Imprezy, to coś co uwielbiam, ale ranki po nich nie należą do najprzyjemniejszych. Ten właśnie taki był. Na szczęście po tabletce i litrze pepsi wszystko przeszło. Cud. Ale nie będę się nad tym jakoś głębiej zastanawiać. Najważniejsze, że głowa już nie boli i czuję się świetnie.
Jakoś po 12 całe towarzystwo zwinęło się do swoich domów, oczywiście uprzednio żegnając się z Milą, która już dziś wraca do Polski. Razem z przyjaciółką posprzątałyśmy pozostałości po wczoraj. Ku naszemu zdziwieniu nie było tego dużo. Zostało tylko kilka pustych butelek po różnego rodzaju alkoholach i papierki po słodyczach. Później poszłyśmy do pokoju, by się trochę ogarnąć, gdyż zaraz pewnie będą tu rodzice z dziewczynkami. Ubrałyśmy się luźno i zaczęłyśmy pakowanie. Samolot odlatuje o 19:40, więc mamy jeszcze sporo czasu. Na lotnisko odwiozą nas Max i Tom, którzy będą tu jakoś po 17.
-Wiesz, że będzie mi cię tu cholernie brakowało?-zapytałam dziewczyny siedzącej obok na podłodze, składającej bluzkę.
-No a myślisz, że mnie ciebie tam nie?-odpowiedziała pytaniem na pytanie.
-Kurde. Nie wyobrażam sobie jak teraz będzie. Jakaś masakra.
-No ja też nie. Wszystko będzie inaczej.- powiedziała smutno.
-Ej, ale wiesz co? Przecież za cztery miesiące, będą wakacje i przyjedziesz do mnie! W tedy dopiero zaszalejemy, Londyn będzie nasz!- powiedziałam radośnie. Nie chciałam jej dołować. Chociaż mnie też nie było najlepiej. Mila uśmiechnęła się i przytaknęła.
-Majka! Mila! Chodźcie na dół! Kupiliśmy pizzę!- usłyszałyśmy piskliwe głosiki bliźniaczek. Zeszłyśmy do salonu, gdzie siedziała reszta rodzinki. Przycupłyśmy obok i zajadałyśmy się przepyszną pizzą. Rozmawialiśmy o imprezie. Tata stwierdził, że spodziewał się niezłego bajzlu, ale jest mile zaskoczony. Potem trochę wypytywał nas jak się bawiłyśmy i czy przypadkiem nie chcemy się z nim podzielić jakimiś pikantnymi szczegółami, ale niczego się nie dowiedział.
Po posiłku wróciłyśmy na górę. Już prawie wszystkie ciuchy spakowane.
-Majuś?-zaczęła słodko. Dobrze wiedziałam czego chce.
-Które chcesz?- spytałam.
-Skąd pomysł, że coś chce?-spytała, z udawanym oburzeniem.
-Bo zawsze jak mówisz do mnie "Majuś" tym swoim przesłodkim głosikiem to chcesz jakieś ciuchy- podsumowałam
-Oj dobra dobra, rozszyfrowałaś mnie-zaśmiała się.
-Ze względu na to, że nie zobaczymy się prędko i będę za tobą strasznie tęsknić pozwalam ci wziąć co chcesz- powiedziałam. Na jej twarzy pojawił się ogromny banan- ale z umiarem!- krzyknęłam kiedy Mila wbiegała do mojej garderoby z miną szaleńca.
-Mówiłam ci już, że cię kocham?- zapytała.
-Dawno tego nie słyszałam- zaśmiałam się.
-KOCHAM CIĘ!- krzyknęła. A ja zaczęłam się śmiać.
-Ale w zamian ty pożyczasz mi tą twoją bluzeczkę z tym serduszkiem i ten czarny sweterek.
-Dobra, bierz- powiedziała, a ja od razu poszłam szukać ciuchów.
Po jakichś 5 minutach znalazłam to czego szukałam, a Mila wyszła z garderoby z dwoma bluzkami, sweterkiem i spodenkami oraz naszyjnikiem. Patrzyłam na nią jak ładnie układa wszystko do walizki. Nawet na mnie nie spojrzała. Wiedziałam, że zaraz nie wytrzyma i się na mnie rzuci. I się potwierdziło. Aktualnie leże na łóżku, a na mnie, śmiejąca się Milena. Zwariowała.
-A co tu się dzieje!?-usłyszałyśmy znajomy, męski głos- Co to za macanie? I to jeszcze bez nas!- krzyknął Tom i rzucił się na nas.
-Gdzie ryjesz ten swój tłusty tyłek!-krzyknęłam leżąc pod nim.
-Jaki tłusty tyłek! Kobieto, wiesz ile lasek na niego wyrwałem?- oburzył, się cała reszta, w tym ja wybuchła śmiechem. Tom wstał i dodał- Jesteście okropni.
-Z kim ja żyje!- powiedział Max łapiąc się z głowę. Razem z Milą ogarnęłyśmy się i podeszłyśmy do chłopaków się przywitać.
-Oj Tom, wiesz, że uwielbiam twoją pupę- powiedziałam, starając się zachować pełną powagę.
-Ha! Wiedziałem!-odparł i dał mi buziaka na przywitanie.
Później chłopcy pomogli nam zasunąć walizki, pełne ciuchów, butów, kosmetyków i biżuterii. Po 5 minutach starań udało się. Mieliśmy jeszcze godzinę, bo na lotnisku trzeba być tak 30 minut przed odlotem. Postanowiliśmy pójść na mały spacer.
Poszliśmy do parku i na gorącą czekoladę. Było bardzo dużo śmiechu, a o to przecież nam chodziło.
W końcu nadszedł czas, aby wyruszyć na lotnisko. Milena pożegnała się z moimi rodzicami i bliźniaczkami, które się popłakały. One też ją kochały. Była dla nich jak druga starsza siostra.
Wpakowaliśmy się do samochodu Maxa i odjechaliśmy. Po 20 minutach jazdy dotarliśmy na wielkie lotnisko. Wolnym krokiem ruszyliśmy do środka. Niestety nadszedł czas na pożegnanie. Obie ryczałyśmy jak bobry. Uścisków nie było końca. Ale, zawsze musi być ten ostatni. Usłyszałyśmy, że odprawa na lot do Polski już dobiega końca, więc musieliśmy już puścić naszego miśka. Wzięła walizki i odeszła. Staliśmy jeszcze przez moment, ale to i tak nie miało sensu.
Po powrocie do domu, od razu skierowałam się do swojego pokoju. Było mi smutno. Już za nią tęsknię. Wyciągnęłam dzwoniący telefon z torebki. "Harry" Co on może ode mnie chcieć? Wcisnęłam zieloną słuchawkę i przycisnęłam telefon do ucha.
-Halo?-zaczęłam
-Hej Maja.
-Cześć Harry, stało się coś?
-Tak..... yymm to znaczy nic się nie stało, tak tylko dzwonie zapytać co tam u ciebie.- uśmiechnęłam się słysząc jego zakłopotanie.
-W porządku, dziękuje, że dzwonisz. Właśnie wróciłam z lotniska.-powiedziałam, ale nikt się nie odzywał.- Harry? Jesteś tam?-spytałam po chwili ciszy.
-emm, tak jestem - powiedział zmieszany.- Wiem, że jest ci teraz smutno i tęsknisz za Milą i wiesz co? Mam dla ciebie niespodziankę.
-Ale Harry jaką niespodziankę, co ty kombinujesz?- zapytałam, byłam bardzo zmieszana i zaskoczona.
-No to raczej, że ci teraz nie powiem, to ma być niespodzianka. Zaufaj mi, proszę.- i co ja mam teraz niby zrobić? Nie za bardzo mam ochotę na jakieś niespodzianki. No ale co mi tam.
-No dobrze- odparłam wreszcie. Poczułam jak się uśmiecha.
-No to będę u ciebie za 5 minut. Przygotuj się.
-Halo, Harry, jesteś tam? Na co mam się przygotować? -pytałam, ale na nic się to nie zdało, rozłączył się. I co ja mam niby teraz zrobić? No nic poczekamy, zobaczymy.
Faktycznie po 5 minutach pod moim domem stanął czarny samochód Harrego. Zbiegłam na dół, by otworzyć drzwi. "Pech" chciał, że akurat w tym samym czasie mój kochany tatuś robił sobie herbatę w kuchni i to on właśnie otworzył drzwi.
-Ym, dobry wieczór, jest może Maja?- usłyszałam niski głos Harrego. Przystanęłam na chwilę na schodach, by posłuchać jak rozwinie się sytuacja.
-Dobry wieczór. Jest, a ty kim jesteś? -zapytał tata, z pełną powagą.
-Ja jestem Harry, Harry Styles, kolega Maji- chyba uścisnęli sobie dłonie.
-Aha - odparł tata- A co robisz tutaj o tej porze?
-Ja...um, przyjechałem do Maji, bo chciałem ją gdzieś zabrać. Wiem, że teraz bardzo tęskni za Mileną, chciałem jej polepszyć humor.
-Ah, tak. I co, myślisz, że ja ją puszczę o tej porze, z obcą mi osobą, niewiadomo gdzie? - spytał z pełną powagą. Nie wytrzymałam i zaczęłam się chichrać. Tata to usłyszał i od razu na mnie spojrzał, puszczając mi dyskretnie oczko. Wiedziałam, że robi to specjalnie. Podeszłam do drzwi.
-O cześć Harry, widzę, że poznałeś już mojego tatusia. - uśmiechnęłam się.
-yhym- odparł.
-To co to za niespodzianka?-zapytałam.
-Teraz, to chyba moja niespodzianka nie wypali- powiedział smutno.
-Ale to dlaczego?
-No bo, no bo -zaczął się nerwowo drapać po karku- twój tata powiedział, że..-nie dokończył, bo razem z tatą wybuchliśmy śmiechem. Harry chyba się nie spodziewał.
-Przepraszam, no ale nie mogłem sobie odpuścić- powiedział tata- Jestem Robert, tata Maji. - uśmiechnął się i po raz drugi uścisnęli sobie dłonie. Harry po chwili zaczął ogarniać sytuację i delikatny uśmieszek wkradł mu się na buzię.- Teraz ja już nie przeszkadzam. Tylko nie później niż o 12, pamiętaj jutro szkoła.- zwrócił się do mnie.- Do widzenia Harry.
-Do widzenia, proszę pana. Obiecuje odwieść Maję pod same drzwi.- tata uśmiechnął się i wrócił do kuchni.
-No co się tak na mnie patrzysz? Mój tatuś zawsze odstawia taki cyrk. I tak miałeś, szczęście, mogło być gorzej.-zaśmiałam się widząc minę Harrego.
-A ja naprawdę w to uwierzyłem, twój tata to niezły aktor. - zaśmiał się- To co jedziemy?
-A może najpierw byś się ze mną przywitał co?- zapytał z udawanym oburzeniem. Harry zaśmiał się pod nosem i przytulił mnie ciepło.
-Miło cię widzieć Maju.
-Mnie ciebie też.-zaśmiałam się- A teraz mi powiedz, gdzie ty mnie właściwie zabierasz?
-No to mówiłem ci, że to niespodzianka. Zapraszam do mojego samochodu.- wskazał na auto stojące na wjeździe. Zamknęłam drzwi i razem z chłopakiem ruszyliśmy. Harry jak na gentlemana przystało otworzył mi drzwi. Już po chwili siedział obok na miejscu kierowcy. Odpalił silnik i w końcu ruszyliśmy w nieznanym mi kierunku.
Po drodze rozmawialiśmy o imprezie.
-Ładnie śpiewasz-powiedział.
-E tam gadasz głupoty.
-Żadne głupoty, to sama prawda- wyszczerzył się. Na szczęście nie musiałam dalej drążyć tego tematu, bo zatrzymaliśmy się pod jakimś budynkiem. Niestety nie było żadnego szyldu ani nic co by mogło mi powiedzieć gdzie Harry mnie przywiózł.
-Przepraszam, że tak tylnym wejściem, ale sama rozumiesz- to już wiem dlaczego
-yhym-przytaknęłam i razem z chłopakiem ruszyliśmy do budynku.
Zaraz po wejściu wiedziałam gdzie się znajduję. Byliśmy na kręgielni. Kiedyś opowiadałam Harremu, że zawsze chciałam zagrać w kręgle.
-I co, udała mi się niespodzianka?- zapytał stając za moimi plecami
-Dzięki Harry-powiedziałam i pocałowałam jego policzek.
Podeszliśmy do lady. Dostaliśmy specjalne buty, które szybko przebraliśmy.Harry pokazał mi jak trzeba się 'obsługować' taką kulą. Na początku mi nie wychodziło, ale po wykładzie Harrego i części praktycznej wiedziałam już jak to się robi.
No i rozpoczęła się bitwa. Umówiliśmy się, że kto przegra to przez jeden dzień robi co ta druga osoba będzie chciała. Po wyczerpującej walce udało mi się wygrać.
-Ty kłamczucho, przyznaj się, że już kiedyś grała w kręgle!- krzyknął
-No Harry przyznaj wreszcie, że jestem lepsza.- wyszczerzyłam się.
-No dobra, jesteś najlepsza.-zaśmiał się.
-To jutro robisz wszystko co tylko będę chciała, tak?
-Nooo.
-Radze się wyspać. Jutro kończę o 12:30, więc przyjedziesz po mnie do szkoły. To jest już pierwsze zadanie.
-To dla mnie sama przyjemność.- powiedział i udaliśmy się do samochodu, stojącego na zewnątrz. Po 10 minutach rozmowy dojechaliśmy pod mój dom. Harry odprowadził mnie pod same drzwi i przytulił na pożegnanie.
-Harry, dziękuje- powiedziałam jak już się odwracał, by odejść. Uśmiechnął się i wsiadł do auta. Muszę przyznać, że bardzo mi się podobało zakończenie tego dnia. Może jakoś przetrwam te cztery miesiące bez Mili?
____________________________-
przeprasza, przepraszam, przepraszam
Obiecuję poprawę ;)
I proszę o komentarzeee :D
Buźki :*
...and you stole my heart
czwartek, 2 maja 2013
piątek, 15 marca 2013
Rozdział 19
Sobota. Nie mogę uwierzyć w to, że już jutro Milena wraca do Polski i zostawia mnie tu samą. Nie wiem jak ja bez niej wytrzymam ponad cztery miesiące. To chyba nie możliwe. Te dwa tygodnie minęły baaardzo szybko. To może podsumujemy ten ostatni.
W poniedziałek łaziłyśmy po centrum handlowym, a po południu wybrałyśmy się na mecz Maksia. Nas raczej nie interesowała gra, tylko to, że mogłyśmy bez żadnych ograniczeń oglądać kilkunastu wysokich, dobrze umięśnionych i przystojnych facetów biegających za piłką w seksownych koszulkach, pod koniec trochę się ogarnęłyśmy i tym sposobem wiedziałyśmy, że wygrała drużna mojego kuzyna. We wtorek plątałyśmy się po Londynie i robiłyśmy zdjęcia. W środę Milena spotkała się z Maksiem, a ja musiałam opiekować się dziewczynkami przez jakieś dwie godzinki, bo w przedszkolu była jakaś awaria, a mama musiała jechać w tym czasie do pracy. Dla mnie do żaden problem, zawsze lubiłam się z nimi bawić. Później razem z mamą i młodymi pojechałyśmy na "małe" zakupy, a wieczorem Harry zaprosił mnie na spacer. Zabrał mnie nad Tamizę.
Było przecudownie. Piękne widoki i miłe towarzystwo, czegóż chcieć
więcej? Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się i nawet robiliśmy głupie foty. I
na moje nieszczęście
jedno z nich trafiło do internetu. W jaki sposób? A taki, że Harry
wrzucił je na Twittera z dopiskiem "Bardzo miły wieczór z bardzo miłą
osóbką :)". Moim zdaniem było to najbrzydsze ze wszystkich które
zrobiliśmy, no ale cóż ja teraz mogę zrobić? Zostaje mi tylko zemsta,
ale to jeszcze nie teraz.
