czwartek, 18 października 2012
Rozdział 13
Następnego dnia obudziłam się z lekkim bólem głowy. Na dodatek wszyscy leżeliśmy w jakichś dziwnych pozycjach. Ja miałam głowę na torsie Toma, a nogi na brzuchu Mileny, której głowa spoczywała na ramieniu Maxa, a dolne kończyny wyłożyła na głowę Toma, który miał chyba najgorzej z nas wszystkich.
Chciałam wstać, ale jakoś nie mogłam się ruszyć, co było dziwne, bo leżałam na samej górze. Po kilku nieudanych próbach w końcu się udało, lecz były skutki uboczne, a mianowicie zwaliłam z łóżka Toma, który zaczął coś jęczeć i obudził resztę. Tak, więc już nikt nie spał. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu, który nie wiadomo dlaczego leżał na samym środku pokoju, obok leginsów Mileny. Dochodziła już 13. Wszyscy zgodnie postanowiliśmy, że trochę się ogarniemy i zejdziemy do kuchni coś zjeść, bo nie chcieliśmy, aby moja mama zobaczyła nas w takim stanie.
Dosyć szybko się uwinęliśmy. Wyszliśmy z pokoju. Z dołu słychać było jakąś muzykę. Nie wiedzieliśmy skąd ona może dobiegać, więc szybko zbiegliśmy po schodach, no nie ukrywam, bardzo mnie to zaciekawiło. Widok, który tam zastaliśmy był zaskakujący. Moja mama stała przy blacie i robiła coś do jedzenia, a najlepsze było to, jak przy tym wywijała tyłkiem w rytmie hitów jej młodości. Z tyłu wyglądała jak jakaś dwudziestka na dobrej imprezie. Chyba nie usłyszała jak zeszliśmy, bo nie przestawała czynności. Cała nasza czwórka stała ja wryta i przyglądała się wyczynom mojej rodzicielki. Po chwili nasza tancerka odwróciła się, bo chciała chyba zmienić piosenkę. I w tedy właśnie nas nakryła. Automatycznie zrobiła się cała czerwona i ściszyła muzykę.
-Wow- zaczął zachwycony Max- ciociu, ja nie wiedziałem, że mamy w rodzinie taką tancerkę.
-Max, proszę cię przestań. Dlaczego nie powiedzieliście, że już nie śpicie? Tylko się wygłupiłam.
-No coś ty ciociu, to było świetnie- powiedział Tom- gdzie ty się nauczyłaś tak tańczyć?
-Oj Tom, daj już spokój, to nic takiego.
-Taa nic takiego, to naprawdę było superowe mamo, pierwszy raz widziałam cię tak tańczącą -odparłam radośnie.
-Następnym razem idziesz z nami na imprezę-podekscytowany Tom- muszę się pochwalić, że mam taką ciocię.
-No coś ty, weź się nie wygłupiaj, ja już jestem za stara na dyskoteki.
-Wcale nie jesteś- Max- właśnie przed chwilą to udowodniłaś.
-Oj tam, to nic takiego.
-A gdzie się pani nauczyła tak tańczyć?-zapytała Milena.
-Ja też byłam kiedyś młoda i nawet tańczyłam w zespole, ale to stare dzieje, szkoda czasu.
-Ciociu, nie daj się prosić, my bardzo chętnie posłuchamy.
-No dobra, ale najpierw musicie coś zjeść, jeszcze nic nie jedliście. Może być jajecznica?-zapytała.
-Tak!- odpowiedzieliśmy równocześnie i usadowiliśmy się przy stole w jadalni. Max jak Max uparł się, że pomoże w przygotowaniach śniadania, więc został w kuchni. Po około 10 minutach wszystko było gotowe. My jedliśmy, a mama opowiadała nam o swojej historii z tańcem. Dowiedziałam się, wiele ciekawych rzeczy. Na przykład, że wraz ze swoją grupą zdobyła mistrzostwo Polski w dancehallu. Była nawet na Jamajce! Trochę jej zazdroszczę. Wszyscy byliśmy zachwyceni jej opowieściami. Mówiła to z taką pasją, jakby mogła to gadała by o tym cały dzień, jak nie dłużej. Niestety trzeba było iść po młode to przedszkola, więc zaoferowaliśmy się z Tomem, że chętnie pójdziemy, za to Milena i Max zrobią coś na obiad, a mama będzie mogła sobie odpocząć.
O 16 byliśmy już pojedzeni. Niestety chłopcy musieli już iść do domu, bo ciocia Meg dzwoniła, żeby już wrócili. Ich dziadek ma dzisiaj imieniny czy urodziny, nie wiem, jadą mu złożyć życzenia i takie tam. My z Milą nie miałyśmy żadnych planów, więc poszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać.
-A tak w zasadzie to jaki jest ten Harry, co? Tylko mów szczerze.-powiedziała Milena.
-Jest bardzo miły, zabawny, mądry, dobrze mi się z nim rozmawia, jest przystojny i w ogóle, ale nadal nie rozumiem dlaczego się ze mną umówił, przecież on może mieć każdą, a idzie ze mną do kina i kolacje, co on może ode mnie chcieć?
-Ej, co ty gadasz? Ja ciebie kobieto nie ogarniam. Umawia się z tobą fajny facet, a ty jeszcze narzekasz. Powinnaś się cieszyć, przecież nie chciał cię wykorzystać ani nić w tym rodzaju. Myślę, że umówił się z tobą, bo mu się podobasz. Jakby tak nie było to dlaczego wczoraj był zazdrosny o Toma? Co?
-Myślisz, że powinnam się z nim spotkać? Bo wiesz on wczoraj do mnie napisał i chciał się zobaczyć.
-No coś ty? Naprawdę?-pokiwałam głową- no pewnie, że powinnaś się z nim spotkać, ale czekaj, czekaj, co mu odpisałaś?
-Że nie chce cię samej zostawiać, bo za niedługo wracasz do Polski i że może kiedy indziej.
-Ej ty głupolu. Przecież ja mogę sama zostać, a poza tym są chłopaki, więc bym się nie nudziła.
-To teraz już nie chcesz spędzać czasu ze mną tylko wolisz moich kuzynów. No wiesz? Foch- Mila zaczęła się śmiać- To wcale nie jest śmieszne.
-A właśnie, że jest.
-Nie jest, i nie kłóć się ze mną, bo jestem starsza i mam racje.-zaczęłyśmy się droczyć.
-To, że jesteś starsza o pół roku, nie znaczy, że jesteś mądrzejsza.
-Ale mam racje i koniec.
-Nie, bo jesteś moją najlepszą siostrą i nie zamieniłabym cię na żadną inną, ani na żadnego innego, więc nie fochaj się bo cie zaraz kopne.
-No dobra-powiedziałam.
-A teraz mi gadaj, co będziemy dzisiaj robić, bo jakoś nie mam ochoty siedzieć w domu.
-Ja też nie. A co proponujesz?
-Może chodźmy na miasto, a później się wymyśli. W Londynie to chyba nie będziemy się nudzić, nie?
-Spoko loko, tylko się przebierzmy i lecimy.
Ubrana i uczesana czekałam na Milenę, która wróciła do pokoju po telefon, bo oczywiście myśli nie wiadomo o czym i zapomniała. Po chwili zeszła pięknie ubrana, ze ślicznym kłosem na głowie, którego autorką byłam ja. Na mojej głowie było dzieło Mili, tzn. cudowny kok z francuzem.
