Imprezy, to coś co uwielbiam, ale ranki po nich nie należą do najprzyjemniejszych. Ten właśnie taki był. Na szczęście po tabletce i litrze pepsi wszystko przeszło. Cud. Ale nie będę się nad tym jakoś głębiej zastanawiać. Najważniejsze, że głowa już nie boli i czuję się świetnie.
Jakoś po 12 całe towarzystwo zwinęło się do swoich domów, oczywiście uprzednio żegnając się z Milą, która już dziś wraca do Polski. Razem z przyjaciółką posprzątałyśmy pozostałości po wczoraj. Ku naszemu zdziwieniu nie było tego dużo. Zostało tylko kilka pustych butelek po różnego rodzaju alkoholach i papierki po słodyczach. Później poszłyśmy do pokoju, by się trochę ogarnąć, gdyż zaraz pewnie będą tu rodzice z dziewczynkami. Ubrałyśmy się luźno i zaczęłyśmy pakowanie. Samolot odlatuje o 19:40, więc mamy jeszcze sporo czasu. Na lotnisko odwiozą nas Max i Tom, którzy będą tu jakoś po 17.
-Wiesz, że będzie mi cię tu cholernie brakowało?-zapytałam dziewczyny siedzącej obok na podłodze, składającej bluzkę.
-No a myślisz, że mnie ciebie tam nie?-odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Kurde. Nie wyobrażam sobie jak teraz będzie. Jakaś masakra.
-No ja też nie. Wszystko będzie inaczej.- powiedziała smutno.
-Ej, ale wiesz co? Przecież za cztery miesiące, będą wakacje i przyjedziesz do mnie! W tedy dopiero zaszalejemy, Londyn będzie nasz!- powiedziałam radośnie. Nie chciałam jej dołować. Chociaż mnie też nie było najlepiej. Mila uśmiechnęła się i przytaknęła.
-Majka! Mila! Chodźcie na dół! Kupiliśmy pizzę!- usłyszałyśmy piskliwe głosiki bliźniaczek. Zeszłyśmy do salonu, gdzie siedziała reszta rodzinki. Przycupłyśmy obok i zajadałyśmy się przepyszną pizzą. Rozmawialiśmy o imprezie. Tata stwierdził, że spodziewał się niezłego bajzlu, ale jest mile zaskoczony. Potem trochę wypytywał nas jak się bawiłyśmy i czy przypadkiem nie chcemy się z nim podzielić jakimiś pikantnymi szczegółami, ale niczego się nie dowiedział.
Po posiłku wróciłyśmy na górę. Już prawie wszystkie ciuchy spakowane.
-Majuś?-zaczęła słodko. Dobrze wiedziałam czego chce.
-Które chcesz?- spytałam.
-Skąd pomysł, że coś chce?-spytała, z udawanym oburzeniem.
-Bo zawsze jak mówisz do mnie "Majuś" tym swoim przesłodkim głosikiem to chcesz jakieś ciuchy- podsumowałam
-Oj dobra dobra, rozszyfrowałaś mnie-zaśmiała się.
-Ze względu na to, że nie zobaczymy się prędko i będę za tobą strasznie tęsknić pozwalam ci wziąć co chcesz- powiedziałam. Na jej twarzy pojawił się ogromny banan- ale z umiarem!- krzyknęłam kiedy Mila wbiegała do mojej garderoby z miną szaleńca.
-Mówiłam ci już, że cię kocham?- zapytała.
-Dawno tego nie słyszałam- zaśmiałam się.
-KOCHAM CIĘ!- krzyknęła. A ja zaczęłam się śmiać.
-Ale w zamian ty pożyczasz mi tą twoją bluzeczkę z tym serduszkiem i ten czarny sweterek.
-Dobra, bierz- powiedziała, a ja od razu poszłam szukać ciuchów.
Po jakichś 5 minutach znalazłam to czego szukałam, a Mila wyszła z garderoby z dwoma bluzkami, sweterkiem i spodenkami oraz naszyjnikiem. Patrzyłam na nią jak ładnie układa wszystko do walizki. Nawet na mnie nie spojrzała. Wiedziałam, że zaraz nie wytrzyma i się na mnie rzuci. I się potwierdziło. Aktualnie leże na łóżku, a na mnie, śmiejąca się Milena. Zwariowała.
-A co tu się dzieje!?-usłyszałyśmy znajomy, męski głos- Co to za macanie? I to jeszcze bez nas!- krzyknął Tom i rzucił się na nas.
-Gdzie ryjesz ten swój tłusty tyłek!-krzyknęłam leżąc pod nim.
-Jaki tłusty tyłek! Kobieto, wiesz ile lasek na niego wyrwałem?- oburzył, się cała reszta, w tym ja wybuchła śmiechem. Tom wstał i dodał- Jesteście okropni.
-Z kim ja żyje!- powiedział Max łapiąc się z głowę. Razem z Milą ogarnęłyśmy się i podeszłyśmy do chłopaków się przywitać.
-Oj Tom, wiesz, że uwielbiam twoją pupę- powiedziałam, starając się zachować pełną powagę.
-Ha! Wiedziałem!-odparł i dał mi buziaka na przywitanie.
Później chłopcy pomogli nam zasunąć walizki, pełne ciuchów, butów, kosmetyków i biżuterii. Po 5 minutach starań udało się. Mieliśmy jeszcze godzinę, bo na lotnisku trzeba być tak 30 minut przed odlotem. Postanowiliśmy pójść na mały spacer.
Poszliśmy do parku i na gorącą czekoladę. Było bardzo dużo śmiechu, a o to przecież nam chodziło.
W końcu nadszedł czas, aby wyruszyć na lotnisko. Milena pożegnała się z moimi rodzicami i bliźniaczkami, które się popłakały. One też ją kochały. Była dla nich jak druga starsza siostra.
Wpakowaliśmy się do samochodu Maxa i odjechaliśmy. Po 20 minutach jazdy dotarliśmy na wielkie lotnisko. Wolnym krokiem ruszyliśmy do środka. Niestety nadszedł czas na pożegnanie. Obie ryczałyśmy jak bobry. Uścisków nie było końca. Ale, zawsze musi być ten ostatni. Usłyszałyśmy, że odprawa na lot do Polski już dobiega końca, więc musieliśmy już puścić naszego miśka. Wzięła walizki i odeszła. Staliśmy jeszcze przez moment, ale to i tak nie miało sensu.
Po powrocie do domu, od razu skierowałam się do swojego pokoju. Było mi smutno. Już za nią tęsknię. Wyciągnęłam dzwoniący telefon z torebki. "Harry" Co on może ode mnie chcieć? Wcisnęłam zieloną słuchawkę i przycisnęłam telefon do ucha.
-Halo?-zaczęłam
-Hej Maja.
-Cześć Harry, stało się coś?
-Tak..... yymm to znaczy nic się nie stało, tak tylko dzwonie zapytać co tam u ciebie.- uśmiechnęłam się słysząc jego zakłopotanie.
-W porządku, dziękuje, że dzwonisz. Właśnie wróciłam z lotniska.-powiedziałam, ale nikt się nie odzywał.- Harry? Jesteś tam?-spytałam po chwili ciszy.
-emm, tak jestem - powiedział zmieszany.- Wiem, że jest ci teraz smutno i tęsknisz za Milą i wiesz co? Mam dla ciebie niespodziankę.
-Ale Harry jaką niespodziankę, co ty kombinujesz?- zapytałam, byłam bardzo zmieszana i zaskoczona.
-No to raczej, że ci teraz nie powiem, to ma być niespodzianka. Zaufaj mi, proszę.- i co ja mam teraz niby zrobić? Nie za bardzo mam ochotę na jakieś niespodzianki. No ale co mi tam.
-No dobrze- odparłam wreszcie. Poczułam jak się uśmiecha.
-No to będę u ciebie za 5 minut. Przygotuj się.
-Halo, Harry, jesteś tam? Na co mam się przygotować? -pytałam, ale na nic się to nie zdało, rozłączył się. I co ja mam niby teraz zrobić? No nic poczekamy, zobaczymy.
