, a my byśmy wam tylko przeszkadzały.
-No wiesz co Maju? Wy nam nie przeszkadzacie, ale w jednym masz rację ni wiemy ile nam to zajmie, tylko byście się nudziły- powiedział Liam.
-No to, do zobaczenia- powiedziałam i podeszłam do każdego z osobna i przytuliłam, to samo zrobiła Milena.
-Pa!-krzyknęli chórkiem gdy już wychodziłyśmy, my tylko uśmiechnęłyśmy się i ruszyłyśmy do wyjścia.
Kiedy chciałam chwycić klamkę by otworzyć drzwi frontowe, poczułam jak ktoś chwyta moją dłoń. Był to Harry.
-Zaczekaj, chciałem cię o coś zapytać- rzekł.
-To ja zaczekam na dworze i spróbuje złapać jakąś taksówkę- powiedziała Milena i się zmyła.
-Tak Harry, o co chodzi?
-No bo chciałem zapytać czy miałabyś jutro czas?- wydusił z siebie.
-A stało się coś?
-Nie, tylko chciałem cię zaprosić na kolację.
-No dobrze, tylko pod jednym warunkiem.
-Zamieniam się w słuch- powiedział z wielkim uśmiechem.
-Pod warunkiem, że sami sobie ugotujemy.- Ha! ale go zaskoczyłam.
-Świetny pomysł!- powiedział uradowany- to przyjadę po ciebie koło 18, może być?
-Tak, Będę czekać. Do jutra- powiedziałam i wyszłam na zewnątrz, gdzie czekała już na mnie taxowka z Mileną w środku.
______________________________
Heloooł :*
Przepraszam was bardzo, ale to nie moja wina, że nie dodawałam przez 2 tyg. Nie miałam komputera i jakoś tak wyszło. Mam nadzieje, że mnie rozumiecie :)
Jak się podoba rozdział? Komentujcie, proszę :))
Całusy :*
czwartek, 18 października 2012
Rozdział 13
Następnego dnia obudziłam się z lekkim bólem głowy. Na dodatek wszyscy leżeliśmy w jakichś dziwnych pozycjach. Ja miałam głowę na torsie Toma, a nogi na brzuchu Mileny, której głowa spoczywała na ramieniu Maxa, a dolne kończyny wyłożyła na głowę Toma, który miał chyba najgorzej z nas wszystkich.
Chciałam wstać, ale jakoś nie mogłam się ruszyć, co było dziwne, bo leżałam na samej górze. Po kilku nieudanych próbach w końcu się udało, lecz były skutki uboczne, a mianowicie zwaliłam z łóżka Toma, który zaczął coś jęczeć i obudził resztę. Tak, więc już nikt nie spał. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu, który nie wiadomo dlaczego leżał na samym środku pokoju, obok leginsów Mileny. Dochodziła już 13. Wszyscy zgodnie postanowiliśmy, że trochę się ogarniemy i zejdziemy do kuchni coś zjeść, bo nie chcieliśmy, aby moja mama zobaczyła nas w takim stanie.
Dosyć szybko się uwinęliśmy. Wyszliśmy z pokoju. Z dołu słychać było jakąś muzykę. Nie wiedzieliśmy skąd ona może dobiegać, więc szybko zbiegliśmy po schodach, no nie ukrywam, bardzo mnie to zaciekawiło. Widok, który tam zastaliśmy był zaskakujący. Moja mama stała przy blacie i robiła coś do jedzenia, a najlepsze było to, jak przy tym wywijała tyłkiem w rytmie hitów jej młodości. Z tyłu wyglądała jak jakaś dwudziestka na dobrej imprezie. Chyba nie usłyszała jak zeszliśmy, bo nie przestawała czynności. Cała nasza czwórka stała ja wryta i przyglądała się wyczynom mojej rodzicielki. Po chwili nasza tancerka odwróciła się, bo chciała chyba zmienić piosenkę. I w tedy właśnie nas nakryła. Automatycznie zrobiła się cała czerwona i ściszyła muzykę.
-Wow- zaczął zachwycony Max- ciociu, ja nie wiedziałem, że mamy w rodzinie taką tancerkę.
-Max, proszę cię przestań. Dlaczego nie powiedzieliście, że już nie śpicie? Tylko się wygłupiłam.
-No coś ty ciociu, to było świetnie- powiedział Tom- gdzie ty się nauczyłaś tak tańczyć?
-Oj Tom, daj już spokój, to nic takiego.
-Taa nic takiego, to naprawdę było superowe mamo, pierwszy raz widziałam cię tak tańczącą -odparłam radośnie.
-Następnym razem idziesz z nami na imprezę-podekscytowany Tom- muszę się pochwalić, że mam taką ciocię.
-No coś ty, weź się nie wygłupiaj, ja już jestem za stara na dyskoteki.
-Wcale nie jesteś- Max- właśnie przed chwilą to udowodniłaś.
-Oj tam, to nic takiego.
-A gdzie się pani nauczyła tak tańczyć?-zapytała Milena.
-Ja też byłam kiedyś młoda i nawet tańczyłam w zespole, ale to stare dzieje, szkoda czasu.
-Ciociu, nie daj się prosić, my bardzo chętnie posłuchamy.
-No dobra, ale najpierw musicie coś zjeść, jeszcze nic nie jedliście. Może być jajecznica?-zapytała.
-Tak!- odpowiedzieliśmy równocześnie i usadowiliśmy się przy stole w jadalni. Max jak Max uparł się, że pomoże w przygotowaniach śniadania, więc został w kuchni. Po około 10 minutach wszystko było gotowe. My jedliśmy, a mama opowiadała nam o swojej historii z tańcem. Dowiedziałam się, wiele ciekawych rzeczy. Na przykład, że wraz ze swoją grupą zdobyła mistrzostwo Polski w dancehallu. Była nawet na Jamajce! Trochę jej zazdroszczę. Wszyscy byliśmy zachwyceni jej opowieściami. Mówiła to z taką pasją, jakby mogła to gadała by o tym cały dzień, jak nie dłużej. Niestety trzeba było iść po młode to przedszkola, więc zaoferowaliśmy się z Tomem, że chętnie pójdziemy, za to Milena i Max zrobią coś na obiad, a mama będzie mogła sobie odpocząć.
O 16 byliśmy już pojedzeni. Niestety chłopcy musieli już iść do domu, bo ciocia Meg dzwoniła, żeby już wrócili. Ich dziadek ma dzisiaj imieniny czy urodziny, nie wiem, jadą mu złożyć życzenia i takie tam. My z Milą nie miałyśmy żadnych planów, więc poszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać.
-A tak w zasadzie to jaki jest ten Harry, co? Tylko mów szczerze.-powiedziała Milena.
-Jest bardzo miły, zabawny, mądry, dobrze mi się z nim rozmawia, jest przystojny i w ogóle, ale nadal nie rozumiem dlaczego się ze mną umówił, przecież on może mieć każdą, a idzie ze mną do kina i kolacje, co on może ode mnie chcieć?
-Ej, co ty gadasz? Ja ciebie kobieto nie ogarniam. Umawia się z tobą fajny facet, a ty jeszcze narzekasz. Powinnaś się cieszyć, przecież nie chciał cię wykorzystać ani nić w tym rodzaju. Myślę, że umówił się z tobą, bo mu się podobasz. Jakby tak nie było to dlaczego wczoraj był zazdrosny o Toma? Co?
-Myślisz, że powinnam się z nim spotkać? Bo wiesz on wczoraj do mnie napisał i chciał się zobaczyć.
-No coś ty? Naprawdę?-pokiwałam głową- no pewnie, że powinnaś się z nim spotkać, ale czekaj, czekaj, co mu odpisałaś?
-Że nie chce cię samej zostawiać, bo za niedługo wracasz do Polski i że może kiedy indziej.
-Ej ty głupolu. Przecież ja mogę sama zostać, a poza tym są chłopaki, więc bym się nie nudziła.
-To teraz już nie chcesz spędzać czasu ze mną tylko wolisz moich kuzynów. No wiesz? Foch- Mila zaczęła się śmiać- To wcale nie jest śmieszne.
-A właśnie, że jest.
-Nie jest, i nie kłóć się ze mną, bo jestem starsza i mam racje.-zaczęłyśmy się droczyć.
-To, że jesteś starsza o pół roku, nie znaczy, że jesteś mądrzejsza.
-Ale mam racje i koniec.
-Nie, bo jesteś moją najlepszą siostrą i nie zamieniłabym cię na żadną inną, ani na żadnego innego, więc nie fochaj się bo cie zaraz kopne.
-No dobra-powiedziałam.
-A teraz mi gadaj, co będziemy dzisiaj robić, bo jakoś nie mam ochoty siedzieć w domu.
-Ja też nie. A co proponujesz?
-Może chodźmy na miasto, a później się wymyśli. W Londynie to chyba nie będziemy się nudzić, nie?
-Spoko loko, tylko się przebierzmy i lecimy.
Ubrana i uczesana czekałam na Milenę, która wróciła do pokoju po telefon, bo oczywiście myśli nie wiadomo o czym i zapomniała. Po chwili zeszła pięknie ubrana, ze ślicznym kłosem na głowie, którego autorką byłam ja. Na mojej głowie było dzieło Mili, tzn. cudowny kok z francuzem.
Z uśmiechem ruszyłyśmy na miasto. Łaziłyśmy uliczkami Londynu. To takie piękne miasto. Cieszę się, że tu mieszkam, ale nadal jest mi bardzo przykro, że opuściłam Polskę i całą moją ekipę. Byliśmy tacy zgrani, znaliśmy się bardzo dobrze, jak ktoś miał jakiś kłopot czy nie radził sobie z czymś to zawsze pomagaliśmy sobie nawzajem i nikt nigdy się temu nie sprzeciwiał. Będzie mi tego bardzo brakowało. Mam nadzieje, że w nowej szkole i klasie będą spoko ludzie, a nie jakieś dziunie, czy napakowani bezmózgowcy. Tego to bym chyba nie przeżyła.
Wstąpiłyśmy z Mileną do Milk Shake City. Zamówiłyśmy po shake i usiadłyśmy przy stoliku obok okna. Widziałyśmy przechodniów na ulicy. Jedni tryskali szczęściem, a inni zaś byli tacy jacyś nie w sosie, a na twarzach mieli namalowane: "bez kija nie podchodź". Ale co tam najważniejsze, że my się dobrze bawimy.
