wtorek, 25 grudnia 2012
Rozdział 17
Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek. 8:14. To dziwne, że jest tak wcześnie, ja jestem wyspana. Ale i tak postanowiłam jeszcze nie wstawać, poczekam aż Mila się obudzi to razem zdecydujemy co dziś będziemy robić. Włączyłam sobie laptopa i oglądałam jakieś głupkowate strony. Na jednej z nich moją uwagę przykuł jeden z artykułów. Od razu na niego kliknęłam. Nagłówek brzmiał następująco: Czyżby najmłodszy członek One Direction, Harry Styles się zakochał?
Najmłodszy członek brytyjsko-irandzkiego zespołu One Direction, Harry Styles (18l) był widziany wczoraj z młodą dziewczyną, której nazwiska niestety nie znamy. Widziano ich jak razem jechali samochodem piosenkarza, prawdopodobnie do domu chłopaków. To jest ta sama dziewczyna, która towarzyszyła im w wywiadzie 2 dni temu w Milk Shake City. Czyżby to była nowa dziewczyna gwiazdy? Postaramy się dowiedzieć kim jest nieznajoma i co ją łączy z Harrym.
Pod artykułem znajdowały się nasze zdjęcia. Byłam zszokowana. Ja dziewczyną Harrego? hah..dobre. Muszę z nim pogadać, żeby to jakoś wyjaśnił. Mam nadzieje, że oni nie wiedzą kim jestem i gdzie mieszkam. Nie chcę aby mnie nachodzili, czy coś w tym rodzaju. Nie mam pojęcia do czego zdolni są tacy dziennikarze, no w sumie skąd bym mogła to wiedzieć.
Nagle poczułam jak ktoś (czytaj Mila :D) się wierci i coś mruczy pod nosem. Po chwili już siedziała obok mnie. Pokazałam jej ten artykuł, a ta się tylko bezczelnie zaczęła śmiać. Małpa jedna! Wolałam nie wnikać z czego tak się brechta, ona ma czasem takie przemyślenia, że aż mnie przeraża, chociaż znam ją nie od dzisiaj. Postanowiłyśmy, że wyruszamy w miasto, a na wieczór to jeszcze nic nie wymyśliłyśmy. Może coś nam wpadnie do głowy.
Wstałyśmy około 10, bo zachciało nam się jeść. Poszłyśmy do kuchni i zrobiłyśmy sobie jakieś kanapki i kakao. Rozłożyłyśmy się na kanapie w salonie i jadłyśmy nasze śniadanie. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wzięłam go do ręki. Na wyświetlaczu widniała uśmiechnięta twarzyczka mojej mamy. Od razu wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-No cześć mamuś, co tam?- zaczęłam.
-Cześć Majuś, macie na dzisiaj jakieś plany?
-No miałyśmy iść na miasto, ale gdzie dokładnie i co będziemy robić to jeszcze nie wiemy. A stało się coś? Potrzebujesz naszej pomocy?
-Mam wielką prośbę do was.
-O co chodzi?
-Podrzuciłybyście mi coś do szkoły?
-No jasne. A co to ma być?
-Na komodzie w naszej sypialni są spięte papiery, jakbyś mogła mi je przynieść byłabym bardzo wdzięczna.
-Nie ma sprawy mamuś.- uśmiechnęłam się do słuchawki.
-A i jeszcze na blacie w kuchni jest mój notatnik z numerami to tez go weź, starość nie radość i już zapominam o takich rzeczach.
-Oj mamo nie przesadzaj.
-Dobra, dobra ja wiem swoje.
-A kiedy ja mam ci to przynieść?
-Jak najszybciej jakbyście mogły.
-Okej, postaramy się tak do godzinki być w tej twojej szkole.
-Dzięki, zaraz ci wyśle adres SMS-em, a teraz lecę bo mam próbę.
-Oki, pa.-i się rozłączyła.