W czwartek siedziałyśmy cały dzień w domu, nie licząc wyjścia do sklepu obok. W piątek pojechałyśmy do Toma i Maksa na seans filmowy z nimi i ich kolegami. To nie był dobry pomysł. My dwie dziewczyny na czterech chłopaków. Puszczali same horrory i bezczelnie śmiali się z nas, że się boimy, a do tego ciągle próbowali nas przestraszyć, co im niestety wychodziło.
Dzisiaj planujemy taką mała imprezę pożegnalną. Rodzice z małymi przenocują u wujka, więc luz. Nie chcemy jakiejś wielkiej biby tylko takie małe 'przyjęcie'. Mila chciała zaprosić wszystkie osoby, które poznała w Londynie. Czyli jakieś 9 osób, a w tym sami faceci, więc postanowiłyśmy, że jeśli któryś z nich chce to niech przyjdzie ze swoją dziewczyną. No i w taki oto sposób z 9 gości zrobiło się 13, ale nam to nie przeszkadzało. Umówiliśmy się, że o 19 zaczynamy, więc mamy jeszcze sporo czasu na przygotowania.
Milena właśnie wyszła z łazienki i mogłyśmy zejść na śniadanie. Przy stole siedziała reszta rodzinki.
-Cześć i smacznego-przywitałam się.
-Czeeeeeeść!-krzyknęły dziewczynki równocześnie.
-Hej, siadajcie-powiedziała mama i tak też zrobiłyśmy. Po zjedzonym posiłku wróciłyśmy do pokoju, aby się jakoś ubrać i iść do sklepu po jedzenie, picie i inne niezbędne rzeczy. Całe zakupy zajęły nam jakąś godzinkę. Na szczęście nie musiałyśmy daleko iść, gdyż niedaleko od domu jest taki bardo fajny market, gdzie wszystko znalazłyśmy.
Niestety miałyśmy małe problemy z doniesieniem tych wszystkich rzeczy do domu i musiałyśmy zadzwonić po tatę, żeby nam pomógł. Nie był z tego powodu jakoś bardzo szczęśliwy, wręcz przeciwnie, ale nie dziwie mu się, też by mi się nie chciało.
Jakoś po 14 rodzice i bliźniaczki pojechali do wesołego miasteczka, a potem do wujka, więc chatę już mamy wolną. Zaczęłyśmy przygotowania. Ogarnęłyśmy jako tako w domu i przygotowałyśmy jedzenie, picie, kubki, kieliszki, talerzyki i inne duperele. Poszłyśmy się "zrobić" do pokoju. Po ponad godzinie, byłyśmy ubrane, wymalowane i uczesane. No nie powiem, ale wyglądałyśmy bosko!
Kiedy już schodziłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko podbiegłam, by je otworzyć.
-Cześć Majka!-krzyknął uśmiechnięty Tom.
-Cześć, cześć wchodźcie-wpuściłam ich- a co wy tak wcześnie?-spytałam
-Pomyśleliśmy, że może wam w czymś pomożemy przed imprezą, ale pomyliliśmy się, bo tu już wszystko gotowe-uśmiechnął się Maks.
-Szczerze, to miałam taka nadzieję, że przyjdziecie wcześniej- zaśmiałam się- podłączycie sprzęt?-zapytałam
-No jasne- powiedział Tom- ale najpierw poznaj moją dziewczynę- wskazał na obok stojącą blondynkę, której nawet nie zauważyłam, będę musiała wybrać się do jakiegoś okulisty czy coś. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Toma- Majka!
-No już, już, zamyśliłam się. Jestem Majka-podałam rękę nowej znajomej.
-Alex-odpowiedziała miło. Na pierwszy rzut oka to bardzo sympatyczna i wesoła osoba, a do tego ładna. Może Tom się wreszcie zakocha. Dobra, koniec! Dzisiaj się bawimy!
Pokazałam chłopakom gdzie jest sprzęt i razem z Alex poszłyśmy do mojego pokoju.
-Milena! Przyszli Tom i Maks, wyłaź z tej łazienki!-krzyknęłam na wejściu.
-Już idę!- odparła. Zaprosiłam nową koleżankę, żeby sobie usiadła.
-Bardzo ładny pokój-powiedziała
-Dziękuję-uśmiechnęłam się, a w tym samym czasie z łazienki wyszła Mila
-O, cześć-wyszczerzyła się- Jestem Milena
-Alex- uścisnęły dłonie.
Rozmawiałyśmy trochę z dziewczyną. Okazało się, że mieszkała przez dziesięć lat we Francji, później przez pięć w Niemczech, a dwa lata temu przyjechała do Londynu i jak sama powiedziała nie zamierza stąd wyjeżdżać. Dowiedziałyśmy się również, jak poznała mojego kuzyna. Chciałyśmy znać każdy szczegół, ale niestety z dołu usłyszałyśmy muzykę,a to była oznaka, że chłopaki już rozpracowali sprzęt i musiałyśmy do nich zejść. Dochodziła już 19, więc za chwilę, pewnie przyjdzie reszta gości. W salonie Milena przywitała się z moimi kuzynami i razem z Maksiem usiadła na jednym z foteli. To samo zrobili Tom i Alex, a ja zostałam sama. Trochę zrobiło mi się smutno, ale na szczęście tylko na moment, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Przed domem stali Harry, Niall, Zayn, Liam z dziewczyną z pięknymi włosami i idealną figurą oraz Louis ze swoją pięknością.
-Cześć
wszystkim- przywitałam ich i wpuściłam do środka. Zaraz obok pojawiła
się Milena i także ciepło przywitała swoich gości. Poznałyśmy Daniell
i Eleanor. Wydawały się być miłe. Zaraz po nich przyszli Adam i Nick,
koledzy Toma i Maksa, których poznałyśmy wczoraj na seansie filmowym.
Ten drugi przyszedł z dziewczyną, Nicole. Wszyscy są, więc IMPREZĘ CZAS ZACZĄĆ!!!
Głośna muzyka, pyszne drinki i wesołe towarzystwo. To jest to!
Rozmawiałam z Daniell i Eleanor. Od razu złapałyśmy dobry kontakt. Bardzo je polubiłam. Nawet umówiłyśmy się na miasto w następnym tygodniu i wymieniłyśmy się numerami. Naszą rozmowę przerwali Liam i Louis, prosząc swoje dziewczyny do tańca, a ja znowu poczułam się tak samotnie? Chyba tak. Na szczęście nie trwało to długo, bo przyszedł do mnie Harry. Dzisiaj jeszcze nie mieliśmy okazji do pogadania, niestety głośna muzyka nam w tym przeszkadzała.
-Może chodźmy na górę, co?- zaproponowałam. Po chwili uświadomiłam sobie, że wypowiedziałam to na głos.
-Bardzo chętnie- uśmiechnął się uroczo, chyba sam się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Cóż ja mogłam wtedy zrobić? Wstałam z sofy i razem z Harrym ruszyliśmy do mojego pokoju. Bardzo mu się spodobało, co mnie ucieszyło. Klapłam na łóżku, a chłopak podszedł do tablicy korkowej, wiszącej na ścianie i zaczął oglądać przyczepione do niej zdjęcia.
-To ty?-spytał po chwili i wskazał na fotografię. Podeszłam do niego i odparłam:
-Tak, a to są moje młodsze siostrzyczki, miały wtedy po 5 dni i pierwszy raz przyjechały z mamą do domu- uśmiechnęłam się na wspomnienie tego dnia.
-Słodkie są, na pewno by mnie polubiły-powiedział 'skromnie'.
-Tak, ale długo byś z nimi nie wytrzymał.-zaśmiałam się.
-Nie wierzysz we mnie?-zapytał, spoglądając na mnie tymi swoimi hipnotyzującymi oczami.
-Wierzę, wierzę- wyszczerzył ząbki- ale i tak byś nie wytrzymał-dokończyłam.
-Ja ci dam nie wytrzymał- chciał mnie złapać, ale sprytnie uciekłam na łóżko, lecz niestety to nie był dobry pomysł. Harry "dorwał" mnie i zaczął łaskotać, a ja śmiałam się jak najgłośniej mogłam.
-Harry! Przestań! Błagam!-krzyczałam z przerwami na śmiech.
-Przeproś ładnie- uśmiechnął się szyderczo i przestał na moment.
-Przepraszam- wydusiłam ledwo dysząc.
-To miało być ładnie?- i znów zaczął.
-Okej, okej!- krzyknęłam-przepraszam- powiedziałam jak najsłodziej potrafiłam, a ten wskazał palcem na swój policzek. Uniosłam brew do góry.
-Czekam na całusa- i znów ten uśmiech. Cwaniaczek. No cóż, jeśli chciałam, aby ze mnie zlazł to musiałam. Pech chciał, że w tym samym momencie do pokoju wparowała Milena z Zaynem.
-Maja cho... oj przepraszamy
-Nie, stójcie!- krzyknęliśmy z Harrym równocześnie, a ta dwójeczka wróciła do pokoju.
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać- powiedział Zayn, z dziwnym uśmieszkiem na tej swojej buźce.
-Ale my nic nie robiliśmy.
-Tak, tak. Dobra chodźcie na dół, bo tylko na was czekamy- zaśmiała się Mila i razem z Zaynem opuściła to pomieszczenie, a ja z Harrym zaczęliśmy się głośno śmiać z całej tej dziwnej sytuacji.
-Może chodźmy już na dół, bo jeszcze sobie niewiadomo co pomyślą- powiedziałam po chwili.
-Oni już sobie pomyśleli-zaśmiał się Harry.
Zeszliśmy do salonu, gdzie impreza trwała w najlepsze. Towarzystwo się nieźle robawiło. Wołali nas, bo urządzili sobie konkurs karaoke, parami. Niestety jury było już wybrane w składzie Adam, Nicole i Tom, a drużyny wyglądały następująco: Mila+Zayn, Maks+Alex, Niall+Liam, Daniell+Louis, Eleanor+Nick i oczywiście ja z Harrym. Jak to powiedział Lou "Tak wyszło z losowania".
Na pierwszy odstrzał ruszyli Niall z Liamem. Zaśpiewali "heart skips a beat" Olly-ego Mursa. Byli niesamowici. Milena oczywiście zwariowała, bo Olly to jeden z jej największych idoli. Razem ze mną tańczyła na środku, co musiało dośc komicznie wyglądać, bo w pewnym momencie Zayn wyciągnął telefon i zaczął nagrywać. Nawet nie wiem kiedy piosenka się skończyła. Następni w kolejce byli Daniell i Louis z piosenką "move like jagger" Maroon 5, całkiem nieźle im poszło, a nawet bardzo mi się podobało ich wykonanie. Po nich Nick i Eleanor zaśpiewali "Baby One More Time" Britney Spears i jakby to powiedzieć 'odstawili niezły cyrk'. Naprwdę byli genialni, to nic, że nie wszystkie dźwięki były prawidłowe, to tylko dodało temu wykonaniu więcej uroku. Później Maks z Alex w piosence "California Gurls" Katy Perry i Snoop Dogg'a. Hm, jakby to powiedzieć, śpiew nie jest ich mocną stroną. Po nich Zayn i Mila zaśpiewali "Billie Jean" Michaela Jacksona, a wraz z Daniel uczyłam Liam i Nialla jak się tańczy moonwalk.
Całkiem nieźle im to wychodziło.
Na samym końcu byliśmy my, ja i Harry. Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się na "Use Somebody" Kings Of Leon. Wszyscy ucichli, a Harry zaczął śpiewać. Miał niesamowity głos, a trochę odpłynęłam. Niestety, nadeszła kolej na mnie. Bałam się. Zawsze wszyscy mi powtarzali, że mam talent i tak dalej, ale ja się po prostu boje, że ktoś mnie wyśmieje i tyle. Dobra koniec tych rozmyśleń, raz się żyje! I się zaczęło. Czułam na sobie wzrok wszystkich osób, ale chyba najbardziej przyglądał mi się Harry. Trochę obawiałam się na niego spojrzeć. Kiedy skończyła się moja 'solówka' i mieliśmy śpiewać razem to chłopaka chyba zamurowało, bo stał jak kołek. Spojrzałam na niego i pomachałam mu ręką przed oczami, nie przerywając śpiewać. Ten otrząsnął się i już normalnie dokończyliśmy piosenkę. Za nasz wykon dostaliśmy wielkie brawa. Pięknie się ukłoniliśmy z zaciszem na twarzach.
-Ale ty masz głos dziewczyno- powiedział Liam.
-Oj daj spokój.
-No ale Liam ma rację, świetnie śpiewasz- dołączył do niego Louis.
-A nie mówiłam! Ona jest genialna!-krzyknęła Mila. Popatrzyłam na nią spod byka, a ta się tylko głupkowato uśmiechnęła i cmoknęła mnie w policzek. Ciekawe co im takiego nagadała. Pewnie to, że byłam w parze z Harrym to też jej sprawka.
-Cisza!- krzyknął Tom- Czas ogłosić wyniki.
-Miejsce trzecie zdobyli Louis i Daniell!- zaczęła Nicole, a wokół rozległy się brawa.
-Miejsce drugie zajęli Niall i Liam!-krzyknął Adam, a ta dwójka zaczęła się wydurniać i drzeć jakby wygrali jakiegoś Oscara czy coś. To było przezabawne.
-Uwaga, uwaga-powiedział z powagą Tom- mistrzami dzisiejszego konkursu zostali-przerwała na moment- Maja i Harry!- krzyknął- Wielkie brawa dla tej dwójki.- Odtańczyliśmy taniec szczęścia i przybiliśmy sobie piątki.
Co było potem? Imprezy ciąg dalszy!!! Jeszcze więcej śmiechu, jeszcze więcej alkoholu, jeszcze więcej dzikich tańców! Bawiliśmy się do rana. Wszyscy zostali u mnie, bo nie było sensu, aby wracali do domu taksówką, czy na nogach.
Muszę przyznać, że ten dzień był niesamowity, a impreza genialna. Umówiliśmy się, że w wakacje jak przyjedzie Mila, robimy powtórkę.
W poniedziałek łaziłyśmy po centrum handlowym, a po południu wybrałyśmy się na mecz Maksia. Nas raczej nie interesowała gra, tylko to, że mogłyśmy bez żadnych ograniczeń oglądać kilkunastu wysokich, dobrze umięśnionych i przystojnych facetów biegających za piłką w seksownych koszulkach, pod koniec trochę się ogarnęłyśmy i tym sposobem wiedziałyśmy, że wygrała drużna mojego kuzyna. We wtorek plątałyśmy się po Londynie i robiłyśmy zdjęcia. W środę Milena spotkała się z Maksiem, a ja musiałam opiekować się dziewczynkami przez jakieś dwie godzinki, bo w przedszkolu była jakaś awaria, a mama musiała jechać w tym czasie do pracy. Dla mnie do żaden problem, zawsze lubiłam się z nimi bawić. Później razem z mamą i młodymi pojechałyśmy na "małe" zakupy, a wieczorem Harry zaprosił mnie na spacer. Zabrał mnie nad Tamizę.
W czwartek siedziałyśmy cały dzień w domu, nie licząc wyjścia do sklepu obok. W piątek pojechałyśmy do Toma i Maksa na seans filmowy z nimi i ich kolegami. To nie był dobry pomysł. My dwie dziewczyny na czterech chłopaków. Puszczali same horrory i bezczelnie śmiali się z nas, że się boimy, a do tego ciągle próbowali nas przestraszyć, co im niestety wychodziło.
Dzisiaj planujemy taką mała imprezę pożegnalną. Rodzice z małymi przenocują u wujka, więc luz. Nie chcemy jakiejś wielkiej biby tylko takie małe 'przyjęcie'. Mila chciała zaprosić wszystkie osoby, które poznała w Londynie. Czyli jakieś 9 osób, a w tym sami faceci, więc postanowiłyśmy, że jeśli któryś z nich chce to niech przyjdzie ze swoją dziewczyną. No i w taki oto sposób z 9 gości zrobiło się 13, ale nam to nie przeszkadzało. Umówiliśmy się, że o 19 zaczynamy, więc mamy jeszcze sporo czasu na przygotowania.
Milena właśnie wyszła z łazienki i mogłyśmy zejść na śniadanie. Przy stole siedziała reszta rodzinki.