W pewnym momencie zauważyłam grupkę dziewczyn, co chwilę powiększającą się. Wszystkie z uśmiechami na twarzach, stały i jakby na kogoś czekały. Kiedy z Milą wypiłyśmy nasze pyszne napoje, chciałyśmy wyjść z lokalu, ale przed budynkiem stał i krzyczał tłum rozwrzeszczanych dziewczynek, jakby zauważyły jakiegoś swojego największego idola. Przecisnęłyśmy się jakoś przez to 'stado', co nie było proste, i w tedy właśnie zauważyłyśmy podjeżdżające czarne auto. Dziewczyny jeszcze bardziej zwariowały i jeszcze głośniej się wydzierały. Poczułam jak ktoś mnie szturcha. To była Milena, która wskazała palcem na plakaty w rękach dziewczyn. To były fanki One Direction! No dobra, ale dlaczego one tak krzyczą. I w tym momencie z samochodu wyszło pięciu chłopaków. Oczywiście jeden nie był mi obcy. Stałam jak wryta, nie wiedziałam co mam zrobić. Trochę było mi głupio, bo może Harry pomyśli sobie, że śledzę go i jego zespół czy coś w tym stylu, ale z drugiej strony to się cieszyłam, że go zobaczę.
Chłopcy zaczęli rozdawać autografy, robili zdjęcia z fankami i rozmawiali z nimi. Byli bardzo mili, widać było, że lubią to robić. Ja nadal stałam i przyglądałam się tej scence. W pewnym momencie usłyszałam swoje imię, ale to nie był głos Mili. Spojrzałam w stronę dobiegającego, męskiego głosu. No tak Harry mnie poznał. Od razu do mnie podszedł. Widziałam jak fanki patrzyły na mnie, pożerały ,mnie wzrokiem, że odbieram im Harrego, jakby to była ich własność. Reszta zespołu chyba też trochę nie ogarniała, no w sumie to się im nie dziwię, w końcu mnie nie znają.
-Hej Maja- przywitał się z wielkim bananem na twarzy. Czy mówiłam już, że ma śliczne dołeczki w policzkach?
-Cześć Harry- wydusiłam się i odwzajemniłam uśmiech.
-A co wy tu robicie? Przyszłyście po nasz autograf?- zaśmiał się.
-Nie, nie my tylko przyszłyśmy do Milk Sh..-nie dokończyłam, bo mi przerwano.
-Ej, ja tylko żartowałem. Nie musisz się tłumaczyć- uśmiechnął się słodko, a ja spaliłam buraka i odwzajemniłam uśmiech, jak jakaś idiotka.
-Może wejdziecie z nami? My tylko cykniemy kilka fotek w MSC i jesteśmy wolni. To zajmie jakieś pół godziny.
-Nie chcemy wam przeszkadzać.
-Jakbyście nam przeszkadzały to bm nie zaproponował.-znów uśmiech. Spojrzałam na Milenę, ta tylko pokiwała zachęcająco głową.
-No to idziemy-powiedziałam i ruszyliśmy w głąb fanek i weszliśmy do środka, gdzie czekała reszta zespołu.
___________________________
Hej lasencjee :**
Dziękuje za te miłe komentarze i nadal zachęcam do komentowania :)
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale brak weny i czasu. Następny postaram się szybciej, ale nie obiecuje :)
Buzioooory :****
czwartek, 11 października 2012
Rozdział 12
Weszłam do pokoju. Kiedy zobaczyłam co się tam wyrabia wybuchłam bardzo głośnym śmiechem. Moi dwaj, najbardziej zwariowani pod słońcem kuzyni i moja najlepsza przyjaciółka razem, to mieszanka wybuchowa. Grali sobie w twistera. Boże jak to wygląda! Mila i Max tworzyli przezabawną, niewyobrażalną figurę. Nie wiedziałam, że to jest możliwe. Oczywiście Tom jak to on wszystko nagrywał i miał jazdę, bo brechtał się jakby się czegoś naćpał.
-I oto wróciła nasza kochana Majusia z randki z panem gwiazdką- skomentował gdy mnie ujrzał, a ja nie przestawałam się chichrać. Kiedy Max i Mila zobaczyli, a w zasadzie usłyszeli, że przyszłam od razu upadli na ziemie tak, że Mila leżała na Maxiu twarzą w twarz. Patrzyli na siebie przez moment, a po chwili wybuchli niepohamowanym brechtem. Oni chyba też coś brali.
-Hej gołąbeczku, jak tam randka, udana? Wydarzyło się coś o czym chciałabyś z nami porozmawiać?- po chwili zaczął Max, przy tym śmiesznie ruszając brwiami,czym jeszcze bardziej mnie rozbawił.
-Oj Maxiu, co ty brałeś i dlaczego się nie podzieliłeś? A dla twojej wiadomości nic co by cię zainteresowało się nie wydarzyło. Ale widzę, że tu impreza się rozkręca.- zaśmiałam się, przypominając sobie co przed chwilą ujrzałam.
-Majka, nareszcie jesteś!- Milenie nagle się na czułość zebrało, bo podeszła do mnie i znienacka przytuliła.
-No wiesz Mila, to my ci już nie wystarczmy? -zapytał z udawanym smutkiem Tom.-ranisz- spuścił głowę i udawał, że ryczy.
-Oj Tomuś-zaczęła czule Milena, co było dość zabawne- Ja was uwielbiam, jesteście najlepszymi kumplami na świecie- podeszła do niego i przytuliła.
-Ha, wiedziałem! -krzyknął i podniósł Milenę po czym rzucił się z nią na moje wielkie łóżko. I znów niepohamowany śmiech. Po chwili się uspokoiliśmy i usiedliśmy wszyscy na łóżku.
-Ej, a teraz na serio, czego wyście się nażarli?-zapytałam.
-To znaczy, ymm.. w zasadzie to niewiele jedliśmy nie licząc kilku paczek chipsów i żelków.- po chwili cała trójka zaczęła się śmiać nie wiadomo z czego.Mnie też się udzieliło i zaczęłam się chichrać, bo zawsze kiedy słyszę mamuci śmiech mojej przyjaciółki, nie mogę powstrzymać się od brechtu.
-Ej ludzie z czego wy tak ryjecie?-zapytałam, kiedy się już uspokoiłam.
-Tak w zasadzie to z niczego- i znów śmiech. Ja pierniczę co im się stało? Ja wiem, że oni mają nierówno pod sufitem, ale żeby się śmiać z niczego? No ale cóż, mogłam się tego spodziewać, zostawić na chwile Milenę, Toma i Maxa razem, po prostu mieszanka wybuchowa. W zasadzie to cieszę się, że się polubili, bo to było dla mnie bardzo ważne, gdyż są dla mnie jednymi z najważniejszych osób na świcie i nie wyobrażam sobie życia bez tych trzech matołów.
-Nie ogarniam was ludzie.-powiedziałam i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki za potrzebą. Kiedy wyszłam zobaczyłam jak Tom trzyma w ręce jakąś butelkę. Gdy mnie zobaczył od razu ją schował. -Ej co wy tam macie? Pijecie coś beze mnie? No wiecie co? Foch!- obróciłam się i usiadłam na fotelu.
-Ej, ale weź się nie fochaj, myśleliśmy, że nie będziesz chciała z nami się napić, więc woleliśmy się ukrywać- powiedział Max.
-No wiesz co? Ja bym nie chciała? z wami to zawsze i wszędzie.-powiedziałam wesoło- Co tam dzisiaj macie? -zapytałam.
-Dzisiaj mamy naleweczkę-pochwalił się Tom i podał mi butelkę.
-O, no to nie ma lipy- zaśmiałam się i pociągnęłam z gwinta zawartość butelki- mm pyszne.- oblizałam wargi. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Wszyscy zamarliśmy w pół ruchu. Szybkim ruchem schowałam butelkę za fotel i wskoczyłam na łóżko do pozostałych.
-Proszę!- krzyknęłam, a do pokoju weszła moja mama. - o hej mamuś, coś się stało?
-Nie nic się nie stało tylko przyszłam wam powiedzieć, że na dole jest gorąca zapiekanka, więc jeśli chcecie to chodźcie sobie zjeść, aha i jeszcze jedno, chłopcy dzwoniłam do waszej mamy i powiedziałam, że zostajecie u nas na noc, więc nie musicie wracać. - uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Mamuś jesteś super!-powiedziałam i przytuliłam ją.- chodźcie, idziemy coś przekąsić.- Wszyscy na raz wstali i zeszliśmy razem do kuchni. Każdy się napchał do pełna i później narzekaliśmy z przejedzenia. W między czasie opowiedziałam im ze szczegółami o spotkaniu z Harrym, bo przecież wszyscy są moimi przyjaciółmi, a potem oni powiedzieli mi co robili jak mnie nie było. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu. Musieliśmy się powstrzymywać, bo wszyscy już spali. Po jakichś 30 minutach rozmowy stwierdziliśmy, że nie mamy już nic do picia i musimy iść do jakiegoś sklepu. Szybko ubraliśmy się i ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś sklepu 24h na dobę. Było bardzo ciemno, ale na szczęście wszędzie lampy pięknie oświetlały nam drogę. Uwielbiam tak spacerować po nocach. To jest takie cudowne. Całą drogę gadaliśmy i śmialiśmy się do granic możliwości. Niektórzy patrzyli na nas jak na idiotów, no nie dziwie się, a inni się uśmiechali .Po około 40 minutach dotarliśmy, roześmiani do sklepu całodobowego. Wzięliśmy co było nam potrzebne i ruszyliśmy z powrotem do domu. Ja jak to ja wskoczyłam Maxowi na plecy, a Tom przerzucił sobie Milenę przez ramię. Oczywiście nie obyło się bez zaliczenia kilku gleb. Do domu wróciliśmy jakoś przed północą. Po cichu udaliśmy się na górę i przebraliśmy w suche i czyste ciuchy. Zaczęliśmy grać w jakieś głupie gry typu butelka.
W pewnym momencie chciałam zobaczyć która jest godzina, więc wzięłam swój telefon. Zobaczyłam, że mam jakąś nową wiadomość. Bez chwili zastanowienia kliknęłam 'pokaż'. SMS od jakiegoś nieznajomego numeru. Trochę się zdziwiłam.
"Hej ;) Świetnie się dzisiaj bawiłem. Mam nadzieję, że tobie też się podobało :) Masz jutro czas? Może byśmy się spotkali? Przepraszam, że nie zapytałem i piszę, ale jakoś tak szybko uciekłaś. Harry."
To już wiem kto jest autorem treści. Tylko co ja mam teraz mu odpisać? Może lepiej będzie jak zrobię to jutro? Już jest trochę późno, może już spać. Aaa co tam, ma pecha, najwyżej go obudzę. (gadałam sobie w myślach). Wcisnęłam odpisz i:
"Hej Harry :) Ja też się świetnie bawiłam. Wiesz, chyba raczej nie dam rady, bo nie chcę zostawiać Mileny samej. Niedługo wraca do Polski, a chce z nią spędzić trochę czasu przed wyjazdem. Przykro mi, może kiedy indziej. Majka."
Wyślij.
Spojrzałam na wyświetlacz. uuu już dochodzi 2. A tam mamy ferie, możemy szaleć. Jesteśmy młodzi!
