Obudziłam się jakoś po 9. Mileny nie było już w łóżku. Poszłam do łazienki. Umyłam twarz i zeszłam na dół. W salonie zastałam moją przyjaciółkę z laptopem na kolanach i słuchawkami w uszach. Słychać było niektóre dźwięki muzyki, której słuchała.
-I'm SEXY AND I KNOW IT! -zaczęła śpiewać, a raczej wydzierać się. Uwielbiam jak ona sobie tak "podśpiewuje". Podeszłam do niej i wskoczyłam na kanapę Ta od razu ściągnęła słuchawki i powiedziała śmiesznie poruszając brwiami:
-Hej lala- widać było, że miała świetny humor, i to lubię!
-No siema-uśmiechnęłam się, a ona odłączyła słuchawki i mogłam posłuchać razem z nią- a co ty tak wcześnie na nogach?- zapytałam.
-A jakoś tak się obudziłam i nie mogłam już zasnąć- powiedziała, a z głośników zaczęły wypływać pierwsze dźwięki piosenki Danza Kuduro. Obie ją uwielbiałyśmy, zaczęłyśmy śpiewać i skakać po kanapie. Kojarzyła nam się z wakacjami. Byłyśmy na koloni w Hiszpanii i tam ciągle jej słuchałyśmy. Na każdej imprezie leciała i tak dalej. Mamy z nią same dobre wspomnienia. Kiedy piosenka się skończyła padłyśmy na sofę i zaczęłyśmy się śmiać z samych siebie. Jakby ktoś nas tak zobaczył, pomyślałby, że jesteśmy jakieś stuknięte, albo, że coś brałyśmy. No cóż ja na to poradzę, że jak jesteśmy razem to odbija nam palma? No właśnie, nic.
-Co tam sprawdzasz?-zapytałam po chwili jak już się trochę uspokoiłyśmy.
-Weszłam na fb i obczajam zdjęcia.
-I co, znalazłaś coś ciekawego?
-yhm-i pokazała mi foty takiej jednej lali od nas z klasy. Na twarzy miała chyba z tone pudru, oczy wymalowane na różowo, doczepiane rzęsy, tleniona blondi. Oczywiście zdjęcie z rąsi i nie mogło zabraknąć dzióbka.
-mmm... brałby-zaśmiałam się.
-Nie no mów co chcesz, naturalne piękno.-dodała Mila. Później pokazała mi jeszcze parę osób.
Siedziałyśmy tak chwile słuchając hiciorów z tamtych wakacji. Wspominałyśmy nasze odpały na plaży i nie tylko.
-Fajnie by było pojechać tam jeszcze raz. - rozmarzyłam się.
-No przecież jedziemy w wakacje, nie?
-No pewnie! -krzyknęłam. Z brzucha Mileny wydobyły się dźwięki, oznaczające, że czas na śniadanie. Wyłączyłyśmy komputer i udałyśmy się do kuchni. Na szczęście lodówka była pełna. Zrobiłyśmy sobie pyszne tosty z dżemem malinowym, a do tego pyszne kakao, które wielbiłyśmy nad życie. Usiadłyśmy z talerzami i kubkami na kanapie. Włączyłyśmy MTV. Słuchając muzyki wcinałyśmy nasza śniadanko.
-To o której umówiłaś się z tym Harrym?-zapytała mnie Milena.
-O 18 ma po mnie przyjechać.
-Aha. To dzisiaj mam rozumieć, do domu na noc nie wracasz- zapytała, przy tym ruszając brwiami.
-Taa, bardzo śmieszne. Muszę cię rozczarować. Nie będziesz miała łóżka tylko dla siebie- zaśmiałam się. I w tym momencie do domu weszła mama z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Hej dziewczynki! -krzyknęła na powitanie.
-Cześć mamo, co się stało, że tak się cieszysz?-zapytałam.
-A nic takiego- odpowiedziała z jeszcze większym bananem na twarzy i poszła do kuchni.
-Mamo! Mów, błagam. Wiesz, że ciekawość mnie zżera.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kochanie.
-Oj mamo przestań się ze mną droczyć tylko opowiedz nam co się dzisiaj wydarzyło, że tak promieniejesz.