-Cześć i smacznego-przywitałam się.
-Czeeeeeeść!-krzyknęły dziewczynki równocześnie.
-Hej, siadajcie-powiedziała mama i tak też zrobiłyśmy. Po zjedzonym posiłku wróciłyśmy do pokoju, aby się jakoś ubrać i iść do sklepu po jedzenie, picie i inne niezbędne rzeczy. Całe zakupy zajęły nam jakąś godzinkę. Na szczęście nie musiałyśmy daleko iść, gdyż niedaleko od domu jest taki bardo fajny market, gdzie wszystko znalazłyśmy.
Niestety miałyśmy małe problemy z doniesieniem tych wszystkich rzeczy do domu i musiałyśmy zadzwonić po tatę, żeby nam pomógł. Nie był z tego powodu jakoś bardzo szczęśliwy, wręcz przeciwnie, ale nie dziwie mu się, też by mi się nie chciało.
Jakoś po 14 rodzice i bliźniaczki pojechali do wesołego miasteczka, a potem do wujka, więc chatę już mamy wolną. Zaczęłyśmy przygotowania. Ogarnęłyśmy jako tako w domu i przygotowałyśmy jedzenie, picie, kubki, kieliszki, talerzyki i inne duperele. Poszłyśmy się "zrobić" do pokoju. Po ponad godzinie, byłyśmy ubrane, wymalowane i uczesane. No nie powiem, ale wyglądałyśmy bosko!
Kiedy już schodziłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko podbiegłam, by je otworzyć.
-Cześć Majka!-krzyknął uśmiechnięty Tom.
-Cześć, cześć wchodźcie-wpuściłam ich- a co wy tak wcześnie?-spytałam
-Pomyśleliśmy, że może wam w czymś pomożemy przed imprezą, ale pomyliliśmy się, bo tu już wszystko gotowe-uśmiechnął się Maks.
-Szczerze, to miałam taka nadzieję, że przyjdziecie wcześniej- zaśmiałam się- podłączycie sprzęt?-zapytałam
-No jasne- powiedział Tom- ale najpierw poznaj moją dziewczynę- wskazał na obok stojącą blondynkę, której nawet nie zauważyłam, będę musiała wybrać się do jakiegoś okulisty czy coś. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Toma- Majka!
-No już, już, zamyśliłam się. Jestem Majka-podałam rękę nowej znajomej.
-Alex-odpowiedziała miło. Na pierwszy rzut oka to bardzo sympatyczna i wesoła osoba, a do tego ładna. Może Tom się wreszcie zakocha. Dobra, koniec! Dzisiaj się bawimy!
Pokazałam chłopakom gdzie jest sprzęt i razem z Alex poszłyśmy do mojego pokoju.
-Milena! Przyszli Tom i Maks, wyłaź z tej łazienki!-krzyknęłam na wejściu.
-Już idę!- odparła. Zaprosiłam nową koleżankę, żeby sobie usiadła.
-Bardzo ładny pokój-powiedziała
-Dziękuję-uśmiechnęłam się, a w tym samym czasie z łazienki wyszła Mila
-O, cześć-wyszczerzyła się- Jestem Milena
-Alex- uścisnęły dłonie.
Rozmawiałyśmy trochę z dziewczyną. Okazało się, że mieszkała przez dziesięć lat we Francji, później przez pięć w Niemczech, a dwa lata temu przyjechała do Londynu i jak sama powiedziała nie zamierza stąd wyjeżdżać. Dowiedziałyśmy się również, jak poznała mojego kuzyna. Chciałyśmy znać każdy szczegół, ale niestety z dołu usłyszałyśmy muzykę,a to była oznaka, że chłopaki już rozpracowali sprzęt i musiałyśmy do nich zejść. Dochodziła już 19, więc za chwilę, pewnie przyjdzie reszta gości. W salonie Milena przywitała się z moimi kuzynami i razem z Maksiem usiadła na jednym z foteli. To samo zrobili Tom i Alex, a ja zostałam sama. Trochę zrobiło mi się smutno, ale na szczęście tylko na moment, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Przed domem stali Harry, Niall, Zayn, Liam z dziewczyną z pięknymi włosami i idealną figurą oraz Louis ze swoją pięknością.
-Cześć
wszystkim- przywitałam ich i wpuściłam do środka. Zaraz obok pojawiła
się Milena i także ciepło przywitała swoich gości. Poznałyśmy Daniell
i Eleanor. Wydawały się być miłe. Zaraz po nich przyszli Adam i Nick,
koledzy Toma i Maksa, których poznałyśmy wczoraj na seansie filmowym.
Ten drugi przyszedł z dziewczyną, Nicole. Wszyscy są, więc IMPREZĘ CZAS ZACZĄĆ!!!Głośna muzyka, pyszne drinki i wesołe towarzystwo. To jest to!
Rozmawiałam z Daniell i Eleanor. Od razu złapałyśmy dobry kontakt. Bardzo je polubiłam. Nawet umówiłyśmy się na miasto w następnym tygodniu i wymieniłyśmy się numerami. Naszą rozmowę przerwali Liam i Louis, prosząc swoje dziewczyny do tańca, a ja znowu poczułam się tak samotnie? Chyba tak. Na szczęście nie trwało to długo, bo przyszedł do mnie Harry. Dzisiaj jeszcze nie mieliśmy okazji do pogadania, niestety głośna muzyka nam w tym przeszkadzała.
-Może chodźmy na górę, co?- zaproponowałam. Po chwili uświadomiłam sobie, że wypowiedziałam to na głos.
-Bardzo chętnie- uśmiechnął się uroczo, chyba sam się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Cóż ja mogłam wtedy zrobić? Wstałam z sofy i razem z Harrym ruszyliśmy do mojego pokoju. Bardzo mu się spodobało, co mnie ucieszyło. Klapłam na łóżku, a chłopak podszedł do tablicy korkowej, wiszącej na ścianie i zaczął oglądać przyczepione do niej zdjęcia.
-To ty?-spytał po chwili i wskazał na fotografię. Podeszłam do niego i odparłam:
-Tak, a to są moje młodsze siostrzyczki, miały wtedy po 5 dni i pierwszy raz przyjechały z mamą do domu- uśmiechnęłam się na wspomnienie tego dnia.
-Słodkie są, na pewno by mnie polubiły-powiedział 'skromnie'.
-Tak, ale długo byś z nimi nie wytrzymał.-zaśmiałam się.
-Nie wierzysz we mnie?-zapytał, spoglądając na mnie tymi swoimi hipnotyzującymi oczami.
-Wierzę, wierzę- wyszczerzył ząbki- ale i tak byś nie wytrzymał-dokończyłam.
-Ja ci dam nie wytrzymał- chciał mnie złapać, ale sprytnie uciekłam na łóżko, lecz niestety to nie był dobry pomysł. Harry "dorwał" mnie i zaczął łaskotać, a ja śmiałam się jak najgłośniej mogłam.
-Harry! Przestań! Błagam!-krzyczałam z przerwami na śmiech.
-Przeproś ładnie- uśmiechnął się szyderczo i przestał na moment.
-Przepraszam- wydusiłam ledwo dysząc.
-To miało być ładnie?- i znów zaczął.
-Okej, okej!- krzyknęłam-przepraszam- powiedziałam jak najsłodziej potrafiłam, a ten wskazał palcem na swój policzek. Uniosłam brew do góry.
-Czekam na całusa- i znów ten uśmiech. Cwaniaczek. No cóż, jeśli chciałam, aby ze mnie zlazł to musiałam. Pech chciał, że w tym samym momencie do pokoju wparowała Milena z Zaynem.
-Maja cho... oj przepraszamy
-Nie, stójcie!- krzyknęliśmy z Harrym równocześnie, a ta dwójeczka wróciła do pokoju.
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać- powiedział Zayn, z dziwnym uśmieszkiem na tej swojej buźce.
-Ale my nic nie robiliśmy.
-Tak, tak. Dobra chodźcie na dół, bo tylko na was czekamy- zaśmiała się Mila i razem z Zaynem opuściła to pomieszczenie, a ja z Harrym zaczęliśmy się głośno śmiać z całej tej dziwnej sytuacji.
-Może chodźmy już na dół, bo jeszcze sobie niewiadomo co pomyślą- powiedziałam po chwili.
-Oni już sobie pomyśleli-zaśmiał się Harry.
Zeszliśmy do salonu, gdzie impreza trwała w najlepsze. Towarzystwo się nieźle robawiło. Wołali nas, bo urządzili sobie konkurs karaoke, parami. Niestety jury było już wybrane w składzie Adam, Nicole i Tom, a drużyny wyglądały następująco: Mila+Zayn, Maks+Alex, Niall+Liam, Daniell+Louis, Eleanor+Nick i oczywiście ja z Harrym. Jak to powiedział Lou "Tak wyszło z losowania".
Na pierwszy odstrzał ruszyli Niall z Liamem. Zaśpiewali "heart skips a beat" Olly-ego Mursa. Byli niesamowici. Milena oczywiście zwariowała, bo Olly to jeden z jej największych idoli. Razem ze mną tańczyła na środku, co musiało dośc komicznie wyglądać, bo w pewnym momencie Zayn wyciągnął telefon i zaczął nagrywać. Nawet nie wiem kiedy piosenka się skończyła. Następni w kolejce byli Daniell i Louis z piosenką "move like jagger" Maroon 5, całkiem nieźle im poszło, a nawet bardzo mi się podobało ich wykonanie. Po nich Nick i Eleanor zaśpiewali "Baby One More Time" Britney Spears i jakby to powiedzieć 'odstawili niezły cyrk'. Naprwdę byli genialni, to nic, że nie wszystkie dźwięki były prawidłowe, to tylko dodało temu wykonaniu więcej uroku. Później Maks z Alex w piosence "California Gurls" Katy Perry i Snoop Dogg'a. Hm, jakby to powiedzieć, śpiew nie jest ich mocną stroną. Po nich Zayn i Mila zaśpiewali "Billie Jean" Michaela Jacksona, a wraz z Daniel uczyłam Liam i Nialla jak się tańczy moonwalk.
Całkiem nieźle im to wychodziło.
Na samym końcu byliśmy my, ja i Harry. Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się na "Use Somebody" Kings Of Leon. Wszyscy ucichli, a Harry zaczął śpiewać. Miał niesamowity głos, a trochę odpłynęłam. Niestety, nadeszła kolej na mnie. Bałam się. Zawsze wszyscy mi powtarzali, że mam talent i tak dalej, ale ja się po prostu boje, że ktoś mnie wyśmieje i tyle. Dobra koniec tych rozmyśleń, raz się żyje! I się zaczęło. Czułam na sobie wzrok wszystkich osób, ale chyba najbardziej przyglądał mi się Harry. Trochę obawiałam się na niego spojrzeć. Kiedy skończyła się moja 'solówka' i mieliśmy śpiewać razem to chłopaka chyba zamurowało, bo stał jak kołek. Spojrzałam na niego i pomachałam mu ręką przed oczami, nie przerywając śpiewać. Ten otrząsnął się i już normalnie dokończyliśmy piosenkę. Za nasz wykon dostaliśmy wielkie brawa. Pięknie się ukłoniliśmy z zaciszem na twarzach.
-Ale ty masz głos dziewczyno- powiedział Liam.
-Oj daj spokój.
-No ale Liam ma rację, świetnie śpiewasz- dołączył do niego Louis.
-A nie mówiłam! Ona jest genialna!-krzyknęła Mila. Popatrzyłam na nią spod byka, a ta się tylko głupkowato uśmiechnęła i cmoknęła mnie w policzek. Ciekawe co im takiego nagadała. Pewnie to, że byłam w parze z Harrym to też jej sprawka.
-Cisza!- krzyknął Tom- Czas ogłosić wyniki.
-Miejsce trzecie zdobyli Louis i Daniell!- zaczęła Nicole, a wokół rozległy się brawa.
-Miejsce drugie zajęli Niall i Liam!-krzyknął Adam, a ta dwójka zaczęła się wydurniać i drzeć jakby wygrali jakiegoś Oscara czy coś. To było przezabawne.
-Uwaga, uwaga-powiedział z powagą Tom- mistrzami dzisiejszego konkursu zostali-przerwała na moment- Maja i Harry!- krzyknął- Wielkie brawa dla tej dwójki.- Odtańczyliśmy taniec szczęścia i przybiliśmy sobie piątki.
Co było potem? Imprezy ciąg dalszy!!! Jeszcze więcej śmiechu, jeszcze więcej alkoholu, jeszcze więcej dzikich tańców! Bawiliśmy się do rana. Wszyscy zostali u mnie, bo nie było sensu, aby wracali do domu taksówką, czy na nogach.
Muszę przyznać, że ten dzień był niesamowity, a impreza genialna. Umówiliśmy się, że w wakacje jak przyjedzie Mila, robimy powtórkę.
czwartek, 10 stycznia 2013
Rozdział 18
Poczułam jak promienie słońca wdzierają się do mojego pokoju, a to rzadkość w tym mieście, a w dodatku o tej porze roku. Czyli zapowiada się ciekawy dzień. Niechętnie otworzyłam jedno oko, lecz automatycznie je zamknęłam, ponieważ nie byłam jeszcze przyzwyczajona do światła, a poza tym głowa po wczorajszej imprezie lekko o sobie daje znać. Po kilku minutach otworzyłam oczy i podniosłam się na łokciach. Spojrzałam na zegarek, 13:08, no nie jest źle, pomyślałam. Wróciliśmy jakoś po 3 nad ranem. Bawiliśmy się znakomicie! Ta impreza była jedną z najlepszych na której byłam. Tom zabrał nas do najlepszego klubu w Londynie, który znajdował się w samym centrum tego pięknego miasta. Kiedy podjechaliśmy pod ten klub, szczerze mówiąc odechciało mi się imprez. Dlaczego? Bo kolejka przed budynkiem była tak długa, że nie wiem czy byśmy do północy tam weszli. Ale, ale, nie z moim kuzynkiem, który ma znajomości chyba wszędzie. Na luzie podszedł do dwóch ochroniarzy stojących przed drzwiami głównymi i przywitał się jakby byli jakimiś dobrymi kumplami, a ci bez żadnego zbędnego gadania wpuścił nas do środka. Wolałam nie wnikać skąd się znają. Ale wracając do imprezy, na początek zamówiliśmy sobie po drinku, którego wypiliśmy bardo szybko i ruszyliśmy na parkiet. DJ puszczał genialne kawałki, naprawdę świetny był. Tańczyliśmy wszyscy razem jak i osobno no i oczywiście w parach. Obydwoje moi kuzyni są świetnymi tancerzami, więc samą przyjemnością był taniec z nimi. Później wypiliśmy kilka drinków i znów na parkiet i tak w kółko. Po jakimś czasie poszłyśmy z Milą do łazienki. Jak załatwiłyśmy nasze potrzeby wyszłyśmy zupełnie nie zwracając uwagi czy ktoś przed nami stoi czy też nie. I jaki był tego efekt? Wpadłyśmy na chłopaka, ale nie obcego nam chłopaka, a mianowicie był to Zayn. Rozmawialiśmy z nim chwilę i wróciliłyśmy do stolika. Dalsza część imprezy niczym szczególnym się nie wyróżniała. Poza tym że razem z Tomem daliśmy pokaz swoich umiejętności tanecznych przy starych kawałkach puszczanych przez Dj'a. To było coś. Nawet dostaliśmy brawa! Mieliśmy niezłą fazę. aaa i jeszcze Zayn poznał moich kuzynów i myślę, że się polubili, bo umówili się, że jeszcze kiedyś pójdą razem na imprezę. Oczywiście nie obyło się bez tańca z mulatem, ale żeby nie było to ja i Mila z nim tańczyłyśmy, a nie Max czy Tom, w sumie to by było ciekawe. Dobra, dobra już nie myślimy o wczorajszym dniu tylko trzeba się doprowadzić do jakiegoś normalnego wyglądu, bo z tego co widzę mam na sobie wczorajszą bluzkę i majtki, Mila wygląda podobnie. No co? nie miałyśmy głowy do tego, aby przebrać się w wygodne piżamy. Chociaż ściągałyśmy szpilki i spodnie, ale gdzie one teraz leżą to nie mam pojęcia. Zaśmiałam się cicho pod nosem. To musiało śmiesznie wyglądać. Niestety nie pamiętam tej części wczorajszego wieczoru. Zauważyłam, że Milena się powoli już budziła.