Wzięłam telefon i wróciłam do pozostałych, którzy siedzieli na podłodze. Tym razem kręcił Tom. Wypadło na Milenę.
-Prawda czy wyzwanie?- spytał.
-A raz się żyję, wyzwanie! -powiedziała.
-Pocałuj Maxa-powiedział. Dziewczyna już chciała dać mu całusa w policzek, ale Tom dodał- ej, ej, ale to ma być taki pocałunek po francusku-wyszczerzył się, a ja wybuchłam głośnym śmiechem, ale zaraz się uciszyłam, gdyż nie chciałam obudzić rodziców.
-Że jaki ma być?- zdziwiona Milena.
-No taki z języczkiem- zaśmiał się Tom.- no dawaj, dawaj mała.-pośpieszał ją. No cóż zadanie do zadanie, trzeba wykonać. Ale chyba narzekać nie musi bo mój starszy kuzynek do brzydkich nie należy, wręcz przeciwnie. Tom oczywiście musiał wszystko upamiętnić, więc wyrwał mi telefon z ręki zaczął nagrywać scenkę pocałunku. Haa, ale będą mieli pamiątkę. Ich pierwszy pocałunek. Hmm... kto wie może kiedyś coś z tego będzie.
Nagle usłyszałam dźwięk nowej wiadomości w moim telefonie. Szybkim ruchem wyrwałam urządzenie z ręki Toma i sprawdziłam kto napisał. SMS od Harrego. Myślałam, że już będzie spał, a tu proszę.
"Oj to bardzo szkoda. Jeśli będziesz miała czas i ochotę na kino albo po prostu rozmowę napisz :) Dobranoc, Harry."
Nic nie odpisałam. Wróciłam do przyjaciół i bawiliśmy się dalej. Nie wiem do której siedzieliśmy, ale pamiętam, że tylko pochowaliśmy butelki, żeby mama nie zauważyła i padliśmy wszyscy na jednym łóżku.
_______________________
Buuuu :D Nudziło mi się i zmieniłam trochę wygląd bloga :) Podoba się?
Tak sobie myślę że chyba mało osób to czyta :( niestety. Jeśli wam się coś nie podoba, to napiszcie w komentarzu co, to postaram się to zmnienić :D Oczywiście pozytywne opinie mile widziane ;))
Całuski ;*
-I oto wróciła nasza kochana Majusia z randki z panem gwiazdką- skomentował gdy mnie ujrzał, a ja nie przestawałam się chichrać. Kiedy Max i Mila zobaczyli, a w zasadzie usłyszeli, że przyszłam od razu upadli na ziemie tak, że Mila leżała na Maxiu twarzą w twarz. Patrzyli na siebie przez moment, a po chwili wybuchli niepohamowanym brechtem. Oni chyba też coś brali.
-Hej gołąbeczku, jak tam randka, udana? Wydarzyło się coś o czym chciałabyś z nami porozmawiać?- po chwili zaczął Max, przy tym śmiesznie ruszając brwiami,czym jeszcze bardziej mnie rozbawił.
-Oj Maxiu, co ty brałeś i dlaczego się nie podzieliłeś? A dla twojej wiadomości nic co by cię zainteresowało się nie wydarzyło. Ale widzę, że tu impreza się rozkręca.- zaśmiałam się, przypominając sobie co przed chwilą ujrzałam.
-Majka, nareszcie jesteś!- Milenie nagle się na czułość zebrało, bo podeszła do mnie i znienacka przytuliła.
-No wiesz Mila, to my ci już nie wystarczmy? -zapytał z udawanym smutkiem Tom.-ranisz- spuścił głowę i udawał, że ryczy.
-Oj Tomuś-zaczęła czule Milena, co było dość zabawne- Ja was uwielbiam, jesteście najlepszymi kumplami na świecie- podeszła do niego i przytuliła.
-Ha, wiedziałem! -krzyknął i podniósł Milenę po czym rzucił się z nią na moje wielkie łóżko. I znów niepohamowany śmiech. Po chwili się uspokoiliśmy i usiedliśmy wszyscy na łóżku.
-Ej, a teraz na serio, czego wyście się nażarli?-zapytałam.
-To znaczy, ymm.. w zasadzie to niewiele jedliśmy nie licząc kilku paczek chipsów i żelków.- po chwili cała trójka zaczęła się śmiać nie wiadomo z czego.Mnie też się udzieliło i zaczęłam się chichrać, bo zawsze kiedy słyszę mamuci śmiech mojej przyjaciółki, nie mogę powstrzymać się od brechtu.
-Ej ludzie z czego wy tak ryjecie?-zapytałam, kiedy się już uspokoiłam.
-Tak w zasadzie to z niczego- i znów śmiech. Ja pierniczę co im się stało? Ja wiem, że oni mają nierówno pod sufitem, ale żeby się śmiać z niczego? No ale cóż, mogłam się tego spodziewać, zostawić na chwile Milenę, Toma i Maxa razem, po prostu mieszanka wybuchowa. W zasadzie to cieszę się, że się polubili, bo to było dla mnie bardzo ważne, gdyż są dla mnie jednymi z najważniejszych osób na świcie i nie wyobrażam sobie życia bez tych trzech matołów.
-Nie ogarniam was ludzie.-powiedziałam i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki za potrzebą. Kiedy wyszłam zobaczyłam jak Tom trzyma w ręce jakąś butelkę. Gdy mnie zobaczył od razu ją schował. -Ej co wy tam macie? Pijecie coś beze mnie? No wiecie co? Foch!- obróciłam się i usiadłam na fotelu.
-Ej, ale weź się nie fochaj, myśleliśmy, że nie będziesz chciała z nami się napić, więc woleliśmy się ukrywać- powiedział Max.
-No wiesz co? Ja bym nie chciała? z wami to zawsze i wszędzie.-powiedziałam wesoło- Co tam dzisiaj macie? -zapytałam.
-Dzisiaj mamy naleweczkę-pochwalił się Tom i podał mi butelkę.
-O, no to nie ma lipy- zaśmiałam się i pociągnęłam z gwinta zawartość butelki- mm pyszne.- oblizałam wargi. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Wszyscy zamarliśmy w pół ruchu. Szybkim ruchem schowałam butelkę za fotel i wskoczyłam na łóżko do pozostałych.
-Proszę!- krzyknęłam, a do pokoju weszła moja mama. - o hej mamuś, coś się stało?
-Nie nic się nie stało tylko przyszłam wam powiedzieć, że na dole jest gorąca zapiekanka, więc jeśli chcecie to chodźcie sobie zjeść, aha i jeszcze jedno, chłopcy dzwoniłam do waszej mamy i powiedziałam, że zostajecie u nas na noc, więc nie musicie wracać. - uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Mamuś jesteś super!-powiedziałam i przytuliłam ją.- chodźcie, idziemy coś przekąsić.- Wszyscy na raz wstali i zeszliśmy razem do kuchni. Każdy się napchał do pełna i później narzekaliśmy z przejedzenia. W między czasie opowiedziałam im ze szczegółami o spotkaniu z Harrym, bo przecież wszyscy są moimi przyjaciółmi, a potem oni powiedzieli mi co robili jak mnie nie było. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu. Musieliśmy się powstrzymywać, bo wszyscy już spali. Po jakichś 30 minutach rozmowy stwierdziliśmy, że nie mamy już nic do picia i musimy iść do jakiegoś sklepu. Szybko ubraliśmy się i ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś sklepu 24h na dobę. Było bardzo ciemno, ale na szczęście wszędzie lampy pięknie oświetlały nam drogę. Uwielbiam tak spacerować po nocach. To jest takie cudowne. Całą drogę gadaliśmy i śmialiśmy się do granic możliwości. Niektórzy patrzyli na nas jak na idiotów, no nie dziwie się, a inni się uśmiechali .Po około 40 minutach dotarliśmy, roześmiani do sklepu całodobowego. Wzięliśmy co było nam potrzebne i ruszyliśmy z powrotem do domu. Ja jak to ja wskoczyłam Maxowi na plecy, a Tom przerzucił sobie Milenę przez ramię. Oczywiście nie obyło się bez zaliczenia kilku gleb. Do domu wróciliśmy jakoś przed północą. Po cichu udaliśmy się na górę i przebraliśmy w suche i czyste ciuchy. Zaczęliśmy grać w jakieś głupie gry typu butelka.
W pewnym momencie chciałam zobaczyć która jest godzina, więc wzięłam swój telefon. Zobaczyłam, że mam jakąś nową wiadomość. Bez chwili zastanowienia kliknęłam 'pokaż'. SMS od jakiegoś nieznajomego numeru. Trochę się zdziwiłam.
"Hej ;) Świetnie się dzisiaj bawiłem. Mam nadzieję, że tobie też się podobało :) Masz jutro czas? Może byśmy się spotkali? Przepraszam, że nie zapytałem i piszę, ale jakoś tak szybko uciekłaś. Harry."
To już wiem kto jest autorem treści. Tylko co ja mam teraz mu odpisać? Może lepiej będzie jak zrobię to jutro? Już jest trochę późno, może już spać. Aaa co tam, ma pecha, najwyżej go obudzę. (gadałam sobie w myślach). Wcisnęłam odpisz i:
"Hej Harry :) Ja też się świetnie bawiłam. Wiesz, chyba raczej nie dam rady, bo nie chcę zostawiać Mileny samej. Niedługo wraca do Polski, a chce z nią spędzić trochę czasu przed wyjazdem. Przykro mi, może kiedy indziej. Majka."
Wyślij.
Spojrzałam na wyświetlacz. uuu już dochodzi 2. A tam mamy ferie, możemy szaleć. Jesteśmy młodzi!
Wzięłam telefon i wróciłam do pozostałych, którzy siedzieli na podłodze. Tym razem kręcił Tom. Wypadło na Milenę.
-Prawda czy wyzwanie?- spytał.
-A raz się żyję, wyzwanie! -powiedziała.
-Pocałuj Maxa-powiedział. Dziewczyna już chciała dać mu całusa w policzek, ale Tom dodał- ej, ej, ale to ma być taki pocałunek po francusku-wyszczerzył się, a ja wybuchłam głośnym śmiechem, ale zaraz się uciszyłam, gdyż nie chciałam obudzić rodziców.
-Że jaki ma być?- zdziwiona Milena.
-No taki z języczkiem- zaśmiał się Tom.- no dawaj, dawaj mała.-pośpieszał ją. No cóż zadanie do zadanie, trzeba wykonać. Ale chyba narzekać nie musi bo mój starszy kuzynek do brzydkich nie należy, wręcz przeciwnie. Tom oczywiście musiał wszystko upamiętnić, więc wyrwał mi telefon z ręki zaczął nagrywać scenkę pocałunku. Haa, ale będą mieli pamiątkę. Ich pierwszy pocałunek. Hmm... kto wie może kiedyś coś z tego będzie.