Z uśmiechem ruszyłyśmy na miasto. Łaziłyśmy uliczkami Londynu. To takie piękne miasto. Cieszę się, że tu mieszkam, ale nadal jest mi bardzo przykro, że opuściłam Polskę i całą moją ekipę. Byliśmy tacy zgrani, znaliśmy się bardzo dobrze, jak ktoś miał jakiś kłopot czy nie radził sobie z czymś to zawsze pomagaliśmy sobie nawzajem i nikt nigdy się temu nie sprzeciwiał. Będzie mi tego bardzo brakowało. Mam nadzieje, że w nowej szkole i klasie będą spoko ludzie, a nie jakieś dziunie, czy napakowani bezmózgowcy. Tego to bym chyba nie przeżyła.
Wstąpiłyśmy z Mileną do Milk Shake City. Zamówiłyśmy po shake i usiadłyśmy przy stoliku obok okna. Widziałyśmy przechodniów na ulicy. Jedni tryskali szczęściem, a inni zaś byli tacy jacyś nie w sosie, a na twarzach mieli namalowane: "bez kija nie podchodź". Ale co tam najważniejsze, że my się dobrze bawimy.
W pewnym momencie zauważyłam grupkę dziewczyn, co chwilę powiększającą się. Wszystkie z uśmiechami na twarzach, stały i jakby na kogoś czekały. Kiedy z Milą wypiłyśmy nasze pyszne napoje, chciałyśmy wyjść z lokalu, ale przed budynkiem stał i krzyczał tłum rozwrzeszczanych dziewczynek, jakby zauważyły jakiegoś swojego największego idola. Przecisnęłyśmy się jakoś przez to 'stado', co nie było proste, i w tedy właśnie zauważyłyśmy podjeżdżające czarne auto. Dziewczyny jeszcze bardziej zwariowały i jeszcze głośniej się wydzierały. Poczułam jak ktoś mnie szturcha. To była Milena, która wskazała palcem na plakaty w rękach dziewczyn. To były fanki One Direction! No dobra, ale dlaczego one tak krzyczą. I w tym momencie z samochodu wyszło pięciu chłopaków. Oczywiście jeden nie był mi obcy. Stałam jak wryta, nie wiedziałam co mam zrobić. Trochę było mi głupio, bo może Harry pomyśli sobie, że śledzę go i jego zespół czy coś w tym stylu, ale z drugiej strony to się cieszyłam, że go zobaczę.
Chłopcy zaczęli rozdawać autografy, robili zdjęcia z fankami i rozmawiali z nimi. Byli bardzo mili, widać było, że lubią to robić. Ja nadal stałam i przyglądałam się tej scence. W pewnym momencie usłyszałam swoje imię, ale to nie był głos Mili. Spojrzałam w stronę dobiegającego, męskiego głosu. No tak Harry mnie poznał. Od razu do mnie podszedł. Widziałam jak fanki patrzyły na mnie, pożerały ,mnie wzrokiem, że odbieram im Harrego, jakby to była ich własność. Reszta zespołu chyba też trochę nie ogarniała, no w sumie to się im nie dziwię, w końcu mnie nie znają.
-Hej Maja- przywitał się z wielkim bananem na twarzy. Czy mówiłam już, że ma śliczne dołeczki w policzkach?
-Cześć Harry- wydusiłam się i odwzajemniłam uśmiech.
-A co wy tu robicie? Przyszłyście po nasz autograf?- zaśmiał się.
-Nie, nie my tylko przyszłyśmy do Milk Sh..-nie dokończyłam, bo mi przerwano.
-Ej, ja tylko żartowałem. Nie musisz się tłumaczyć- uśmiechnął się słodko, a ja spaliłam buraka i odwzajemniłam uśmiech, jak jakaś idiotka.
-Może wejdziecie z nami? My tylko cykniemy kilka fotek w MSC i jesteśmy wolni. To zajmie jakieś pół godziny.
-Nie chcemy wam przeszkadzać.
-Jakbyście nam przeszkadzały to bm nie zaproponował.-znów uśmiech. Spojrzałam na Milenę, ta tylko pokiwała zachęcająco głową.
-No to idziemy-powiedziałam i ruszyliśmy w głąb fanek i weszliśmy do środka, gdzie czekała reszta zespołu.
___________________________
Hej lasencjee :**
Dziękuje za te miłe komentarze i nadal zachęcam do komentowania :)
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale brak weny i czasu. Następny postaram się szybciej, ale nie obiecuje :)
Buzioooory :****
czwartek, 11 października 2012
Rozdział 12
Weszłam do pokoju. Kiedy zobaczyłam co się tam wyrabia wybuchłam bardzo głośnym śmiechem. Moi dwaj, najbardziej zwariowani pod słońcem kuzyni i moja najlepsza przyjaciółka razem, to mieszanka wybuchowa. Grali sobie w twistera. Boże jak to wygląda! Mila i Max tworzyli przezabawną, niewyobrażalną figurę. Nie wiedziałam, że to jest możliwe. Oczywiście Tom jak to on wszystko nagrywał i miał jazdę, bo brechtał się jakby się czegoś naćpał.
-I oto wróciła nasza kochana Majusia z randki z panem gwiazdką- skomentował gdy mnie ujrzał, a ja nie przestawałam się chichrać. Kiedy Max i Mila zobaczyli, a w zasadzie usłyszeli, że przyszłam od razu upadli na ziemie tak, że Mila leżała na Maxiu twarzą w twarz. Patrzyli na siebie przez moment, a po chwili wybuchli niepohamowanym brechtem. Oni chyba też coś brali.
-Hej gołąbeczku, jak tam randka, udana? Wydarzyło się coś o czym chciałabyś z nami porozmawiać?- po chwili zaczął Max, przy tym śmiesznie ruszając brwiami,czym jeszcze bardziej mnie rozbawił.
-Oj Maxiu, co ty brałeś i dlaczego się nie podzieliłeś? A dla twojej wiadomości nic co by cię zainteresowało się nie wydarzyło. Ale widzę, że tu impreza się rozkręca.- zaśmiałam się, przypominając sobie co przed chwilą ujrzałam.
-Majka, nareszcie jesteś!- Milenie nagle się na czułość zebrało, bo podeszła do mnie i znienacka przytuliła.
-No wiesz Mila, to my ci już nie wystarczmy? -zapytał z udawanym smutkiem Tom.-ranisz- spuścił głowę i udawał, że ryczy.
-Oj Tomuś-zaczęła czule Milena, co było dość zabawne- Ja was uwielbiam, jesteście najlepszymi kumplami na świecie- podeszła do niego i przytuliła.
-Ha, wiedziałem! -krzyknął i podniósł Milenę po czym rzucił się z nią na moje wielkie łóżko. I znów niepohamowany śmiech. Po chwili się uspokoiliśmy i usiedliśmy wszyscy na łóżku.
-Ej, a teraz na serio, czego wyście się nażarli?-zapytałam.
-To znaczy, ymm.. w zasadzie to niewiele jedliśmy nie licząc kilku paczek chipsów i żelków.- po chwili cała trójka zaczęła się śmiać nie wiadomo z czego.Mnie też się udzieliło i zaczęłam się chichrać, bo zawsze kiedy słyszę mamuci śmiech mojej przyjaciółki, nie mogę powstrzymać się od brechtu.