-Siemasz śpioszku- przywitałam ją miło.
-Co ty już nie śpisz?-zapytała.
-No jak widać- uśmiechnęłam się- Jak główka?
-Nieźle, myślałam, że będzie gorzej- uśmiechnęła się i dodała- o której umówiłaś się z Harrym?
-Nie wiem, miał do mnie zadzwonić, ale to tak pewnie koło 16, 17.
-Aha, oki. Bo wiesz ja się z Maksiem umówiłam, to znaczy zaprosił mnie do siebie. -wyszczerzyła się.
-uuu no to widzę, że znajomość kwitnie.
-Oj przestań
-Ok, ok -zaśmiałam się. Później wstałyśmy, ubrałyśmy się i poszłyśmy zjeść obiad. W trakcie posiłku zadzwonił mój telefon. Harry. Szybko odebrałam.
-Tak?- zaczęłam
-Hej Maja- przywitał się wesoło- i jak tam po wczorajszej imprezie?
-aaa dobrze dobrze- trochę się zdziwiłam tym pytaniem
-Wiesz miałem zadzwonić-przerwał na moment- Mam nadzieje, że nasz dzisiejszy spacer nadal aktualny?
-No tak tak.
-To może przyjdę po ciebie tak o 16? Może być?
-Tak- uśmiechnęłam się i Harry chyba też.
-To do zobaczenia.
-Do zobaczenia- i się rozłączyłam. Powiedziałam Milenie, kto dzwonił i co chciał. Obie zgodnie poszłyśmy na góre przebrać się w coś innego niż jakieś dresy. Była 14:30, więc miałyśmy 1,5 godziny. Bez problemu się wyrobimy, pomyślałam. Ja postawiłam na brąz, a Milenka na coś żywszego. Szybki, nie za mocny makijaż, wyprostowane włosy i jestem gotowa. Dochodziła 16. Zeszłyśmy na dół. Mila mówiła, że Max ma być dopiero w pół do 17, więc mogła jeszcze trochę posiedzieć czy co tam chciała. W domu nie było nikogo, bo rodzice i dziewczynki pojechali do babci i dziadka. Kiedy byłyśmy w salonie usłyszałyśmy dźwięk dzwonka do drzwi. Milena poszła otworzyć, a ja w tym czasie ubrałam płaszczyk i wzięłam torebkę. Pobiegłam do drzwi. Zobaczyłam jak Mila z Harrym o czymś rozmawiają, no cóż musiałam im przerwać.
-Cześć Harry.-przywitałam się.
-Hej, to co idziemy? -spytał.
-Yhym- uśmiechnęłam się i pożegnałam się z przyjaciółką buziakiem w policzek.
-Może najpierw do parku, a potem się zobaczy?- uśmiechnął się ja kiwnęłam głową na tak. No i ruszyliśmy. Harry pytał jak się wczoraj bawiłam, powiedział, że Zayn mu mówił, o naszym spotkaniu w klubie, potem była zamiana ról tzn ja go pytałam co wczoraj robił i takie tam pierdoły. Kiedy dotarliśmy do parku Harry powiedział:
-Chodź, pokaże ci takie fajne miejsce- chwycił mnie za rękę i zaczął iść w nie znanym mi kierunku.
-No dobrze dobrze- zaśmiałam się. Byłam trochę zaskoczona tym, że złapał mnie za rękę i nie zamierzał jej puścić. Przypomniała mi się w tedy ta akcja po MSC, jak pomógł mi wyjść z tłumu fanek, jego mina naprawdę mnie rozbawiła.
Szliśmy przez parę minut w milczeniu i oczywiście nadal trzymając się za dłonie. W końcu Harry przystanął i powiedział:
-To jedno z moich ulubionych miejsc w tym mieście. Tutaj mogę spokojnie posiedzieć, pomyśleć i wiem, że nikt mi nie przeszkodzi. Tutaj mogę odpocząć od tych wszystkich paparazzi.- wtedy spojrzałam gdzie on mnie w ogóle przyprowadził. Był to niewielki pagórek, na którym rosło jedno samotne drzewo, pod nim stała mała ławeczka. Uśmiechnęłam się do siebie, bo w Polsce miałam podobne miejsce tylko że zawsze przychodziłyśmy tam z Mileną i gadałyśmy nawet dobrych kilka godzin. Tam zawsze mówiłyśmy co nas martwi, jakie mamy problemy, ale też wspominałyśmy dobre chwile. Uwielbiałam tam przychodzić. Było tak spokojnie. Zazwyczaj nikogo tam nie było. Nawet jak nie miałyśmy ochoty na rozmowy to po prostu siedziałyśmy na tamtej ławeczce, to nam wystarczało. Nie dziwie się Harremu, że lubi tu przychodzić.
Ruszyliśmy na ten pagórek, nadal trzymając się za ręce, jakoś nie chciałam go puszczać. To było takie miłe uczucie jak jego cieplutka dłoń trzyma moją. Jemu też chyba się to podobało, bo cały czas uśmiechał się i co chwile ściskał nasze dłonie mocniej. Kiedy doszliśmy do ławeczki, od razu na niej usiedliśmy. Na początku ani ja ani Harry nie wydusiliśmy z siebie żadnego słowa. Po prostu siedzieliśmy w ciszy. Nie czuliśmy się niezręcznie czy coś w tym stylu, wręcz przeciwnie, było nam dobrze, mogliśmy chwile odpocząć. Ja, od tego co się działo w ciągu tych ostatnich dni, mam na myśli przeprowadzkę do innego kraju, musiałam zostawić całe moje dotychczasowe życie, mój dom, w którym się wychowywałam, moich przyjaciół, znajomych, z którymi przeżyłam tyle szczęśliwych chwil, że nie jestem w stanie sobie wszystkich przypomnieć, moje ulubione miejsca, moją rodzinę. Teraz zaczynam wszystko od początku, poznam nowych ludzi, w zasadzie to już zaczęłam, pójdę do nowej szkoły, wszystko będzie nowe. Może to i dobrze, bo zawsze chciałam wyjechać do Londynu, tak czy siak i tak bym tu przyjechała. Miałyśmy tu przyjechać z Mileną po ukończeniu liceum, ale niestety wyszło trochę inaczej.
Siedziałam tak i rozmyślałam, miałam zamknięte oczy. Poczułam czyjś wzrok na sobie, to znaczy wzrok Harrego oczywiście, bo przecież byliśmy tutaj sami. Otworzyłam jedno oko. Zobaczyłam jak chłopak bardzo dokładnie przygląda się mojej twarzy. Nie wytrzymałam i zapytałam.
-Coś nie tak?-on od razu się otrząsnął i odwrócił wzrok, zauważyłam lekkie rumieńce na jego policzkach, ale postanowiłam to przemilczeć.
-Nie, wszystko jak najbardziej tak- uśmiechnął się i spojrzał na mnie. Patrzył mi prosto w oczy, jakby chciał coś z nich wyczytać, ale nie miałam pojęcia o co chodzi. Po chwili trochę się speszyłam i odwróciłam wzrok. Teraz przyglądałam się przestrzeni będącej przede mną. Minęła może minuta i usłyszałam lekko zachrypnięty głos Harrego.
-Maja?
-Hm?
-Mogę cię o coś zapytać?-spytał niepewnie.
-No jasne- zaśmiałam się, chciałam mu dodać trochę odwagi.
-O czym tak myślałaś przed chwilą?- ja przez moment nic nie odpowiadałam, już chciałam mu powiedzieć, a ten szybko dodał- Ale jak nie chcesz to nie mów, w ogóle nie wiem dlaczego o to pytam...
-Myślałam o moim nowym życiu,- przerwałam mu- o tym, że zaczynam tak naprawdę wszystko od początku. Całe moje dotychczasowe życie zostawiłam w Polsce, trochę się boje tego wszystkiego. Za tydzień idę do całkiem nowej szkoły, nie znam tam nikogo, no nie licząc moich kuzynów, ale i tak nie będziemy się rzadko widywać. Na dodatek Mila też już za tydzień wraca do domu, nie wiem czy dam radę.- Spojrzałam na niego.
-Ej no co ty. No pewnie, że dasz radę. Przecież masz tu mamę, tatę, siostry, kuzynów, więc na pewno nie jesteś sama. A poza tym jestem jeszcze ja no i oczywiście chłopaki. Zawsze możesz na nas liczyć- uśmiechnął się ślicznie- wiesz ja miałem podobnie tylko, że nie miałem przy sobie rodziców, ani jakiejkolwiek rodziny. Mieliśmy stworzyć zespół, a tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieliśmy. Tak w zasadzie byłem jeszcze dzieckiem, miałem 16 lat. Gdyby nie Louis i reszta, ale szczególnie on, to nie wiem jak bym sobie poradził. Jest moim najlepszym przyjacielem, traktuje go jak brata, którego nigdy nie miałem. Wiem, że zawsze mi pomoże jak będę tego potrzebował. Jak pojechaliśmy w trasę koncertową niby się cieszyłem, bo w końcu to było moje największe marzenie, ale bałem się jak to będzie. Zawsze była przy mnie moja mama, może to śmieszne, ale właśnie tak było i się tego nie wstydzę. Bardzo ją kocham i tęsknie. I wiesz co? Niczego nie żałuje. Jestem członkiem boysbandu, o którym mówią, że jest jednym z najlepszym, oczywiście nie śmie zaprzeczyć- zaśmiał się, ja również- szaleje za mną mnóstwo dziewczyn, co jest takie trochę dziwne, bo przecież w ogóle mnie nie znają, ale najważniejsze jest to, że zyskałem 4 przyjaciół i robię to co kocham.-w tym momencie nie wiedziałam co mam powiedzieć. Byłam zaskoczona, że Harry powiedział mi o tym wszystkim. Zbliżyłam się do niego i przytuliłam. On na początku chyba się tego nie spodziewał, bo się w ogóle nie ruszył, dopiero po chwili objął mnie ramieniem. Siedzieliśmy tak w zupełnej ciszy, było tak przyjemnie, a na dodatek Harry ma takie ładne perfumy, że mogłabym je wdychać ciągle. Niestety wszystko co dobre zaraz się kończy i tym razem nie było wyjątku. Z mojej torebki usłyszałam, że ktoś się do mnie dobija. Przeprosiłam Harrego i zaczęłam grzebać w mojej torebce. Znalezienie telefonu nie jest takie proste, trochę mi to zajęło.
-Jesteś-krzyknęłam, gdy w ręce trzymałam już szukany przedmiot, usłyszałam tylko chichot Harrego. Spojrzałam na ekran komórki 'mama dzwoni'-Tak mamo?
-Halo Maja? Gdzie jesteście? My wróciliśmy już do domu a tu nikogo nie ma.
-Mamo, nic się nie dzieje, ja jestem w parku, a Mila jest u Maksia, nie denerwuj się będę niedługo.
-Jak to, to nie jesteście razem?
-No nie, ale razem wrócimy, przepraszam ale muszę już kończyć.
-No dobra dobra, pa.
-Pa mamuś.- i się rozłączyłam.- Przepraszam, mama się martwi- powiedziałam Harremu, który nic nie zrozumiał, bo przecież rozmawiałyśmy po polsku.
-Nic się nie stało- uśmiechnął się-wracamy już?
-yhm-wstaliśmy i ruszyliśmy z powrotem. Zadzwoniłam do Mili, że za jakąś godzinę będę po nią i żeby się już zbierała, ta tylko powiedziała ok i się rozłączyła. Dziwne. Spojrzałam na zegarek, dochodziła już 19. Do domu wujków mieliśmy jakieś 20 minut na nogach, więc poszliśmy do Starbucks na coś ciepłego do picia, bo trochę zmarzliśmy tam na ławce. Zamówiliśmy sobie po gorącej czekoladzie i usiadaliśmy w samym kącie sali. Rozmawialiśmy sobie na różne tematy. Niestety musieliśmy już się zbierać. Chciałam zapłacić, ale Harry mi nie pozwolił. Do domu wujka Jake'a doszliśmy po ponad 20 minutach. Zadzwoniłam do drzwi, a po chwili ujrzałam uśmiechniętą twarzyczkę mojego młodszego kuzynka, Tom'a.
-Sieeeema Majka-krzyknął i przytulił mnie.
-Siema, wołaj tą Milenę, bo jak za pół godziny nie będziemy w domu to mama mnie udusi-zaśmiałam się.
-Wejdź już ją wołam.
-Ale ja nie jestem sama- pokazałam na Harrego, stojącego obok- Poznajcie się to jest mój kuzyn Tom, a to Harry, mój -i co mam powiedzieć? Kolega, znajomy? Chyba raczej nie- przyjaciel -wypaliłam. Spojrzałam ukradkiem na chłopaka, na jego twarzy pojawił się uśmiech od ucha do ucha, zaśmiałam się w środku. Chłopcy uścisneli sobie dłonie, po czym powiedziałam- No idź po tą Milene już, nie ruszy tyłek.- i wszedł do środka. Po chwili widziałam moją przyjaciółke i Maksia, TRZYMAJĄCYCH SIĘ ZA RĘCE! Ucieszyłam się na ten widok. Przywitałam się z nimi i przedstawiłam Maksowi Harrego i na odwrót. Mój starszy kuzynek zaoferował się, że nas podwiezie, my bez zbędnego gadania zgodziliśmy się. Wparowaliśmy mu do samochodu i po chwili ruszyliśmy do domu. Ja z
Harrym siedzieliśmy z tyłu, a Mila obok Maksia. Po niecałych 10 minutach byliśmy pod moim domem. Pożegnaliśmy się z chłopakami buziakami w policzki. Już miałyśmy iść do domu, ale coś mi zaświtało.
-Harry? -spytałam
-Tak?
-A gdzie twój samochód?
-No stoi pod moim domem, a co?
-To jak się tu dostałeś?
-Louis mnie podwiózł.
-A teraz jak chcesz się dostać do domu?
-No chciałem iść na nogach.
-Ja cię podwiozę-zaoferował się Max
-Ale naprawdę nie trzeba.
-Oj Harry, nie pozwolę ci teraz iść na nogach do domu, pojedź z Maksem, proszę.
-No dobrze dobrze.-zgodził się w końcu. Oni z powrotem wsiedli do auta, a my poszłyśmy do domu. Powiedziałam, że już wróciłyśmy i weszłyśmy na góre, do mojego pokoju.
_________________
Heloo :D Jak tam w nowym roku?
Wreszcie skończyłam ten rozdział! Na początku miał być całkiem inny, ale myśle, że ta wersja jest lepsza :) A wam jak się podoba??
Pod ostatnim rozdziałem było pytanie jak się można ze mną kontaktować, żebym informowała o nowych rozdziałach. Więc specjalnie założyłam twittera! haha :P Nie wiem do końca jak się tym obsługiwać, ale damy radę :) Oto on: @Luska55
Całusy :*
wtorek, 25 grudnia 2012
Rozdział 17
Obudziłam się. Spojrzałam na zegarek. 8:14. To dziwne, że jest tak wcześnie, ja jestem wyspana. Ale i tak postanowiłam jeszcze nie wstawać, poczekam aż Mila się obudzi to razem zdecydujemy co dziś będziemy robić. Włączyłam sobie laptopa i oglądałam jakieś głupkowate strony. Na jednej z nich moją uwagę przykuł jeden z artykułów. Od razu na niego kliknęłam. Nagłówek brzmiał następująco: Czyżby najmłodszy członek One Direction, Harry Styles się zakochał?
Najmłodszy członek brytyjsko-irandzkiego zespołu One Direction, Harry Styles (18l) był widziany wczoraj z młodą dziewczyną, której nazwiska niestety nie znamy. Widziano ich jak razem jechali samochodem piosenkarza, prawdopodobnie do domu chłopaków. To jest ta sama dziewczyna, która towarzyszyła im w wywiadzie 2 dni temu w Milk Shake City. Czyżby to była nowa dziewczyna gwiazdy? Postaramy się dowiedzieć kim jest nieznajoma i co ją łączy z Harrym.