Nagle usłyszałam dźwięk nowej wiadomości w moim telefonie. Szybkim ruchem wyrwałam urządzenie z ręki Toma i sprawdziłam kto napisał. SMS od Harrego. Myślałam, że już będzie spał, a tu proszę.
"Oj to bardzo szkoda. Jeśli będziesz miała czas i ochotę na kino albo po prostu rozmowę napisz :) Dobranoc, Harry."
Nic nie odpisałam. Wróciłam do przyjaciół i bawiliśmy się dalej. Nie wiem do której siedzieliśmy, ale pamiętam, że tylko pochowaliśmy butelki, żeby mama nie zauważyła i padliśmy wszyscy na jednym łóżku.
_______________________
Buuuu :D Nudziło mi się i zmieniłam trochę wygląd bloga :) Podoba się?
Tak sobie myślę że chyba mało osób to czyta :( niestety. Jeśli wam się coś nie podoba, to napiszcie w komentarzu co, to postaram się to zmnienić :D Oczywiście pozytywne opinie mile widziane ;))
Całuski ;*
poniedziałek, 8 października 2012
Rozdział 11
Harry jak to na gentelmena przystało otworzył mi szarmancko drzwi, a ja wygodnie usadowiłam się na fotelu. Po chwili chłopak siedział już obok mnie. Bez słowa odpalił silnik i ruszyliśmy do kina.
-Maju? - zaczął.
-Tak?
-Mogę cie o coś zapytać? - powiedział nieśmiało.
-Jasne- uśmiechnęłam się.
-Bo wiesz zastanawiam się- przerwał na moment- no masz chłopaka, a umówiłaś się ze mną do kina. I tak trochę dziwnie się czuję -że CO!? że niby kto jest tym moim chłopakiem? Haha! Tom i ja? haha ! nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.-coś nie tak?-zapytał lekko zirytowany.
-Nie tylko, ja i Tom nie jesteśmy razem- powiedziałam już spokojnie.
-Ale jak to? Przecież on... -zaczął się plątać- Naprawdę?-zapytał.
-Tak, Tom to mój kuzyn, a zarazem przyjaciel i nic więcej nas nie łączy.-powiedziałam. Na twarzy Harrego zauważyłam lekki uśmiech. Po chwili zapytał:
-A mogę jeszcze o coś spytać?
-Pewnie.-odpowiedziałam.
-Nie wiem jak to powiedzieć
-Wal prosto z mostu-uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-No dobrze, ale proszę nie obraź się.
-Okej, okej, tylko mów już.
-Masz chłopaka?-zapytał szybko, a mnie lekko zatkało, bo nie ukrywam zdziwiło mnie to trochę. - dobra wiem jestem głupi, nie powinienem pytać, to jest chyba oczywiste, że masz, bo przecież taka dziewczyna jak ty na pewno nie jest sama. Ale ja byłem głupi, co ja sobie w ogó...-zaczął gadać sam do siebie. Ale to co mówił było hmm.. nieco dziwne. Że niby jaką ja jestem dziewczyną i dlaczego on jest głupi?
-Ej Harry, spokojnie. Wcale nie jesteś głupi, tylko wygadujesz jakieś głupoty. Nie mam chłopaka, a ty się skup lepiej na drodze, bo nie chcę wylądować na najbliższym drzewie.-powiedziałam,a Harremu chyba się zrobiło głupio i już nic nie odpowiedział.
Po jakimś czasie podjechaliśmy pod kino. Dziwne było to, że nie weszliśmy główny wejściem tylko od tyłu. Do Harrego podszedł jakiś facet i zaprowadził nas do sali kinowej, która była całkowicie pusta.
-Miłego oglądanie-powiedział ten facet, który nas tu wpuścił.
-Dziękujemy.-odpowiedział mu Harry, po czym mężczyzna wyszedł i zamkną za sobą drzwi. Ja nadal byłam bardzo zdziwiona i nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Harry po chwili zapytał :
-To gdzie wolisz na dole czy na górze?- a ja nic nie odpowiedziałam tylko stałam jak wryta.- Ej coś nie tak? Mam nadzieje, że lubisz komedie romantyczne, bo ja bardzo.
-Harry, dlaczego jesteśmy tutaj sami?-zapytałam. Byłam nieco przestraszono, bo jeszcze rano sobie myślałam, że on będzie chciał mnie tylko bezczelnie wykorzystać, a na dodatek Mila mówiła, że w kinie będzie pełno osób i że nic mi nie grozi. A tu pusta sala, nikogo nie ma, tylko ja i Harry.
-A to o to chodzi-uśmiechnął się- Pewnie zauważyłaś, że nie weszliśmy głównym wejściem tylko od tyłu i do tego jeszcze sala tylko dla nas- kiwnęłam głową- to dlatego, bo gdybyśmy weszli główny wejściem moje fanki nie dałyby nam spokoju, oczywiście bardzo je kocham, ale dzisiaj muszą wytrzymać beze mnie. A pusta sala to też dlatego, że gdybyśmy nie byli tu sami to filmu też byśmy w spokoju nie oglądnęli.- powiedział, a na koniec obdarzył mnie ślicznym uśmiechem. Już byłam nieco spokojniejsza, no bo wydaje mi się, że mówił prawdę. I jeszcze na dodatek ta akcja w samochodzie. Dobra wróć! - to co dół czy góra?-zapytał.
-Zdecydowanie góra
-To dobrze, bo ja też wole na górze- powiedział i udaliśmy się na miejsca w ostatnim rzędzie na samym środku. - nie odpowiedziałaś mi czy lubisz komedie romantyczne.
-Tak, bardzo lubię- uśmiechnęłam się i zaczęliśmy oglądać film pt "I, że cię nie opuszczę"
Po niecałych dwóch godzinach na wielkim ekranie pojawiły się napisy, a my zadowoleni wstaliśmy ze swoich miejsc i udaliśmy się do wyjścia. Film był znakomity. Nawet się popłakałam. Zdecydowanie będzie jednym z moich ulubionych. Wyszliśmy tylnymi drzwiami i udaliśmy się do samochodu Harrego. Na podwórku już było ciemno, no nie dziwię się, dochodzi 19 i jest zima. To normalne.
-I jak podobało się? -zapytał.
-No pewnie- powiedziałam z entuzjazmem. - Ten film już należy do moich ulubionych-uśmiechnęłam się- dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
-Cieszę się, że ci się podobało, i nie masz za co dziękować, to ja powinienem podziękować za to, że się zgodziłaś-uśmiechnął się pięknie. - Maja? -dodał po chwili.
-Tak? - popatrzyłam na niego i zapięłam pasy.
-Wiesz, pięknie dziś wyglądasz- spojrzał mi w oczy, a ja speszyłam się i odwróciłam wzrok. Oczywiście jak to ja spaliłam buraka i byłam cała czerwona.
-Oj tam, przesadzasz.-powiedziałam.
-Nie przesadzam, to jest najprawdziwsza prawda.- powiedział, a ja nie wiedziałam jak na to zareagować. - Jesteś może głodna?-zapytał po chwili.
-Troszkę-odpowiedziałam nieśmiało.
-No to zabieram cię na pyszną kolację, co ty na to?
-Ale ja nie chcę ci zabierać i marnować czasu.
-Oj daj spokój, to dla mnie ogromna przyjemność móc wziąć cię na kolację czy do kina. Nie daj się prosić. To co jedziemy?
-No dobrze- uśmiechnęłam się, a Harry ruszył. - a gdzie mnie zabierasz jeśli można wiedzieć? -spytałam.
-Zabieram cię do Nandos, ulubionej restauracji mojego przyjaciela Niall'a.-powiedział szczerząc się sam do siebie.
-No dobrze.-odparłam. - Harry?
-Tak?
-Dlaczego w ogóle nie mówisz o swoim zespole?
-ym bo ja myślałem, że ciebie to nie interesuje i, że w ogóle nie znasz naszego zespołu.
-Tak naprawdę to nie znałam, dopóki nie poznałam ciebie.- powiedziałam szczerze.
-A teraz już znasz?-zapytał.
-No można tak powiedzieć- uśmiechnęłam się.
-I co? Może być?- zapytał niepewnie
-Szczerze?-zapytałam.
-Tak, nie boję się krytyki przyjmę wszystko na klatę.-zaśmiałam się.
-Chyba nie będzie aż tak źle, bo zyskacie kolejną fankę.- uśmiechnęłam się nieśmiało-ale wy macie ich tyle, że nawet nie zauważycie, że to grono się powiększyło o jedną, nic nie znaczącą dziewczynę.
-Naprawdę? To znaczy nie wiesz ile dla mnie znaczy ta jedna fanka. Bardzo się cieszę, że podoba ci się to co robimy.-uśmiechnął się ślicznie.- O już jesteśmy na miejscu-powiedzaił i zaparkował. Otworzył mi drzwi i poszliśmy do restauracji. Oboje zamówiliśmy spaghetti. Harry opowiadał mi o One Direction. O tym jak było za czasów x-factora, jak ich złączyli w grupę, o ich pierwszej trasie koncertowej, o fankach. O wszystkim mówił z taką pasją, ze aż miło się tego słuchało i mogłabym tak z nim rozmawiać cały czas, lecz niestety, coś musiało nam przeszkodzić, a mianowicie telefon od mojej mamy, która się martwi o mnie, że tak długo nie wracam i jest na mnie zła, bo zostawiłam Milenę, a sama poszłam na spotkanie z chłopakiem. No cóż mus to mus muszę wracać już do domu, a chciałabym jeszcze zostać z Harrym.
Chłopak odwiózł mnie pod sam dom i odprowadził pod drzwi.
-Harry, jeszcze raz ci dziękuje za ten wieczór- powiedziałam.-Było naprawdę miło.
-To ja dziękuję i mam nadzieję, ze się jeszcze spotkamy.- uśmiechnął się.
-Może kiedyś -powiedziałam i chwyciłam za klamkę od drzwi.
-Maja, zaczekaj- złapał mnie za nadgarstek, a mnie przeleciał przyjemny dreszczyk.
-Tak? Coś się stało?
-Nie nic, tylko chciałem cię poprosić o coś.
-O co Harry?
-Dałabyś mi swój numer telefonu?-zapytał nieśmiało, a jego twarz olał rumieniec. To wyglądało zabawnie.
-No dobrze- powiedziałam i wstukałam w telefon Harrego swój numer.- Dobranoc Harry.
-Do zobaczenia- uśmiechnął się i cmoknął mnie w policzek, co mnie lekko zdziwiło, ale zarazem spodobało. Nic nie mówiąc weszłam do domu. Powiedziałam mamie, że już jestem i udałam się do pokoju, skąd dochodziły jakieś śmiechy.