Powiedziałam Mili o co chodzi,a ta nie miała nic przeciwko, żeby odwiedzić moją mamę. Szybko umyłyśmy naczynia po śniadaniu i ruszyłyśmy się przebrać, bo w piżamach to chyba za daleko nie dojdziemy. Ja ubrałam to, a Mila to . Gotowe wyszłyśmy z domu. Mama przesłała mi adres. Nie chciało nam się iść na nogach, więc pojechałyśmy metrem. Zajęło nam to jakieś 10 minut. Budynku szkoły nie musiałyśmy długo szukać. Weszłyśmy do środka. Zapytałyśmy miłej pani gdzie możemy znaleźć moją mamę. Pokazała nam gdzie mamy iść. Bez problemu znalazłyśmy sale. Przez szybę widziałyśmy jak mama pokazuje swoim uczniom nowe kroki, a ruszała się przy tym znakomicie. Weszłyśmy do środka. Poczułam się trochę nieswojo, bo wszystkie oczy skierowane były na nas. Mama powiedziała kim jesteśmy i szybko do nas podbiegła. Podziękowała nam za fatygę, i poinformowała nas, że dzisiaj wróci trochę później niż zwykle, więc mamy sobie zjeść coś na mieście. Nam to było jak najbardziej na rękę, bo i tak tam się wybieramy, więc nie ma rządnego problemu. Po jakiś 5 minutach wyszłyśmy ze szkoły. Ruszyłyśmy w miasto. Weszłyśmy do jakiejś galerii handlowej, ale nic nie kupiłyśmy. Byłyśmy w Milk Shake City, gdzie panie z obsługi nas poznały i trochę z nami porozmawiały. Było całkiem miło. Później pochodziłyśmy trochę po Londynie i zrobiłyśmy chyba tysiąc zdjęć. Obie to uwielbiałyśmy. Około 14 zachciało nam się jeść, więc poszłyśmy na niezdrowe żarcie do McDonald's. Czasem można. Kiedy się już najadłyśmy dochodziła 15. Poszłyśmy do najbliższego centrum handlowego, bo Mili się przypomniało, że musi coś kupić bratu i mamie tak na pamiątkę. Chodziłyśmy od pół godziny po różnych sklepach, aż w końcu zauważyłyśmy sklep z deskami i tak dalej. Od razu tam ruszyłyśmy, gdyż brat Mili, Filip to taki skejcik i uwielbia takie rzeczy. W środku było tyle tego wszystkiego, że nie wiedziałyśmy od czego zacząć. Pomógł nam jeden chłopak, który tam pracował. Doradził, którą deskę wybrać i tak dalej. Czyli jeden mamy z głowy. Teraz mama Mili i gotowe. Nie miałyśmy pojęcia co jej możemy kupić. Myślałyśmy nad jakąś biżuterią, ale jak narazie to nic nam nie wpadło do gustu. Weszłyśmy chyba do 10 sklepu z biżuterią. Oglądałyśmy wszystko bardzo dokładnie, aż w końcu znalazłam śliczny wisiorek. Od razu pokazałam go Milenie, jej też się spodobał. powiedziała, że będzie pasował do kolczyków mamy, które sobie niedawno kupiła. Szybko zapłaciła i wyszłyśmy ze sklepu. Zegar wskazywał godzinę 17. Postanowiłyśmy ruszyć do domu i tam pomyśleć nad wieczorkiem. Ściemniło się, więc pojechałyśmy autobusem. Po około 20 minutach byłyśmy w domu, gdzie zastałyśmy tatę bawiącego się z małymi. Przywitałyśmy się z nimi poszłyśmy na górę. Schowałyśmy prezenty do garderoby, tak na wszelki wypadek, żeby nic im się nie stało. Zachciało mi się pić, więc szybciutko wymknęłam się do kuchni po szklankę soku. W drodze powrotnej wpadłam na genialny pomysł gdzie możemy wyjść. Zawsze chciałam to zrobić, z resztą Mila też. Mam nadzieje, że się zgodzi. Kiedy znalazłam się w pokoju moja przyjaciółka gadała przez telefon, zapewne z moim kuzynkiem, gdyż uśmiech nie schodził jej z twarzy. Nie chciałam im przeszkadzać, więc odpaliłam laptopa i usadowiłam się na moim łóżku. Musiałam coś sprawdzić, a było to związane z moim pomysłem. Gdy znalazłam czego szukałam akurat Mila skończyła rozmawiać przez telefon i wskoczyła na moje biedne łóżeczko.