Faktycznie po 5 minutach pod moim domem stanął czarny samochód Harrego. Zbiegłam na dół, by otworzyć drzwi. "Pech" chciał, że akurat w tym samym czasie mój kochany tatuś robił sobie herbatę w kuchni i to on właśnie otworzył drzwi.
-Ym, dobry wieczór, jest może Maja?- usłyszałam niski głos Harrego. Przystanęłam na chwilę na schodach, by posłuchać jak rozwinie się sytuacja.
-Dobry wieczór. Jest, a ty kim jesteś? -zapytał tata, z pełną powagą.
-Ja jestem Harry, Harry Styles, kolega Maji- chyba uścisnęli sobie dłonie.
-Aha - odparł tata- A co robisz tutaj o tej porze?
-Ja...um, przyjechałem do Maji, bo chciałem ją gdzieś zabrać. Wiem, że teraz bardzo tęskni za Mileną, chciałem jej polepszyć humor.
-Ah, tak. I co, myślisz, że ja ją puszczę o tej porze, z obcą mi osobą, niewiadomo gdzie? - spytał z pełną powagą. Nie wytrzymałam i zaczęłam się chichrać. Tata to usłyszał i od razu na mnie spojrzał, puszczając mi dyskretnie oczko. Wiedziałam, że robi to specjalnie. Podeszłam do drzwi.
-O cześć Harry, widzę, że poznałeś już mojego tatusia. - uśmiechnęłam się.
-yhym- odparł.
-To co to za niespodzianka?-zapytałam.
-Teraz, to chyba moja niespodzianka nie wypali- powiedział smutno.
-Ale to dlaczego?
-No bo, no bo -zaczął się nerwowo drapać po karku- twój tata powiedział, że..-nie dokończył, bo razem z tatą wybuchliśmy śmiechem. Harry chyba się nie spodziewał.
-Przepraszam, no ale nie mogłem sobie odpuścić- powiedział tata- Jestem Robert, tata Maji. - uśmiechnął się i po raz drugi uścisnęli sobie dłonie. Harry po chwili zaczął ogarniać sytuację i delikatny uśmieszek wkradł mu się na buzię.- Teraz ja już nie przeszkadzam. Tylko nie później niż o 12, pamiętaj jutro szkoła.- zwrócił się do mnie.- Do widzenia Harry.
-Do widzenia, proszę pana. Obiecuje odwieść Maję pod same drzwi.- tata uśmiechnął się i wrócił do kuchni.
-No co się tak na mnie patrzysz? Mój tatuś zawsze odstawia taki cyrk. I tak miałeś, szczęście, mogło być gorzej.-zaśmiałam się widząc minę Harrego.
-A ja naprawdę w to uwierzyłem, twój tata to niezły aktor. - zaśmiał się- To co jedziemy?
-A może najpierw byś się ze mną przywitał co?- zapytał z udawanym oburzeniem. Harry zaśmiał się pod nosem i przytulił mnie ciepło.
-Miło cię widzieć Maju.
-Mnie ciebie też.-zaśmiałam się- A teraz mi powiedz, gdzie ty mnie właściwie zabierasz?
-No to mówiłem ci, że to niespodzianka. Zapraszam do mojego samochodu.- wskazał na auto stojące na wjeździe. Zamknęłam drzwi i razem z chłopakiem ruszyliśmy. Harry jak na gentlemana przystało otworzył mi drzwi. Już po chwili siedział obok na miejscu kierowcy. Odpalił silnik i w końcu ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.
Po drodze rozmawialiśmy o imprezie.
-Ładnie śpiewasz-powiedział.
-E tam gadasz głupoty.
-Żadne głupoty, to sama prawda- wyszczerzył się. Na szczęście nie musiałam dalej drążyć tego tematu, bo zatrzymaliśmy się pod jakimś budynkiem. Niestety nie było żadnego szyldu ani nic co by mogło mi powiedzieć gdzie Harry mnie przywiózł.
-Przepraszam, że tak tylnym wejściem, ale sama rozumiesz- to już wiem dlaczego
-yhym-przytaknęłam i razem z chłopakiem ruszyliśmy do budynku.
Zaraz po wejściu wiedziałam gdzie się znajduję. Byliśmy na kręgielni. Kiedyś opowiadałam Harremu, że zawsze chciałam zagrać w kręgle.
-I co, udała mi się niespodzianka?- zapytał stając za moimi plecami
-Dzięki Harry-powiedziałam i pocałowałam jego policzek.
Podeszliśmy do lady. Dostaliśmy specjalne buty, które szybko przebraliśmy.Harry pokazał mi jak trzeba się 'obsługować' taką kulą. Na początku mi nie wychodziło, ale po wykładzie Harrego i części praktycznej wiedziałam już jak to się robi.
No i rozpoczęła się bitwa. Umówiliśmy się, że kto przegra to przez jeden dzień robi co ta druga osoba będzie chciała. Po wyczerpującej walce udało mi się wygrać.
-Ty kłamczucho, przyznaj się, że już kiedyś grała w kręgle!- krzyknął
-No Harry przyznaj wreszcie, że jestem lepsza.- wyszczerzyłam się.
-No dobra, jesteś najlepsza.-zaśmiał się.
-To jutro robisz wszystko co tylko będę chciała, tak?
-Nooo.
-Radze się wyspać. Jutro kończę o 12:30, więc przyjedziesz po mnie do szkoły. To jest już pierwsze zadanie.
-To dla mnie sama przyjemność.- powiedział i udaliśmy się do samochodu, stojącego na zewnątrz. Po 10 minutach rozmowy dojechaliśmy pod mój dom. Harry odprowadził mnie pod same drzwi i przytulił na pożegnanie.
-Harry, dziękuje- powiedziałam jak już się odwracał, by odejść. Uśmiechnął się i wsiadł do auta. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobało zakończenie tego dnia. Może jakoś przetrwam te cztery miesiące bez Mili?
____________________________-
przeprasza, przepraszam, przepraszam
Obiecuję poprawę ;)
I proszę o komentarzeee :D
Buźki :*
czwartek, 2 maja 2013
piątek, 15 marca 2013
Rozdział 19
Sobota. Nie mogę uwierzyć w to, że już jutro Milena wraca do Polski i zostawia mnie tu samą. Nie wiem jak ja bez niej wytrzymam ponad cztery miesiące. To chyba nie możliwe. Te dwa tygodnie minęły baaardzo szybko. To może podsumujemy ten ostatni.
W poniedziałek łaziłyśmy po centrum handlowym, a po południu wybrałyśmy się na mecz Maksia. Nas raczej nie interesowała gra, tylko to, że mogłyśmy bez żadnych ograniczeń oglądać kilkunastu wysokich, dobrze umięśnionych i przystojnych facetów biegających za piłką w seksownych koszulkach, pod koniec trochę się ogarnęłyśmy i tym sposobem wiedziałyśmy, że wygrała drużna mojego kuzyna. We wtorek plątałyśmy się po Londynie i robiłyśmy zdjęcia. W środę Milena spotkała się z Maksiem, a ja musiałam opiekować się dziewczynkami przez jakieś dwie godzinki, bo w przedszkolu była jakaś awaria, a mama musiała jechać w tym czasie do pracy. Dla mnie do żaden problem, zawsze lubiłam się z nimi bawić. Później razem z mamą i młodymi pojechałyśmy na "małe" zakupy, a wieczorem Harry zaprosił mnie na spacer. Zabrał mnie nad Tamizę.
Było przecudownie. Piękne widoki i miłe towarzystwo, czegóż chcieć
więcej? Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się i nawet robiliśmy głupie foty. I
na moje nieszczęście
jedno z nich trafiło do internetu. W jaki sposób? A taki, że Harry
wrzucił je na Twittera z dopiskiem "Bardzo miły wieczór z bardzo miłą
osóbką :)". Moim zdaniem było to najbrzydsze ze wszystkich które
zrobiliśmy, no ale cóż ja teraz mogę zrobić? Zostaje mi tylko zemsta,
ale to jeszcze nie teraz.