_________________________________
Komentujcie !! ;****
Buziaki :*
-Maju? - zaczął.
-Tak?
-Mogę cie o coś zapytać? - powiedział nieśmiało.
-Jasne- uśmiechnęłam się.
-Bo wiesz zastanawiam się- przerwał na moment- no masz chłopaka, a umówiłaś się ze mną do kina. I tak trochę dziwnie się czuję -że CO!? że niby kto jest tym moim chłopakiem? Haha! Tom i ja? haha ! nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.-coś nie tak?-zapytał lekko zirytowany.
-Nie tylko, ja i Tom nie jesteśmy razem- powiedziałam już spokojnie.
-Ale jak to? Przecież on... -zaczął się plątać- Naprawdę?-zapytał.
-Tak, Tom to mój kuzyn, a zarazem przyjaciel i nic więcej nas nie łączy.-powiedziałam. Na twarzy Harrego zauważyłam lekki uśmiech. Po chwili zapytał:
-A mogę jeszcze o coś spytać?
-Pewnie.-odpowiedziałam.
-Nie wiem jak to powiedzieć
-Wal prosto z mostu-uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-No dobrze, ale proszę nie obraź się.
-Okej, okej, tylko mów już.
-Masz chłopaka?-zapytał szybko, a mnie lekko zatkało, bo nie ukrywam zdziwiło mnie to trochę. - dobra wiem jestem głupi, nie powinienem pytać, to jest chyba oczywiste, że masz, bo przecież taka dziewczyna jak ty na pewno nie jest sama. Ale ja byłem głupi, co ja sobie w ogó...-zaczął gadać sam do siebie. Ale to co mówił było hmm.. nieco dziwne. Że niby jaką ja jestem dziewczyną i dlaczego on jest głupi?
-Ej Harry, spokojnie. Wcale nie jesteś głupi, tylko wygadujesz jakieś głupoty. Nie mam chłopaka, a ty się skup lepiej na drodze, bo nie chcę wylądować na najbliższym drzewie.-powiedziałam,a Harremu chyba się zrobiło głupio i już nic nie odpowiedział.
Po jakimś czasie podjechaliśmy pod kino. Dziwne było to, że nie weszliśmy główny wejściem tylko od tyłu. Do Harrego podszedł jakiś facet i zaprowadził nas do sali kinowej, która była całkowicie pusta.
-Miłego oglądanie-powiedział ten facet, który nas tu wpuścił.
-Dziękujemy.-odpowiedział mu Harry, po czym mężczyzna wyszedł i zamkną za sobą drzwi. Ja nadal byłam bardzo zdziwiona i nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Harry po chwili zapytał :
-To gdzie wolisz na dole czy na górze?- a ja nic nie odpowiedziałam tylko stałam jak wryta.- Ej coś nie tak? Mam nadzieje, że lubisz komedie romantyczne, bo ja bardzo.
-Harry, dlaczego jesteśmy tutaj sami?-zapytałam. Byłam nieco przestraszono, bo jeszcze rano sobie myślałam, że on będzie chciał mnie tylko bezczelnie wykorzystać, a na dodatek Mila mówiła, że w kinie będzie pełno osób i że nic mi nie grozi. A tu pusta sala, nikogo nie ma, tylko ja i Harry.
-A to o to chodzi-uśmiechnął się- Pewnie zauważyłaś, że nie weszliśmy głównym wejściem tylko od tyłu i do tego jeszcze sala tylko dla nas- kiwnęłam głową- to dlatego, bo gdybyśmy weszli główny wejściem moje fanki nie dałyby nam spokoju, oczywiście bardzo je kocham, ale dzisiaj muszą wytrzymać beze mnie. A pusta sala to też dlatego, że gdybyśmy nie byli tu sami to filmu też byśmy w spokoju nie oglądnęli.- powiedział, a na koniec obdarzył mnie ślicznym uśmiechem. Już byłam nieco spokojniejsza, no bo wydaje mi się, że mówił prawdę. I jeszcze na dodatek ta akcja w samochodzie. Dobra wróć! - to co dół czy góra?-zapytał.
-Zdecydowanie góra
-To dobrze, bo ja też wole na górze- powiedział i udaliśmy się na miejsca w ostatnim rzędzie na samym środku. - nie odpowiedziałaś mi czy lubisz komedie romantyczne.
-Tak, bardzo lubię- uśmiechnęłam się i zaczęliśmy oglądać film pt "I, że cię nie opuszczę"
Po niecałych dwóch godzinach na wielkim ekranie pojawiły się napisy, a my zadowoleni wstaliśmy ze swoich miejsc i udaliśmy się do wyjścia. Film był znakomity. Nawet się popłakałam. Zdecydowanie będzie jednym z moich ulubionych. Wyszliśmy tylnymi drzwiami i udaliśmy się do samochodu Harrego. Na podwórku już było ciemno, no nie dziwię się, dochodzi 19 i jest zima. To normalne.
-I jak podobało się? -zapytał.
-No pewnie- powiedziałam z entuzjazmem. - Ten film już należy do moich ulubionych-uśmiechnęłam się- dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
-Cieszę się, że ci się podobało, i nie masz za co dziękować, to ja powinienem podziękować za to, że się zgodziłaś-uśmiechnął się pięknie. - Maja? -dodał po chwili.
-Tak? - popatrzyłam na niego i zapięłam pasy.
-Wiesz, pięknie dziś wyglądasz- spojrzał mi w oczy, a ja speszyłam się i odwróciłam wzrok. Oczywiście jak to ja spaliłam buraka i byłam cała czerwona.
-Oj tam, przesadzasz.-powiedziałam.
-Nie przesadzam, to jest najprawdziwsza prawda.- powiedział, a ja nie wiedziałam jak na to zareagować. - Jesteś może głodna?-zapytał po chwili.
-Troszkę-odpowiedziałam nieśmiało.
-No to zabieram cię na pyszną kolację, co ty na to?
-Ale ja nie chcę ci zabierać i marnować czasu.
-Oj daj spokój, to dla mnie ogromna przyjemność móc wziąć cię na kolację czy do kina. Nie daj się prosić. To co jedziemy?
-No dobrze- uśmiechnęłam się, a Harry ruszył. - a gdzie mnie zabierasz jeśli można wiedzieć? -spytałam.
-Zabieram cię do Nandos, ulubionej restauracji mojego przyjaciela Niall'a.-powiedział szczerząc się sam do siebie.
-No dobrze.-odparłam. - Harry?
-Tak?
-Dlaczego w ogóle nie mówisz o swoim zespole?
-ym bo ja myślałem, że ciebie to nie interesuje i, że w ogóle nie znasz naszego zespołu.
-Tak naprawdę to nie znałam, dopóki nie poznałam ciebie.- powiedziałam szczerze.
-A teraz już znasz?-zapytał.
-No można tak powiedzieć- uśmiechnęłam się.
-I co? Może być?- zapytał niepewnie
-Szczerze?-zapytałam.
-Tak, nie boję się krytyki przyjmę wszystko na klatę.-zaśmiałam się.
-Chyba nie będzie aż tak źle, bo zyskacie kolejną fankę.- uśmiechnęłam się nieśmiało-ale wy macie ich tyle, że nawet nie zauważycie, że to grono się powiększyło o jedną, nic nie znaczącą dziewczynę.
-Naprawdę? To znaczy nie wiesz ile dla mnie znaczy ta jedna fanka. Bardzo się cieszę, że podoba ci się to co robimy.-uśmiechnął się ślicznie.- O już jesteśmy na miejscu-powiedzaił i zaparkował. Otworzył mi drzwi i poszliśmy do restauracji. Oboje zamówiliśmy spaghetti. Harry opowiadał mi o One Direction. O tym jak było za czasów x-factora, jak ich złączyli w grupę, o ich pierwszej trasie koncertowej, o fankach. O wszystkim mówił z taką pasją, ze aż miło się tego słuchało i mogłabym tak z nim rozmawiać cały czas, lecz niestety, coś musiało nam przeszkodzić, a mianowicie telefon od mojej mamy, która się martwi o mnie, że tak długo nie wracam i jest na mnie zła, bo zostawiłam Milenę, a sama poszłam na spotkanie z chłopakiem. No cóż mus to mus muszę wracać już do domu, a chciałabym jeszcze zostać z Harrym.
Chłopak odwiózł mnie pod sam dom i odprowadził pod drzwi.
-Harry, jeszcze raz ci dziękuje za ten wieczór- powiedziałam.-Było naprawdę miło.
-To ja dziękuję i mam nadzieję, ze się jeszcze spotkamy.- uśmiechnął się.
-Może kiedyś -powiedziałam i chwyciłam za klamkę od drzwi.
-Maja, zaczekaj- złapał mnie za nadgarstek, a mnie przeleciał przyjemny dreszczyk.
-Tak? Coś się stało?
-Nie nic, tylko chciałem cię poprosić o coś.
-O co Harry?
-Dałabyś mi swój numer telefonu?-zapytał nieśmiało, a jego twarz olał rumieniec. To wyglądało zabawnie.
-No dobrze- powiedziałam i wstukałam w telefon Harrego swój numer.- Dobranoc Harry.
-Do zobaczenia- uśmiechnął się i cmoknął mnie w policzek, co mnie lekko zdziwiło, ale zarazem spodobało. Nic nie mówiąc weszłam do domu. Powiedziałam mamie, że już jestem i udałam się do pokoju, skąd dochodziły jakieś śmiechy.
_________________________________
Komentujcie !! ;****
Buziaki :*
środa, 3 października 2012
Rozdział 10
Następnego dnia obudziłam się dość wcześnie jak na mnie, zegar wskazywał godzinę 9:06. Milena smacznie chrapała. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy, pomalowałam się i ubrałam . Zeszłam na dół, aby zrobić nam śniadanie. W kuchni nikogo nie zastałam. Może i dobrze, bo mogę w spokoju przemysleć to co się wczoraj wydarzyło i pomysleć nad tym co się wydarzy dzisiaj. Nadal jestem w małym szoku, co do spotkania z Harrym. Tak naprawdę ja nic o nim nie wiem, a umówiłam się z nim do kina. Jestem jakaś nienormalna. W dodatku on jest gwiazdą, no właśnie on jest gwiazdą, a proponuje mi wyjście do kina? Coś mi się tu nie podoba. Ja napewno mu się nie podobam. Ciekawe co on ode mnie tak naprawdę chce. Pewnie założył się z kumplem, że umówi się z pierwszą napotkaną laską i będzie miał z niej jazdę, że się nabrała, albo co gorsza będzie chciał mnie wykorzystać! 'Nie, Nie, Nie, co ja sobie wyobrażam! Majka ogarnij się! Może on taki nie jest, może mu się podobam? HaHa! Teraz to już przesadziłaś Maju!'