-No dobra, dobra. Tylko zrobię sobie kawę i już do was idę.
-Oki, czekamy- odparłam. Po chwili dołączyła do nas mama z wielkim kubkiem kawy z mlekiem.- No to mów już- powiedziałam zniecierpliwiona.
-No to mam świetną nowinę, a mianowicie, dostałam pracę-ostatnie dwa słowa wypiszczała.
-O to super mamo! Gratulacje!-krzyknęłam- A teraz pochwal się co to za praca.
-No więc, będę robić to co kocham, nareszcie.
-Mamuś do rzeczy.
-No już, już. Po kim ty jesteś taka niecierpliwa, co?
-Po tobie mamciu- uśmiechnęłam się- a teraz błagam mów co to za praca.
-A więc, będę pracowała w szkole tanecznej- powiedziała a ja byłam bardzo zaskoczona i lekko w szoku.
-Naprawdę?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak, naprawdę. Będę prowadziła grupę jakiś fajnych nastolatków, tak to powiedziała moja nowa szefowa. Dzisiaj mam się z nimi spotkać i porozmawiać, dowiedzieć się o nich czegoś więcej.
-A to oni do tej pory nie mieli nauczycielki? -zapytała Milena.
- Mieli,tylko, że zaszła w ciążę i nie wróci prędko, a raczej z brzuchem tańczyć nie będzie.
-Aha, a o której masz to spotkanie? zapytałam.
-Jakoś o 17. Akurat tata wróci z pracy, to zajmie się młodymi, więc nie masz się o co martwić.- powiedziała.- Aha, jak wracałam do domu to spotkałam Maxa i powiedział mi, że wpadnie dzisiaj do nas, bo się z wami umawiał czy coś takiego.- powiedziała, a ja spojrzałam na Milenę, która uśmiechała się od ucha do ucha. Już wiedziałam, że się umówili za moimi plecami. Już miałam się odezwać do Mili, ale mama dodała- Majka, a ty się kiedy do tej szkoły w końcu zapiszesz? Poszłabyś dzisiaj, miałabyś to wszystko już z głowy.
-Dobrze mamo pójdę.- powiedziałam, a mama poszła na górę.- Mila?
-hm?
-Co to za umawianie się z moim kuzynkiem bez mojej wiedzy?-zapytałam. Oczywiście bardzo się cieszyłam.
-Oj tam, właśnie miałam ci mówić, że Max przyjdzie, ale chyba się nie gniewasz?
-No coś ty, cieszę się bardzo- uśmiechnęłam się.- A teraz chodźmy na górę, przebierzemy się i pójdziemy do tej szkoły złożyć papiery.
-Oki- powiedziała i ruszyłyśmy do mojego pokoju.
Ubrana czekałam przy drzwiach na jeszcze nie gotową Milenę czyli norma. Na szczęście nie musiałam długo czekać, bo po chwili już zbiegała po schodach. Oczywiście pięknie ubrana i uczesana. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Pojechałyśmy metrem. Podróż nie zajęła nam długo. W szkole załatwiłyśmy co trzeba, nie było żadnych problemow z przyjęciem mnie do szkoły. Jedynym warunkiem było to, iż miałam nadrobić trochę materiału, ale to da się zrobić. Wróciłyśmy do domu jakoś po 12. Zostało mi trochę czasu do przyjazdu Harrego, a Mili do przyjścia Maxa, więc spokojnie mogłyśmy sobie pomalować paznokcie. W trakcie tej czynności rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Kiedy zegarek pokazywał już godzinę 13, stwierdziłyśmy, że nie mamy się w co ubrać. Jak paznokcie już wyschły, przeniosłyśmy się do garderoby w poszukiwaniu odpowiednich ubrań. Zrobiłyśmy niezły bajzel, ale co tam posprząta się. Po 2 godzinach wybierania, przebierania i robienia głupich zdjęć, wybrałyśmy stroje Zeszłyśmy na dół zrobić sobie coś do jedzenia na