-Ej ludzie z czego wy tak ryjecie?-zapytałam, kiedy się już uspokoiłam.
-Tak w zasadzie to z niczego- i znów śmiech. Ja pierniczę co im się stało? Ja wiem, że oni mają nierówno pod sufitem, ale żeby się śmiać z niczego? No ale cóż, mogłam się tego spodziewać, zostawić na chwile Milenę, Toma i Maxa razem, po prostu mieszanka wybuchowa. W zasadzie to cieszę się, że się polubili, bo to było dla mnie bardzo ważne, gdyż są dla mnie jednymi z najważniejszych osób na świcie i nie wyobrażam sobie życia bez tych trzech matołów.
-Nie ogarniam was ludzie.-powiedziałam i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki za potrzebą. Kiedy wyszłam zobaczyłam jak Tom trzyma w ręce jakąś butelkę. Gdy mnie zobaczył od razu ją schował. -Ej co wy tam macie? Pijecie coś beze mnie? No wiecie co? Foch!- obróciłam się i usiadłam na fotelu.
-Ej, ale weź się nie fochaj, myśleliśmy, że nie będziesz chciała z nami się napić, więc woleliśmy się ukrywać- powiedział Max.
-No wiesz co? Ja bym nie chciała? z wami to zawsze i wszędzie.-powiedziałam wesoło- Co tam dzisiaj macie? -zapytałam.
-Dzisiaj mamy naleweczkę-pochwalił się Tom i podał mi butelkę.
-O, no to nie ma lipy- zaśmiałam się i pociągnęłam z gwinta zawartość butelki- mm pyszne.- oblizałam wargi. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Wszyscy zamarliśmy w pół ruchu. Szybkim ruchem schowałam butelkę za fotel i wskoczyłam na łóżko do pozostałych.
-Proszę!- krzyknęłam, a do pokoju weszła moja mama. - o hej mamuś, coś się stało?
-Nie nic się nie stało tylko przyszłam wam powiedzieć, że na dole jest gorąca zapiekanka, więc jeśli chcecie to chodźcie sobie zjeść, aha i jeszcze jedno, chłopcy dzwoniłam do waszej mamy i powiedziałam, że zostajecie u nas na noc, więc nie musicie wracać. - uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Mamuś jesteś super!-powiedziałam i przytuliłam ją.- chodźcie, idziemy coś przekąsić.- Wszyscy na raz wstali i zeszliśmy razem do kuchni. Każdy się napchał do pełna i później narzekaliśmy z przejedzenia. W między czasie opowiedziałam im ze szczegółami o spotkaniu z Harrym, bo przecież wszyscy są moimi przyjaciółmi, a potem oni powiedzieli mi co robili jak mnie nie było. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu. Musieliśmy się powstrzymywać, bo wszyscy już spali. Po jakichś 30 minutach rozmowy stwierdziliśmy, że nie mamy już nic do picia i musimy iść do jakiegoś sklepu. Szybko ubraliśmy się i ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś sklepu 24h na dobę. Było bardzo ciemno, ale na szczęście wszędzie lampy pięknie oświetlały nam drogę. Uwielbiam tak spacerować po nocach. To jest takie cudowne. Całą drogę gadaliśmy i śmialiśmy się do granic możliwości. Niektórzy patrzyli na nas jak na idiotów, no nie dziwie się, a inni się uśmiechali .Po około 40 minutach dotarliśmy, roześmiani do sklepu całodobowego. Wzięliśmy co było nam potrzebne i ruszyliśmy z powrotem do domu. Ja jak to ja wskoczyłam Maxowi na plecy, a Tom przerzucił sobie Milenę przez ramię. Oczywiście nie obyło się bez zaliczenia kilku gleb. Do domu wróciliśmy jakoś przed północą. Po cichu udaliśmy się na górę i przebraliśmy w suche i czyste ciuchy. Zaczęliśmy grać w jakieś głupie gry typu butelka.
W pewnym momencie chciałam zobaczyć która jest godzina, więc wzięłam swój telefon. Zobaczyłam, że mam jakąś nową wiadomość. Bez chwili zastanowienia kliknęłam 'pokaż'. SMS od jakiegoś nieznajomego numeru. Trochę się zdziwiłam.
"Hej ;) Świetnie się dzisiaj bawiłem. Mam nadzieję, że tobie też się podobało :) Masz jutro czas? Może byśmy się spotkali? Przepraszam, że nie zapytałem i piszę, ale jakoś tak szybko uciekłaś. Harry."
To już wiem kto jest autorem treści. Tylko co ja mam teraz mu odpisać? Może lepiej będzie jak zrobię to jutro? Już jest trochę późno, może już spać. Aaa co tam, ma pecha, najwyżej go obudzę. (gadałam sobie w myślach). Wcisnęłam odpisz i:
"Hej Harry :) Ja też się świetnie bawiłam. Wiesz, chyba raczej nie dam rady, bo nie chcę zostawiać Mileny samej. Niedługo wraca do Polski, a chce z nią spędzić trochę czasu przed wyjazdem. Przykro mi, może kiedy indziej. Majka."
Wyślij.
Spojrzałam na wyświetlacz. uuu już dochodzi 2. A tam mamy ferie, możemy szaleć. Jesteśmy młodzi!
Wzięłam telefon i wróciłam do pozostałych, którzy siedzieli na podłodze. Tym razem kręcił Tom. Wypadło na Milenę.
-Prawda czy wyzwanie?- spytał.
-A raz się żyję, wyzwanie! -powiedziała.
-Pocałuj Maxa-powiedział. Dziewczyna już chciała dać mu całusa w policzek, ale Tom dodał- ej, ej, ale to ma być taki pocałunek po francusku-wyszczerzył się, a ja wybuchłam głośnym śmiechem, ale zaraz się uciszyłam, gdyż nie chciałam obudzić rodziców.
-Że jaki ma być?- zdziwiona Milena.
-No taki z języczkiem- zaśmiał się Tom.- no dawaj, dawaj mała.-pośpieszał ją. No cóż zadanie do zadanie, trzeba wykonać. Ale chyba narzekać nie musi bo mój starszy kuzynek do brzydkich nie należy, wręcz przeciwnie. Tom oczywiście musiał wszystko upamiętnić, więc wyrwał mi telefon z ręki zaczął nagrywać scenkę pocałunku. Haa, ale będą mieli pamiątkę. Ich pierwszy pocałunek. Hmm... kto wie może kiedyś coś z tego będzie.
Nagle usłyszałam dźwięk nowej wiadomości w moim telefonie. Szybkim ruchem wyrwałam urządzenie z ręki Toma i sprawdziłam kto napisał. SMS od Harrego. Myślałam, że już będzie spał, a tu proszę.
"Oj to bardzo szkoda. Jeśli będziesz miała czas i ochotę na kino albo po prostu rozmowę napisz :) Dobranoc, Harry."
Nic nie odpisałam. Wróciłam do przyjaciół i bawiliśmy się dalej. Nie wiem do której siedzieliśmy, ale pamiętam, że tylko pochowaliśmy butelki, żeby mama nie zauważyła i padliśmy wszyscy na jednym łóżku.
_______________________
Buuuu :D Nudziło mi się i zmieniłam trochę wygląd bloga :) Podoba się?