Jeździłam po sobie w myślach. Miałam już tego dość. Mogłam mu wczoraj odmówić i miałabym spokój. No ale cóż ja teraz mogę zrobić? Muszę iść z nim do tego kina i tyle. Pewnie następnego razu nie będzie. To znaczy na pewno nie będzie, bo kto by chciał się umawiać z kimś takim jak ja? ...no właśnie.
Kiedy kończyłam przygotowywać śniadanie do kuchni weszła Mila, ubrana , uczesana i umalowana.
-mmm, a cóż tak pięknie pachnie?-spytała i obdarzyła mnie soczystym buziorem w polik.
-Dzisiaj kochana śniadanie po angielsku-uśmiechnęłam się i położyłam na stole tosty, jajka sadzone i bekon.
-Wyśmienicie, ale jak codziennie będę jadała takie śniadanka to się w żadne spodnie nie zmieszczę, jedynie dresy.-zaśmiała się.
-Tak tak wiem. Ale od czasu do czasu można. A poza tym nudziło mi się więc zrobiłam takie angielskie śniadanko, w końcu jesteśmy w Anglii, prawda?-kiwnęła głową z, już drugim, tostem w ręce.-Milena? -po chwili zaczęłam.
-No co jest? Znowu chodzi o tego Harrego?
-nooo.
-Ej, Majka, Majka, mówiłam ci wczoraj, że wszystko będzie okej, a jeżeli tak się wahasz to trzeba było odmówić.
-Ale mi pomogłaś- powiedziałam.
-No przecież nic ci nie będzie. Idziecie tylko do kina, a tam jest zawsze pełno ludzi, więc nic ci nie grozi-uśmiechnęła się.
-Wiem, jestem głupia.
-Nie zaprzecze- zaśmiała się.
-Wiedziałam, że na ciebie zawsze można liczyć- powiedziałam z sarkazmem.
-Coś ci się nie podoba?- że niby miałam się przestraszyć :D hah
-Nie nic- odparłam niewinnie i wybuchłyśmy śmiechem. Po chwili Mila powiedziała:
-Tak, ty sobie do kina idziesz z fajnym ciasteczkiem ,a ja sie muszę kisić sama w domu.
-I tu się mylisz, bo Maja pomyślała i załatwiła ci towarzystwo.-wyszczerzyłam się.
-E?
-Tom i Max przyjdą, więc sama nie będziesz.
-Osz ty! No w sumie to fajnie, bo się nudzić nie będę.-zaśmiała się.-Ej a o której oni przyjdą?-zapytała.
-Jakoś po 16. A która jest?
-Dochodzi 12, masz jeszcze trochę czasu.
-Ej Mila! Ja nie mam się w co ubrać! -wybuchłam po chwili. A ta bezczelnie się zaczęła śmiać.-co się śmiejesz, ja na serio mówię.
-Nie bój żaby, coś się wymyśli, a jak nie to pójdziesz w dresie i już.
-Nie żartuj sobie tylko chodź na górę pomóż mi coś wybrać.
-Tak jest panie kapitanie-zawtórowała mi.
Po ponad godzinie szukania, przebierania się i tak dalej, znalazłam w końcu to czego szukałam. Jeszcze tylko jakieś dodatki i gotowe. Całość zajęła nam jakieś 2 godziny. Czyli nie jest aż tak źle. Zostały mi jeszcze 3 godziny do przyjścia Harrego, więc razem z Milą usiadłyśmy na łóżku i włączyłyśmy laptopa. Chciałyśmy trochę poczytać o zespole One direcition, a w zasadzie o jednym z jego członków. Chyba wiadomo którym.
Dowiedziałam się, że jest w moim wieku, pochodzi z Holmes Chapel, jest najmłodszy z zespołu, umie mówić po francusku , wymyśłił nazwę 'One Direction' i takie różne ciekawe rzeczy, ale niektóre to mnie rozwaliły na przykład że lubi chodzić nago. Haha! Ale ogólnie to chyba jest ok. Później jeszcze patrzyłyśmy troszkę na resztę zespołu. No nie powiem, ale przystojni to oni są.
O 16:30 przyszli Tom i Max. Ja ubrana i uczesana akurat kończyłam się malować. Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół.
-No no no-zaczął Tom.
-Co, przesadziłam?-zapytałam.
-Nie, jest idealnie-powiedział Max, ja uśmiechnęłam się i usiadłam z nimi na kanapie w salonie.
-Tyy, kuzynka, a z kim się to umówiłaś, bo ja dalej nie wiem.-Tom.
-A z takim jednym Harrym-powiedziałam, a Mila się zaśmiała i dodała.
-Zapomniałaś dodać, że ten Harry to jeden z członków zespołu One direction i że za tym Harrym ugania się miliony fanek na świecie, ale to tylko taki mały szczególik.-skończyła i wyszczerzyła się do mnie.
-no no no-powiedział Max- ale czekaj, czekaj. To ten zespół co w x factorze był?
-Tak, ten sam- powiedziała Mila.
-No to nieźle się ustawiłaś kuzyneczko- Tom.
-Taa, od razu ustawiłam, ja tylko idę z nim do kina , nic więcej.-odpowiedziałam mu, a ten już chciał coś dodać, ale na szczęście zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek, no tak za dwie 17. Wstałam, po drodze zabierając płaszczyk i torebkę. Chciałam otworzyć drzwi, ale nie mogłam, bo zrobił to za mnie Tom.
-Dzień dobry, czy jest Maja?- usłyszałam głos Harrego.
-Tak jest, a o co chodzi?-zapytał Tom.
-Byłem z nią umówiony.
-Naprawdę ? Nic mi nie mówiła, czekaj zaraz ją zawołam.-odwrócił sie od niego i zaczął mnie woąć- Maju, kochanie ktoś do ciebie!-z salonu było słychać śmiechy. Mnie również chciało się śmiać, ciekawe co sobie Harry pomyślał.
-Cześć Harry-powiedziałam stając w drzwiach.
-yy Cześć -powiedział nieśmiało.
-Przepraszam za niego, czasem mu odbija-powiedziałam wskazując na Toma.- To co idziemy?
-Tak, tak -odparł zmieszany.
-Pa kotku- zawołał Tom, zamykając drzwi, ja nic nie odpowiedziałam tylko poszłam do auta razem z Harrym.
_____________________
I jak ? Może być? :*:*
Proszę o komentarze :D i dziękuje Patrycji, że zawsze komentuje :**
Buziaaaki :**
piątek, 28 września 2012
Rozdział 9
Po oglądnięciu komedii romantycznej poszłyśmy się przebrać, bo za jakieś pół godziny przyjadą dziadkowie, a my nadal w dresach wylegujemy się w moim królestwie, a trochę nie wypada. Ja ubrałam to , a Mila to .
Gotowe zeszłyśmy na dół. Dziadkowie właśnie weszli do domu. Nie obyło się bez tulenia i tak dalej. Mama zaproponowała coś do picia. Każdy powiedział na co ma ochotę. Razem z Milą pomogłyśmy jej przygotować napoje i jakieś ciasto. Rozmawialiśmy przez moment, bo dziadek i babcia chcieli obejrzeć nasz nowy domek. Bliźniaczki oczywiście pierwsze zaprowadziły ich do swoich pokoików. Musiały pokazać wszystkie szczególiki, jak to one. Później nadszedł czas na mój "skromny" pokoik. Byli pod dużym wrażeniem, no kto by nie był. Potem jeszcze trochę rozmawialiśmy i dziadkowie poszli do domu.
Dochodziła godzina 19, a my siedziałyśmy u mnie na łóżku.
-Milena, a co powiesz na wieczorny spacerek?-zapytałam.
-Jestem za-odpowiedziała- a gdzie pójdziemy?
-No nie wiem, może coś wymyślisz?-spojrzałam na nią.
-Tak, ja mam wymyślić gdzie mamy iść jak w ogóle nie znam tego miasta.
-Dobra, dobra nie spinaj się tak.-powiedziałam, a po chwili dodałam- Już wiem. Pójdziemy do parku. Tam jest tak ładnie w nocy. Tylko musimy się ciepło ubrać. Co ty na to?
-Okej, to ruszajmy.
Szybko się przebrałyśmy i byłyśmy już gotowe. Zeszłyśmy na dół. Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.
-Mamo, spodziewasz się kogoś!?-zapytałam.
-Nie, idź otwórz.
-Okej!- i poszłam otworzyć. Nie wierzyłam własnym oczom! Przede mną stał nie kto inny jak Harry Styles. Co on tu robi!? Był ostatnią osobą , której się tu spodziewałam.
-Cześć - uśmiechnął się.
-ee Cześć- wydukałam, trochę dziwnie się czułam w jego towarzystwie, wiedząc, że jest sławnym piosenkarzem, a tak w ogóle to po co on tu przyszedł? Czego mógł chcieć ode mnie?
-Przepraszam, że dopiero teraz przychodzę, ale wcześniej nie dałem rady.-powiedział, a ja nie widziałam o co mu chodzi. Po co on miał do mnie przychodzić i po co mnie przeprasza?
-Harry, ale o co chodzi? Coś się stało?
-Nie nic się nie stało, tylko wczoraj zostawiłaś u mnie w samochodzie jedną torbę z zakupami. To znaczy ja jej pewnie nie zauważyłem jak je przynosiłem. Przepraszam.
-Nic się nie stało. Nawet się nie zorientowałam, że czegoś brakuje. Dziękuję, że się do mnie fatygowałeś, nie musiałeś.
-To dla mnie sama przyjemność- uśmiechnął się pięknie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, to było bardzo dziwna sytuacja dla mnie.- Ja już chyba będę leciał, nie chcę przeszkadzać, cześć- odwrócił się i chciał odejść, ale po chwili wrócił
-Maja?
-Tak?
-Boo.. no wiesz.. yyy no ten-zaczął mamrotać
-Coś się stało?
-Tak , to znaczy nie, nic się nie stało- błąkał się- po prostu chciałem cię o coś zapytać.-spuścił głowę.
-O co chodzi?- spytałam, nie ukrywam , byłam strasznie ciekawa co on ode mnie chciał.
-No bo chciałem cię zaprosić na jakiś spacer, albo do kina- podniósł wzrok i spojrzał na mnie. A ja jak to ja spaliłam buraka. No takiego czegoś to ja się nie spodziewałam. On wielka gwiazda chce się ze mną umówić?? I co ja mam teraz mu odpowiedzieć?
-yyy no nie ukrywam, że mnie zdziwiłeś.
-Ale wiesz jak nie masz ochoty, albo czasu to ja nie nalegam.-nastała chwila ciszy, którą przerwała Milena, pojawiając się nie wiadomo skąd.
-Z kim ty tyle gadasz?-spytała i dopiero po chwili zaczaiła kto stał przed domem- O hej Harry.- powiedziała zdziwiona.