Pod artykułem znajdowały się nasze zdjęcia. Byłam zszokowana. Ja dziewczyną Harrego? hah..dobre. Muszę z nim pogadać, żeby to jakoś wyjaśnił. Mam nadzieje, że oni nie wiedzą kim jestem i gdzie mieszkam. Nie chcę aby mnie nachodzili, czy coś w tym rodzaju. Nie mam pojęcia do czego zdolni są tacy dziennikarze, no w sumie skąd bym mogła to wiedzieć.
Nagle poczułam jak ktoś (czytaj Mila :D) się wierci i coś mruczy pod nosem. Po chwili już siedziała obok mnie. Pokazałam jej ten artykuł, a ta się tylko bezczelnie zaczęła śmiać. Małpa jedna! Wolałam nie wnikać z czego tak się brechta, ona ma czasem takie przemyślenia, że aż mnie przeraża, chociaż znam ją nie od dzisiaj. Postanowiłyśmy, że wyruszamy w miasto, a na wieczór to jeszcze nic nie wymyśliłyśmy. Może coś nam wpadnie do głowy.
Wstałyśmy około 10, bo zachciało nam się jeść. Poszłyśmy do kuchni i zrobiłyśmy sobie jakieś kanapki i kakao. Rozłożyłyśmy się na kanapie w salonie i jadłyśmy nasze śniadanie. W pewnym momencie usłyszałam dźwięk mojego telefonu. Wzięłam go do ręki. Na wyświetlaczu widniała uśmiechnięta twarzyczka mojej mamy. Od razu wcisnęłam zieloną słuchawkę.
-No cześć mamuś, co tam?- zaczęłam.
-Cześć Majuś, macie na dzisiaj jakieś plany?
-No miałyśmy iść na miasto, ale gdzie dokładnie i co będziemy robić to jeszcze nie wiemy. A stało się coś? Potrzebujesz naszej pomocy?
-Mam wielką prośbę do was.
-O co chodzi?
-Podrzuciłybyście mi coś do szkoły?
-No jasne. A co to ma być?
-Na komodzie w naszej sypialni są spięte papiery, jakbyś mogła mi je przynieść byłabym bardzo wdzięczna.
-Nie ma sprawy mamuś.- uśmiechnęłam się do słuchawki.
-A i jeszcze na blacie w kuchni jest mój notatnik z numerami to tez go weź, starość nie radość i już zapominam o takich rzeczach.
-Oj mamo nie przesadzaj.
-Dobra, dobra ja wiem swoje.
-A kiedy ja mam ci to przynieść?
-Jak najszybciej jakbyście mogły.
-Okej, postaramy się tak do godzinki być w tej twojej szkole.
-Dzięki, zaraz ci wyśle adres SMS-em, a teraz lecę bo mam próbę.
-Oki, pa.-i się rozłączyła.
Powiedziałam Mili o co chodzi,a ta nie miała nic przeciwko, żeby odwiedzić moją mamę. Szybko umyłyśmy naczynia po śniadaniu i ruszyłyśmy się przebrać, bo w piżamach to chyba za daleko nie dojdziemy. Ja ubrałam to, a Mila to . Gotowe wyszłyśmy z domu. Mama przesłała mi adres. Nie chciało nam się iść na nogach, więc pojechałyśmy metrem. Zajęło nam to jakieś 10 minut. Budynku szkoły nie musiałyśmy długo szukać. Weszłyśmy do środka. Zapytałyśmy miłej pani gdzie możemy znaleźć moją mamę. Pokazała nam gdzie mamy iść. Bez problemu znalazłyśmy sale. Przez szybę widziałyśmy jak mama pokazuje swoim uczniom nowe kroki, a ruszała się przy tym znakomicie. Weszłyśmy do środka. Poczułam się trochę nieswojo, bo wszystkie oczy skierowane były na nas. Mama powiedziała kim jesteśmy i szybko do nas podbiegła. Podziękowała nam za fatygę, i poinformowała nas, że dzisiaj wróci trochę później niż zwykle, więc mamy sobie zjeść coś na mieście. Nam to było jak najbardziej na rękę, bo i tak tam się wybieramy, więc nie ma rządnego problemu. Po jakiś 5 minutach wyszłyśmy ze szkoły. Ruszyłyśmy w miasto. Weszłyśmy do jakiejś galerii handlowej, ale nic nie kupiłyśmy. Byłyśmy w Milk Shake City, gdzie panie z obsługi nas poznały i trochę z nami porozmawiały. Było całkiem miło. Później pochodziłyśmy trochę po Londynie i zrobiłyśmy chyba tysiąc zdjęć. Obie to uwielbiałyśmy. Około 14 zachciało nam się jeść, więc poszłyśmy na niezdrowe żarcie do McDonald's. Czasem można. Kiedy się już najadłyśmy dochodziła 15. Poszłyśmy do najbliższego centrum handlowego, bo Mili się przypomniało, że musi coś kupić bratu i mamie tak na pamiątkę. Chodziłyśmy od pół godziny po różnych sklepach, aż w końcu zauważyłyśmy sklep z deskami i tak dalej. Od razu tam ruszyłyśmy, gdyż brat Mili, Filip to taki skejcik i uwielbia takie rzeczy. W środku było tyle tego wszystkiego, że nie wiedziałyśmy od czego zacząć. Pomógł nam jeden chłopak, który tam pracował. Doradził, którą deskę wybrać i tak dalej. Czyli jeden mamy z głowy. Teraz mama Mili i gotowe. Nie miałyśmy pojęcia co jej możemy kupić. Myślałyśmy nad jakąś biżuterią, ale jak narazie to nic nam nie wpadło do gustu. Weszłyśmy chyba do 10 sklepu z biżuterią. Oglądałyśmy wszystko bardzo dokładnie, aż w końcu znalazłam śliczny wisiorek. Od razu pokazałam go Milenie, jej też się spodobał. powiedziała, że będzie pasował do kolczyków mamy, które sobie niedawno kupiła. Szybko zapłaciła i wyszłyśmy ze sklepu. Zegar wskazywał godzinę 17. Postanowiłyśmy ruszyć do domu i tam pomyśleć nad wieczorkiem. Ściemniło się, więc pojechałyśmy autobusem. Po około 20 minutach byłyśmy w domu, gdzie zastałyśmy tatę bawiącego się z małymi. Przywitałyśmy się z nimi poszłyśmy na górę. Schowałyśmy prezenty do garderoby, tak na wszelki wypadek, żeby nic im się nie stało. Zachciało mi się pić, więc szybciutko wymknęłam się do kuchni po szklankę soku. W drodze powrotnej wpadłam na genialny pomysł gdzie możemy wyjść. Zawsze chciałam to zrobić, z resztą Mila też. Mam nadzieje, że się zgodzi. Kiedy znalazłam się w pokoju moja przyjaciółka gadała przez telefon, zapewne z moim kuzynkiem, gdyż uśmiech nie schodził jej z twarzy. Nie chciałam im przeszkadzać, więc odpaliłam laptopa i usadowiłam się na moim łóżku. Musiałam coś sprawdzić, a było to związane z moim pomysłem. Gdy znalazłam czego szukałam akurat Mila skończyła rozmawiać przez telefon i wskoczyła na moje biedne łóżeczko.
-I co tam u mojego kuzynka?- zapytałam szczerząc się do niej.
-Skąd wiesz, że to on?
-Widziałam jak się szczerzyła do słuchawki.
-Oj tam, daj se spokój. A u Maxa wszystko okej- uśmiechnęła się.- A teraz powiedz co wymyśliłaś, bo widzę, że cię nosi. -zaśmiała się.
-Wpadłam na genialny pomysł.
-A mianowicie?
-Zrobimy sobie tatuaże.- uśmiechnęłam się szeroko.
-No co ty, ty tak na poważnie?
-No pewnie, że tak, przecież zawsze chciałyśmy sobie trzasnąć jakąś małą dziarę.
-Wiesz co?- zapytała patrząc na mnie dziwnym wzrokiem, aż się trochę jej przestraszyłam- Jesteś genialna- pisnęła, a mi kamień spadł z serca, że mnie nie skrytykowała.
-No to ruszaj zacny tyłek i ruszamy!- krzyknęłam i zamknęłam laptopa, po czym wstałam i chwyciłam za telefon leżący na stoliczku.
-Ej, ej ale czekaj. Gdzie my znajdziemy jakieś dobre studio co?
-Nie bój się, o wszystkim pomyślałam. Poszperałam trochę w necie, jak ty prowadziłaś ciekawą konwersację z Maxiem i znalazłam tu niedaleko takie studio. Same dobre opinie, więc myślę, że jest ok.- uśmiechnęłam się do przyjaciółki. Ta tylko odwzajemniła uśmiech i powiedziała:
-No to ruszamy.- i tak też zrobiłyśmy. Po niecałych 20 minutach drogi pieszo doszłyśmy do celu. W środku nie było dożo osób, zaledwie jakaś dziewczyna z chłopakiem, chyba para. Jesteśmy pierwszy raz w takim miejscu i nie wiedziałyśmy do końca jak mamy się zachować. Na szczęście pomógł nam w tym miły mężczyzna, a raczej chłopak, był może o 3 lata starszy od nas. Pokazał nam katalogi ze wzorami, abyśmy się mogły na jakiś zdecydować, ale to chyba było zbędne, bo my od dawna wiedziałyśmy jakie i gdzie chcemy mieć, więc zaprowadził nas do pomieszczenia w którym zastałyśmy wytatuowanego gościa siedzącego na krześle i palącego fajkę. Ja byłam pierwsza. Powiedziałam mu co chcę mieć, a ten od razu zabrał się do dzieła. Zajęło mu to jakieś pół godziny, ale efekty będę mogła zobaczyć dopiero wieczorkiem w domu. Nie ukrywam bolało trochę, ale mam nadzieje, że było warto. Potem nastał czas na Milkę. Facet uwinął się równie szybko. Po ponad godzinie wyszłyśmy zadowolone ze studia. Wróciłyśmy od razu do domu. Było już po 19. Zjadłyśmy kolację i poszłyśmy do mojego pokoju. Nie mogłyśmy się doczekać kiedy w końcu ujrzymy nasze cudeńka. Kiedy wyszłyśmy na górę, mój telefon zaczął dzwonić. Od razu odebrałam.
-Halo?-zaczęłam.
-Hej piękna- usłyszałam niski głos Harrego.
-Cześć Harry.- odpowiedziałam zaskoczona. Ciekawe po co dzwoni.
-Jesteś może w domu? Bo miałem przywieść co tą twoją bluzkę,a akurat jestem niedaleko twojego domu.
-Oj zupełnie o niej zapomniałam. Tak jestem w domu- odpowiedziałam szybko.
-To będę za 5 minut. Do zobaczenia.
-Ok, czekam.- i się rozłączyłam. Powiedziałam Mili kto dzwonił i co chciał. Postanowiłyśmy, że tatuaże zobaczymy po wizycie Harrego. Weszłyśmy, więc do pokoju i chcąc się przebrać udałyśmy się do garderoby. Założyłyśmy luźne szare dresy i jakieś bluzki na ramiączkach, bo w domciu było cieplutko. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-Hej Harry, wejdź.-wpuściłam go do środka, bo przecież nie będziemy gadali w progu.
-Cześć Maja przepraszam, że dopiero o tej porze, ale cały dzień byliśmy w studio i nie miałem jak się wyrwać. To twoja bluzka.- podał mi reklamóweczke z moją rzeczą.
-Nic się nie stało i dziękuje że mi ją przywiozłeś.
-To ja już chyba będę szedł, nie chce przeszkadzać.
-Harry?
-Hm?
-Bo mam taką sprawę.
-No co się stało?
-Bo dzisiaj rano czytałam taki artykuł o tym, że niby jestem twoją dziewczyną i...- zaczęłam nieśmiało, ale nie dokończyłam, bo chłopak od razu mi przerwał.
-Nie martw się już to wyjaśniłem, powiedziałem, że jesteśmy przyjaciółmi, mam nadzieje, że się nie gniewasz.-powiedział.
-Nie no co ty, dziękuje ci, że to wyjaśniłeś.- uśmiechnęłam się, a on to odwzajemnił.
-Co ci się stało w rękę? -zapytał patrząc na mój opatrunek pod którym był tatuaż.
-A nic takiego.- strzeliłam buraka, nie wiedząc dlaczego. Harry spojrzał na mnie zaczął się chichrać.- Z czego się tak śmiejesz?
-No nie wstydź się, kiedy go sobie zrobiłaś?
-Skąd wiesz co to jest?
-Bo sam mam tatuaż- uśmiechnął się.-Więc kiedy go zrobiłaś?
-Jakieś 2 godziny temu -odparłam.
-A co to jest jeśli można wiedzec?
-Pokaże ci kiedy indziej, bo sama jeszcze nie widziałam tego cudeńka.- zaśmiał się.
-Maja?
-Hm?
-Masz jutro wieczorem może czas?
-Przepraszam, ale jutro nie mogę, już się umówiłam.
-Aha- powiedział smutno- To ja już będę leciał.- chciał wyjść, ale szybko dodałam.
-Ej Harry, nie smutaj, Idę na imprezę z moimi kuzynami i Milą.- ten momentalnie się odwrócił, a na jego twarzy można było dostrzec malutki uśmieszek.
-Nie no, przecież nie musisz mi się tłumaczyć.- powiedział po chwili, ja uśmiechnęłam się i odparłam:
-Wiem, że nie muszę, ale chciałam żebyś wiedział- uśmiechnęłam się.
-No to ja już pójdę- odwrócił się i chwycił klamkę, lecz po chili wrócił do poprzedniego miejsca i pocałował mnie w policzek- cześć.
-Pa.- i wyszedł. Ja z uśmiechem na twarzy wróciłam do pokoju. Od razu zabrałyśmy się za nasze tatuaże. Mój wyglądał tak ,a Mili tak . Oba były genialne! Oglądałyśmy je zachwycone, aż nagle dostałam SMS-a.
-Od Harrego- powiedziałam na głos.
"Hej piękna :) Mam nadzieje, że się nie gniewasz na mnie za dzisiaj, a jeżeli tak to bardzo przepraszam ;) Jeśli masz czas i ochotę to zapraszam w niedzielę na spacer w ramach przeprosin. Harry"
Od razu mu odpisałam:
"Hej :) Powtarzam jeszcze raz, nie musisz mnie przepraszać :) Dziękuje za zaproszenie, bardzo chętnie gdzieś się wybiorę. Do zobaczenia ;) Majka"
"Do zobaczenia :) Słodkich snów :*"
Już nic nie odpisałam. Spojrzałam na zegarek, dochodziła 22. Spojrzałam na Milenę, prawie zasypiała na moim łóżku, zgasiłam światło i położyłam się obok dziewczyny i odpłynęłam...
_________________________
Dzieeeń dooobry.! :D
Jak się podoba? Zapraszam do komentowania :*
Buziaczki :***
niedziela, 2 grudnia 2012
Rozdział 16
Przez połowę drogi żadne z nas nie wydusiło z siebie ani jednego słowa. Czułam się dziwnie. Tak trochę niezręcznie. Nie wiedziałam jak mam się zachować, więc siedziałam bez ruchu, wpatrując się w to co widziałam za szyba... jakże ciekawe zajęcie. Rozmyślałam sobie nad tym co ja właściwie tu robię. Znam chłopaka zaledwie 4 dni, a już jadę do jego domu. Co mi odbiło? Nie mam pojęcia. Tak właściwie nic o Harrym nie wiem. Rozmawialiśmy na tej kolacji, ale czy to nie za mało? Oczywiście że tak! Ależ ja jestem głupia! Gdzie ja mam mózg? Ale z drugiej strony to Harry też nic takiego o mnie nie wie, a zaprasza do siebie. Ale ja jestem głupia! Przecież to ja sama mu się wprosiłam, a chłopak nie chciał mnie urazić, więc się zgodził. Pewnie sobie myśli teraz jakby się mnie tu pozbyć. Z rozmyśleń wyrwał mnie bardzo męski głos Harrego:
-Pięknie wyglądasz- uśmiechnął się, nie odrywając wzroku od drogi.