-I co tam u mojego kuzynka?- zapytałam szczerząc się do niej.
-Skąd wiesz, że to on?
-Widziałam jak się szczerzyła do słuchawki.
-Oj tam, daj se spokój. A u Maxa wszystko okej- uśmiechnęła się.- A teraz powiedz co wymyśliłaś, bo widzę, że cię nosi. -zaśmiała się.
-Wpadłam na genialny pomysł.
-A mianowicie?
-Zrobimy sobie tatuaże.- uśmiechnęłam się szeroko.
-No co ty, ty tak na poważnie?
-No pewnie, że tak, przecież zawsze chciałyśmy sobie trzasnąć jakąś małą dziarę.
-Wiesz co?- zapytała patrząc na mnie dziwnym wzrokiem, aż się trochę jej przestraszyłam- Jesteś genialna- pisnęła, a mi kamień spadł z serca, że mnie nie skrytykowała.
-No to ruszaj zacny tyłek i ruszamy!- krzyknęłam i zamknęłam laptopa, po czym wstałam i chwyciłam za telefon leżący na stoliczku.
-Ej, ej ale czekaj. Gdzie my znajdziemy jakieś dobre studio co?
-Nie bój się, o wszystkim pomyślałam. Poszperałam trochę w necie, jak ty prowadziłaś ciekawą konwersację z Maxiem i znalazłam tu niedaleko takie studio. Same dobre opinie, więc myślę, że jest ok.- uśmiechnęłam się do przyjaciółki. Ta tylko odwzajemniła uśmiech i powiedziała:
-No to ruszamy.- i tak też zrobiłyśmy. Po niecałych 20 minutach drogi pieszo doszłyśmy do celu. W środku nie było dożo osób, zaledwie jakaś dziewczyna z chłopakiem, chyba para. Jesteśmy pierwszy raz w takim miejscu i nie wiedziałyśmy do końca jak mamy się zachować. Na szczęście pomógł nam w tym miły mężczyzna, a raczej chłopak, był może o 3 lata starszy od nas. Pokazał nam katalogi ze wzorami, abyśmy się mogły na jakiś zdecydować, ale to chyba było zbędne, bo my od dawna wiedziałyśmy jakie i gdzie chcemy mieć, więc zaprowadził nas do pomieszczenia w którym zastałyśmy wytatuowanego gościa siedzącego na krześle i palącego fajkę. Ja byłam pierwsza. Powiedziałam mu co chcę mieć, a ten od razu zabrał się do dzieła. Zajęło mu to jakieś pół godziny, ale efekty będę mogła zobaczyć dopiero wieczorkiem w domu. Nie ukrywam bolało trochę, ale mam nadzieje, że było warto. Potem nastał czas na Milkę. Facet uwinął się równie szybko. Po ponad godzinie wyszłyśmy zadowolone ze studia. Wróciłyśmy od razu do domu. Było już po 19. Zjadłyśmy kolację i poszłyśmy do mojego pokoju. Nie mogłyśmy się doczekać kiedy w końcu ujrzymy nasze cudeńka. Kiedy wyszłyśmy na górę, mój telefon zaczął dzwonić. Od razu odebrałam.
-Halo?-zaczęłam.
-Hej piękna- usłyszałam niski głos Harrego.
-Cześć Harry.- odpowiedziałam zaskoczona. Ciekawe po co dzwoni.
-Jesteś może w domu? Bo miałem przywieść co tą twoją bluzkę,a akurat jestem niedaleko twojego domu.
-Oj zupełnie o niej zapomniałam. Tak jestem w domu- odpowiedziałam szybko.
-To będę za 5 minut. Do zobaczenia.
-Ok, czekam.- i się rozłączyłam. Powiedziałam Mili kto dzwonił i co chciał. Postanowiłyśmy, że tatuaże zobaczymy po wizycie Harrego. Weszłyśmy, więc do pokoju i chcąc się przebrać udałyśmy się do garderoby. Założyłyśmy luźne szare dresy i jakieś bluzki na ramiączkach, bo w domciu było cieplutko. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-Hej Harry, wejdź.-wpuściłam go do środka, bo przecież nie będziemy gadali w progu.