obiad. Kiedy weszłyśmy od razu skierowałyśmy się do lodówki. Wyjęłyśmy potrzebne składniki i zaczęłyśmy robić racuchy. Szybko nam poszło. Po około 30 minutach byłyśmy już pojedzone, a naczynia umyte, więc wróciłyśmy na górę Miałyśmy jeszcze sporo czasu, więc śpieszyć się nie trzeba. Trochę ogarnęłyśmy ten bajzel, który zrobiłyśmy w garderobie. W pewnym momencie usłyszałyśmy dźwięk nadchodzącej wiadomości. To Max napisał Milenie, że zabiera ją dzisiaj w jakieś fajne miejsce i że będzie trochę wcześniej, jeśli to nie problem. W takiej sytuacji musiałyśmy przestać sprzątać i zabrać się za Milne, żeby wyglądała olśniewająco. Najpierw zajęłyśmy się makijażem. Nie był za mocny, lecz też nie za mocny, po prostu w sam raz. Później ładnie wyprostowałyśmy włosy. Już w tamtej chwili wyglądała ślicznie. Następnie pomogła mi zrobić delikatny makijaż. Na początku nie wiedziałam co zrobić z włosami, ale Milena zaproponowała, że zrobi mi piękne fale i będzie cudownie, więc się zgodziłam. Po niecałej godzinie moja fryzura i makijaż były gotowe. Spojrzałyśmy na zegarek . 17:38 ! CO!? Mamy tylko 20 minut!? A prawdopodobnie Max przyjdzie jeszcze wcześniej! Szybko zabrałyśmy przygotowane ubrania i wskoczyłyśmy w nie. Oczywiście ostrożnie, aby nie popsuć włosów. Po 10 minutach byłyśmy gotowe. Ja ubrałam to , a Mila to . Nie chciałyśmy przesadzić i chyba nam się udało.
Usłyszałyśmy dźwięk dzwonka z dołu. Zeszłyśmy na dół. To był Max, więc Milena poszła otworzyć drzwi,a ja schowałam się w salonie. na szczęście usłyszałam jak rozmawiali.
-Hej- powiedział na samym początku Max.- Wow, ślicznie wyglądasz.
-Cześć, dziękuje- odpowiedziała Milen.
-To co idziemy?-zapytał chłopak.
-Tak- odparła i tyle ich słyszałam.
Po chwili znów usłyszałam dźwięk do drzwi, więc szybkim krokiem podbiegłam do nich, uprzednio popatrzyłam się do lusterka, aby upewnić się czy wszystko jest tak jak powinno. Tak też było, więc mogłam otworzyć. Oczywiście przed domem stał Harry z piękną czerwoną różą w ręku.
-Cześć Harry- przywitałam chłopaka.
-Hej Maju- powiedział i wręczył mi kwiatka.-to dla ciebie. -uśmiechnął się.
-Dziękuje- odpowiedziałam.
-Ślicznie wyglądasz.
-Oj nie przesadzaj.
-Ależ to najprawdziwsza prawda- zaśmiałam się.- W takim razie zapraszam do samochodu- powiedział i podał mi rękę, którą niepewnie chwyciłam i ruszyliśmy do auta chłopaka.
czwartek, 8 listopada 2012
piątek, 2 listopada 2012
Rozdział 14
W środku wszyscy czekali tylko na Harrego. Kiedy tam weszliśmy reszta była zdziwiona naszą obecnością. Na szczęście lokaty im wszystko wyjaśnił. Chłopcy byli bardzo mili i szeroko się do nas uśmiechali, za to panie z obsługi nie były aż tak zadowolone. Wole nie wiedzieć co myślą o nas fanki chłopców.
Harry przedstawił nam resztę zespołu. Najbardziej wyróżniał się Louis, był najgłośniejszy i najwięcej żartował, a w tle było słychać śmiech Niall'a. Panowała świetna atmosfera, nawet panie z obsługi były milsze.
Chłopcy pozowali do tysięcy zdjęć i w ogóle stworzyli swojego shake'a. My z Mileną miałyśmy taki przywilej, że próbujemy jako pierwsze. Nie wiedziałam czego można się spodziewać. Wzięłam kubek i zrobiłąm kilka łyków.