W czwartek siedziałyśmy cały dzień w domu, nie licząc wyjścia do sklepu obok. W piątek pojechałyśmy do Toma i Maksa na seans filmowy z nimi i ich kolegami. To nie był dobry pomysł. My dwie dziewczyny na czterech chłopaków. Puszczali same horrory i bezczelnie śmiali się z nas, że się boimy, a do tego ciągle próbowali nas przestraszyć, co im niestety wychodziło.
Dzisiaj planujemy taką mała imprezę pożegnalną. Rodzice z małymi przenocują u wujka, więc luz. Nie chcemy jakiejś wielkiej biby tylko takie małe 'przyjęcie'. Mila chciała zaprosić wszystkie osoby, które poznała w Londynie. Czyli jakieś 9 osób, a w tym sami faceci, więc postanowiłyśmy, że jeśli któryś z nich chce to niech przyjdzie ze swoją dziewczyną. No i w taki oto sposób z 9 gości zrobiło się 13, ale nam to nie przeszkadzało. Umówiliśmy się, że o 19 zaczynamy, więc mamy jeszcze sporo czasu na przygotowania.
Milena właśnie wyszła z łazienki i mogłyśmy zejść na śniadanie. Przy stole siedziała reszta rodzinki.
-Cześć i smacznego-przywitałam się.
-Czeeeeeeść!-krzyknęły dziewczynki równocześnie.
-Hej, siadajcie-powiedziała mama i tak też zrobiłyśmy. Po zjedzonym posiłku wróciłyśmy do pokoju, aby się jakoś ubrać i iść do sklepu po jedzenie, picie i inne niezbędne rzeczy. Całe zakupy zajęły nam jakąś godzinkę. Na szczęście nie musiałyśmy daleko iść, gdyż niedaleko od domu jest taki bardo fajny market, gdzie wszystko znalazłyśmy.
Niestety miałyśmy małe problemy z doniesieniem tych wszystkich rzeczy do domu i musiałyśmy zadzwonić po tatę, żeby nam pomógł. Nie był z tego powodu jakoś bardzo szczęśliwy, wręcz przeciwnie, ale nie dziwie mu się, też by mi się nie chciało.
Jakoś po 14 rodzice i bliźniaczki pojechali do wesołego miasteczka, a potem do wujka, więc chatę już mamy wolną. Zaczęłyśmy przygotowania. Ogarnęłyśmy jako tako w domu i przygotowałyśmy jedzenie, picie, kubki, kieliszki, talerzyki i inne duperele. Poszłyśmy się "zrobić" do pokoju. Po ponad godzinie, byłyśmy ubrane, wymalowane i uczesane. No nie powiem, ale wyglądałyśmy bosko!
Kiedy już schodziłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko podbiegłam, by je otworzyć.
-Cześć Majka!-krzyknął uśmiechnięty Tom.
-Cześć, cześć wchodźcie-wpuściłam ich- a co wy tak wcześnie?-spytałam
-Pomyśleliśmy, że może wam w czymś pomożemy przed imprezą, ale pomyliliśmy się, bo tu już wszystko gotowe-uśmiechnął się Maks.
-Szczerze, to miałam taka nadzieję, że przyjdziecie wcześniej- zaśmiałam się- podłączycie sprzęt?-zapytałam
-No jasne- powiedział Tom- ale najpierw poznaj moją dziewczynę- wskazał na obok stojącą blondynkę, której nawet nie zauważyłam, będę musiała wybrać się do jakiegoś okulisty czy coś. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Toma- Majka!
-No już, już, zamyśliłam się. Jestem Majka-podałam rękę nowej znajomej.
-Alex-odpowiedziała miło. Na pierwszy rzut oka to bardzo sympatyczna i wesoła osoba, a do tego ładna. Może Tom się wreszcie zakocha. Dobra, koniec! Dzisiaj się bawimy!
Pokazałam chłopakom gdzie jest sprzęt i razem z Alex poszłyśmy do mojego pokoju.
-Milena! Przyszli Tom i Maks, wyłaź z tej łazienki!-krzyknęłam na wejściu.
-Już idę!- odparła. Zaprosiłam nową koleżankę, żeby sobie usiadła.
-Bardzo ładny pokój-powiedziała
-Dziękuję-uśmiechnęłam się, a w tym samym czasie z łazienki wyszła Mila
-O, cześć-wyszczerzyła się- Jestem Milena
-Alex- uścisnęły dłonie.
Rozmawiałyśmy trochę z dziewczyną. Okazało się, że mieszkała przez dziesięć lat we Francji, później przez pięć w Niemczech, a dwa lata temu przyjechała do Londynu i jak sama powiedziała nie zamierza stąd wyjeżdżać. Dowiedziałyśmy się również, jak poznała mojego kuzyna. Chciałyśmy znać każdy szczegół, ale niestety z dołu usłyszałyśmy muzykę,a to była oznaka, że chłopaki już rozpracowali sprzęt i musiałyśmy do nich zejść. Dochodziła już 19, więc za chwilę, pewnie przyjdzie reszta gości. W salonie Milena przywitała się z moimi kuzynami i razem z Maksiem usiadła na jednym z foteli. To samo zrobili Tom i Alex, a ja zostałam sama. Trochę zrobiło mi się smutno, ale na szczęście tylko na moment, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Przed domem stali Harry, Niall, Zayn, Liam z dziewczyną z pięknymi włosami i idealną figurą oraz Louis ze swoją pięknością.
-Cześć
wszystkim- przywitałam ich i wpuściłam do środka. Zaraz obok pojawiła
się Milena i także ciepło przywitała swoich gości. Poznałyśmy Daniell
i Eleanor. Wydawały się być miłe. Zaraz po nich przyszli Adam i Nick,
koledzy Toma i Maksa, których poznałyśmy wczoraj na seansie filmowym.
Ten drugi przyszedł z dziewczyną, Nicole. Wszyscy są, więc IMPREZĘ CZAS ZACZĄĆ!!!
Głośna muzyka, pyszne drinki i wesołe towarzystwo. To jest to!
Rozmawiałam z Daniell i Eleanor. Od razu złapałyśmy dobry kontakt. Bardzo je polubiłam. Nawet umówiłyśmy się na miasto w następnym tygodniu i wymieniłyśmy się numerami. Naszą rozmowę przerwali Liam i Louis, prosząc swoje dziewczyny do tańca, a ja znowu poczułam się tak samotnie? Chyba tak. Na szczęście nie trwało to długo, bo przyszedł do mnie Harry. Dzisiaj jeszcze nie mieliśmy okazji do pogadania, niestety głośna muzyka nam w tym przeszkadzała.
-Może chodźmy na górę, co?- zaproponowałam. Po chwili uświadomiłam sobie, że wypowiedziałam to na głos.
-Bardzo chętnie- uśmiechnął się uroczo, chyba sam się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Cóż ja mogłam wtedy zrobić? Wstałam z sofy i razem z Harrym ruszyliśmy do mojego pokoju. Bardzo mu się spodobało, co mnie ucieszyło. Klapłam na łóżku, a chłopak podszedł do tablicy korkowej, wiszącej na ścianie i zaczął oglądać przyczepione do niej zdjęcia.
-To ty?-spytał po chwili i wskazał na fotografię. Podeszłam do niego i odparłam:
-Tak, a to są moje młodsze siostrzyczki, miały wtedy po 5 dni i pierwszy raz przyjechały z mamą do domu- uśmiechnęłam się na wspomnienie tego dnia.
-Słodkie są, na pewno by mnie polubiły-powiedział 'skromnie'.
-Tak, ale długo byś z nimi nie wytrzymał.-zaśmiałam się.
-Nie wierzysz we mnie?-zapytał, spoglądając na mnie tymi swoimi hipnotyzującymi oczami.
-Wierzę, wierzę- wyszczerzył ząbki- ale i tak byś nie wytrzymał-dokończyłam.