-Dziękuje- wydusiłam z siebie. Chłopak niestety zauważył, że coś jest nie tak, bo od razu zapytał:
-Maja, coś się stało?
-Nie, nic-powiedziałam, a po chwili dodałam- Harry, ja cię chciałam przeprosić.- Tak w zasadzie to nie wiem dlaczego to powiedziałam. Chłopak zdziwił, się bo od razu spojrzał na mnie i zmarszczył czoło.
-Jakoś nie za bardzo rozumiem, za co ty chcesz mnie przeprosić?- zapytał.
-No bo ja..-nie wiedziałam co mam powiedzieć- bo się tak bezczelnie do ciebie wprosiłam, a nie znamy się jeszcze tak dobrze. Pewnie myślisz, że jestem jakaś nachalna czy coś w tym rodzaju, ja nigdy czegoś takiego nie zrobiłam, zawsze trzymałam wszystkich na dystans, nie wiem co mi się stało. Przepraszam.- powiedziałam, ale nie dałam nic mu odpowiedzieć, bo od razu dodałam-Możesz mnie tu wysadzić jak chcesz się mnie pozbyć, ja się nie obrażę na prawdę Harry, nie musisz się za mną męczyć.- wszystko to powiedziałam bardzo szybko, prawie baz branie oddechu, sama się sobie dziwię, że tak umie.
-Ej Mała, nie musisz mnie za nic przepraszać- powiedział to z taką troską w głosie, że od razu zrobiło mi się tak jakoś milutko- Bardzo się ciesze że to zaproponowałaś, to był bardzo dobry pomysł. Sam chciałem cię zaprosić do mnie na kolację, ale bałem się, że jeszcze sobie pomyślisz , że chce ci coś zrobić, albo coś w tym stylu. Aha i jeszcze jedno, nie myślę, że jesteś nachalna, za to myślę, że jesteś przesympatyczną osobą, którą bardzo chciałbym poznać bliżej.- powiedział, a ja po tych słowach nie miałam już nic do powiedzenia. Bardzo mnie to zaskoczyło. W duchu rozpierała mnie radość z tego co usłyszałam, ale nadal czułam się jakoś dziwnie. Na szczęście po chwili Harry poinformował mnie, że jesteśmy już na miejscu. Zaparkował przed domem i wysiadł z samochodu. Już chciałam sobie otworzyć drzwi, lecz ubiegł mnie w tym chłopak.
-Zapraszam w moje skromne progi- powiedział i podał mi swoją dłoń, która była bardzo ciepła. Chwyciłam ją niepewnie i wyszłam z auta. Harry zamknął drzwi i pociągną mnie za sobą. Byłam trochę zaskoczona wielkością domu chłopaka. Po co mu taki duży dom? Nie wiem. A może on nie mieszka sam. Pomyślałam. Było mi trochę niezręcznie.
-Coś się stało?-zapytał, gdy już staliśmy przed drzwiami wejściowymi.
-Harry? przepraszam, że tak pytam, bo w sumie to nie moja sprawa, ale po co ci taki duży dom dla siebie samego?- zapytałam. On się tylko zaśmiał i odpowiedział.
-Ala ja nie mieszkam tutaj sam.
-Nie? - zapytałam.
-No już ci mówię tylko może najpierw wejdźmy do środka.- uśmiechnął się ślicznie.
-No dobrze dobrze- odwzajemniłam uśmiech i weszłam do środka.
Dużo przestrzeni. Nowoczesny styl. Ogólne wrażenie? Genialnie! Naprawdę. Bardzo mi się tu podoba. Na ścianach wiszą zdjęcia chłopców, gdzieniegdzie stoją jakieś instrumenty. Oczywiście wszystko do siebie pasowało. Kolory takie spokojne, stonowane. Największe wrażenie zrobiły na mnie schody! Były ogromne. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nabrałam ochoty, aby zjechać po ich poręczy, zawsze to uwielbiałam.
-Ale tu ładnie- powiedziałam zachwycona. Harry pomógł mi zdjąć płaszcz i powiesił na wieszaku.
-Dziękuje, a w zasadzie to dziękujemy. Sami wszystko urządzaliśmy.- uśmiechnął się słodko.
-Czyli mieszkasz tu z chłopakami?-zapytałam.
-No tak, wprowadziliśmy się tu niedawno. Kiedyś mieszkaliśmy bliżej centrum, ale tu jest o wiele ładniej i mamy spory ogród, w poprzednim domu nie było takiego, a my bardzo lubimy imprezy na świeżym powietrzu- zaśmiał się.- A teraz zapraszam do kuchni- powiedział i pokazał mi gdzie mam iść.
-Harry?- zaczęłam jak dotarliśmy do dużego pomieszczenia zwanego kuchnią.
-Tak?-odpowiedział.
-A nie będziemy przeszkadzać chłopcom?- zapytałam. Nie chciałam, aby byli na mnie źli, że zajmuje ich kuchnie.
-Nie no coś ty- uśmiechnął się- Ich i tak nie ma w domu, mówili, że wrócą późno, więc nie musisz się niczym zamartwiać.- uśmiechnęłam się- a teraz zabieramy się do roboty. Na co masz ochotę? Co gotujemy?- spytał.
-Hm, no nie wiem, nie wiem, a ty co byś zjadł?
-Ja to bym zjadł...-zamyśliła się.
-To ja proponuje zapiekankę, a na deser jakieś lody czy coś- powiedziałam po chwili.
-Właśnie miałem to powiedzieć- uśmiechnął się.
-No to do roboty.
-Czekaj, czekaj, mam coś dla nas-odwrócił się zaczął szukać czegoś w szafce.- O jest.- rzekł i podał mi jakiś materiał.- no załóż to się nie pobrudzisz.- Rozwinęłam. To był fartuszek, ale nie byle jaki fartuszek. Z przodu była umięśniona klata jakiegoś faceta. Spojrzałam na Harrego, uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ładny fartuszek- powiedziałam i odwróciłam go przodem do chłopaka. Ten jak go zobaczył od razu spojrzał na swój. Z przodu było namalowane ciało kobiety w samej bieliźnie. Zaczęłam się śmiać bez opamiętania.- Chyba sobie pomyliłeś fartuszki- powiedziałam po chwili nie przestając się śmiać.
-Ej no weź się zamień- prosił mnie chłopak.
-Nie ma mowy- odpowiedziałam i założyłam swoją umięśnioną klatę, a przed tym ściągając marynarkę.- No dalej Harry, zakładaj fartuszek, bo się pobrudzisz.
-Maja no, proszę cię, to miało być na odwrót.
-Nie, nie, nie, zakładaj szybciutko.
-Ale ty jesteś...
-No jaka jestem?-zapytałam rozbawiona
-Bardzo miła- uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
-No ja myślę.- chłopak założył swój fartuszek i odwrócił się plecami.- Harry pokaż się, chce zobaczyć jak wyglądasz.-po chwili zaprezentował się- no no no, do twarzy ci w... tym.
-Mi we wszystkim ładnie- powiedział śmiejąc się.
-No tak, a teraz chodź, bo my tej zapiekanki do jutra nie zrobimy.
-Idę, idę szefowo.- No i zaczęliśmy gotować. Myślałam, że Harry nie będzie nic umiał, tak wiem jestem okrutna, ale on robił wszystko bardzo dokładnie. Uparł się, że sam będzie przyprawiał, nie miałam nic do gadania. Kazał mi sobie usiąść na blacie, więc tak też zrobiłam. Miałam niezłe widoki. Nie żeby coś, ale tyłeczek to on ma sexi. Zaśmiałam się pod nosem. Jak usłyszał mój chichot, od razu się odwrócił.
-Co się tak śmiejesz? Ze mnie?-ja nic nie odpowiedziałam- Osz ty- krzyknął i podbiegł do mnie z brudnymi rękami. Zaczął mnie łaskotać, ja śmiałam się jak jakaś opętana.
-HARRY! PRZESTAŃ, BŁAGAM- darłam się.
-Przeproś ładnie to przestane- nie przestawał.
-Dobra, dobra przepraszam- powiedziałam.
-I to miały być ładne przeprosiny?- spytał i przestał mnie łaskotać.- Jeszcze raz, tylko postaraj się.
-Przepraszam- powiedziałam to najsłodziej jak umiałam, a on uśmiechnął się i palcem wskazał na swój policzek, ja zaśmiałam się i dałam mu buziaka, żeby mi już nie dokuczał.
-I to rozumiem.- pokazał całe swoje uzębienie. Ja tylko pokiwałam głową- Teraz zapiekankę do piekarnika na 30 minut i możemy jeść- powiedział zadowolony. Zeskoczyłam z blatu i ściągłam fartuszek.
-Harry, uduszę cię- powiedziałam, a chłopak od razu popatrzył na mnie nie wiedząc o co mi chodzi- patrz co zrobiłeś mi z bluzką, jest cała uwalona tymi twoimi przyprawami.
-Chodź pójdziemy to zmyć- pociągnął mnie do łazienki.- Zaczekaj zaraz przyniosę ci coś na zmianę- powiedział i pobiegł do góry, zapewne do swojego pokoju. Po niecałej minucie wrócił z jakąś bluzką- masz, załóż- podał mi ją i stał jak kołek czekając aż się przebiorę. Popatrzyłam na niego i odchrząknęłam znacząco. Ten się tylko uśmiechnął wyszedł z łazienki. Ja szybko ubrałam jego bluzkę, była na mnie za duża, ale cóż mogłam zrobić. Przynajmniej ładnie pachniała. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Usłyszałam pukanie do drzwi i szybko się opamiętałam
-Właź- tak też zrobił.
-Maja?- zaczął po chwili jak już kończyłam "prać" tą nieszczęsną bluzkę.
-Hm?
-Przepraszam cię, ja naprawdę nie chciałem- powiedział to tak słodko, że nie potrafiłam się już dłużej na niego gniewać.
-Oj no dobra, dobra, przecież nic takiego się nie stało, to tylko bluzka.- powiedziałam uśmiechając się ładnie.
-Naprawdę się nie gniewasz?
-Nie, nie gniewam się.
-To dobrze, bo jak powiedziałaś, że mnie udusisz, to się naprawdę przestraszyłem- zaczęłam się śmiać, a chłopak po chwili do mnie dołączył. Zostawiliśmy bluzkę w łazience, aby wyschła i wyszliśmy. Ruszyliśmy do kuchni śmiejąc się.
-Jeszcze 15 minut i będzie gotowa- powiedział spoglądając na nasze danie.
-Teraz ty siadaj, a ja przygotuję deser.- wyszczerzyłam się, a chłopak zrobił to co mu kazałam. Kiedy skończyłam, akurat zapiekanka była gotowa. Włożyłam deser do zamrażarki, nie pokazując Harremu, który był bardzo ciekawski i ciągle patrzył mi na ręce, a ja go cały czas ochrzaniałam, aby nie patrzył, bo nie dostanie deseru, ale on i tak swoje.
Wyciągnęłam wszystkie naczynia i nakryłam do stołu, a Harry przyniósł nasze dzieło.
-Smacznego- uśmiechnął się.
-Na wzajem- odwzajemniłam uśmiech i zabrała się za jedzenie. Było przepyszne. Naprawdę!
Harry przyprawił to idealnie. Po zjedzonej zapiekance nadszedł czas na moje dzieło. Wstałam od stołu i pobiegłam do kuchni. Wyciągnęłam je i jeszcze je lekko przyozdobiłam. Jak je położyłam na stole Harremu ślinka leciała.
-mmm, pychotka- powiedział jak już skończył.
-Yhym- odpowiedziałam tylko i odłożyłam łyżeczkę. Byłam tak najedzona, że się ledwo co ruszałam. Harry chyba też. Zaproponował, żebyśmy poszli do salonu, tak też zrobiliśmy. Włączył film, ale nie oglądaliśmy go tylko rozmawialiśmy, na wszystkie tematy. Począwszy od jedzenia, a kończąc na swoich byłych. Mogłabym tak z nim gadać przez całą noc, ale niestety musiałam już wracać do domu. Chłopak oczywiście uparł się, że mnie odwiezie. Nie było mowy, że wrócę taksówką.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do mojego domu. Harry włączył radio, leciały jakieś popowe kawałki. Przez całą drogę rozmawialiśmy o zespole. O najbliższej trasie do USA, o chłopakach i takie różne. Jakoś tak w połowie drogi przypomniałam sobie, że przecież zostawiłam bluzkę w łazience. Chłopak powiedział, że przywiezie mi ją jutro, a ja mu podziękowałam.
Kiedy podjechaliśmy pod dom Harry, jak to dżentelmen otworzył mi drzwi i pomógł mi wyjść. Odprowadził mnie pod same drzwi.
-Dziękuje za naprawdę miły wieczór- zaczął.
-Tak, ja też. Świetnie się bawiłam.
-Jeszcze raz przepraszam cie za bluzkę.
-Oj tam przecież nic się nie stało- uśmiechnęłam się.
-To ja już będę leciał, bo trochę zimno się zrobiło- odparł.
-Troszkę.- chłopak zbliżył się do mnie i pocałował mój policzek. Przeszedł mnie przyjemny dreszczyk. Popatrzyłam na niego i powiedziałam- No to dobranoc Harry.
-Słodkich snów Maju- uśmiechnęłam się i weszłam do domu. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale zawsze po spotkaniu z tym chłopakiem czuję się tak jakoś inaczej, jest to oczywiście przyjemne uczucie.
Z uśmiechem na twarzy ruszyłam po schodach na górę do swojego pokoju. Kiedy tam weszłam usłyszałam, że ktoś jest w łazience. Pomyślałam od razu, że to Mila. Usiadłam na łóżku i chwyciłam za telefon. Dochodziła 22, więc nie jest źle. pomyślałam. Położyłam się na kołdrze i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Do chwili kiedy Mila wyszła z łazienki i wskoczyła na łóżko. Widać było, że się cieszy, bo na jej twarzy zawitał ogromny banan.
-Co tam?- zaczęła- jak tam randka z Harrym? Widzę, że udana.- spojrzała na bluzkę chłopaka, którą miałam na sobie, z wiadomych powodów. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Ona nie była mi dłużna i też wszystko wyśpiewała. Max zabrał ją na romantyczną kolację przy świecach. Widać było, że bardzo go lubi. Jak opowiadała o nim to w oczach miała takie malutkie iskiereczki. Cieszę się, bo oni naprawdę do siebie pasują, tylko mi trochę ich szkoda, bo za 10 dni Mila wraca do Polski i zobaczą się dopiero w wakacje, jeśli wszystko dobrze pójdzie. Mam nadzieje, że wytrwają tą rozłąkę. Wierze w nich.
________________________
AAA!!! Nareszcie mi się udało dodać ten rozdział! Jestem bardzo zła, bo nie miałam w ogóle internetu. Mam nadzieje, że mi wybaczycie :)
Nie mam pojęcia kiedy następny, może jeszcze w tym tygodni uda mi się coś dodać :D
aaa i jak wam się podoba nowa płyta chłopaków? Bo mi BARDZO! Uwielbiam te ich nowe piosenki. Ciągle ich słucham, hah :P
Jak zawsze zapraszam do komentowania ;)
Całuski :*
czwartek, 8 listopada 2012
Rozdział 15
Obudziłam się jakoś po 9. Mileny nie było już w łóżku. Poszłam do łazienki. Umyłam twarz i zeszłam na dół. W salonie zastałam moją przyjaciółkę z laptopem na kolanach i słuchawkami w uszach. Słychać było niektóre dźwięki muzyki, której słuchała.
-I'm SEXY AND I KNOW IT! -zaczęła śpiewać, a raczej wydzierać się. Uwielbiam jak ona sobie tak "podśpiewuje". Podeszłam do niej i wskoczyłam na kanapę Ta od razu ściągnęła słuchawki i powiedziała śmiesznie poruszając brwiami:
-Hej lala- widać było, że miała świetny humor, i to lubię!
-No siema-uśmiechnęłam się, a ona odłączyła słuchawki i mogłam posłuchać razem z nią- a co ty tak wcześnie na nogach?- zapytałam.