-Od dzisiaj ten shake będzie moim ulubionym-powiedziałam zachwycona.
-Moim również- dodała Mila siedząca obok mnie. Chłopcy byli bardzo szczęśliwi i przybijali sobie piątki, my dopiłyśmy do końca napoje. Po ponad 30 minutach mogliśmy już wyjść. przed budynkiem liczba fanek zwiększyła się, i to bardzo.
-Chodźcie do naszego samochodu- powiedział do nas Liam- bo inacze te dziewczyny was zjedzą- zaśmiał się. Nie wiedziałam co mam robić. Spojrzałam na Milenę, która pokazywała mi abym wyszła na zewnątrz. W pewnym momencie poczułam czyjąś dłoń na swojej. Automatycznie skierowałam tam swój wzrok. Ręka należała do Harrego, który szczerzył się i pociągnął mnie za sobą. Byłam bardzo zaskoczona tym co zrobił, ale nie opierałam się i szłam dalej, bo nie chciałam zostać zjedzona przez ich fanki, jak to powiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się przy wielkim samochodzie chłopców. Od razu puściłam rękę Harrego, na co on zrobił minkę zbitego pieska. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać. Po chwili dołączył się lokaty, a reszta dziwnie na nas spoglądała. Nie przejmowaliśmy się tym, tylko szybko wsiedzliśmy do auta.
-Co wam się stało?- zapytał Niall, który jako ostatni wchodził do samochodu.
-Absolutni nic głodomorze-odpowiedział Harry.
-Właśnie jesteście głodni? Bo ja bym coś przekąsił.
-Niall przecież jadłeś jakąś godzinę temu- powiedział jakby zażenowany Liam.
-Tak dawno? Dziwne, że mi jeszcze w brzuch nie burczy-powiedział blondynek i zaczął grzebać w schowku. Po chwili znalazł tam jakieś orzeszki. Słychać było tylko jak je chrupie.
-A tak właściwie to gdzie wy nas wieziecie?-zapytała Milena siedząca obok Zayn'a i Louis'a.
-Harry, nic wam nie powiedział?-zapytał zdziwiony Louis.
-Nie- odpowiedziałam.
-Oj Harry, Harry.
-No co? Jakoś mi to z głowy wypadło.- powiedział na usprawiedliwienie.
-Ach tak..-odparł Zayn i przy tym spojrzał na mnie. Nie wiem o co mu może chodzić, ale mniejsza z tym. Chce wiedzieć gdzie onie z nami jadą!
-To może nam w końcu powiecie o co chodzi, bo jakoś nie za bardzo ogarniamy- powiedziała Milena.
-No dobra, dobra. Za dwie godziny odbędzie się nasz koncert i właśnie tam was zabieramy.- Że coo? Na jaki koncert? - mam nadzieje, że się na nas nie obrazicie, wsiadłyście do naszego samochodu i nie macie innego wyjścia. Gwarantujemy świetną zabawę- powiedział Zayn patrząc przy tym na moją przyjaciółkę.
-No to jak nie mamy innego wyboru to cóż możemy zrobić?- odparła Mila. Nie spodziewałam się tego po niej.- A poza tym nie miałyśmy żadnych planów.- uśmiechnęła się. Popatrzyłam na nią z miną "co ci odbiło?", a ona sie tylko uśmiechnęła i puściła mi oczko. Nie wiedziałam co mam w takiej sytuacji zrobić. Po chwili odezwał się do mnie Harry:
-Jesteś na mnie zła?
-Nie, o co miałabym być zła?- zaptałam spoglądając na niego.
-No nie wiem, przepraszam, że nie zapytałem cię wcześniej czy chciałybyście się wybrać na nasz koncert, ale wpadliśmy na to dopiero w Milk Shake City i jakoś tak wyszło. Mam nadzieję, że się nie gniewasz?
-Nie, nie gniewam się- uśmiechnęłam się- tylko wiesz byłam troszkę zaskoczona, a poza tym przecież od nie dawna jestem waszą fanką i bycie na waszym koncercie to dla mnie zaszczyt.- zaśmiałam się, a na twarzy chłopaka zawitał szeroki uśmiech.