-Cześć Maja przepraszam, że dopiero o tej porze, ale cały dzień byliśmy w studio i nie miałem jak się wyrwać. To twoja bluzka.- podał mi reklamóweczke z moją rzeczą.
-Nic się nie stało i dziękuje że mi ją przywiozłeś.
-To ja już chyba będę szedł, nie chce przeszkadzać.
-Harry?
-Hm?
-Bo mam taką sprawę.
-No co się stało?
-Bo dzisiaj rano czytałam taki artykuł o tym, że niby jestem twoją dziewczyną i...- zaczęłam nieśmiało, ale nie dokończyłam, bo chłopak od razu mi przerwał.
-Nie martw się już to wyjaśniłem, powiedziałem, że jesteśmy przyjaciółmi, mam nadzieje, że się nie gniewasz.-powiedział.
-Nie no co ty, dziękuje ci, że to wyjaśniłeś.- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
-Co ci się stało w rękę? -zapytał patrząc na mój opatrunek pod którym był tatuaż.
-A nic takiego.- strzeliłam buraka, nie wiedząc dlaczego. Harry spojrzał na mnie zaczął się chichrać.- Z czego się tak śmiejesz?
-No nie wstydź się, kiedy go sobie zrobiłaś?
-Skąd wiesz co to jest?
-Bo sam mam tatuaż- uśmiechnął się.-Więc kiedy go zrobiłaś?
-Jakieś 2 godziny temu -odparłam.
-A co to jest jeśli można wiedzec?
-Pokaże ci kiedy indziej, bo sama jeszcze nie widziałam tego cudeńka.- zaśmiał się.
-Maja?
-Hm?
-Masz jutro wieczorem może czas?
-Przepraszam, ale jutro nie mogę, już się umówiłam.
-Aha- powiedział smutno- To ja już będę leciał.- chciał wyjść, ale szybko dodałam.
-Ej Harry, nie smutaj, Idę na imprezę z moimi kuzynami i Milą.- ten momentalnie się odwrócił, a na jego twarzy można było dostrzec malutki uśmieszek.
-Nie no, przecież nie musisz mi się tłumaczyć.- powiedział po chwili, ja uśmiechnęłam się i odparłam:
-Wiem, że nie muszę, ale chciałam żebyś wiedział- uśmiechnęłam się.
-No to ja już pójdę- odwrócił się i chwycił klamkę, lecz po chili wrócił do poprzedniego miejsca i pocałował mnie w policzek- cześć.
-Pa.- i wyszedł. Ja z uśmiechem na twarzy wróciłam do pokoju. Od razu zabrałyśmy się za nasze tatuaże. Mój wyglądał tak ,a Mili tak . Oba były genialne! Oglądałyśmy je zachwycone, aż nagle dostałam SMS-a.
-Od Harrego- powiedziałam na głos.
"Hej piękna :) Mam nadzieje, że się nie gniewasz na mnie za dzisiaj, a jeżeli tak to bardzo przepraszam ;) Jeśli masz czas i ochotę to zapraszam w niedzielę na spacer w ramach przeprosin. Harry"
Od razu mu odpisałam:
"Hej :) Powtarzam jeszcze raz, nie musisz mnie przepraszać :) Dziękuje za zaproszenie, bardzo chętnie gdzieś się wybiorę. Do zobaczenia ;) Majka"
"Do zobaczenia :) Słodkich snów :*"
Już nic nie odpisałam. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 22. Spojrzałam na Milenę, prawie zasypiała na moim łóżku, zgasiłam światło i położyłam się obok dziewczyny i odpłynęłam...