-A jakoś tak się obudziłam i nie mogłam już zasnąć- powiedziała, a z głośników zaczęły wypływać pierwsze dźwięki piosenki Danza Kuduro. Obie ją uwielbiałyśmy, zaczęłyśmy śpiewać i skakać po kanapie. Kojarzyła nam się z wakacjami. Byłyśmy na koloni w Hiszpanii i tam ciągle jej słuchałyśmy. Na każdej imprezie leciała i tak dalej. Mamy z nią same dobre wspomnienia. Kiedy piosenka się skończyła padłyśmy na sofę i zaczęłyśmy się śmiać z samych siebie. Jakby ktoś nas tak zobaczył, pomyślałby, że jesteśmy jakieś stuknięte, albo, że coś brałyśmy. No cóż ja na to poradzę, że jak jesteśmy razem to odbija nam palma? No właśnie, nic.
-Co tam sprawdzasz?-zapytałam po chwili jak już się trochę uspokoiłyśmy.
-Weszłam na fb i obczajam zdjęcia.
-I co, znalazłaś coś ciekawego?
-yhm-i pokazała mi foty takiej jednej lali od nas z klasy. Na twarzy miała chyba z tone pudru, oczy wymalowane na różowo, doczepiane rzęsy, tleniona blondi. Oczywiście zdjęcie z rąsi i nie mogło zabraknąć dzióbka.
-mmm... brałby-zaśmiałam się.
-Nie no mów co chcesz, naturalne piękno.-dodała Mila. Później pokazała mi jeszcze parę osób.
Siedziałyśmy tak chwile słuchając hiciorów z tamtych wakacji. Wspominałyśmy nasze odpały na plaży i nie tylko.
-Fajnie by było pojechać tam jeszcze raz. - rozmarzyłam się.
-No przecież jedziemy w wakacje, nie?
-No pewnie! -krzyknęłam. Z brzucha Mileny wydobyły się dźwięki, oznaczające, że czas na śniadanie. Wyłączyłyśmy komputer i udałyśmy się do kuchni. Na szczęście lodówka była pełna. Zrobiłyśmy sobie pyszne tosty z dżemem malinowym, a do tego pyszne kakao, które wielbiłyśmy nad życie. Usiadłyśmy z talerzami i kubkami na kanapie. Włączyłyśmy MTV. Słuchając muzyki wcinałyśmy nasza śniadanko.
-To o której umówiłaś się z tym Harrym?-zapytała mnie Milena.
-O 18 ma po mnie przyjechać.
-Aha. To dzisiaj mam rozumieć, do domu na noc nie wracasz- zapytała, przy tym ruszając brwiami.
-Taa, bardzo śmieszne. Muszę cię rozczarować. Nie będziesz miała łóżka tylko dla siebie- zaśmiałam się. I w tym momencie do domu weszła mama z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Hej dziewczynki! -krzyknęła na powitanie.
-Cześć mamo, co się stało, że tak się cieszysz?-zapytałam.
-A nic takiego- odpowiedziała z jeszcze większym bananem na twarzy i poszła do kuchni.
-Mamo! Mów, błagam. Wiesz, że ciekawość mnie zżera.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kochanie.
-Oj mamo przestań się ze mną droczyć tylko opowiedz nam co się dzisiaj wydarzyło, że tak promieniejesz.
-No dobra, dobra. Tylko zrobię sobie kawę i już do was idę.
-Oki, czekamy- odparłam. Po chwili dołączyła do nas mama z wielkim kubkiem kawy z mlekiem.- No to mów już- powiedziałam zniecierpliwiona.
-No to mam świetną nowinę, a mianowicie, dostałam pracę-ostatnie dwa słowa wypiszczała.
-O to super mamo! Gratulacje!-krzyknęłam- A teraz pochwal się co to za praca.
-No więc, będę robić to co kocham, nareszcie.
-Mamuś do rzeczy.
-No już, już. Po kim ty jesteś taka niecierpliwa, co?
-Po tobie mamciu- uśmiechnęłam się- a teraz błagam mów co to za praca.
-A więc, będę pracowała w szkole tanecznej- powiedziała a ja byłam bardzo zaskoczona i lekko w szoku.
-Naprawdę?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak, naprawdę. Będę prowadziła grupę jakiś fajnych nastolatków, tak to powiedziała moja nowa szefowa. Dzisiaj mam się z nimi spotkać i porozmawiać, dowiedzieć się o nich czegoś więcej.
-A to oni do tej pory nie mieli nauczycielki? -zapytała Milena.
- Mieli,tylko, że zaszła w ciążę i nie wróci prędko, a raczej z brzuchem tańczyć nie będzie.
-Aha, a o której masz to spotkanie? zapytałam.
-Jakoś o 17. Akurat tata wróci z pracy, to zajmie się młodymi, więc nie masz się o co martwić.- powiedziała.- Aha, jak wracałam do domu to spotkałam Maxa i powiedział mi, że wpadnie dzisiaj do nas, bo się z wami umawiał czy coś takiego.- powiedziała, a ja spojrzałam na Milenę, która uśmiechała się od ucha do ucha. Już wiedziałam, że się umówili za moimi plecami. Już miałam się odezwać do Mili, ale mama dodała- Majka, a ty się kiedy do tej szkoły w końcu zapiszesz? Poszłabyś dzisiaj, miałabyś to wszystko już z głowy.
-Dobrze mamo pójdę.- powiedziałam, a mama poszła na górę.- Mila?
-hm?
-Co to za umawianie się z moim kuzynkiem bez mojej wiedzy?-zapytałam. Oczywiście bardzo się cieszyłam.
-Oj tam, właśnie miałam ci mówić, że Max przyjdzie, ale chyba się nie gniewasz?
-No coś ty, cieszę się bardzo- uśmiechnęłam się.- A teraz chodźmy na górę, przebierzemy się i pójdziemy do tej szkoły złożyć papiery.
-Oki- powiedziała i ruszyłyśmy do mojego pokoju.
Ubrana czekałam przy drzwiach na jeszcze nie gotową Milenę czyli norma. Na szczęście nie musiałam długo czekać, bo po chwili już zbiegała po schodach. Oczywiście pięknie ubrana i uczesana. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Pojechałyśmy metrem. Podróż nie zajęła nam długo. W szkole załatwiłyśmy co trzeba, nie było żadnych problemow z przyjęciem mnie do szkoły. Jedynym warunkiem było to, iż miałam nadrobić trochę materiału, ale to da się zrobić. Wróciłyśmy do domu jakoś po 12. Zostało mi trochę czasu do przyjazdu Harrego, a Mili do przyjścia Maxa, więc spokojnie mogłyśmy sobie pomalować paznokcie. W trakcie tej czynności rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Kiedy zegarek pokazywał już godzinę 13, stwierdziłyśmy, że nie mamy się w co ubrać. Jak paznokcie już wyschły, przeniosłyśmy się do garderoby w poszukiwaniu odpowiednich ubrań. Zrobiłyśmy niezły bajzel, ale co tam posprząta się. Po 2 godzinach wybierania, przebierania i robienia głupich zdjęć, wybrałyśmy stroje Zeszłyśmy na dół zrobić sobie coś do jedzenia na obiad. Kiedy weszłyśmy od razu skierowałyśmy się do lodówki. Wyjęłyśmy potrzebne składniki i zaczęłyśmy robić racuchy. Szybko nam poszło. Po około 30 minutach byłyśmy już pojedzone, a naczynia umyte, więc wróciłyśmy na górę Miałyśmy jeszcze sporo czasu, więc śpieszyć się nie trzeba. Trochę ogarnęłyśmy ten bajzel, który zrobiłyśmy w garderobie. W pewnym momencie usłyszałyśmy dźwięk nadchodzącej wiadomości. To Max napisał Milenie, że zabiera ją dzisiaj w jakieś fajne miejsce i że będzie trochę wcześniej, jeśli to nie problem. W takiej sytuacji musiałyśmy przestać sprzątać i zabrać się za Milne, żeby wyglądała olśniewająco. Najpierw zajęłyśmy się makijażem. Nie był za mocny, lecz też nie za mocny, po prostu w sam raz. Później ładnie wyprostowałyśmy włosy. Już w tamtej chwili wyglądała ślicznie. Następnie pomogła mi zrobić delikatny makijaż. Na początku nie wiedziałam co zrobić z włosami, ale Milena zaproponowała, że zrobi mi piękne fale i będzie cudownie, więc się zgodziłam. Po niecałej godzinie moja fryzura i makijaż były gotowe. Spojrzałyśmy na zegarek . 17:38 ! CO!? Mamy tylko 20 minut!? A prawdopodobnie Max przyjdzie jeszcze wcześniej! Szybko zabrałyśmy przygotowane ubrania i wskoczyłyśmy w nie. Oczywiście ostrożnie, aby nie popsuć włosów. Po 10 minutach byłyśmy gotowe. Ja ubrałam to , a Mila to . Nie chciałyśmy przesadzić i chyba nam się udało.
Usłyszałyśmy dźwięk dzwonka z dołu. Zeszłyśmy na dół. To był Max, więc Milena poszła otworzyć drzwi,a ja schowałam się w salonie. na szczęście usłyszałam jak rozmawiali.
-Hej- powiedział na samym początku Max.- Wow, ślicznie wyglądasz.
-Cześć, dziękuje- odpowiedziała Milen.
-To co idziemy?-zapytał chłopak.
-Tak- odparła i tyle ich słyszałam.
Po chwili znów usłyszałam dźwięk do drzwi, więc szybkim krokiem podbiegłam do nich, uprzednio popatrzyłam się do lusterka, aby upewnić się czy wszystko jest tak jak powinno. Tak też było, więc mogłam otworzyć. Oczywiście przed domem stał Harry z piękną czerwoną różą w ręku.
-Cześć Harry- przywitałam chłopaka.
-Hej Maju- powiedział i wręczył mi kwiatka.-to dla ciebie. -uśmiechnął się.
-Dziękuje- odpowiedziałam.
-Ślicznie wyglądasz.
-Oj nie przesadzaj.
-Ależ to najprawdziwsza prawda- zaśmiałam się.- W takim razie zapraszam do samochodu- powiedział i podał mi rękę, którą niepewnie chwyciłam i ruszyliśmy do auta chłopaka.
-I'm SEXY AND I KNOW IT! -zaczęła śpiewać, a raczej wydzierać się. Uwielbiam jak ona sobie tak "podśpiewuje". Podeszłam do niej i wskoczyłam na kanapę Ta od razu ściągnęła słuchawki i powiedziała śmiesznie poruszając brwiami:
-Hej lala- widać było, że miała świetny humor, i to lubię!
-No siema-uśmiechnęłam się, a ona odłączyła słuchawki i mogłam posłuchać razem z nią- a co ty tak wcześnie na nogach?- zapytałam.
-A jakoś tak się obudziłam i nie mogłam już zasnąć- powiedziała, a z głośników zaczęły wypływać pierwsze dźwięki piosenki Danza Kuduro. Obie ją uwielbiałyśmy, zaczęłyśmy śpiewać i skakać po kanapie. Kojarzyła nam się z wakacjami. Byłyśmy na koloni w Hiszpanii i tam ciągle jej słuchałyśmy. Na każdej imprezie leciała i tak dalej. Mamy z nią same dobre wspomnienia. Kiedy piosenka się skończyła padłyśmy na sofę i zaczęłyśmy się śmiać z samych siebie. Jakby ktoś nas tak zobaczył, pomyślałby, że jesteśmy jakieś stuknięte, albo, że coś brałyśmy. No cóż ja na to poradzę, że jak jesteśmy razem to odbija nam palma? No właśnie, nic.
-Co tam sprawdzasz?-zapytałam po chwili jak już się trochę uspokoiłyśmy.
-Weszłam na fb i obczajam zdjęcia.
-I co, znalazłaś coś ciekawego?
-yhm-i pokazała mi foty takiej jednej lali od nas z klasy. Na twarzy miała chyba z tone pudru, oczy wymalowane na różowo, doczepiane rzęsy, tleniona blondi. Oczywiście zdjęcie z rąsi i nie mogło zabraknąć dzióbka.
-mmm... brałby-zaśmiałam się.
-Nie no mów co chcesz, naturalne piękno.-dodała Mila. Później pokazała mi jeszcze parę osób.
Siedziałyśmy tak chwile słuchając hiciorów z tamtych wakacji. Wspominałyśmy nasze odpały na plaży i nie tylko.
-Fajnie by było pojechać tam jeszcze raz. - rozmarzyłam się.
-No przecież jedziemy w wakacje, nie?
-No pewnie! -krzyknęłam. Z brzucha Mileny wydobyły się dźwięki, oznaczające, że czas na śniadanie. Wyłączyłyśmy komputer i udałyśmy się do kuchni. Na szczęście lodówka była pełna. Zrobiłyśmy sobie pyszne tosty z dżemem malinowym, a do tego pyszne kakao, które wielbiłyśmy nad życie. Usiadłyśmy z talerzami i kubkami na kanapie. Włączyłyśmy MTV. Słuchając muzyki wcinałyśmy nasza śniadanko.
-To o której umówiłaś się z tym Harrym?-zapytała mnie Milena.
-O 18 ma po mnie przyjechać.
-Aha. To dzisiaj mam rozumieć, do domu na noc nie wracasz- zapytała, przy tym ruszając brwiami.
-Taa, bardzo śmieszne. Muszę cię rozczarować. Nie będziesz miała łóżka tylko dla siebie- zaśmiałam się. I w tym momencie do domu weszła mama z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Hej dziewczynki! -krzyknęła na powitanie.
-Cześć mamo, co się stało, że tak się cieszysz?-zapytałam.
-A nic takiego- odpowiedziała z jeszcze większym bananem na twarzy i poszła do kuchni.
-Mamo! Mów, błagam. Wiesz, że ciekawość mnie zżera.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kochanie.
-Oj mamo przestań się ze mną droczyć tylko opowiedz nam co się dzisiaj wydarzyło, że tak promieniejesz.
-No dobra, dobra. Tylko zrobię sobie kawę i już do was idę.
-Oki, czekamy- odparłam. Po chwili dołączyła do nas mama z wielkim kubkiem kawy z mlekiem.- No to mów już- powiedziałam zniecierpliwiona.
-No to mam świetną nowinę, a mianowicie, dostałam pracę-ostatnie dwa słowa wypiszczała.
-O to super mamo! Gratulacje!-krzyknęłam- A teraz pochwal się co to za praca.
-No więc, będę robić to co kocham, nareszcie.
-Mamuś do rzeczy.
-No już, już. Po kim ty jesteś taka niecierpliwa, co?
-Po tobie mamciu- uśmiechnęłam się- a teraz błagam mów co to za praca.
-A więc, będę pracowała w szkole tanecznej- powiedziała a ja byłam bardzo zaskoczona i lekko w szoku.
-Naprawdę?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak, naprawdę. Będę prowadziła grupę jakiś fajnych nastolatków, tak to powiedziała moja nowa szefowa. Dzisiaj mam się z nimi spotkać i porozmawiać, dowiedzieć się o nich czegoś więcej.
-A to oni do tej pory nie mieli nauczycielki? -zapytała Milena.
- Mieli,tylko, że zaszła w ciążę i nie wróci prędko, a raczej z brzuchem tańczyć nie będzie.
-Aha, a o której masz to spotkanie? zapytałam.
-Jakoś o 17. Akurat tata wróci z pracy, to zajmie się młodymi, więc nie masz się o co martwić.- powiedziała.- Aha, jak wracałam do domu to spotkałam Maxa i powiedział mi, że wpadnie dzisiaj do nas, bo się z wami umawiał czy coś takiego.- powiedziała, a ja spojrzałam na Milenę, która uśmiechała się od ucha do ucha. Już wiedziałam, że się umówili za moimi plecami. Już miałam się odezwać do Mili, ale mama dodała- Majka, a ty się kiedy do tej szkoły w końcu zapiszesz? Poszłabyś dzisiaj, miałabyś to wszystko już z głowy.
-Dobrze mamo pójdę.- powiedziałam, a mama poszła na górę.- Mila?
-hm?
-Co to za umawianie się z moim kuzynkiem bez mojej wiedzy?-zapytałam. Oczywiście bardzo się cieszyłam.