Tak sobie myślę że chyba mało osób to czyta :( niestety. Jeśli wam się coś nie podoba, to napiszcie w komentarzu co, to postaram się to zmnienić :D Oczywiście pozytywne opinie mile widziane ;))
Całuski ;*
-I oto wróciła nasza kochana Majusia z randki z panem gwiazdką- skomentował gdy mnie ujrzał, a ja nie przestawałam się chichrać. Kiedy Max i Mila zobaczyli, a w zasadzie usłyszeli, że przyszłam od razu upadli na ziemie tak, że Mila leżała na Maxiu twarzą w twarz. Patrzyli na siebie przez moment, a po chwili wybuchli niepohamowanym brechtem. Oni chyba też coś brali.
-Hej gołąbeczku, jak tam randka, udana? Wydarzyło się coś o czym chciałabyś z nami porozmawiać?- po chwili zaczął Max, przy tym śmiesznie ruszając brwiami,czym jeszcze bardziej mnie rozbawił.
-Oj Maxiu, co ty brałeś i dlaczego się nie podzieliłeś? A dla twojej wiadomości nic co by cię zainteresowało się nie wydarzyło. Ale widzę, że tu impreza się rozkręca.- zaśmiałam się, przypominając sobie co przed chwilą ujrzałam.
-Majka, nareszcie jesteś!- Milenie nagle się na czułość zebrało, bo podeszła do mnie i znienacka przytuliła.
-No wiesz Mila, to my ci już nie wystarczmy? -zapytał z udawanym smutkiem Tom.-ranisz- spuścił głowę i udawał, że ryczy.
-Oj Tomuś-zaczęła czule Milena, co było dość zabawne- Ja was uwielbiam, jesteście najlepszymi kumplami na świecie- podeszła do niego i przytuliła.
-Ha, wiedziałem! -krzyknął i podniósł Milenę po czym rzucił się z nią na moje wielkie łóżko. I znów niepohamowany śmiech. Po chwili się uspokoiliśmy i usiedliśmy wszyscy na łóżku.
-Ej, a teraz na serio, czego wyście się nażarli?-zapytałam.
-To znaczy, ymm.. w zasadzie to niewiele jedliśmy nie licząc kilku paczek chipsów i żelków.- po chwili cała trójka zaczęła się śmiać nie wiadomo z czego.Mnie też się udzieliło i zaczęłam się chichrać, bo zawsze kiedy słyszę mamuci śmiech mojej przyjaciółki, nie mogę powstrzymać się od brechtu.
-Ej ludzie z czego wy tak ryjecie?-zapytałam, kiedy się już uspokoiłam.
-Tak w zasadzie to z niczego- i znów śmiech. Ja pierniczę co im się stało? Ja wiem, że oni mają nierówno pod sufitem, ale żeby się śmiać z niczego? No ale cóż, mogłam się tego spodziewać, zostawić na chwile Milenę, Toma i Maxa razem, po prostu mieszanka wybuchowa. W zasadzie to cieszę się, że się polubili, bo to było dla mnie bardzo ważne, gdyż są dla mnie jednymi z najważniejszych osób na świcie i nie wyobrażam sobie życia bez tych trzech matołów.
-Nie ogarniam was ludzie.-powiedziałam i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki za potrzebą. Kiedy wyszłam zobaczyłam jak Tom trzyma w ręce jakąś butelkę. Gdy mnie zobaczył od razu ją schował. -Ej co wy tam macie? Pijecie coś beze mnie? No wiecie co? Foch!- obróciłam się i usiadłam na fotelu.
-Ej, ale weź się nie fochaj, myśleliśmy, że nie będziesz chciała z nami się napić, więc woleliśmy się ukrywać- powiedział Max.
-No wiesz co? Ja bym nie chciała? z wami to zawsze i wszędzie.-powiedziałam wesoło- Co tam dzisiaj macie? -zapytałam.
-Dzisiaj mamy naleweczkę-pochwalił się Tom i podał mi butelkę.
-O, no to nie ma lipy- zaśmiałam się i pociągnęłam z gwinta zawartość butelki- mm pyszne.- oblizałam wargi. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Wszyscy zamarliśmy w pół ruchu. Szybkim ruchem schowałam butelkę za fotel i wskoczyłam na łóżko do pozostałych.
-Proszę!- krzyknęłam, a do pokoju weszła moja mama. - o hej mamuś, coś się stało?
-Nie nic się nie stało tylko przyszłam wam powiedzieć, że na dole jest gorąca zapiekanka, więc jeśli chcecie to chodźcie sobie zjeść, aha i jeszcze jedno, chłopcy dzwoniłam do waszej mamy i powiedziałam, że zostajecie u nas na noc, więc nie musicie wracać. - uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Mamuś jesteś super!-powiedziałam i przytuliłam ją.- chodźcie, idziemy coś przekąsić.- Wszyscy na raz wstali i zeszliśmy razem do kuchni. Każdy się napchał do pełna i później narzekaliśmy z przejedzenia. W między czasie opowiedziałam im ze szczegółami o spotkaniu z Harrym, bo przecież wszyscy są moimi przyjaciółmi, a potem oni powiedzieli mi co robili jak mnie nie było. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu. Musieliśmy się powstrzymywać, bo wszyscy już spali. Po jakichś 30 minutach rozmowy stwierdziliśmy, że nie mamy już nic do picia i musimy iść do jakiegoś sklepu. Szybko ubraliśmy się i ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś sklepu 24h na dobę. Było bardzo ciemno, ale na szczęście wszędzie lampy pięknie oświetlały nam drogę. Uwielbiam tak spacerować po nocach. To jest takie cudowne. Całą drogę gadaliśmy i śmialiśmy się do granic możliwości. Niektórzy patrzyli na nas jak na idiotów, no nie dziwie się, a inni się uśmiechali .Po około 40 minutach dotarliśmy, roześmiani do sklepu całodobowego. Wzięliśmy co było nam potrzebne i ruszyliśmy z powrotem do domu. Ja jak to ja wskoczyłam Maxowi na plecy, a Tom przerzucił sobie Milenę przez ramię. Oczywiście nie obyło się bez zaliczenia kilku gleb. Do domu wróciliśmy jakoś przed północą. Po cichu udaliśmy się na górę i przebraliśmy w suche i czyste ciuchy. Zaczęliśmy grać w jakieś głupie gry typu butelka.
W pewnym momencie chciałam zobaczyć która jest godzina, więc wzięłam swój telefon. Zobaczyłam, że mam jakąś nową wiadomość. Bez chwili zastanowienia kliknęłam 'pokaż'. SMS od jakiegoś nieznajomego numeru. Trochę się zdziwiłam.
"Hej ;) Świetnie się dzisiaj bawiłem. Mam nadzieję, że tobie też się podobało :) Masz jutro czas? Może byśmy się spotkali? Przepraszam, że nie zapytałem i piszę, ale jakoś tak szybko uciekłaś. Harry."
To już wiem kto jest autorem treści. Tylko co ja mam teraz mu odpisać? Może lepiej będzie jak zrobię to jutro? Już jest trochę późno, może już spać. Aaa co tam, ma pecha, najwyżej go obudzę. (gadałam sobie w myślach). Wcisnęłam odpisz i:
"Hej Harry :) Ja też się świetnie bawiłam. Wiesz, chyba raczej nie dam rady, bo nie chcę zostawiać Mileny samej. Niedługo wraca do Polski, a chce z nią spędzić trochę czasu przed wyjazdem. Przykro mi, może kiedy indziej. Majka."