_________________________
Dzieeeń dooobry.! :D
Jak się podoba? Zapraszam do komentowania :*
Buziaczki :***
niedziela, 2 grudnia 2012
Rozdział 16
Przez połowę drogi żadne z nas nie wydusiło z siebie ani jednego słowa. Czułam się dziwnie. Tak trochę niezręcznie. Nie wiedziałam jak mam się zachować, więc siedziałam bez ruchu, wpatrując się w to co widziałam za szyba... jakże ciekawe zajęcie. Rozmyślałam sobie nad tym co ja właściwie tu robię. Znam chłopaka zaledwie 4 dni, a już jadę do jego domu. Co mi odbiło? Nie mam pojęcia. Tak właściwie nic o Harrym nie wiem. Rozmawialiśmy na tej kolacji, ale czy to nie za mało? Oczywiście że tak! Ależ ja jestem głupia! Gdzie ja mam mózg? Ale z drugiej strony to Harry też nic takiego o mnie nie wie, a zaprasza do siebie. Ale ja jestem głupia! Przecież to ja sama mu się wprosiłam, a chłopak nie chciał mnie urazić, więc się zgodził. Pewnie sobie myśli teraz jakby się mnie tu pozbyć. Z rozmyśleń wyrwał mnie bardzo męski głos Harrego:
-Pięknie wyglądasz- uśmiechnął się, nie odrywając wzroku od drogi.
-Dziękuje- wydusiłam z siebie. Chłopak niestety zauważył, że coś jest nie tak, bo od razu zapytał:
-Maja, coś się stało?
-Nie, nic-powiedziałam, a po chwili dodałam- Harry, ja cię chciałam przeprosić.- Tak w zasadzie to nie wiem dlaczego to powiedziałam. Chłopak zdziwił, się bo od razu spojrzał na mnie i zmarszczył czoło.
-Jakoś nie za bardzo rozumiem, za co ty chcesz mnie przeprosić?- zapytał.
-No bo ja..-nie wiedziałam co mam powiedzieć- bo się tak bezczelnie do ciebie wprosiłam, a nie znamy się jeszcze tak dobrze. Pewnie myślisz, że jestem jakaś nachalna czy coś w tym rodzaju, ja nigdy czegoś takiego nie zrobiłam, zawsze trzymałam wszystkich na dystans, nie wiem co mi się stało. Przepraszam.- powiedziałam, ale nie dałam nic mu odpowiedzieć, bo od razu dodałam-Możesz mnie tu wysadzić jak chcesz się mnie pozbyć, ja się nie obrażę na prawdę Harry, nie musisz się za mną męczyć.- wszystko to powiedziałam bardzo szybko, prawie baz branie oddechu, sama się sobie dziwię, że tak umie.
-Ej Mała, nie musisz mnie za nic przepraszać- powiedział to z taką troską w głosie, że od razu zrobiło mi się tak jakoś milutko- Bardzo się ciesze że to zaproponowałaś, to był bardzo dobry pomysł. Sam chciałem cię zaprosić do mnie na kolację, ale bałem się, że jeszcze sobie pomyślisz , że chce ci coś zrobić, albo coś w tym stylu. Aha i jeszcze jedno, nie myślę, że jesteś nachalna, za to myślę, że jesteś przesympatyczną osobą, którą bardzo chciałbym poznać bliżej.- powiedział, a ja po tych słowach nie miałam już nic do powiedzenia. Bardzo mnie to zaskoczyło. W duchu rozpierała mnie radość z tego co usłyszałam, ale nadal czułam się jakoś dziwnie. Na szczęście po chwili Harry poinformował mnie, że jesteśmy już na miejscu. Zaparkował przed domem i wysiadł z samochodu. Już chciałam sobie otworzyć drzwi, lecz ubiegł mnie w tym chłopak.
-Zapraszam w moje skromne progi- powiedział i podał mi swoją dłoń, która była bardzo ciepła. Chwyciłam ją niepewnie i wyszłam z auta. Harry zamknął drzwi i pociągną mnie za sobą. Byłam trochę zaskoczona wielkością domu chłopaka. Po co mu taki duży dom? Nie wiem. A może on nie mieszka sam. Pomyślałam. Było mi trochę niezręcznie.
-Coś się stało?-zapytał, gdy już staliśmy przed drzwiami wejściowymi.
-Harry? przepraszam, że tak pytam, bo w sumie to nie moja sprawa, ale po co ci taki duży dom dla siebie samego?- zapytałam. On się tylko zaśmiał i odpowiedział.
-Ala ja nie mieszkam tutaj sam.