-Ja ci dam nie wytrzymał- chciał mnie złapać, ale sprytnie uciekłam na łóżko, lecz niestety to nie był dobry pomysł. Harry "dorwał" mnie i zaczął łaskotać, a ja śmiałam się jak najgłośniej mogłam.
-Harry! Przestań! Błagam!-krzyczałam z przerwami na śmiech.
-Przeproś ładnie- uśmiechnął się szyderczo i przestał na moment.
-Przepraszam- wydusiłam ledwo dysząc.
-To miało być ładnie?- i znów zaczął.
-Okej, okej!- krzyknęłam-przepraszam- powiedziałam jak najsłodziej potrafiłam, a ten wskazał palcem na swój policzek. Uniosłam brew do góry.
-Czekam na całusa- i znów ten uśmiech. Cwaniaczek. No cóż, jeśli chciałam, aby ze mnie zlazł to musiałam. Pech chciał, że w tym samym momencie do pokoju wparowała Milena z Zaynem.
-Maja cho... oj przepraszamy
-Nie, stójcie!- krzyknęliśmy z Harrym równocześnie, a ta dwójeczka wróciła do pokoju.
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać- powiedział Zayn, z dziwnym uśmieszkiem na tej swojej buźce.
-Ale my nic nie robiliśmy.
-Tak, tak. Dobra chodźcie na dół, bo tylko na was czekamy- zaśmiała się Mila i razem z Zaynem opuściła to pomieszczenie, a ja z Harrym zaczęliśmy się głośno śmiać z całej tej dziwnej sytuacji.
-Może chodźmy już na dół, bo jeszcze sobie niewiadomo co pomyślą- powiedziałam po chwili.
-Oni już sobie pomyśleli-zaśmiał się Harry.
Zeszliśmy do salonu, gdzie impreza trwała w najlepsze. Towarzystwo się nieźle robawiło. Wołali nas, bo urządzili sobie konkurs karaoke, parami. Niestety jury było już wybrane w składzie Adam, Nicole i Tom, a drużyny wyglądały następująco: Mila+Zayn, Maks+Alex, Niall+Liam, Daniell+Louis, Eleanor+Nick i oczywiście ja z Harrym. Jak to powiedział Lou "Tak wyszło z losowania".
Na pierwszy odstrzał ruszyli Niall z Liamem. Zaśpiewali "heart skips a beat" Olly-ego Mursa. Byli niesamowici. Milena oczywiście zwariowała, bo Olly to jeden z jej największych idoli. Razem ze mną tańczyła na środku, co musiało dośc komicznie wyglądać, bo w pewnym momencie Zayn wyciągnął telefon i zaczął nagrywać. Nawet nie wiem kiedy piosenka się skończyła. Następni w kolejce byli Daniell i Louis z piosenką "move like jagger" Maroon 5, całkiem nieźle im poszło, a nawet bardzo mi się podobało ich wykonanie. Po nich Nick i Eleanor zaśpiewali "Baby One More Time" Britney Spears i jakby to powiedzieć 'odstawili niezły cyrk'. Naprwdę byli genialni, to nic, że nie wszystkie dźwięki były prawidłowe, to tylko dodało temu wykonaniu więcej uroku. Później Maks z Alex w piosence "California Gurls" Katy Perry i Snoop Dogg'a. Hm, jakby to powiedzieć, śpiew nie jest ich mocną stroną. Po nich Zayn i Mila zaśpiewali "Billie Jean" Michaela Jacksona, a wraz z Daniel uczyłam Liam i Nialla jak się tańczy moonwalk.
Całkiem nieźle im to wychodziło.
Na samym końcu byliśmy my, ja i Harry. Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się na "Use Somebody" Kings Of Leon. Wszyscy ucichli, a Harry zaczął śpiewać. Miał niesamowity głos, a trochę odpłynęłam. Niestety, nadeszła kolej na mnie. Bałam się. Zawsze wszyscy mi powtarzali, że mam talent i tak dalej, ale ja się po prostu boje, że ktoś mnie wyśmieje i tyle. Dobra koniec tych rozmyśleń, raz się żyje! I się zaczęło. Czułam na sobie wzrok wszystkich osób, ale chyba najbardziej przyglądał mi się Harry. Trochę obawiałam się na niego spojrzeć. Kiedy skończyła się moja 'solówka' i mieliśmy śpiewać razem to chłopaka chyba zamurowało, bo stał jak kołek. Spojrzałam na niego i pomachałam mu ręką przed oczami, nie przerywając śpiewać. Ten otrząsnął się i już normalnie dokończyliśmy piosenkę. Za nasz wykon dostaliśmy wielkie brawa. Pięknie się ukłoniliśmy z zaciszem na twarzach.
-Ale ty masz głos dziewczyno- powiedział Liam.
-Oj daj spokój.
-No ale Liam ma rację, świetnie śpiewasz- dołączył do niego Louis.
-A nie mówiłam! Ona jest genialna!-krzyknęła Mila. Popatrzyłam na nią spod byka, a ta się tylko głupkowato uśmiechnęła i cmoknęła mnie w policzek. Ciekawe co im takiego nagadała. Pewnie to, że byłam w parze z Harrym to też jej sprawka.
-Cisza!- krzyknął Tom- Czas ogłosić wyniki.
-Miejsce trzecie zdobyli Louis i Daniell!- zaczęła Nicole, a wokół rozległy się brawa.
-Miejsce drugie zajęli Niall i Liam!-krzyknął Adam, a ta dwójka zaczęła się wydurniać i drzeć jakby wygrali jakiegoś Oscara czy coś. To było przezabawne.
-Uwaga, uwaga-powiedział z powagą Tom- mistrzami dzisiejszego konkursu zostali-przerwała na moment- Maja i Harry!- krzyknął- Wielkie brawa dla tej dwójki.- Odtańczyliśmy taniec szczęścia i przybiliśmy sobie piątki.
Co było potem? Imprezy ciąg dalszy!!! Jeszcze więcej śmiechu, jeszcze więcej alkoholu, jeszcze więcej dzikich tańców! Bawiliśmy się do rana. Wszyscy zostali u mnie, bo nie było sensu, aby wracali do domu taksówką, czy na nogach.
Muszę przyznać, że ten dzień był niesamowity, a impreza genialna. Umówiliśmy się, że w wakacje jak przyjedzie Mila, robimy powtórkę.
W poniedziałek łaziłyśmy po centrum handlowym, a po południu wybrałyśmy się na mecz Maksia. Nas raczej nie interesowała gra, tylko to, że mogłyśmy bez żadnych ograniczeń oglądać kilkunastu wysokich, dobrze umięśnionych i przystojnych facetów biegających za piłką w seksownych koszulkach, pod koniec trochę się ogarnęłyśmy i tym sposobem wiedziałyśmy, że wygrała drużna mojego kuzyna. We wtorek plątałyśmy się po Londynie i robiłyśmy zdjęcia. W środę Milena spotkała się z Maksiem, a ja musiałam opiekować się dziewczynkami przez jakieś dwie godzinki, bo w przedszkolu była jakaś awaria, a mama musiała jechać w tym czasie do pracy. Dla mnie do żaden problem, zawsze lubiłam się z nimi bawić. Później razem z mamą i młodymi pojechałyśmy na "małe" zakupy, a wieczorem Harry zaprosił mnie na spacer. Zabrał mnie nad Tamizę.
W czwartek siedziałyśmy cały dzień w domu, nie licząc wyjścia do sklepu obok. W piątek pojechałyśmy do Toma i Maksa na seans filmowy z nimi i ich kolegami. To nie był dobry pomysł. My dwie dziewczyny na czterech chłopaków. Puszczali same horrory i bezczelnie śmiali się z nas, że się boimy, a do tego ciągle próbowali nas przestraszyć, co im niestety wychodziło.