Wyślij.
Spojrzałam na wyświetlacz. uuu już dochodzi 2. A tam mamy ferie, możemy szaleć. Jesteśmy młodzi!
Wzięłam telefon i wróciłam do pozostałych, którzy siedzieli na podłodze. Tym razem kręcił Tom. Wypadło na Milenę.
-Prawda czy wyzwanie?- spytał.
-A raz się żyję, wyzwanie! -powiedziała.
-Pocałuj Maxa-powiedział. Dziewczyna już chciała dać mu całusa w policzek, ale Tom dodał- ej, ej, ale to ma być taki pocałunek po francusku-wyszczerzył się, a ja wybuchłam głośnym śmiechem, ale zaraz się uciszyłam, gdyż nie chciałam obudzić rodziców.
-Że jaki ma być?- zdziwiona Milena.
-No taki z języczkiem- zaśmiał się Tom.- no dawaj, dawaj mała.-pośpieszał ją. No cóż zadanie do zadanie, trzeba wykonać. Ale chyba narzekać nie musi bo mój starszy kuzynek do brzydkich nie należy, wręcz przeciwnie. Tom oczywiście musiał wszystko upamiętnić, więc wyrwał mi telefon z ręki zaczął nagrywać scenkę pocałunku. Haa, ale będą mieli pamiątkę. Ich pierwszy pocałunek. Hmm... kto wie może kiedyś coś z tego będzie.
Nagle usłyszałam dźwięk nowej wiadomości w moim telefonie. Szybkim ruchem wyrwałam urządzenie z ręki Toma i sprawdziłam kto napisał. SMS od Harrego. Myślałam, że już będzie spał, a tu proszę.
"Oj to bardzo szkoda. Jeśli będziesz miała czas i ochotę na kino albo po prostu rozmowę napisz :) Dobranoc, Harry."
Nic nie odpisałam. Wróciłam do przyjaciół i bawiliśmy się dalej. Nie wiem do której siedzieliśmy, ale pamiętam, że tylko pochowaliśmy butelki, żeby mama nie zauważyła i padliśmy wszyscy na jednym łóżku.
_______________________
Buuuu :D Nudziło mi się i zmieniłam trochę wygląd bloga :) Podoba się?
Tak sobie myślę że chyba mało osób to czyta :( niestety. Jeśli wam się coś nie podoba, to napiszcie w komentarzu co, to postaram się to zmnienić :D Oczywiście pozytywne opinie mile widziane ;))
Całuski ;*
poniedziałek, 8 października 2012
Rozdział 11
Harry jak to na gentelmena przystało otworzył mi szarmancko drzwi, a ja wygodnie usadowiłam się na fotelu. Po chwili chłopak siedział już obok mnie. Bez słowa odpalił silnik i ruszyliśmy do kina.
-Maju? - zaczął.
-Tak?
-Mogę cie o coś zapytać? - powiedział nieśmiało.
-Jasne- uśmiechnęłam się.
-Bo wiesz zastanawiam się- przerwał na moment- no masz chłopaka, a umówiłaś się ze mną do kina. I tak trochę dziwnie się czuję -że CO!? że niby kto jest tym moim chłopakiem? Haha! Tom i ja? haha ! nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.-coś nie tak?-zapytał lekko zirytowany.
-Nie tylko, ja i Tom nie jesteśmy razem- powiedziałam już spokojnie.
-Ale jak to? Przecież on... -zaczął się plątać- Naprawdę?-zapytał.
-Tak, Tom to mój kuzyn, a zarazem przyjaciel i nic więcej nas nie łączy.-powiedziałam. Na twarzy Harrego zauważyłam lekki uśmiech. Po chwili zapytał:
-A mogę jeszcze o coś spytać?
-Pewnie.-odpowiedziałam.
-Nie wiem jak to powiedzieć
-Wal prosto z mostu-uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-No dobrze, ale proszę nie obraź się.
-Okej, okej, tylko mów już.
-Masz chłopaka?-zapytał szybko, a mnie lekko zatkało, bo nie ukrywam zdziwiło mnie to trochę. - dobra wiem jestem głupi, nie powinienem pytać, to jest chyba oczywiste, że masz, bo przecież taka dziewczyna jak ty na pewno nie jest sama. Ale ja byłem głupi, co ja sobie w ogó...-zaczął gadać sam do siebie. Ale to co mówił było hmm.. nieco dziwne. Że niby jaką ja jestem dziewczyną i dlaczego on jest głupi?
-Ej Harry, spokojnie. Wcale nie jesteś głupi, tylko wygadujesz jakieś głupoty. Nie mam chłopaka, a ty się skup lepiej na drodze, bo nie chcę wylądować na najbliższym drzewie.-powiedziałam,a Harremu chyba się zrobiło głupio i już nic nie odpowiedział.
Po jakimś czasie podjechaliśmy pod kino. Dziwne było to, że nie weszliśmy główny wejściem tylko od tyłu. Do Harrego podszedł jakiś facet i zaprowadził nas do sali kinowej, która była całkowicie pusta.
-Miłego oglądanie-powiedział ten facet, który nas tu wpuścił.
-Dziękujemy.-odpowiedział mu Harry, po czym mężczyzna wyszedł i zamkną za sobą drzwi. Ja nadal byłam bardzo zdziwiona i nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Harry po chwili zapytał :
-To gdzie wolisz na dole czy na górze?- a ja nic nie odpowiedziałam tylko stałam jak wryta.- Ej coś nie tak? Mam nadzieje, że lubisz komedie romantyczne, bo ja bardzo.
-Harry, dlaczego jesteśmy tutaj sami?-zapytałam. Byłam nieco przestraszono, bo jeszcze rano sobie myślałam, że on będzie chciał mnie tylko bezczelnie wykorzystać, a na dodatek Mila mówiła, że w kinie będzie pełno osób i że nic mi nie grozi. A tu pusta sala, nikogo nie ma, tylko ja i Harry.
-A to o to chodzi-uśmiechnął się- Pewnie zauważyłaś, że nie weszliśmy głównym wejściem tylko od tyłu i do tego jeszcze sala tylko dla nas- kiwnęłam głową- to dlatego, bo gdybyśmy weszli główny wejściem moje fanki nie dałyby nam spokoju, oczywiście bardzo je kocham, ale dzisiaj muszą wytrzymać beze mnie. A pusta sala to też dlatego, że gdybyśmy nie byli tu sami to filmu też byśmy w spokoju nie oglądnęli.- powiedział, a na koniec obdarzył mnie ślicznym uśmiechem. Już byłam nieco spokojniejsza, no bo wydaje mi się, że mówił prawdę. I jeszcze na dodatek ta akcja w samochodzie. Dobra wróć! - to co dół czy góra?-zapytał.
-Zdecydowanie góra
-To dobrze, bo ja też wole na górze- powiedział i udaliśmy się na miejsca w ostatnim rzędzie na samym środku. - nie odpowiedziałaś mi czy lubisz komedie romantyczne.
-Tak, bardzo lubię- uśmiechnęłam się i zaczęliśmy oglądać film pt "I, że cię nie opuszczę"
Po niecałych dwóch godzinach na wielkim ekranie pojawiły się napisy, a my zadowoleni wstaliśmy ze swoich miejsc i udaliśmy się do wyjścia. Film był znakomity. Nawet się popłakałam. Zdecydowanie będzie jednym z moich ulubionych. Wyszliśmy tylnymi drzwiami i udaliśmy się do samochodu Harrego. Na podwórku już było ciemno, no nie dziwię się, dochodzi 19 i jest zima. To normalne.