-Nie? - zapytałam.
-No już ci mówię tylko może najpierw wejdźmy do środka.- uśmiechnął się ślicznie.
-No dobrze dobrze- odwzajemniłam uśmiech i weszłam do środka.
Dużo przestrzeni. Nowoczesny styl. Ogólne wrażenie? Genialnie! Naprawdę. Bardzo mi się tu podoba. Na ścianach wiszą zdjęcia chłopców, gdzieniegdzie stoją jakieś instrumenty. Oczywiście wszystko do siebie pasowało. Kolory takie spokojne, stonowane. Największe wrażenie zrobiły na mnie schody! Były ogromne. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nabrałam ochoty, aby zjechać po ich poręczy, zawsze to uwielbiałam.
-Ale tu ładnie- powiedziałam zachwycona. Harry pomógł mi zdjąć płaszcz i powiesił na wieszaku.
-Dziękuje, a w zasadzie to dziękujemy. Sami wszystko urządzaliśmy.- uśmiechnął się słodko.
-Czyli mieszkasz tu z chłopakami?-zapytałam.
-No tak, wprowadziliśmy się tu niedawno. Kiedyś mieszkaliśmy bliżej centrum, ale tu jest o wiele ładniej i mamy spory ogród, w poprzednim domu nie było takiego, a my bardzo lubimy imprezy na świeżym powietrzu- zaśmiał się.- A teraz zapraszam do kuchni- powiedział i pokazał mi gdzie mam iść.
-Harry?- zaczęłam jak dotarliśmy do dużego pomieszczenia zwanego kuchnią.
-Tak?-odpowiedział.
-A nie będziemy przeszkadzać chłopcom?- zapytałam. Nie chciałam, aby byli na mnie źli, że zajmuje ich kuchnie.
-Nie no coś ty- uśmiechnął się- Ich i tak nie ma w domu, mówili, że wrócą późno, więc nie musisz się niczym zamartwiać.- uśmiechnęłam się- a teraz zabieramy się do roboty. Na co masz ochotę? Co gotujemy?- spytał.
-Hm, no nie wiem, nie wiem, a ty co byś zjadł?
-Ja to bym zjadł...-zamyśliła się.
-To ja proponuje zapiekankę, a na deser jakieś lody czy coś- powiedziałam po chwili.
-Właśnie miałem to powiedzieć- uśmiechnął się.
-No to do roboty.
-Czekaj, czekaj, mam coś dla nas-odwrócił się zaczął szukać czegoś w szafce.- O jest.- rzekł i podał mi jakiś materiał.- no załóż to się nie pobrudzisz.- Rozwinęłam. To był fartuszek, ale nie byle jaki fartuszek. Z przodu była umięśniona klata jakiegoś faceta. Spojrzałam na Harrego, uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ładny fartuszek- powiedziałam i odwróciłam go przodem do chłopaka. Ten jak go zobaczył od razu spojrzał na swój. Z przodu było namalowane ciało kobiety w samej bieliźnie. Zaczęłam się śmiać bez opamiętania.- Chyba sobie pomyliłeś fartuszki- powiedziałam po chwili nie przestając się śmiać.
-Ej no weź się zamień- prosił mnie chłopak.
-Nie ma mowy- odpowiedziałam i założyłam swoją umięśnioną klatę, a przed tym ściągając marynarkę.- No dalej Harry, zakładaj fartuszek, bo się pobrudzisz.
-Maja no, proszę cię, to miało być na odwrót.
-Nie, nie, nie, zakładaj szybciutko.
-Ale ty jesteś...
-No jaka jestem?-zapytałam rozbawiona
-Bardzo miła- uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
-No ja myślę.- chłopak założył swój fartuszek i odwrócił się plecami.- Harry pokaż się, chce zobaczyć jak wyglądasz.-po chwili zaprezentował się- no no no, do twarzy ci w... tym.
-Mi we wszystkim ładnie- powiedział śmiejąc się.
-No tak, a teraz chodź, bo my tej zapiekanki do jutra nie zrobimy.