Dzisiaj planujemy taką mała imprezę pożegnalną. Rodzice z małymi przenocują u wujka, więc luz. Nie chcemy jakiejś wielkiej biby tylko takie małe 'przyjęcie'. Mila chciała zaprosić wszystkie osoby, które poznała w Londynie. Czyli jakieś 9 osób, a w tym sami faceci, więc postanowiłyśmy, że jeśli któryś z nich chce to niech przyjdzie ze swoją dziewczyną. No i w taki oto sposób z 9 gości zrobiło się 13, ale nam to nie przeszkadzało. Umówiliśmy się, że o 19 zaczynamy, więc mamy jeszcze sporo czasu na przygotowania.
Milena właśnie wyszła z łazienki i mogłyśmy zejść na śniadanie. Przy stole siedziała reszta rodzinki.
-Cześć i smacznego-przywitałam się.
-Czeeeeeeść!-krzyknęły dziewczynki równocześnie.
-Hej, siadajcie-powiedziała mama i tak też zrobiłyśmy. Po zjedzonym posiłku wróciłyśmy do pokoju, aby się jakoś ubrać i iść do sklepu po jedzenie, picie i inne niezbędne rzeczy. Całe zakupy zajęły nam jakąś godzinkę. Na szczęście nie musiałyśmy daleko iść, gdyż niedaleko od domu jest taki bardo fajny market, gdzie wszystko znalazłyśmy.
Niestety miałyśmy małe problemy z doniesieniem tych wszystkich rzeczy do domu i musiałyśmy zadzwonić po tatę, żeby nam pomógł. Nie był z tego powodu jakoś bardzo szczęśliwy, wręcz przeciwnie, ale nie dziwie mu się, też by mi się nie chciało.
Jakoś po 14 rodzice i bliźniaczki pojechali do wesołego miasteczka, a potem do wujka, więc chatę już mamy wolną. Zaczęłyśmy przygotowania. Ogarnęłyśmy jako tako w domu i przygotowałyśmy jedzenie, picie, kubki, kieliszki, talerzyki i inne duperele. Poszłyśmy się "zrobić" do pokoju. Po ponad godzinie, byłyśmy ubrane, wymalowane i uczesane. No nie powiem, ale wyglądałyśmy bosko!
Kiedy już schodziłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko podbiegłam, by je otworzyć.
-Cześć Majka!-krzyknął uśmiechnięty Tom.
-Cześć, cześć wchodźcie-wpuściłam ich- a co wy tak wcześnie?-spytałam
-Pomyśleliśmy, że może wam w czymś pomożemy przed imprezą, ale pomyliliśmy się, bo tu już wszystko gotowe-uśmiechnął się Maks.
-Szczerze, to miałam taka nadzieję, że przyjdziecie wcześniej- zaśmiałam się- podłączycie sprzęt?-zapytałam
-No jasne- powiedział Tom- ale najpierw poznaj moją dziewczynę- wskazał na obok stojącą blondynkę, której nawet nie zauważyłam, będę musiała wybrać się do jakiegoś okulisty czy coś. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Toma- Majka!
-No już, już, zamyśliłam się. Jestem Majka-podałam rękę nowej znajomej.
-Alex-odpowiedziała miło. Na pierwszy rzut oka to bardzo sympatyczna i wesoła osoba, a do tego ładna. Może Tom się wreszcie zakocha. Dobra, koniec! Dzisiaj się bawimy!
Pokazałam chłopakom gdzie jest sprzęt i razem z Alex poszłyśmy do mojego pokoju.
-Milena! Przyszli Tom i Maks, wyłaź z tej łazienki!-krzyknęłam na wejściu.
-Już idę!- odparła. Zaprosiłam nową koleżankę, żeby sobie usiadła.
-Bardzo ładny pokój-powiedziała
-Dziękuję-uśmiechnęłam się, a w tym samym czasie z łazienki wyszła Mila
-O, cześć-wyszczerzyła się- Jestem Milena
-Alex- uścisnęły dłonie.
Rozmawiałyśmy trochę z dziewczyną. Okazało się, że mieszkała przez dziesięć lat we Francji, później przez pięć w Niemczech, a dwa lata temu przyjechała do Londynu i jak sama powiedziała nie zamierza stąd wyjeżdżać. Dowiedziałyśmy się również, jak poznała mojego kuzyna. Chciałyśmy znać każdy szczegół, ale niestety z dołu usłyszałyśmy muzykę,a to była oznaka, że chłopaki już rozpracowali sprzęt i musiałyśmy do nich zejść. Dochodziła już 19, więc za chwilę, pewnie przyjdzie reszta gości. W salonie Milena przywitała się z moimi kuzynami i razem z Maksiem usiadła na jednym z foteli. To samo zrobili Tom i Alex, a ja zostałam sama. Trochę zrobiło mi się smutno, ale na szczęście tylko na moment, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Przed domem stali Harry, Niall, Zayn, Liam z dziewczyną z pięknymi włosami i idealną figurą oraz Louis ze swoją pięknością.
-Cześć
wszystkim- przywitałam ich i wpuściłam do środka. Zaraz obok pojawiła
się Milena i także ciepło przywitała swoich gości. Poznałyśmy Daniell
i Eleanor. Wydawały się być miłe. Zaraz po nich przyszli Adam i Nick,
koledzy Toma i Maksa, których poznałyśmy wczoraj na seansie filmowym.
Ten drugi przyszedł z dziewczyną, Nicole. Wszyscy są, więc IMPREZĘ CZAS ZACZĄĆ!!!Głośna muzyka, pyszne drinki i wesołe towarzystwo. To jest to!
Rozmawiałam z Daniell i Eleanor. Od razu złapałyśmy dobry kontakt. Bardzo je polubiłam. Nawet umówiłyśmy się na miasto w następnym tygodniu i wymieniłyśmy się numerami. Naszą rozmowę przerwali Liam i Louis, prosząc swoje dziewczyny do tańca, a ja znowu poczułam się tak samotnie? Chyba tak. Na szczęście nie trwało to długo, bo przyszedł do mnie Harry. Dzisiaj jeszcze nie mieliśmy okazji do pogadania, niestety głośna muzyka nam w tym przeszkadzała.
-Może chodźmy na górę, co?- zaproponowałam. Po chwili uświadomiłam sobie, że wypowiedziałam to na głos.
-Bardzo chętnie- uśmiechnął się uroczo, chyba sam się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Cóż ja mogłam wtedy zrobić? Wstałam z sofy i razem z Harrym ruszyliśmy do mojego pokoju. Bardzo mu się spodobało, co mnie ucieszyło. Klapłam na łóżku, a chłopak podszedł do tablicy korkowej, wiszącej na ścianie i zaczął oglądać przyczepione do niej zdjęcia.
-To ty?-spytał po chwili i wskazał na fotografię. Podeszłam do niego i odparłam:
-Tak, a to są moje młodsze siostrzyczki, miały wtedy po 5 dni i pierwszy raz przyjechały z mamą do domu- uśmiechnęłam się na wspomnienie tego dnia.
-Słodkie są, na pewno by mnie polubiły-powiedział 'skromnie'.
-Tak, ale długo byś z nimi nie wytrzymał.-zaśmiałam się.
-Nie wierzysz we mnie?-zapytał, spoglądając na mnie tymi swoimi hipnotyzującymi oczami.
-Wierzę, wierzę- wyszczerzył ząbki- ale i tak byś nie wytrzymał-dokończyłam.
-Ja ci dam nie wytrzymał- chciał mnie złapać, ale sprytnie uciekłam na łóżko, lecz niestety to nie był dobry pomysł. Harry "dorwał" mnie i zaczął łaskotać, a ja śmiałam się jak najgłośniej mogłam.
-Harry! Przestań! Błagam!-krzyczałam z przerwami na śmiech.
-Przeproś ładnie- uśmiechnął się szyderczo i przestał na moment.
-Przepraszam- wydusiłam ledwo dysząc.
-To miało być ładnie?- i znów zaczął.
-Okej, okej!- krzyknęłam-przepraszam- powiedziałam jak najsłodziej potrafiłam, a ten wskazał palcem na swój policzek. Uniosłam brew do góry.
-Czekam na całusa- i znów ten uśmiech. Cwaniaczek. No cóż, jeśli chciałam, aby ze mnie zlazł to musiałam. Pech chciał, że w tym samym momencie do pokoju wparowała Milena z Zaynem.