-I jak podobało się? -zapytał.
-No pewnie- powiedziałam z entuzjazmem. - Ten film już należy do moich ulubionych-uśmiechnęłam się- dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
-Cieszę się, że ci się podobało, i nie masz za co dziękować, to ja powinienem podziękować za to, że się zgodziłaś-uśmiechnął się pięknie. - Maja? -dodał po chwili.
-Tak? - popatrzyłam na niego i zapięłam pasy.
-Wiesz, pięknie dziś wyglądasz- spojrzał mi w oczy, a ja speszyłam się i odwróciłam wzrok. Oczywiście jak to ja spaliłam buraka i byłam cała czerwona.
-Oj tam, przesadzasz.-powiedziałam.
-Nie przesadzam, to jest najprawdziwsza prawda.- powiedział, a ja nie wiedziałam jak na to zareagować. - Jesteś może głodna?-zapytał po chwili.
-Troszkę-odpowiedziałam nieśmiało.
-No to zabieram cię na pyszną kolację, co ty na to?
-Ale ja nie chcę ci zabierać i marnować czasu.
-Oj daj spokój, to dla mnie ogromna przyjemność móc wziąć cię na kolację czy do kina. Nie daj się prosić. To co jedziemy?
-No dobrze- uśmiechnęłam się, a Harry ruszył. - a gdzie mnie zabierasz jeśli można wiedzieć? -spytałam.
-Zabieram cię do Nandos, ulubionej restauracji mojego przyjaciela Niall'a.-powiedział szczerząc się sam do siebie.
-No dobrze.-odparłam. - Harry?
-Tak?
-Dlaczego w ogóle nie mówisz o swoim zespole?
-ym bo ja myślałem, że ciebie to nie interesuje i, że w ogóle nie znasz naszego zespołu.
-Tak naprawdę to nie znałam, dopóki nie poznałam ciebie.- powiedziałam szczerze.
-A teraz już znasz?-zapytał.
-No można tak powiedzieć- uśmiechnęłam się.
-I co? Może być?- zapytał niepewnie
-Szczerze?-zapytałam.
-Tak, nie boję się krytyki przyjmę wszystko na klatę.-zaśmiałam się.
-Chyba nie będzie aż tak źle, bo zyskacie kolejną fankę.- uśmiechnęłam się nieśmiało-ale wy macie ich tyle, że nawet nie zauważycie, że to grono się powiększyło o jedną, nic nie znaczącą dziewczynę.
-Naprawdę? To znaczy nie wiesz ile dla mnie znaczy ta jedna fanka. Bardzo się cieszę, że podoba ci się to co robimy.-uśmiechnął się ślicznie.- O już jesteśmy na miejscu-powiedzaił i zaparkował. Otworzył mi drzwi i poszliśmy do restauracji. Oboje zamówiliśmy spaghetti. Harry opowiadał mi o One Direction. O tym jak było za czasów x-factora, jak ich złączyli w grupę, o ich pierwszej trasie koncertowej, o fankach. O wszystkim mówił z taką pasją, ze aż miło się tego słuchało i mogłabym tak z nim rozmawiać cały czas, lecz niestety, coś musiało nam przeszkodzić, a mianowicie telefon od mojej mamy, która się martwi o mnie, że tak długo nie wracam i jest na mnie zła, bo zostawiłam Milenę, a sama poszłam na spotkanie z chłopakiem. No cóż mus to mus muszę wracać już do domu, a chciałabym jeszcze zostać z Harrym.
Chłopak odwiózł mnie pod sam dom i odprowadził pod drzwi.
-Harry, jeszcze raz ci dziękuje za ten wieczór- powiedziałam.-Było naprawdę miło.
-To ja dziękuję i mam nadzieję, ze się jeszcze spotkamy.- uśmiechnął się.
-Może kiedyś -powiedziałam i chwyciłam za klamkę od drzwi.
-Maja, zaczekaj- złapał mnie za nadgarstek, a mnie przeleciał przyjemny dreszczyk.
-Tak? Coś się stało?
-Nie nic, tylko chciałem cię poprosić o coś.
-O co Harry?
-Dałabyś mi swój numer telefonu?-zapytał nieśmiało, a jego twarz olał rumieniec. To wyglądało zabawnie.
-No dobrze- powiedziałam i wstukałam w telefon Harrego swój numer.- Dobranoc Harry.
-Do zobaczenia- uśmiechnął się i cmoknął mnie w policzek, co mnie lekko zdziwiło, ale zarazem spodobało. Nic nie mówiąc weszłam do domu. Powiedziałam mamie, że już jestem i udałam się do pokoju, skąd dochodziły jakieś śmiechy.
_________________________________
Komentujcie !! ;****
Buziaki :*
-Maju? - zaczął.
-Tak?
-Mogę cie o coś zapytać? - powiedział nieśmiało.
-Jasne- uśmiechnęłam się.
-Bo wiesz zastanawiam się- przerwał na moment- no masz chłopaka, a umówiłaś się ze mną do kina. I tak trochę dziwnie się czuję -że CO!? że niby kto jest tym moim chłopakiem? Haha! Tom i ja? haha ! nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.-coś nie tak?-zapytał lekko zirytowany.
-Nie tylko, ja i Tom nie jesteśmy razem- powiedziałam już spokojnie.
-Ale jak to? Przecież on... -zaczął się plątać- Naprawdę?-zapytał.
-Tak, Tom to mój kuzyn, a zarazem przyjaciel i nic więcej nas nie łączy.-powiedziałam. Na twarzy Harrego zauważyłam lekki uśmiech. Po chwili zapytał:
-A mogę jeszcze o coś spytać?
-Pewnie.-odpowiedziałam.
-Nie wiem jak to powiedzieć
-Wal prosto z mostu-uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-No dobrze, ale proszę nie obraź się.
-Okej, okej, tylko mów już.
-Masz chłopaka?-zapytał szybko, a mnie lekko zatkało, bo nie ukrywam zdziwiło mnie to trochę. - dobra wiem jestem głupi, nie powinienem pytać, to jest chyba oczywiste, że masz, bo przecież taka dziewczyna jak ty na pewno nie jest sama. Ale ja byłem głupi, co ja sobie w ogó...-zaczął gadać sam do siebie. Ale to co mówił było hmm.. nieco dziwne. Że niby jaką ja jestem dziewczyną i dlaczego on jest głupi?
-Ej Harry, spokojnie. Wcale nie jesteś głupi, tylko wygadujesz jakieś głupoty. Nie mam chłopaka, a ty się skup lepiej na drodze, bo nie chcę wylądować na najbliższym drzewie.-powiedziałam,a Harremu chyba się zrobiło głupio i już nic nie odpowiedział.
Po jakimś czasie podjechaliśmy pod kino. Dziwne było to, że nie weszliśmy główny wejściem tylko od tyłu. Do Harrego podszedł jakiś facet i zaprowadził nas do sali kinowej, która była całkowicie pusta.
-Miłego oglądanie-powiedział ten facet, który nas tu wpuścił.