-Idę, idę szefowo.- No i zaczęliśmy gotować. Myślałam, że Harry nie będzie nic umiał, tak wiem jestem okrutna, ale on robił wszystko bardzo dokładnie. Uparł się, że sam będzie przyprawiał, nie miałam nic do gadania. Kazał mi sobie usiąść na blacie, więc tak też zrobiłam. Miałam niezłe widoki. Nie żeby coś, ale tyłeczek to on ma sexi. Zaśmiałam się pod nosem. Jak usłyszał mój chichot, od razu się odwrócił.
-Co się tak śmiejesz? Ze mnie?-ja nic nie odpowiedziałam- Osz ty- krzyknął i podbiegł do mnie z brudnymi rękami. Zaczął mnie łaskotać, ja śmiałam się jak jakaś opętana.
-HARRY! PRZESTAŃ, BŁAGAM- darłam się.
-Przeproś ładnie to przestane- nie przestawał.
-Dobra, dobra przepraszam- powiedziałam.
-I to miały być ładne przeprosiny?- spytał i przestał mnie łaskotać.- Jeszcze raz, tylko postaraj się.
-Przepraszam- powiedziałam to najsłodziej jak umiałam, a on uśmiechnął się i palcem wskazał na swój policzek, ja zaśmiałam się i dałam mu buziaka, żeby mi już nie dokuczał.
-I to rozumiem.- pokazał całe swoje uzębienie. Ja tylko pokiwałam głową- Teraz zapiekankę do piekarnika na 30 minut i możemy jeść- powiedział zadowolony. Zeskoczyłam z blatu i ściągłam fartuszek.
-Harry, uduszę cię- powiedziałam, a chłopak od razu popatrzył na mnie nie wiedząc o co mi chodzi- patrz co zrobiłeś mi z bluzką, jest cała uwalona tymi twoimi przyprawami.
-Chodź pójdziemy to zmyć- pociągnął mnie do łazienki.- Zaczekaj zaraz przyniosę ci coś na zmianę- powiedział i pobiegł do góry, zapewne do swojego pokoju. Po niecałej minucie wrócił z jakąś bluzką- masz, załóż- podał mi ją i stał jak kołek czekając aż się przebiorę. Popatrzyłam na niego i odchrząknęłam znacząco. Ten się tylko uśmiechnął wyszedł z łazienki. Ja szybko ubrałam jego bluzkę, była na mnie za duża, ale cóż mogłam zrobić. Przynajmniej ładnie pachniała. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Usłyszałam pukanie do drzwi i szybko się opamiętałam
-Właź- tak też zrobił.
-Maja?- zaczął po chwili jak już kończyłam "prać" tą nieszczęsną bluzkę.
-Hm?
-Przepraszam cię, ja naprawdę nie chciałem- powiedział to tak słodko, że nie potrafiłam się już dłużej na niego gniewać.
-Oj no dobra, dobra, przecież nic takiego się nie stało, to tylko bluzka.- powiedziałam uśmiechając się ładnie.
-Naprawdę się nie gniewasz?
-Nie, nie gniewam się.
-To dobrze, bo jak powiedziałaś, że mnie udusisz, to się naprawdę przestraszyłem- zaczęłam się śmiać, a chłopak po chwili do mnie dołączył. Zostawiliśmy bluzkę w łazience, aby wyschła i wyszliśmy. Ruszyliśmy do kuchni śmiejąc się.
-Jeszcze 15 minut i będzie gotowa- powiedział spoglądając na nasze danie.
-Teraz ty siadaj, a ja przygotuję deser.- wyszczerzyłam się, a chłopak zrobił to co mu kazałam. Kiedy skończyłam, akurat zapiekanka była gotowa. Włożyłam deser do zamrażarki, nie pokazując Harremu, który był bardzo ciekawski i ciągle patrzył mi na ręce, a ja go cały czas ochrzaniałam, aby nie patrzył, bo nie dostanie deseru, ale on i tak swoje.
Wyciągnęłam wszystkie naczynia i nakryłam do stołu, a Harry przyniósł nasze dzieło.
-Smacznego- uśmiechnął się.
-Na wzajem- odwzajemniłam uśmiech i zabrała się za jedzenie. Było przepyszne. Naprawdę!