-Maja cho... oj przepraszamy
-Nie, stójcie!- krzyknęliśmy z Harrym równocześnie, a ta dwójeczka wróciła do pokoju.
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać- powiedział Zayn, z dziwnym uśmieszkiem na tej swojej buźce.
-Ale my nic nie robiliśmy.
-Tak, tak. Dobra chodźcie na dół, bo tylko na was czekamy- zaśmiała się Mila i razem z Zaynem opuściła to pomieszczenie, a ja z Harrym zaczęliśmy się głośno śmiać z całej tej dziwnej sytuacji.
-Może chodźmy już na dół, bo jeszcze sobie niewiadomo co pomyślą- powiedziałam po chwili.
-Oni już sobie pomyśleli-zaśmiał się Harry.
Zeszliśmy do salonu, gdzie impreza trwała w najlepsze. Towarzystwo się nieźle robawiło. Wołali nas, bo urządzili sobie konkurs karaoke, parami. Niestety jury było już wybrane w składzie Adam, Nicole i Tom, a drużyny wyglądały następująco: Mila+Zayn, Maks+Alex, Niall+Liam, Daniell+Louis, Eleanor+Nick i oczywiście ja z Harrym. Jak to powiedział Lou "Tak wyszło z losowania".
Na pierwszy odstrzał ruszyli Niall z Liamem. Zaśpiewali "heart skips a beat" Olly-ego Mursa. Byli niesamowici. Milena oczywiście zwariowała, bo Olly to jeden z jej największych idoli. Razem ze mną tańczyła na środku, co musiało dośc komicznie wyglądać, bo w pewnym momencie Zayn wyciągnął telefon i zaczął nagrywać. Nawet nie wiem kiedy piosenka się skończyła. Następni w kolejce byli Daniell i Louis z piosenką "move like jagger" Maroon 5, całkiem nieźle im poszło, a nawet bardzo mi się podobało ich wykonanie. Po nich Nick i Eleanor zaśpiewali "Baby One More Time" Britney Spears i jakby to powiedzieć 'odstawili niezły cyrk'. Naprwdę byli genialni, to nic, że nie wszystkie dźwięki były prawidłowe, to tylko dodało temu wykonaniu więcej uroku. Później Maks z Alex w piosence "California Gurls" Katy Perry i Snoop Dogg'a. Hm, jakby to powiedzieć, śpiew nie jest ich mocną stroną. Po nich Zayn i Mila zaśpiewali "Billie Jean" Michaela Jacksona, a wraz z Daniel uczyłam Liam i Nialla jak się tańczy moonwalk.
Całkiem nieźle im to wychodziło.
Na samym końcu byliśmy my, ja i Harry. Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się na "Use Somebody" Kings Of Leon. Wszyscy ucichli, a Harry zaczął śpiewać. Miał niesamowity głos, a trochę odpłynęłam. Niestety, nadeszła kolej na mnie. Bałam się. Zawsze wszyscy mi powtarzali, że mam talent i tak dalej, ale ja się po prostu boje, że ktoś mnie wyśmieje i tyle. Dobra koniec tych rozmyśleń, raz się żyje! I się zaczęło. Czułam na sobie wzrok wszystkich osób, ale chyba najbardziej przyglądał mi się Harry. Trochę obawiałam się na niego spojrzeć. Kiedy skończyła się moja 'solówka' i mieliśmy śpiewać razem to chłopaka chyba zamurowało, bo stał jak kołek. Spojrzałam na niego i pomachałam mu ręką przed oczami, nie przerywając śpiewać. Ten otrząsnął się i już normalnie dokończyliśmy piosenkę. Za nasz wykon dostaliśmy wielkie brawa. Pięknie się ukłoniliśmy z zaciszem na twarzach.
-Ale ty masz głos dziewczyno- powiedział Liam.
-Oj daj spokój.
-No ale Liam ma rację, świetnie śpiewasz- dołączył do niego Louis.
-A nie mówiłam! Ona jest genialna!-krzyknęła Mila. Popatrzyłam na nią spod byka, a ta się tylko głupkowato uśmiechnęła i cmoknęła mnie w policzek. Ciekawe co im takiego nagadała. Pewnie to, że byłam w parze z Harrym to też jej sprawka.
-Cisza!- krzyknął Tom- Czas ogłosić wyniki.
-Miejsce trzecie zdobyli Louis i Daniell!- zaczęła Nicole, a wokół rozległy się brawa.
-Miejsce drugie zajęli Niall i Liam!-krzyknął Adam, a ta dwójka zaczęła się wydurniać i drzeć jakby wygrali jakiegoś Oscara czy coś. To było przezabawne.
-Uwaga, uwaga-powiedział z powagą Tom- mistrzami dzisiejszego konkursu zostali-przerwała na moment- Maja i Harry!- krzyknął- Wielkie brawa dla tej dwójki.- Odtańczyliśmy taniec szczęścia i przybiliśmy sobie piątki.
Co było potem? Imprezy ciąg dalszy!!! Jeszcze więcej śmiechu, jeszcze więcej alkoholu, jeszcze więcej dzikich tańców! Bawiliśmy się do rana. Wszyscy zostali u mnie, bo nie było sensu, aby wracali do domu taksówką, czy na nogach.
Muszę przyznać, że ten dzień był niesamowity, a impreza genialna. Umówiliśmy się, że w wakacje jak przyjedzie Mila, robimy powtórkę.
czwartek, 10 stycznia 2013
Rozdział 18
Poczułam jak promienie słońca wdzierają się do mojego pokoju, a to rzadkość w tym mieście, a w dodatku o tej porze roku. Czyli zapowiada się ciekawy dzień. Niechętnie otworzyłam jedno oko, lecz automatycznie je zamknęłam, ponieważ nie byłam jeszcze przyzwyczajona do światła, a poza tym głowa po wczorajszej imprezie lekko o sobie daje znać. Po kilku minutach otworzyłam oczy i podniosłam się na łokciach. Spojrzałam na zegarek, 13:08, no nie jest źle, pomyślałam. Wróciliśmy jakoś po 3 nad ranem. Bawiliśmy się znakomicie! Ta impreza była jedną z najlepszych na której byłam. Tom zabrał nas do najlepszego klubu w Londynie, który znajdował się w samym centrum tego pięknego miasta. Kiedy podjechaliśmy pod ten klub, szczerze mówiąc odechciało mi się imprez. Dlaczego? Bo kolejka przed budynkiem była tak długa, że nie wiem czy byśmy do północy tam weszli. Ale, ale, nie z moim kuzynkiem, który ma znajomości chyba wszędzie. Na luzie podszedł do dwóch ochroniarzy stojących przed drzwiami głównymi i przywitał się jakby byli jakimiś dobrymi kumplami, a ci bez żadnego zbędnego gadania wpuścił nas do środka. Wolałam nie wnikać skąd się znają. Ale wracając do imprezy, na początek zamówiliśmy sobie po drinku, którego wypiliśmy bardo szybko i ruszyliśmy na parkiet. DJ puszczał genialne kawałki, naprawdę świetny był. Tańczyliśmy wszyscy razem jak i osobno no i oczywiście w parach. Obydwoje moi kuzyni są świetnymi tancerzami, więc samą przyjemnością był taniec z nimi. Później wypiliśmy kilka drinków i znów na parkiet i tak w kółko. Po jakimś czasie poszłyśmy z Milą do łazienki. Jak załatwiłyśmy nasze potrzeby wyszłyśmy zupełnie nie zwracając uwagi czy ktoś przed nami stoi czy też nie. I jaki był tego efekt? Wpadłyśmy na chłopaka, ale nie obcego nam chłopaka, a mianowicie był to Zayn. Rozmawialiśmy z nim chwilę i wróciliłyśmy do stolika. Dalsza część imprezy niczym szczególnym się nie wyróżniała. Poza tym że razem z Tomem daliśmy pokaz swoich umiejętności tanecznych przy starych kawałkach puszczanych przez Dj'a. To było coś. Nawet dostaliśmy brawa! Mieliśmy niezłą fazę. aaa i jeszcze Zayn poznał moich kuzynów i myślę, że się polubili, bo umówili się, że jeszcze kiedyś pójdą razem na imprezę. Oczywiście nie obyło się bez tańca z mulatem, ale żeby nie było to ja i Mila z nim tańczyłyśmy, a nie Max czy Tom, w sumie to by było ciekawe. Dobra, dobra już nie myślimy o wczorajszym dniu tylko trzeba się doprowadzić do jakiegoś normalnego wyglądu, bo z tego co widzę mam na sobie wczorajszą bluzkę i majtki, Mila wygląda podobnie. No co? nie miałyśmy głowy do tego, aby przebrać się w wygodne piżamy. Chociaż ściągałyśmy szpilki i spodnie, ale gdzie one teraz leżą to nie mam pojęcia. Zaśmiałam się cicho pod nosem. To musiało śmiesznie wyglądać. Niestety nie pamiętam tej części wczorajszego wieczoru. Zauważyłam, że Milena się powoli już budziła.