-Nawet nie wiesz jaka ulga, że się nie jesteś zła.
Po około 10 minutach jazdy byliśmy przed budynkiem, w kórym miał odbyć się koncert. Chłopcy wysiedli, a my zostałyśmy w środku, bo lepiej będzie jak wejdziemy tyłami. Tak powiedział ochroniarz Paul. Tak też się stało. Z tyły budynku nie było żadnych fanek. Weszłyśmy do środka. Tam zastałyśmy miłego pana, który powiedział abyśmy poszły za nim, a on zaprowadzi nas to kawiarni gdzie będziemy mogły zaczekać na chłopców, a przy tym napić się czegoś.
Kiedy doszłyśmy na miejsce, zajęłyśmy miejsca przy oknie i zamówiłyśmy sobie cappuccino.
-Milena?-zaczęłam.
-mmm?
-Co ci się stało, że się tak szybko zgodziłaś na ten koncert. Przecież nigdy nie lubiałaś jak ktoś za ciebie decyduje co masz robić.
-Ej Majka, Majka, ja to robię z myślą o tobie, a poza tym nie miałyśmy żadnych planów to dlaczego nie? Spędzanie czasu w miłym towarzystwie, zawsze okej. Ale swoją drogą to na zdjęciach nie są tacy przystojni jak na żywo. -uśmiechnęła się, a ja nie wiedziałam co ona rozumiała, mówiąc, że zrobiła to z myślą o mnie.
-Trochę cię nie zrozumiałam. O co chodzi, że robisz to z myślą dla mnie? co?
-No w sensie, że możesz pobyć chwilę z Harrym, głuptasie. Mówiłaś, że chciał się spotkać, a ja nie chce wam stawać na drodze.
-Na drodze do czego?
-No do- nie dokończyła bo do środka weszła miła pani i powiedziała, że chłopcy już są w swojej garderobie i nas wołają. Wstałyśmy i ruszyłyśmy za miłą panią.
W środku zastałyśmy śmieszny obrazek. A mianowicie, cała piątka siedziała na kanapie z butelkami wody i rozczochranymi włosami.
-Ale was wymęczyły-powiedział Paul, ochroniarz zespołu.- a teraz wstawać i przebierać się, za pół godziny wchodzicie.
-Okej- odpowiedzieli chórkiem.
-Usiądźcie sobie tu, a my się przygotujemy do występu- powiedział Liam. Tak też zrobiłyśmy. Rozmawiałyśmy, a po chwili przyszli chłopcy, ubrani, uczesani i gotowi do występu.
-Powodzenia- powiedziałam jak już wychodzili na scenę. Harry odwrócił się i puścił mi oczko, ja tylko uśmiechnęłam się i razem z Milą skierowałyśmy się przed samą scenę. Miałyśmy chyba najlepszy widok na cały zespół. Stałyśmy w końcu przed barierkami. Ha!
Najpierw usłyszłayśmy piosenkę One thing, później Another world, What makes you beautiful, a przy tej ostatniej miałam dziwne uczucie, że Harry ciągle na mnie patrzy. Zmieniło się to pod koniec piosenki, kiedy nastąpił czas na jego solówkę. Zayn i Liam jakby się umówili i w tym samym momencie chwycili za koszule Harrego i pociągnęli. Na sali zrobiło się bardzo głośno. Wszystkie fanki zaczęły tak krzyczeć, że aż musiałam sobie uszy zatkać. Harry zrobił się cały czerwony, ja nie mogłam się powstrzymać i spojrzałam na jego umięśnioną klatę. No kto by pomyślał, że takie chucherko, może mieć takie mięśnie. Chłopak szybko zapiął koszulę, a reszta miała niezły ubaw.
Następnie chłopcy zaśpiewali More than this, Gotta be you, I should have kissed you, i po tej piosence poszli się przebrać. Wrócili po kilku minutach.