-Cześć Milena- odpowiedział trochę zawiedziony.- To może ja już pójdę, nie będę przeszkadzać.
-Czekaj Harry- powiedziałam- Milena zaczekaj zaraz wrócę tylko odprowadzę Harrego.
-Dobra, dobra, będę w domu.- i weszła do środka.
-Nie musisz mnie odprowadzać , sam trafię.-powiedział. Widać było, że był smutny.
-Wiem, ale ja chcę cię odprowadzić.
-Naprawdę?- spytał nieco już radośniej.
-Tak, a co do tego kina to bardzo chętnie z tobą pójdę.-powiedziałam ze spuszczoną głową.
-Naprawdę?-powtórzył- yyy to znaczy bardzo się cieszę.- u uśmiechną się pięknie.- To może jutro jak masz czas.
-Dobrze, tylko gdzie mam przyjść? Pod które kino?-spytałam
-No wiesz? Ja po ciebie przyjadę- powiedział jakby to była oczywista oczywistość- Będę o 17 , pasuje ci?
-Tak, to do zobaczenia jutro.-powiedziałam.
-Pa Maju- odpowiedział, wsiadł do samochodu i po chwili odjechał z piskiem opon. Teraz uświadomiłam sobie co ja zrobiłam. Czy dobrze się stało, że umówiłam się z obcym chłopakiem do kina i to w dodatku sławnym piosenkarzem, za którym ganiają się miliony dziewczyn na całym świecie? Może powinnam odmówić. Ale teraz to ja już nic nie poradzę, stało się.
________________________________
Przepraszam za taką przerwę, ale po prostu miałam bardzo dużo nauki, a do tego jeszcze treningi. Następny postaram się dodać szybciej, ale nic nie obiecuje :D
Proszę jeśli przeczytasz to napisz komentarz :D
Całusyy :**
poniedziałek, 17 września 2012
Rozdział 8
Kiedy obudziłam się Milena leżała obok mnie. Nie wiem kiedy i jak to zrobiła, ale pewnie było jej zimno i przyszła na górę. Dzisiaj wtorek, dziadkowie powiedzieli, że przyjdą nas odwiedzić, ale to pewnie tak po połudzniu, a tak w ogóle to która jest godzina? Wstałam z łóżka, podeszłam do krzesła, na którym znajdowała się moja torebka. Wyciągnęłam z niej telefon i spojrzałam na wyświetlacz. 11:49 No nie jest źle. Postanowiłam wziąć prysznic, gdyż to było mi bardzo potrzebne. Mila jeszcze spała, także nie muszę się śpieszyć. Wzięłam świeżą bieliznę i poszłam do łazienki. W trakcie kąpieli rozmyślałam nad tym co się wczoraj wydarzyło. Od tego zdarzenie w Milk Shake City, po przez tą akcje z Harrym w Mc, o tym co powiedział Zayn i o reakcji Harrego. To wszystko wydawało mi się jakieś dziwne. I znów zastanawiałam się skąd ja go kojarze. No ale nic sensownego chyba nie wymyśle.
Po jakichś 15 minutach wyszłam z kabiny. Wytarłam mokre ciało i założyłam bieliznę. Włosów nie myłam, postanowiłam, że zrobie to wieczorema albo jutro rano. Wyszłam z łazienki. Milena siedziała na łóżku z moim laptopem na kolanach. Usiadłam obok niej i wślizgnęłam się pod kołdrę, bo było mi zimno, gdyż miałam na sobie tylko stanik i majtki.
-Co tam piękna?- spytałam- wyspałaś się po wczorajszych zakupach?
-O tak- uśmiechnęła się promiennie i pochwili dodała- jestem baardzo zadowolona z tych naszych zakupów. A ty jak tam?
-Świetnie i ja też jestem zadowolona, a szczególnie z tej mojej sukieneczki, ale mi się trafiło, takie cudeńko i to jeszcze przecena- gadałam podekscytowana.
-No wiesz, głupi ma zawsze szczęście- zaśmiała się.
-Osz tyy!-dżgnęłam ją w bok, czego nie lubiła, a ta odłożyła laptopa i zaczęła mnie łaskotać, wiedziała, że mam ogromne łaskotki i zawsze to bezczelnie wykorzystywała przeciwko mnie. Ja oczywiście śmiałam się jak jakaś opętana, aż w końcu zlitowała się nade mną, mówiąc, że musi iść do kibelka. Szczęście dla mnie hah. Wzięłam laptopa na kolana i obczaiłam facebook'a, twitter'a i różne stornki typu besty, kwejk. Oczywiście nie obyło się przy tym bez muzyki. W między czasie z kibelka wyszła Milena, wzięła tylko bielizne i poszła się wykąpać. Po kilku piosenkach z głośników usłyszałam głos Ed'a Sheeran'a. I poprostu mnie olśniło. Przypomniałam sobie jak przed wyjazdem do Londynu słuchałam takiego jednego coveru zespołu One Direction czy jakoś tak. Szybko go włączyłam i miałam racje, to był Harry. No porostu nie mogłam w to uwierzyć. Ale chociaż potwierdziły się moje podejrzenia, że skądś go kojarze. W wyszukiwarce wpisałam nazwe tego zespołu. Kliknęłam w wikipedie.
"One Direction – brytyjsko-irlandzki boysband. W jego skład wchodzą Liam Payne, Harry Styles, Louis Tomlinson, Zayn Malik i Niall Horan. W VII brytyjskiej edycji programu X Factor zajęli trzecie miejsce. Grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Syco Music(...)"
Było jeszcze o ich trasie, singlach, płycie, książce itd. Czyli że Harry, którego wczoraj poznałam i prawdopodobnie wpadłam mu w oko jest wielką gwiazdą. Nie mogłam w to uwierzyć. Ciekawa jestem co oni w ogóle spiewają. Wpisałam w youtube ten ich pierwszy singiel. Był teledysk, więc go sobie włączyłam. No i poszło. Piosenka ogólnie bardzo przyjemna i wpadająca w ucho. Pod koniec jej trwania z łazienki wyszła Milena z mokrymi włosami, swobodnie opadającymi jej na ramiona.
-Czego ty tam słuchasz?-zapytała i wbiła mi pod kołdrę.
-Tyy, pamiętasz Harrego i Zayna nie?
-No pamiętam. Oni chyba nas podwieżli do domu tak?
-No tak. A pamiętasz te dziewczyny, które podbiegły do Harrego i prosiły o podpis na płycie?
-No tak pamiętam, to było trochę dziwne. Ale o co ci chodzi?
-Patrz-pokazałam jej ten teledysk. Zdziwiła się tak jak ja.
-Jak do tego doszłaś?-zapytała. I opowiedziałam jej jak to było. Powiedziałam jej także o tej akcji w MSC. Oczywiście jak to ona musiała skomentować, że Harry na mnie leci i takie tam. Ja mówiłam że to niemożliwe, bo przecież jak ja moge się podobać sławnemu piosenkarzowi, o którym marzą nastolatki na całym świecie, ale ona i tak wie swoje i tak dalej. Nie chciało mie się dłużej ciągnąć tego tematu więc wyszłam spod cieplutkiej kołdry i skierowałam się do szafy. Wyciągnęłam ciuchy i przebrałam się , dzisiaj tak luźno, bo dziadkowie przyjdą za pare godzin, a my z Milą po wczorajszym nie wychodzimy z domu, no może wieczorkiem. Włosy spiełam w lużnego koczka, umalowałam się lekko i byłam gotowa. Zaraz po mnie, Mila weszła do łazienki z ciuchami. Po kilku minutkach wyszła, ubrana , umalowana i uczesana podobnie do mnie. Ona często chodzi w takich czapeczkach, które uwielbia, z resztą tak samo jak jej brat filip. Zawsze się wymieniają. No nie dziwie się, mnie tez się podobają, ale jakoś one nie są dla mnie.
Gotowe zeszłyśmy na dół. Zjadłyśmy śniadanie przygotowane przez moją mamusię. Później zrobiłyśmy sobie cappucino i siadłyśmy przed laptopetm i oglądałyśmy stare zdjęcia. Jakoś tak nas naszło. Uśmiałyśmy się przy tym jak nigdy. Te wszystkie nasze "sesje",hah :> śmiesznie było. Do tego jeszce fotki z gimnazjum, liceum, ze wszystkich wycieczek, wspólnych wakacji i tak dalej. Stwierdziłysmy, że od czasów gimnazjum wydoroślałyśmy. Ale chyba taka jest kolej rzeczy i my nic na to nie poradzimy.
Postanowiłyśmy, że dzisiaj to my robimy obiad. Oczywiście mama nie chciała się zgodzić, jak to ona, ale nie miała nic do gadania, bo wygoniłyśmy ją z kuchni i kazałyśmy jej sobie odpocząć. Zaoferowałyśmy się jeszcze, że pójdziemy po młode do przedszkola, ale powiedziła, iż ona musi tam iśc, bo musi jeszcze coś załatwić z przedszkolanką. Na to musiałyśmy się zgodzić.
Ugotowałyśmy na obiad nasze popisowe, a zarazem ulubione danie, czyli risotto z kurczakiem. Mniami :D Wszystko pięknie podałyśmy na stole. Dzisiaj tata wcześniej z pracy wyszedł i wszyscy razem usiadliśmy do stołu. Oczywiście było przepyszne. Każdemu smakowało. potem tylko pozmywałyśmy i mogłyśmy spokojnie oglądnąć sobie jakiś film.
sobota, 15 września 2012
Rozdział 7
Ruszyliśmy do samochodu Harrego. Po drodze zaczepiły go jakieś trzy dziewczyny, prosząc o to, by podpisały mu się na płytach. Szczerze mnie to zdziwiło, ale też ogromnie zaciekawiło. Lecz chyba nie będę pytać o co biega, no tak naprawdę nie znam go w ogóle, a nie chcę wyjść na wścibską czy coś w tym rodzaju, a jak będzie chciał to sam powie. Ciągle przez głowę przelatywały mi mysli: "kim on jest, jakimś celebrytą czy co?" Nie wiem. Nawet nie chcę mi się nad tym jakoś specjalnie rozmyślać i kombinować. Po prostu już nie mam na to siły.
Wyszliśmy na parking przed galerią. Podeszliśmy do jakiegoś czarnego auta, nie wiem jaka marka, bo się nie znam. Jakby powiedzieli moi kuzyni: "wypasiona fura" albo "niezłe cacko". Ciekawe skąd go stać na taki wóz. Może on faktycznie jest jakąś gwiazdą, czy coś w tym rodzaju, albo ma bogatych rodziców co jest bardziej prawdopodobne, bo która gwiazda zlitowała się nad taką dziewczyną jak ja. Ale mniejsza o to. Strasznie mi się chciało spać, tak jak Mili. Byłyśmy bardzo zmęczone po tych zakupach, ale nie powiem, udały się i jestem z nich zadowolona jak mało kiedy. Oczywiście kupiłabym sobie jeszcze więcej rzeczy, lecz nie mogę przecież całej kasy wydać na jednych zakupach, musze zostawić coś na resztę dni.