-Siemasz śpioszku- przywitałam ją miło.
-Co ty już nie śpisz?-zapytała.
-No jak widać- uśmiechnęłam się- Jak główka?
-Nieźle, myślałam, że będzie gorzej- uśmiechnęła się i dodała- o której umówiłaś się z Harrym?
-Nie wiem, miał do mnie zadzwonić, ale to tak pewnie koło 16, 17.
-Aha, oki. Bo wiesz ja się z Maksiem umówiłam, to znaczy zaprosił mnie do siebie. -wyszczerzyła się.
-uuu no to widzę, że znajomość kwitnie.
-Oj przestań
-Ok, ok -zaśmiałam się. Później wstałyśmy, ubrałyśmy się i poszłyśmy zjeść obiad. W trakcie posiłku zadzwonił mój telefon. Harry. Szybko odebrałam.
-Tak?- zaczęłam
-Hej Maja- przywitał się wesoło- i jak tam po wczorajszej imprezie?
-aaa dobrze dobrze- trochę się zdziwiłam tym pytaniem
-Wiesz miałem zadzwonić-przerwał na moment- Mam nadzieje, że nasz dzisiejszy spacer nadal aktualny?
-No tak tak.
-To może przyjdę po ciebie tak o 16? Może być?
-Tak- uśmiechnęłam się i Harry chyba też.
-To do zobaczenia.
-Do zobaczenia- i się rozłączyłam. Powiedziałam Milenie, kto dzwonił i co chciał. Obie zgodnie poszłyśmy na góre przebrać się w coś innego niż jakieś dresy. Była 14:30, więc miałyśmy 1,5 godziny. Bez problemu się wyrobimy, pomyślałam. Ja postawiłam na brąz, a Milenka na coś żywszego. Szybki, nie za mocny makijaż, wyprostowane włosy i jestem gotowa. Dochodziła 16. Zeszłyśmy na dół. Mila mówiła, że Max ma być dopiero w pół do 17, więc mogła jeszcze trochę posiedzieć czy co tam chciała. W domu nie było nikogo, bo rodzice i dziewczynki pojechali do babci i dziadka. Kiedy byłyśmy w salonie usłyszałyśmy dźwięk dzwonka do drzwi. Milena poszła otworzyć, a ja w tym czasie ubrałam płaszczyk i wzięłam torebkę. Pobiegłam do drzwi. Zobaczyłam jak Mila z Harrym o czymś rozmawiają, no cóż musiałam im przerwać.
-Cześć Harry.-przywitałam się.
-Hej, to co idziemy? -spytał.
-Yhym- uśmiechnęłam się i pożegnałam się z przyjaciółką buziakiem w policzek.
-Może najpierw do parku, a potem się zobaczy?- uśmiechnął się ja kiwnęłam głową na tak. No i ruszyliśmy. Harry pytał jak się wczoraj bawiłam, powiedział, że Zayn mu mówił, o naszym spotkaniu w klubie, potem była zamiana ról tzn ja go pytałam co wczoraj robił i takie tam pierdoły. Kiedy dotarliśmy do parku Harry powiedział:
-Chodź, pokaże ci takie fajne miejsce- chwycił mnie za rękę i zaczął iść w nie znanym mi kierunku.
-No dobrze dobrze- zaśmiałam się. Byłam trochę zaskoczona tym, że złapał mnie za rękę i nie zamierzał jej puścić. Przypomniała mi się w tedy ta akcja po MSC, jak pomógł mi wyjść z tłumu fanek, jego mina naprawdę mnie rozbawiła.
Szliśmy przez parę minut w milczeniu i oczywiście nadal trzymając się za dłonie. W końcu Harry przystanął i powiedział:
-To jedno z moich ulubionych miejsc w tym mieście. Tutaj mogę spokojnie posiedzieć, pomyśleć i wiem, że nikt mi nie przeszkodzi. Tutaj mogę odpocząć od tych wszystkich paparazzi.- wtedy spojrzałam gdzie on mnie w ogóle przyprowadził. Był to niewielki pagórek, na którym rosło jedno samotne drzewo, pod nim stała mała ławeczka. Uśmiechnęłam się do siebie, bo w Polsce miałam podobne miejsce tylko że zawsze przychodziłyśmy tam z Mileną i gadałyśmy nawet dobrych kilka godzin. Tam zawsze mówiłyśmy co nas martwi, jakie mamy problemy, ale też wspominałyśmy dobre chwile. Uwielbiałam tam przychodzić. Było tak spokojnie. Zazwyczaj nikogo tam nie było. Nawet jak nie miałyśmy ochoty na rozmowy to po prostu siedziałyśmy na tamtej ławeczce, to nam wystarczało. Nie dziwie się Harremu, że lubi tu przychodzić.
Ruszyliśmy na ten pagórek, nadal trzymając się za ręce, jakoś nie chciałam go puszczać. To było takie miłe uczucie jak jego cieplutka dłoń trzyma moją. Jemu też chyba się to podobało, bo cały czas uśmiechał się i co chwile ściskał nasze dłonie mocniej. Kiedy doszliśmy do ławeczki, od razu na niej usiedliśmy. Na początku ani ja ani Harry nie wydusiliśmy z siebie żadnego słowa. Po prostu siedzieliśmy w ciszy. Nie czuliśmy się niezręcznie czy coś w tym stylu, wręcz przeciwnie, było nam dobrze, mogliśmy chwile odpocząć. Ja, od tego co się działo w ciągu tych ostatnich dni, mam na myśli przeprowadzkę do innego kraju, musiałam zostawić całe moje dotychczasowe życie, mój dom, w którym się wychowywałam, moich przyjaciół, znajomych, z którymi przeżyłam tyle szczęśliwych chwil, że nie jestem w stanie sobie wszystkich przypomnieć, moje ulubione miejsca, moją rodzinę. Teraz zaczynam wszystko od początku, poznam nowych ludzi, w zasadzie to już zaczęłam, pójdę do nowej szkoły, wszystko będzie nowe. Może to i dobrze, bo zawsze chciałam wyjechać do Londynu, tak czy siak i tak bym tu przyjechała. Miałyśmy tu przyjechać z Mileną po ukończeniu liceum, ale niestety wyszło trochę inaczej.
Siedziałam tak i rozmyślałam, miałam zamknięte oczy. Poczułam czyjś wzrok na sobie, to znaczy wzrok Harrego oczywiście, bo przecież byliśmy tutaj sami. Otworzyłam jedno oko. Zobaczyłam jak chłopak bardzo dokładnie przygląda się mojej twarzy. Nie wytrzymałam i zapytałam.
-Coś nie tak?-on od razu się otrząsnął i odwrócił wzrok, zauważyłam lekkie rumieńce na jego policzkach, ale postanowiłam to przemilczeć.