-Nadszedł czas na wasze pytania! -krzyknął Harry. Fanki oszalały, a ja trochę nie wiedziałam o co chodzi. Po chwili, na dużym ekranie pojawiły się wcześniej wspominane pytania. Chłopcy mieli udawać siebie nawzajem, powiedzieć jaka jest ich ulubiona piosenka z płyty Up All Night, zatańczyć jak Shakira i tu popisał się Niall. Nie spodziewałam się, że on potrafi tak wywijać tym swoim tyłeczkiem. To było przezabawne! Później za rapować, to też było genialne w ich wykonaniu. Potem zaśpiewali resztę piosenek i było po koncercie. Od dziś moją ulubioną piosenką One Direction będzie More than this. Jest taka piękna. I ta solówka Zayn'a, mistrzostwo świata.
Mówcie co chcecie, ale na nudę nie można było narzekać, cały czas się coś działo. Wszyscy byli tacy wyluzowani, widać było, że kochają to co robią. Aż trochę im zazdroszczę ale ja się boje sceny, nie wyobrażam sobie siebie śpiewającą przed taką publicznością, co ja gadam! W ogóle przed kimś obcym. Jedynymi moimi słuchaczami byli rodzice, dziewczynki, Milena oraz Tom i Max. Ci ostatni mnie do tego zmusili i nie miałam wyjścia. Wszyscy mówili, że mam talent i powinnam się tym zająć, ale ja się po prostu boje, nie wiem dlaczego. Może tego, że zostanę wyśmiana? Nie wiem.
Cały zespół zszedł ze sceny. Razem z Milą poszłyśmy za jednym z ochroniarzy. Weszłyśmy do garderoby chłopaków. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi. Pogratulowałyśmy im udanego występu.
-To co wpadniecie na następny?-zapytałam uśmiechnięty od ucha do ucha Niall.
-No jasne- odpowiedziałyśmy równocześnie, na co chłopcy się zaśmiali.
-Chłopaki, za 5 minut macie spotkanie z fankami. Przebierzcie się i chodźcie, bo trochę ich jest.- powiedział Paul i wyszedł po chwili.
-To my będziemy już szły.-zaczęłam.
-Tak szybko?- zapytał zmartwiony Niall trzymając w ręce jakiegoś batona.
-No tak. Wy macie jakieś spotkanie i nie wiadomo ile wam to zajmie, a my byśmy wam tylko przeszkadzały.
-No wiesz co Maju? Wy nam nie przeszkadzacie, ale w jednym masz rację ni wiemy ile nam to zajmie, tylko byście się nudziły- powiedział Liam.
-No to, do zobaczenia- powiedziałam i podeszłam do każdego z osobna i przytuliłam, to samo zrobiła Milena.
-Pa!-krzyknęli chórkiem gdy już wychodziłyśmy, my tylko uśmiechnęłyśmy się i ruszyłyśmy do wyjścia.
Kiedy chciałam chwycić klamkę by otworzyć drzwi frontowe, poczułam jak ktoś chwyta moją dłoń. Był to Harry.
-Zaczekaj, chciałem cię o coś zapytać- rzekł.
-To ja zaczekam na dworze i spróbuje złapać jakąś taksówkę- powiedziała Milena i się zmyła.
-Tak Harry, o co chodzi?
-No bo chciałem zapytać czy miałabyś jutro czas?- wydusił z siebie.
-A stało się coś?
-Nie, tylko chciałem cię zaprosić na kolację.
-No dobrze, tylko pod jednym warunkiem.
-Zamieniam się w słuch- powiedział z wielkim uśmiechem.
-Pod warunkiem, że sami sobie ugotujemy.- Ha! ale go zaskoczyłam.
-Świetny pomysł!- powiedział uradowany- to przyjadę po ciebie koło 18, może być?
-Tak, Będę czekać. Do jutra- powiedziałam i wyszłam na zewnątrz, gdzie czekała już na mnie taxowka z Mileną w środku.
______________________________
Heloooł :*
Przepraszam was bardzo, ale to nie moja wina, że nie dodawałam przez 2 tyg. Nie miałam komputera i jakoś tak wyszło. Mam nadzieje, że mnie rozumiecie :)
Jak się podoba rozdział? Komentujcie, proszę :))
Całusy :*
Subskrybuj:
Posty (Atom)