W samochodzie siedział jakiś chłopak, to na pewno ten jego przyjaciel. Miał ciemną karnację, czarne włosy i brązowe oczy, jeśli dobrze zobaczyłam. Popatrzył na nas, widać było jego zdziwienie, nie spodziewał się, ze jego kumpel przyprowadzi jakieś dwie przybłędy. Wyszedł z samochodu.
-Zayn pomóż mi z tymi torbami, wpakuj je do bagażnika-powiedział Harry- a wy wsiadajcie do środka, bo zimno się zrobiło- zwrócił się do nas. My nic nie mówiąc zrobiłyśmy co na powiedział. W środku było tak cieplusio milusio, że aż nie chciało się wychodzić na zewnątrz. Teraz dopiero doszłam do wniosku, że dobrze zrobiłam zgadzając się na podwózkę do domu, bo inaczej musiałybyśmy się tłuc zatłoczonym metrem, albo co gorsza, iść z buta. Pewnie byśmy zamarzły po drodze.
Po chwili chłopcy wsiedli do samochodu, Harry jako kierowca, a ten drugi na miejscu pasażera.
-Dziewczyny, poznajcie to jest Zayn, Zayn to jest Maja i Milena- podaliśmy sobie ręce.
-Cześć, miło mi was poznać. Harry opowiedział mi trochę co się stało. Przepraszam za niego on dzisiaj od momentu, gdy zobaczył jakąś piękną dziewczynę w Milk Shake City to chodzi jakiś taki rozkojarzony- no po prostu zamurowało mnie, nie mogłam uwierzyć własnym uszom. To przecież mnie Harry widział dziś w MSC, ale to na pewno nie chodzi o mnie. Może był tam jeszcze raz, albo chodzi o jakąś inną dziewczynę. To nie mogłam być ja, przecież nie jestem nawet ładna,a co dopiero piękna jak to określił Zayn.
-Zayn zamknij się, wygadujesz jakieś historie- powiedział Harry, który spalił buraka. Ukradkiem spojrzał na mnie.
-Ale Harry o co ci chodzi, przecież cały czas gadasz jaka ona nie była...-nie dokończył, bo Harry mu przerwał.
-Dobra, skończ-powiedział-Maja ty mi lepiej powiedz gdzie ja mam tak w ogóle jechać-podałam mu adres i ruszyliśmy .
Panowała bardzo miła atmosfera, chociaż czułam się trochę skrępowana po tym co powiedział Zayn i po reakcji Harrego. Rozmawialiśmy o tym skąd jesteśmy, na ile zostajemy i tak dalej. Byłam bardzo śpiąca, oczy same mi się zamykały. Chłopcy coś tam zaczęli mówić o jakimś zespole czy coś, ale ja odpadłam i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Milena chyba też, bo od dłuższej chwili nic nie mówiła.
Nagle poczułam, jak otwierają się drzwi i ktoś podnosi mnie i gdzieś niesie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam Harrego. Od razu jakoś oprzytomniłam i się przebudziłam.
-Harry co ty robisz ? Gdzie ja jestem?
-Spokojnie, nic się nie dzieje. Jesteśmy już pod twoim domem. Trochę sobie przysnęłyśmy i dlatego cię niosę, po prostu nie chciałem cię budzić. Byłaś taka urocza- uśmiechnął się. WTF? Co to w ogóle ma być? "Byłaś taka urocza"?? Co on gada?
-Ale możesz mnie już puścić-powiedziałam i tak też zrobił-Gdzie Milena i gdzie nasze zakupy-zapytałam stojąc już na nogach.
-Milena także zasnęła i Zayn właśnie ją wyciąga z samochodu, a zakupy są w bagażniku, czekaj zaraz ci je przyniosę-jak powiedział tak też zrobił.
Po chwili przyszedł Zayn, na rękach trzymając Milenę.
-Gdzie ją mam zanieść?-zapytał cicho.
-Czekaj, gdzieś mam klucze-i zaczęłam szukać ich w torebce. Trochę czasu mi to zajęło, ale co ja poradzę, mam tam same potrzebne rzeczy. W między czasie Harry zdążył już przynieść nasze torby.
-Mam!-krzyknęłam wyciągając kluczyki. Otworzyłam szybko drzwi i wpuściłam ich do środka. Zayn wniósł Milenę i położył ją na sofie, obok której Harry położył zakupy. W domu panowała cisza. No tak dziewczynki już śpią, bo jest już po 20, tata jeszcze w pracy, jak to on, a że jest nowy to tym bardziej, mama siedzi na pewno w sypialni i odpoczywa po całym dniu. No w sumie to się jej nie dziwie. Wypakowywanie wszystkiego z tych pudeł i układanie na musiało być bardzo męczące.
Chłopcy pożegnali się i wyszli. Na koniec Harry powiedział "Do zobaczenia". Co mnie trochę zdziwiło, no ale dobra, nie mam siły idę na górę walnąć się na moje łoże.
____________________
Nareszcie skończyłam :)) Mam nadzieje że się podoba :D
Proszę o komentarze :*
Buziaki.!
wtorek, 11 września 2012
Rozdział 6
-Przepraszam cię bardzo, ale ze mnie niezdara- zaczął przepraszać i zobaczyłam kto to taki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To był chłopak, którego widziałam w MSC. No tego to ja bym się w życiu nie spodziewała. To że był niesamowicie przystojny nie zwalnia go z tego, że powinien patrzeć jak chodzi.
-No nie da się ukryć-powiedziałam nieco wkurzona, bo porozwalał mi moje nowe cudeńka (czyt. zakupy :P). On zamiast coś powiedzieć stał jak wryty i patrzył na mnie jakby ducha zobaczył. No to było trochę dziwne- Hello, a ty co ducha zobaczyłeś czy co? Chociaż pomógłbyś mi wstać, a nie gapisz się jakbyś pierwszy raz dziewczynę zobaczył.
-A tak-Ten ocknął się i podał mi dłoń, którą chwyciłam i wstałam z jego pomocą.- Nic ci się nie stało?-zapytał z troską w głosie.
-Nie-warknęłam, wiem, że to nie ładnie, ale mnie wkurzył.
-Czekaj pomogę ci- zaczął zbierać moje ciuchy.
-Nie trzeba, poradzę sobie. Jeszcze coś zniszczysz-powiedziałam, ale nie posłuchał mnie i pomógł mi wszystko pozbierać. Na szczęście nic nie ucierpiało, nie wliczając mojego biednego tyłeczka, ale mniejsza z tym.
-Wiem, że jesteś na mnie zła, ale bardzo cię proszę wybacz mi, cały dzień jestem jakiś rozkojarzony-i w tedy spojrzał w tymi swoimi oczyskami wprost w moje i już mnie "miał".
-No nie ukrywam, że mnie to wkurzyło-popatrzyłam na niego spod byka- ale chyba wybaczę, bo ja też miewam takie dni i w tedy robię różne dziwne rzeczy-zaśmiałam się. Widać było jak odetchnął z ulgą.
-No to może zaczniemy od początku?-zapytał nieśmiało i uśmiechnął się - jestem Harry.-podał mi rękę.
-Majka-uścisnęłam mu dłoń i spojrzałam mu w te przepiękne ślepia. Można było się w nich rozpłynąć.
-Miło mi cię poznać-odparł. A ja nadal nie wiedziałam skąd ja go kojarzę. Może spotkałam go gdzieś na jakiejś imprezie, na której byłam z Tomem, albo po prostu wydaję mi się. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałam o Milenie, która zmęczona stała obok i przyglądała się całej sytuacji.
-Poznaj, to jest Milena, moja najlepsza przyjaciółka.
-Cześć, jestem Harry-wyciągnął dłoń, którą uścisnęła.
-Milena.
-No to my będziemy już szły, cześć Harry- miałyśmy zamiar odejść, lecz chłopak nas zatrzymał.
-Zaczekaj-powiedział-Teraz to nie pozwolę ci tak odejść. W ramach przeprosin proponuję podwózkę do domu, czy gdzie tam chcecie- i znów ten zniewalający uśmiech.
-Nie, nie trzeba, poradzimy sobie-odpowiedziałam.
-No Maja, nie daj się prosić. Coś mi się wydaje, że po takich udanych zakupach-wskazał na nasze torby wypełnione ciuchami, butami itd.-musicie być chociaż trochę zmęczone.
-No nie powiem, że moje nogi dają o sobie znać, ale nie możemy cię tak wykorzystywać- powiedziałam.
-Jakie tam wykorzystywać, chcę być po prostu miły i odwieść dwie piękne dziewczyny, by nie tłukły się po nocy metrem, albo co gorsza szły na nogach. A poza tym jak już powiedziałem to będzie tak w ramach moich przeprosin za ten wypadek.-uśmiechnął się nieśmiało. Spojrzałam na Milenę, żeby podpowiedziała mi co mam zrobić, ale one tylko ruszyła ramionami jakby było to dla niej obojętne. Widać było po niej, że po tych dzisiejszych zakupach pada na twarz. Popatrzyłam na Harrego, który oczekiwał odpowiedzi.
-No dobrze-zgodziłam się, a jego twarz od razu się rozjaśniała i zagościł na niej śliczny uśmiech, oczywiście nie zabrakło słodkich dołeczków. Ale żeby nie było robię to tylko dla Mili, bo ona zaraz zaśnie na stojąco.
-Tylko jest taka sprawa, w moim aucie czeka na mnie mój przyjaciel, czy to nie będzie dla was problem?-spytał.
-To my może jednak pójdziemy na to metro, bo nie chcemy wam przeszkadzać. Pewnie macie jakieś sprawy do załatwienia, a my tylko wam utrudniamy.
-Nie ma mowy, nie będziecie nam przeszkadzać, on nie będzie miał nic przeciwko, ja się pytam czy dla was to nie problem.
-Nie, dla mnie to żaden problem, myślę, że dla niej też nie-oboje spojrzeliśmy na Milenę, która, siedziała na ławce i ledwo co kontaktowała.
-No dobra, to chodźmy-powiedział Harry-Daj, ja wezmę wasze zakupy, a ty pomóż przyjaciółce.- nie czekając na odpowiedź, zabrał nasze torby. No cóż nie miałam nic do gadania. Chwyciłam Mile za rękę i ruszyłyśmy do samochodu Harrego.
__________________________________
Hejooo!! :D Połowa rozdziału pisana na lekcji PP :) haha:> i jak się podoba?? Komentooować Pliiisssssss.! :D
Nie wiem kiedy następny, no wiecie nowa szkoła i wgl, ale postaram się jak najszybciej :))
Buziaczki :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)