-Dziękujemy.-odpowiedział mu Harry, po czym mężczyzna wyszedł i zamkną za sobą drzwi. Ja nadal byłam bardzo zdziwiona i nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Harry po chwili zapytał :
-To gdzie wolisz na dole czy na górze?- a ja nic nie odpowiedziałam tylko stałam jak wryta.- Ej coś nie tak? Mam nadzieje, że lubisz komedie romantyczne, bo ja bardzo.
-Harry, dlaczego jesteśmy tutaj sami?-zapytałam. Byłam nieco przestraszono, bo jeszcze rano sobie myślałam, że on będzie chciał mnie tylko bezczelnie wykorzystać, a na dodatek Mila mówiła, że w kinie będzie pełno osób i że nic mi nie grozi. A tu pusta sala, nikogo nie ma, tylko ja i Harry.
-A to o to chodzi-uśmiechnął się- Pewnie zauważyłaś, że nie weszliśmy głównym wejściem tylko od tyłu i do tego jeszcze sala tylko dla nas- kiwnęłam głową- to dlatego, bo gdybyśmy weszli główny wejściem moje fanki nie dałyby nam spokoju, oczywiście bardzo je kocham, ale dzisiaj muszą wytrzymać beze mnie. A pusta sala to też dlatego, że gdybyśmy nie byli tu sami to filmu też byśmy w spokoju nie oglądnęli.- powiedział, a na koniec obdarzył mnie ślicznym uśmiechem. Już byłam nieco spokojniejsza, no bo wydaje mi się, że mówił prawdę. I jeszcze na dodatek ta akcja w samochodzie. Dobra wróć! - to co dół czy góra?-zapytał.
-Zdecydowanie góra
-To dobrze, bo ja też wole na górze- powiedział i udaliśmy się na miejsca w ostatnim rzędzie na samym środku. - nie odpowiedziałaś mi czy lubisz komedie romantyczne.
-Tak, bardzo lubię- uśmiechnęłam się i zaczęliśmy oglądać film pt "I, że cię nie opuszczę"
Po niecałych dwóch godzinach na wielkim ekranie pojawiły się napisy, a my zadowoleni wstaliśmy ze swoich miejsc i udaliśmy się do wyjścia. Film był znakomity. Nawet się popłakałam. Zdecydowanie będzie jednym z moich ulubionych. Wyszliśmy tylnymi drzwiami i udaliśmy się do samochodu Harrego. Na podwórku już było ciemno, no nie dziwię się, dochodzi 19 i jest zima. To normalne.
-I jak podobało się? -zapytał.
-No pewnie- powiedziałam z entuzjazmem. - Ten film już należy do moich ulubionych-uśmiechnęłam się- dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
-Cieszę się, że ci się podobało, i nie masz za co dziękować, to ja powinienem podziękować za to, że się zgodziłaś-uśmiechnął się pięknie. - Maja? -dodał po chwili.
-Tak? - popatrzyłam na niego i zapięłam pasy.
-Wiesz, pięknie dziś wyglądasz- spojrzał mi w oczy, a ja speszyłam się i odwróciłam wzrok. Oczywiście jak to ja spaliłam buraka i byłam cała czerwona.
-Oj tam, przesadzasz.-powiedziałam.
-Nie przesadzam, to jest najprawdziwsza prawda.- powiedział, a ja nie wiedziałam jak na to zareagować. - Jesteś może głodna?-zapytał po chwili.
-Troszkę-odpowiedziałam nieśmiało.
-No to zabieram cię na pyszną kolację, co ty na to?
-Ale ja nie chcę ci zabierać i marnować czasu.
-Oj daj spokój, to dla mnie ogromna przyjemność móc wziąć cię na kolację czy do kina. Nie daj się prosić. To co jedziemy?
-No dobrze- uśmiechnęłam się, a Harry ruszył. - a gdzie mnie zabierasz jeśli można wiedzieć? -spytałam.
-Zabieram cię do Nandos, ulubionej restauracji mojego przyjaciela Niall'a.-powiedział szczerząc się sam do siebie.
-No dobrze.-odparłam. - Harry?
-Tak?
-Dlaczego w ogóle nie mówisz o swoim zespole?
-ym bo ja myślałem, że ciebie to nie interesuje i, że w ogóle nie znasz naszego zespołu.
-Tak naprawdę to nie znałam, dopóki nie poznałam ciebie.- powiedziałam szczerze.
-A teraz już znasz?-zapytał.
-No można tak powiedzieć- uśmiechnęłam się.
-I co? Może być?- zapytał niepewnie
-Szczerze?-zapytałam.
-Tak, nie boję się krytyki przyjmę wszystko na klatę.-zaśmiałam się.
-Chyba nie będzie aż tak źle, bo zyskacie kolejną fankę.- uśmiechnęłam się nieśmiało-ale wy macie ich tyle, że nawet nie zauważycie, że to grono się powiększyło o jedną, nic nie znaczącą dziewczynę.
-Naprawdę? To znaczy nie wiesz ile dla mnie znaczy ta jedna fanka. Bardzo się cieszę, że podoba ci się to co robimy.-uśmiechnął się ślicznie.- O już jesteśmy na miejscu-powiedzaił i zaparkował. Otworzył mi drzwi i poszliśmy do restauracji. Oboje zamówiliśmy spaghetti. Harry opowiadał mi o One Direction. O tym jak było za czasów x-factora, jak ich złączyli w grupę, o ich pierwszej trasie koncertowej, o fankach. O wszystkim mówił z taką pasją, ze aż miło się tego słuchało i mogłabym tak z nim rozmawiać cały czas, lecz niestety, coś musiało nam przeszkodzić, a mianowicie telefon od mojej mamy, która się martwi o mnie, że tak długo nie wracam i jest na mnie zła, bo zostawiłam Milenę, a sama poszłam na spotkanie z chłopakiem. No cóż mus to mus muszę wracać już do domu, a chciałabym jeszcze zostać z Harrym.
Chłopak odwiózł mnie pod sam dom i odprowadził pod drzwi.
-Harry, jeszcze raz ci dziękuje za ten wieczór- powiedziałam.-Było naprawdę miło.
-To ja dziękuję i mam nadzieję, ze się jeszcze spotkamy.- uśmiechnął się.
-Może kiedyś -powiedziałam i chwyciłam za klamkę od drzwi.
-Maja, zaczekaj- złapał mnie za nadgarstek, a mnie przeleciał przyjemny dreszczyk.
-Tak? Coś się stało?
-Nie nic, tylko chciałem cię poprosić o coś.
-O co Harry?
-Dałabyś mi swój numer telefonu?-zapytał nieśmiało, a jego twarz olał rumieniec. To wyglądało zabawnie.
-No dobrze- powiedziałam i wstukałam w telefon Harrego swój numer.- Dobranoc Harry.
-Do zobaczenia- uśmiechnął się i cmoknął mnie w policzek, co mnie lekko zdziwiło, ale zarazem spodobało. Nic nie mówiąc weszłam do domu. Powiedziałam mamie, że już jestem i udałam się do pokoju, skąd dochodziły jakieś śmiechy.