Harry przyprawił to idealnie. Po zjedzonej zapiekance nadszedł czas na moje dzieło. Wstałam od stołu i pobiegłam do kuchni. Wyciągnęłam je i jeszcze je lekko przyozdobiłam. Jak je położyłam na stole Harremu ślinka leciała.
-mmm, pychotka- powiedział jak już skończył.
-Yhym- odpowiedziałam tylko i odłożyłam łyżeczkę. Byłam tak najedzona, że się ledwo co ruszałam. Harry chyba też. Zaproponował, żebyśmy poszli do salonu, tak też zrobiliśmy. Włączył film, ale nie oglądaliśmy go tylko rozmawialiśmy, na wszystkie tematy. Począwszy od jedzenia, a kończąc na swoich byłych. Mogłabym tak z nim gadać przez całą noc, ale niestety musiałam już wracać do domu. Chłopak oczywiście uparł się, że mnie odwiezie. Nie było mowy, że wrócę taksówką.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do mojego domu. Harry włączył radio, leciały jakieś popowe kawałki. Przez całą drogę rozmawialiśmy o zespole. O najbliższej trasie do USA, o chłopakach i takie różne. Jakoś tak w połowie drogi przypomniałam sobie, że przecież zostawiłam bluzkę w łazience. Chłopak powiedział, że przywiezie mi ją jutro, a ja mu podziękowałam.
Kiedy podjechaliśmy pod dom Harry, jak to dżentelmen otworzył mi drzwi i pomógł mi wyjść. Odprowadził mnie pod same drzwi.
-Dziękuje za naprawdę miły wieczór- zaczął.
-Tak, ja też. Świetnie się bawiłam.
-Jeszcze raz przepraszam cie za bluzkę.
-Oj tam przecież nic się nie stało- uśmiechnęłam się.
-To ja już będę leciał, bo trochę zimno się zrobiło- odparł.
-Troszkę.- chłopak zbliżył się do mnie i pocałował mój policzek. Przeszedł mnie przyjemny dreszczyk. Popatrzyłam na niego i powiedziałam- No to dobranoc Harry.
-Słodkich snów Maju- uśmiechnęłam się i weszłam do domu. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale zawsze po spotkaniu z tym chłopakiem czuję się tak jakoś inaczej, jest to oczywiście przyjemne uczucie.
Z uśmiechem na twarzy ruszyłam po schodach na górę do swojego pokoju. Kiedy tam weszłam usłyszałam, że ktoś jest w łazience. Pomyślałam od razu, że to Mila. Usiadłam na łóżku i chwyciłam za telefon. Dochodziła 22, więc nie jest źle. pomyślałam. Położyłam się na kołdrze i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Do chwili kiedy Mila wyszła z łazienki i wskoczyła na łóżko. Widać było, że się cieszy, bo na jej twarzy zawitał ogromny banan.
-Co tam?- zaczęła- jak tam randka z Harrym? Widzę, że udana.- spojrzała na bluzkę chłopaka, którą miałam na sobie, z wiadomych powodów. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Ona nie była mi dłużna i też wszystko wyśpiewała. Max zabrał ją na romantyczną kolację przy świecach. Widać było, że bardzo go lubi. Jak opowiadała o nim to w oczach miała takie malutkie iskiereczki. Cieszę się, bo oni naprawdę do siebie pasują, tylko mi trochę ich szkoda, bo za 10 dni Mila wraca do Polski i zobaczą się dopiero w wakacje, jeśli wszystko dobrze pójdzie. Mam nadzieje, że wytrwają tą rozłąkę. Wierze w nich.
________________________
AAA!!! Nareszcie mi się udało dodać ten rozdział! Jestem bardzo zła, bo nie miałam w ogóle internetu. Mam nadzieje, że mi wybaczycie :)
Nie mam pojęcia kiedy następny, może jeszcze w tym tygodni uda mi się coś dodać :D
aaa i jak wam się podoba nowa płyta chłopaków? Bo mi BARDZO! Uwielbiam te ich nowe piosenki. Ciągle ich słucham, hah :P
Jak zawsze zapraszam do komentowania ;)
Całuski :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)