-Nie, wszystko jak najbardziej tak- uśmiechnął się i spojrzał na mnie. Patrzył mi prosto w oczy, jakby chciał coś z nich wyczytać, ale nie miałam pojęcia o co chodzi. Po chwili trochę się speszyłam i odwróciłam wzrok. Teraz przyglądałam się przestrzeni będącej przede mną. Minęła może minuta i usłyszałam lekko zachrypnięty głos Harrego.
-Maja?
-Hm?
-Mogę cię o coś zapytać?-spytał niepewnie.
-No jasne- zaśmiałam się, chciałam mu dodać trochę odwagi.
-O czym tak myślałaś przed chwilą?- ja przez moment nic nie odpowiadałam, już chciałam mu powiedzieć, a ten szybko dodał- Ale jak nie chcesz to nie mów, w ogóle nie wiem dlaczego o to pytam...
-Myślałam o moim nowym życiu,- przerwałam mu- o tym, że zaczynam tak naprawdę wszystko od początku. Całe moje dotychczasowe życie zostawiłam w Polsce, trochę się boje tego wszystkiego. Za tydzień idę do całkiem nowej szkoły, nie znam tam nikogo, no nie licząc moich kuzynów, ale i tak nie będziemy się rzadko widywać. Na dodatek Mila też już za tydzień wraca do domu, nie wiem czy dam radę.- Spojrzałam na niego.
-Ej no co ty. No pewnie, że dasz radę. Przecież masz tu mamę, tatę, siostry, kuzynów, więc na pewno nie jesteś sama. A poza tym jestem jeszcze ja no i oczywiście chłopaki. Zawsze możesz na nas liczyć- uśmiechnął się ślicznie- wiesz ja miałem podobnie tylko, że nie miałem przy sobie rodziców, ani jakiejkolwiek rodziny. Mieliśmy stworzyć zespół, a tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieliśmy. Tak w zasadzie byłem jeszcze dzieckiem, miałem 16 lat. Gdyby nie Louis i reszta, ale szczególnie on, to nie wiem jak bym sobie poradził. Jest moim najlepszym przyjacielem, traktuje go jak brata, którego nigdy nie miałem. Wiem, że zawsze mi pomoże jak będę tego potrzebował. Jak pojechaliśmy w trasę koncertową niby się cieszyłem, bo w końcu to było moje największe marzenie, ale bałem się jak to będzie. Zawsze była przy mnie moja mama, może to śmieszne, ale właśnie tak było i się tego nie wstydzę. Bardzo ją kocham i tęsknie. I wiesz co? Niczego nie żałuje. Jestem członkiem boysbandu, o którym mówią, że jest jednym z najlepszym, oczywiście nie śmie zaprzeczyć- zaśmiał się, ja również- szaleje za mną mnóstwo dziewczyn, co jest takie trochę dziwne, bo przecież w ogóle mnie nie znają, ale najważniejsze jest to, że zyskałem 4 przyjaciół i robię to co kocham.-w tym momencie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Byłam zaskoczona, że Harry powiedział mi o tym wszystkim. Zbliżyłam się do niego i przytuliłam. On na początku chyba się tego nie spodziewał, bo się w ogóle nie ruszył, dopiero po chwili objął mnie ramieniem. Siedzieliśmy tak w zupełnej ciszy, było tak przyjemnie, a na dodatek Harry ma takie ładne perfumy, że mogłabym je wdychać ciągle. Niestety wszystko co dobre zaraz się kończy i tym razem nie było wyjątku. Z mojej torebki usłyszałam, że ktoś się do mnie dobija. Przeprosiłam Harrego i zaczęłam grzebać w mojej torebce. Znalezienie telefonu nie jest takie proste, trochę mi to zajęło.
-Jesteś-krzyknęłam, gdy w ręce trzymałam już szukany przedmiot, usłyszałam tylko chichot Harrego. Spojrzałam na ekran komórki 'mama dzwoni'-Tak mamo?
-Halo Maja? Gdzie jesteście? My wróciliśmy już do domu a tu nikogo nie ma.
-Mamo, nic się nie dzieje, ja jestem w parku, a Mila jest u Maksia, nie denerwuj się będę niedługo.
-Jak to, to nie jesteście razem?
-No nie, ale razem wrócimy, przepraszam ale muszę już kończyć.
-No dobra dobra, pa.
-Pa mamuś.- i się rozłączyłam.- Przepraszam, mama się martwi- powiedziałam Harremu, który nic nie zrozumiał, bo przecież rozmawiałyśmy po polsku.
-Nic się nie stało- uśmiechnął się-wracamy już?
-yhm-wstaliśmy i ruszyliśmy z powrotem. Zadzwoniłam do Mili, że za jakąś godzinę będę po nią i żeby się już zbierała, ta tylko powiedziała ok i się rozłączyła. Dziwne. Spojrzałam na zegarek, dochodziła już 19. Do domu wujków mieliśmy jakieś 20 minut na nogach, więc poszliśmy do Starbucks na coś ciepłego do picia, bo trochę zmarzliśmy tam na ławce. Zamówiliśmy sobie po gorącej czekoladzie i usiadaliśmy w samym kącie sali. Rozmawialiśmy sobie na różne tematy. Niestety musieliśmy już się zbierać. Chciałam zapłacić, ale Harry mi nie pozwolił. Do domu wujka Jake'a doszliśmy po ponad 20 minutach. Zadzwoniłam do drzwi, a po chwili ujrzałam uśmiechniętą twarzyczkę mojego młodszego kuzynka, Tom'a.
-Sieeeema Majka-krzyknął i przytulił mnie.
-Siema, wołaj tą Milenę, bo jak za pół godziny nie będziemy w domu to mama mnie udusi-zaśmiałam się.
-Wejdź już ją wołam.
-Ale ja nie jestem sama- pokazałam na Harrego, stojącego obok- Poznajcie się to jest mój kuzyn Tom, a to Harry, mój -i co mam powiedzieć? Kolega, znajomy? Chyba raczej nie- przyjaciel -wypaliłam. Spojrzałam ukradkiem na chłopaka, na jego twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha, zaśmiałam się w środku. Chłopcy uścisneli sobie dłonie, po czym powiedziałam- No idź po tą Milene już, nie ruszy tyłek.- i wszedł do środka. Po chwili widziałam moją przyjaciółke i Maksia, TRZYMAJĄCYCH SIĘ ZA RĘCE! Ucieszyłam się na ten widok. Przywitałam się z nimi i przedstawiłam Maksowi Harrego i na odwrót. Mój starszy kuzynek zaoferował się, że nas podwiezie, my bez zbędnego gadania zgodziliśmy się. Wparowaliśmy mu do samochodu i po chwili ruszyliśmy do domu. Ja z
Harrym siedzieliśmy z tyłu, a Mila obok Maksia. Po niecałych 10 minutach byliśmy pod moim domem. Pożegnaliśmy się z chłopakami buziakami w policzki. Już miałyśmy iść do domu, ale coś mi zaświtało.
-Harry? -spytałam
-Tak?
-A gdzie twój samochód?
-No stoi pod moim domem, a co?
-To jak się tu dostałeś?
-Louis mnie podwiózł.
-A teraz jak chcesz się dostać do domu?
-No chciałem iść na nogach.
-Ja cię podwiozę-zaoferował się Max
-Ale naprawdę nie trzeba.
-Oj Harry, nie pozwolę ci teraz iść na nogach do domu, pojedź z Maksem, proszę.
-No dobrze dobrze.-zgodził się w końcu. Oni z powrotem wsiedli do auta, a my poszłyśmy do domu. Powiedziałam, że już wróciłyśmy i weszłyśmy na góre, do mojego pokoju.
_________________
Heloo :D Jak tam w nowym roku?
Wreszcie skończyłam ten rozdział! Na początku miał być całkiem inny, ale myśle, że ta wersja jest lepsza :) A wam jak się podoba??
Pod ostatnim rozdziałem było pytanie jak się można ze mną kontaktować, żebym informowała o nowych rozdziałach. Więc specjalnie założyłam twittera! haha :P Nie wiem do końca jak się tym obsługiwać, ale damy radę :) Oto on: @Luska55
Całusy :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)