_________________________________
Komentujcie !! ;****
Buziaki :*
środa, 3 października 2012
Rozdział 10
Następnego dnia obudziłam się dość wcześnie jak na mnie, zegar wskazywał godzinę 9:06. Milena smacznie chrapała. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy, pomalowałam się i ubrałam . Zeszłam na dół, aby zrobić nam śniadanie. W kuchni nikogo nie zastałam. Może i dobrze, bo mogę w spokoju przemysleć to co się wczoraj wydarzyło i pomysleć nad tym co się wydarzy dzisiaj. Nadal jestem w małym szoku, co do spotkania z Harrym. Tak naprawdę ja nic o nim nie wiem, a umówiłam się z nim do kina. Jestem jakaś nienormalna. W dodatku on jest gwiazdą, no właśnie on jest gwiazdą, a proponuje mi wyjście do kina? Coś mi się tu nie podoba. Ja napewno mu się nie podobam. Ciekawe co on ode mnie tak naprawdę chce. Pewnie założył się z kumplem, że umówi się z pierwszą napotkaną laską i będzie miał z niej jazdę, że się nabrała, albo co gorsza będzie chciał mnie wykorzystać! 'Nie, Nie, Nie, co ja sobie wyobrażam! Majka ogarnij się! Może on taki nie jest, może mu się podobam? HaHa! Teraz to już przesadziłaś Maju!'
Jeździłam po sobie w myślach. Miałam już tego dość. Mogłam mu wczoraj odmówić i miałabym spokój. No ale cóż ja teraz mogę zrobić? Muszę iść z nim do tego kina i tyle. Pewnie następnego razu nie będzie. To znaczy na pewno nie będzie, bo kto by chciał się umawiać z kimś takim jak ja? ...no właśnie.
Kiedy kończyłam przygotowywać śniadanie do kuchni weszła Mila, ubrana , uczesana i umalowana.
-mmm, a cóż tak pięknie pachnie?-spytała i obdarzyła mnie soczystym buziorem w polik.
-Dzisiaj kochana śniadanie po angielsku-uśmiechnęłam się i położyłam na stole tosty, jajka sadzone i bekon.
-Wyśmienicie, ale jak codziennie będę jadała takie śniadanka to się w żadne spodnie nie zmieszczę, jedynie dresy.-zaśmiała się.
-Tak tak wiem. Ale od czasu do czasu można. A poza tym nudziło mi się więc zrobiłam takie angielskie śniadanko, w końcu jesteśmy w Anglii, prawda?-kiwnęła głową z, już drugim, tostem w ręce.-Milena? -po chwili zaczęłam.
-No co jest? Znowu chodzi o tego Harrego?
-nooo.
-Ej, Majka, Majka, mówiłam ci wczoraj, że wszystko będzie okej, a jeżeli tak się wahasz to trzeba było odmówić.
-Ale mi pomogłaś- powiedziałam.
-No przecież nic ci nie będzie. Idziecie tylko do kina, a tam jest zawsze pełno ludzi, więc nic ci nie grozi-uśmiechnęła się.
-Wiem, jestem głupia.
-Nie zaprzecze- zaśmiała się.
-Wiedziałam, że na ciebie zawsze można liczyć- powiedziałam z sarkazmem.
-Coś ci się nie podoba?- że niby miałam się przestraszyć :D hah
-Nie nic- odparłam niewinnie i wybuchłyśmy śmiechem. Po chwili Mila powiedziała:
-Tak, ty sobie do kina idziesz z fajnym ciasteczkiem ,a ja sie muszę kisić sama w domu.
-I tu się mylisz, bo Maja pomyślała i załatwiła ci towarzystwo.-wyszczerzyłam się.
-E?
-Tom i Max przyjdą, więc sama nie będziesz.
-Osz ty! No w sumie to fajnie, bo się nudzić nie będę.-zaśmiała się.-Ej a o której oni przyjdą?-zapytała.
-Jakoś po 16. A która jest?
-Dochodzi 12, masz jeszcze trochę czasu.
-Ej Mila! Ja nie mam się w co ubrać! -wybuchłam po chwili. A ta bezczelnie się zaczęła śmiać.-co się śmiejesz, ja na serio mówię.
-Nie bój żaby, coś się wymyśli, a jak nie to pójdziesz w dresie i już.
-Nie żartuj sobie tylko chodź na górę pomóż mi coś wybrać.
-Tak jest panie kapitanie-zawtórowała mi.
Po ponad godzinie szukania, przebierania się i tak dalej, znalazłam w końcu to czego szukałam. Jeszcze tylko jakieś dodatki i gotowe. Całość zajęła nam jakieś 2 godziny. Czyli nie jest aż tak źle. Zostały mi jeszcze 3 godziny do przyjścia Harrego, więc razem z Milą usiadłyśmy na łóżku i włączyłyśmy laptopa. Chciałyśmy trochę poczytać o zespole One direcition, a w zasadzie o jednym z jego członków. Chyba wiadomo którym.
Dowiedziałam się, że jest w moim wieku, pochodzi z Holmes Chapel, jest najmłodszy z zespołu, umie mówić po francusku , wymyśłił nazwę 'One Direction' i takie różne ciekawe rzeczy, ale niektóre to mnie rozwaliły na przykład że lubi chodzić nago. Haha! Ale ogólnie to chyba jest ok. Później jeszcze patrzyłyśmy troszkę na resztę zespołu. No nie powiem, ale przystojni to oni są.
O 16:30 przyszli Tom i Max. Ja ubrana i uczesana akurat kończyłam się malować. Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół.
-No no no-zaczął Tom.
-Co, przesadziłam?-zapytałam.
-Nie, jest idealnie-powiedział Max, ja uśmiechnęłam się i usiadłam z nimi na kanapie w salonie.
-Tyy, kuzynka, a z kim się to umówiłaś, bo ja dalej nie wiem.-Tom.
-A z takim jednym Harrym-powiedziałam, a Mila się zaśmiała i dodała.
-Zapomniałaś dodać, że ten Harry to jeden z członków zespołu One direction i że za tym Harrym ugania się miliony fanek na świecie, ale to tylko taki mały szczególik.-skończyła i wyszczerzyła się do mnie.
-no no no-powiedział Max- ale czekaj, czekaj. To ten zespół co w x factorze był?
-Tak, ten sam- powiedziała Mila.
-No to nieźle się ustawiłaś kuzyneczko- Tom.
-Taa, od razu ustawiłam, ja tylko idę z nim do kina , nic więcej.-odpowiedziałam mu, a ten już chciał coś dodać, ale na szczęście zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek, no tak za dwie 17. Wstałam, po drodze zabierając płaszczyk i torebkę. Chciałam otworzyć drzwi, ale nie mogłam, bo zrobił to za mnie Tom.
-Dzień dobry, czy jest Maja?- usłyszałam głos Harrego.
-Tak jest, a o co chodzi?-zapytał Tom.
-Byłem z nią umówiony.
-Naprawdę ? Nic mi nie mówiła, czekaj zaraz ją zawołam.-odwrócił sie od niego i zaczął mnie woąć- Maju, kochanie ktoś do ciebie!-z salonu było słychać śmiechy. Mnie również chciało się śmiać, ciekawe co sobie Harry pomyślał.
-Cześć Harry-powiedziałam stając w drzwiach.
-yy Cześć -powiedział nieśmiało.
-Przepraszam za niego, czasem mu odbija-powiedziałam wskazując na Toma.- To co idziemy?
-Tak, tak -odparł zmieszany.
-Pa kotku- zawołał Tom, zamykając drzwi, ja nic nie odpowiedziałam tylko poszłam do auta razem z Harrym.
_____________________
I jak ? Może być? :*:*
Proszę o komentarze :D i dziękuje Patrycji, że zawsze komentuje :**
Buziaaaki :**
Subskrybuj:
Posty (Atom)