-Oj tam, właśnie miałam ci mówić, że Max przyjdzie, ale chyba się nie gniewasz?
-No coś ty, cieszę się bardzo- uśmiechnęłam się.- A teraz chodźmy na górę, przebierzemy się i pójdziemy do tej szkoły złożyć papiery.
-Oki- powiedziała i ruszyłyśmy do mojego pokoju.
Ubrana czekałam przy drzwiach na jeszcze nie gotową Milenę czyli norma. Na szczęście nie musiałam długo czekać, bo po chwili już zbiegała po schodach. Oczywiście pięknie ubrana i uczesana. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Pojechałyśmy metrem. Podróż nie zajęła nam długo. W szkole załatwiłyśmy co trzeba, nie było żadnych problemow z przyjęciem mnie do szkoły. Jedynym warunkiem było to, iż miałam nadrobić trochę materiału, ale to da się zrobić. Wróciłyśmy do domu jakoś po 12. Zostało mi trochę czasu do przyjazdu Harrego, a Mili do przyjścia Maxa, więc spokojnie mogłyśmy sobie pomalować paznokcie. W trakcie tej czynności rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Kiedy zegarek pokazywał już godzinę 13, stwierdziłyśmy, że nie mamy się w co ubrać. Jak paznokcie już wyschły, przeniosłyśmy się do garderoby w poszukiwaniu odpowiednich ubrań. Zrobiłyśmy niezły bajzel, ale co tam posprząta się. Po 2 godzinach wybierania, przebierania i robienia głupich zdjęć, wybrałyśmy stroje Zeszłyśmy na dół zrobić sobie coś do jedzenia na obiad. Kiedy weszłyśmy od razu skierowałyśmy się do lodówki. Wyjęłyśmy potrzebne składniki i zaczęłyśmy robić racuchy. Szybko nam poszło. Po około 30 minutach byłyśmy już pojedzone, a naczynia umyte, więc wróciłyśmy na górę Miałyśmy jeszcze sporo czasu, więc śpieszyć się nie trzeba. Trochę ogarnęłyśmy ten bajzel, który zrobiłyśmy w garderobie. W pewnym momencie usłyszałyśmy dźwięk nadchodzącej wiadomości. To Max napisał Milenie, że zabiera ją dzisiaj w jakieś fajne miejsce i że będzie trochę wcześniej, jeśli to nie problem. W takiej sytuacji musiałyśmy przestać sprzątać i zabrać się za Milne, żeby wyglądała olśniewająco. Najpierw zajęłyśmy się makijażem. Nie był za mocny, lecz też nie za mocny, po prostu w sam raz. Później ładnie wyprostowałyśmy włosy. Już w tamtej chwili wyglądała ślicznie. Następnie pomogła mi zrobić delikatny makijaż. Na początku nie wiedziałam co zrobić z włosami, ale Milena zaproponowała, że zrobi mi piękne fale i będzie cudownie, więc się zgodziłam. Po niecałej godzinie moja fryzura i makijaż były gotowe. Spojrzałyśmy na zegarek . 17:38 ! CO!? Mamy tylko 20 minut!? A prawdopodobnie Max przyjdzie jeszcze wcześniej! Szybko zabrałyśmy przygotowane ubrania i wskoczyłyśmy w nie. Oczywiście ostrożnie, aby nie popsuć włosów. Po 10 minutach byłyśmy gotowe. Ja ubrałam to , a Mila to . Nie chciałyśmy przesadzić i chyba nam się udało.
Usłyszałyśmy dźwięk dzwonka z dołu. Zeszłyśmy na dół. To był Max, więc Milena poszła otworzyć drzwi,a ja schowałam się w salonie. na szczęście usłyszałam jak rozmawiali.
-Hej- powiedział na samym początku Max.- Wow, ślicznie wyglądasz.
-Cześć, dziękuje- odpowiedziała Milen.
-To co idziemy?-zapytał chłopak.
-Tak- odparła i tyle ich słyszałam.
Po chwili znów usłyszałam dźwięk do drzwi, więc szybkim krokiem podbiegłam do nich, uprzednio popatrzyłam się do lusterka, aby upewnić się czy wszystko jest tak jak powinno. Tak też było, więc mogłam otworzyć. Oczywiście przed domem stał Harry z piękną czerwoną różą w ręku.
-Cześć Harry- przywitałam chłopaka.
-Hej Maju- powiedział i wręczył mi kwiatka.-to dla ciebie. -uśmiechnął się.
-Dziękuje- odpowiedziałam.
-Ślicznie wyglądasz.
-Oj nie przesadzaj.
-Ależ to najprawdziwsza prawda- zaśmiałam się.- W takim razie zapraszam do samochodu- powiedział i podał mi rękę, którą niepewnie chwyciłam i ruszyliśmy do auta chłopaka.
piątek, 2 listopada 2012
Rozdział 14
W środku wszyscy czekali tylko na Harrego. Kiedy tam weszliśmy reszta była zdziwiona naszą obecnością. Na szczęście lokaty im wszystko wyjaśnił. Chłopcy byli bardzo mili i szeroko się do nas uśmiechali, za to panie z obsługi nie były aż tak zadowolone. Wole nie wiedzieć co myślą o nas fanki chłopców.
Harry przedstawił nam resztę zespołu. Najbardziej wyróżniał się Louis, był najgłośniejszy i najwięcej żartował, a w tle było słychać śmiech Niall'a. Panowała świetna atmosfera, nawet panie z obsługi były milsze.
Chłopcy pozowali do tysięcy zdjęć i w ogóle stworzyli swojego shake'a. My z Mileną miałyśmy taki przywilej, że próbujemy jako pierwsze. Nie wiedziałam czego można się spodziewać. Wzięłam kubek i zrobiłąm kilka łyków.
-Od dzisiaj ten shake będzie moim ulubionym-powiedziałam zachwycona.
-Moim również- dodała Mila siedząca obok mnie. Chłopcy byli bardzo szczęśliwi i przybijali sobie piątki, my dopiłyśmy do końca napoje. Po ponad 30 minutach mogliśmy już wyjść. przed budynkiem liczba fanek zwiększyła się, i to bardzo.
-Chodźcie do naszego samochodu- powiedział do nas Liam- bo inacze te dziewczyny was zjedzą- zaśmiał się. Nie wiedziałam co mam robić. Spojrzałam na Milenę, która pokazywała mi abym wyszła na zewnątrz. W pewnym momencie poczułam czyjąś dłoń na swojej. Automatycznie skierowałam tam swój wzrok. Ręka należała do Harrego, który szczerzył się i pociągnął mnie za sobą. Byłam bardzo zaskoczona tym co zrobił, ale nie opierałam się i szłam dalej, bo nie chciałam zostać zjedzona przez ich fanki, jak to powiedział Liam. Po chwili znaleźliśmy się przy wielkim samochodzie chłopców. Od razu puściłam rękę Harrego, na co on zrobił minkę zbitego pieska. Nie mogłam się powstrzymać i zaczęłam się śmiać. Po chwili dołączył się lokaty, a reszta dziwnie na nas spoglądała. Nie przejmowaliśmy się tym, tylko szybko wsiedzliśmy do auta.
-Co wam się stało?- zapytał Niall, który jako ostatni wchodził do samochodu.
-Absolutni nic głodomorze-odpowiedział Harry.
-Właśnie jesteście głodni? Bo ja bym coś przekąsił.
-Niall przecież jadłeś jakąś godzinę temu- powiedział jakby zażenowany Liam.
-Tak dawno? Dziwne, że mi jeszcze w brzuch nie burczy-powiedział blondynek i zaczął grzebać w schowku. Po chwili znalazł tam jakieś orzeszki. Słychać było tylko jak je chrupie.
-A tak właściwie to gdzie wy nas wieziecie?-zapytała Milena siedząca obok Zayn'a i Louis'a.
-Harry, nic wam nie powiedział?-zapytał zdziwiony Louis.
-Nie- odpowiedziałam.
-Oj Harry, Harry.
-No co? Jakoś mi to z głowy wypadło.- powiedział na usprawiedliwienie.
-Ach tak..-odparł Zayn i przy tym spojrzał na mnie. Nie wiem o co mu może chodzić, ale mniejsza z tym. Chce wiedzieć gdzie onie z nami jadą!
-To może nam w końcu powiecie o co chodzi, bo jakoś nie za bardzo ogarniamy- powiedziała Milena.
-No dobra, dobra. Za dwie godziny odbędzie się nasz koncert i właśnie tam was zabieramy.- Że coo? Na jaki koncert? - mam nadzieje, że się na nas nie obrazicie, wsiadłyście do naszego samochodu i nie macie innego wyjścia. Gwarantujemy świetną zabawę- powiedział Zayn patrząc przy tym na moją przyjaciółkę.
-No to jak nie mamy innego wyboru to cóż możemy zrobić?- odparła Mila. Nie spodziewałam się tego po niej.- A poza tym nie miałyśmy żadnych planów.- uśmiechnęła się. Popatrzyłam na nią z miną "co ci odbiło?", a ona sie tylko uśmiechnęła i puściła mi oczko. Nie wiedziałam co mam w takiej sytuacji zrobić. Po chwili odezwał się do mnie Harry:
-Jesteś na mnie zła?
-Nie, o co miałabym być zła?- zaptałam spoglądając na niego.
-No nie wiem, przepraszam, że nie zapytałem cię wcześniej czy chciałybyście się wybrać na nasz koncert, ale wpadliśmy na to dopiero w Milk Shake City i jakoś tak wyszło. Mam nadzieję, że się nie gniewasz?
-Nie, nie gniewam się- uśmiechnęłam się- tylko wiesz byłam troszkę zaskoczona, a poza tym przecież od nie dawna jestem waszą fanką i bycie na waszym koncercie to dla mnie zaszczyt.- zaśmiałam się, a na twarzy chłopaka zawitał szeroki uśmiech.
-Nawet nie wiesz jaka ulga, że się nie jesteś zła.
Po około 10 minutach jazdy byliśmy przed budynkiem, w kórym miał odbyć się koncert. Chłopcy wysiedli, a my zostałyśmy w środku, bo lepiej będzie jak wejdziemy tyłami. Tak powiedział ochroniarz Paul. Tak też się stało. Z tyły budynku nie było żadnych fanek. Weszłyśmy do środka. Tam zastałyśmy miłego pana, który powiedział abyśmy poszły za nim, a on zaprowadzi nas to kawiarni gdzie będziemy mogły zaczekać na chłopców, a przy tym napić się czegoś.
Kiedy doszłyśmy na miejsce, zajęłyśmy miejsca przy oknie i zamówiłyśmy sobie cappuccino.
-Milena?-zaczęłam.
-mmm?
-Co ci się stało, że się tak szybko zgodziłaś na ten koncert. Przecież nigdy nie lubiałaś jak ktoś za ciebie decyduje co masz robić.
-Ej Majka, Majka, ja to robię z myślą o tobie, a poza tym nie miałyśmy żadnych planów to dlaczego nie? Spędzanie czasu w miłym towarzystwie, zawsze okej. Ale swoją drogą to na zdjęciach nie są tacy przystojni jak na żywo. -uśmiechnęła się, a ja nie wiedziałam co ona rozumiała, mówiąc, że zrobiła to z myślą o mnie.
-Trochę cię nie zrozumiałam. O co chodzi, że robisz to z myślą dla mnie? co?
-No w sensie, że możesz pobyć chwilę z Harrym, głuptasie. Mówiłaś, że chciał się spotkać, a ja nie chce wam stawać na drodze.
-Na drodze do czego?
-No do- nie dokończyła bo do środka weszła miła pani i powiedziała, że chłopcy już są w swojej garderobie i nas wołają. Wstałyśmy i ruszyłyśmy za miłą panią.
W środku zastałyśmy śmieszny obrazek. A mianowicie, cała piątka siedziała na kanapie z butelkami wody i rozczochranymi włosami.
-Ale was wymęczyły-powiedział Paul, ochroniarz zespołu.- a teraz wstawać i przebierać się, za pół godziny wchodzicie.
-Okej- odpowiedzieli chórkiem.
-Usiądźcie sobie tu, a my się przygotujemy do występu- powiedział Liam. Tak też zrobiłyśmy. Rozmawiałyśmy, a po chwili przyszli chłopcy, ubrani, uczesani i gotowi do występu.
-Powodzenia- powiedziałam jak już wychodzili na scenę. Harry odwrócił się i puścił mi oczko, ja tylko uśmiechnęłam się i razem z Milą skierowałyśmy się przed samą scenę. Miałyśmy chyba najlepszy widok na cały zespół. Stałyśmy w końcu przed barierkami. Ha!
Najpierw usłyszłayśmy piosenkę One thing, później Another world, What makes you beautiful, a przy tej ostatniej miałam dziwne uczucie, że Harry ciągle na mnie patrzy. Zmieniło się to pod koniec piosenki, kiedy nastąpił czas na jego solówkę. Zayn i Liam jakby się umówili i w tym samym momencie chwycili za koszule Harrego i pociągnęli. Na sali zrobiło się bardzo głośno. Wszystkie fanki zaczęły tak krzyczeć, że aż musiałam sobie uszy zatkać. Harry zrobił się cały czerwony, ja nie mogłam się powstrzymać i spojrzałam na jego umięśnioną klatę. No kto by pomyślał, że takie chucherko, może mieć takie mięśnie. Chłopak szybko zapiął koszulę, a reszta miała niezły ubaw.
Następnie chłopcy zaśpiewali More than this, Gotta be you, I should have kissed you, i po tej piosence poszli się przebrać. Wrócili po kilku minutach.
-Nadszedł czas na wasze pytania! -krzyknął Harry. Fanki oszalały, a ja trochę nie wiedziałam o co chodzi. Po chwili, na dużym ekranie pojawiły się wcześniej wspominane pytania. Chłopcy mieli udawać siebie nawzajem, powiedzieć jaka jest ich ulubiona piosenka z płyty Up All Night, zatańczyć jak Shakira i tu popisał się Niall. Nie spodziewałam się, że on potrafi tak wywijać tym swoim tyłeczkiem. To było przezabawne! Później za rapować, to też było genialne w ich wykonaniu. Potem zaśpiewali resztę piosenek i było po koncercie. Od dziś moją ulubioną piosenką One Direction będzie More than this. Jest taka piękna. I ta solówka Zayn'a, mistrzostwo świata.
Mówcie co chcecie, ale na nudę nie można było narzekać, cały czas się coś działo. Wszyscy byli tacy wyluzowani, widać było, że kochają to co robią. Aż trochę im zazdroszczę ale ja się boje sceny, nie wyobrażam sobie siebie śpiewającą przed taką publicznością, co ja gadam! W ogóle przed kimś obcym. Jedynymi moimi słuchaczami byli rodzice, dziewczynki, Milena oraz Tom i Max. Ci ostatni mnie do tego zmusili i nie miałam wyjścia. Wszyscy mówili, że mam talent i powinnam się tym zająć, ale ja się po prostu boje, nie wiem dlaczego. Może tego, że zostanę wyśmiana? Nie wiem.
Cały zespół zszedł ze sceny. Razem z Milą poszłyśmy za jednym z ochroniarzy. Weszłyśmy do garderoby chłopaków. Wszyscy byli zmęczeni, ale szczęśliwi. Pogratulowałyśmy im udanego występu.
-To co wpadniecie na następny?-zapytałam uśmiechnięty od ucha do ucha Niall.
-No jasne- odpowiedziałyśmy równocześnie, na co chłopcy się zaśmiali.
-Chłopaki, za 5 minut macie spotkanie z fankami. Przebierzcie się i chodźcie, bo trochę ich jest.- powiedział Paul i wyszedł po chwili.
-To my będziemy już szły.-zaczęłam.
-Tak szybko?- zapytał zmartwiony Niall trzymając w ręce jakiegoś batona.
-No tak. Wy macie jakieś spotkanie i nie wiadomo ile wam to zajmie, a my byśmy wam tylko przeszkadzały.
-No wiesz co Maju? Wy nam nie przeszkadzacie, ale w jednym masz rację ni wiemy ile nam to zajmie, tylko byście się nudziły- powiedział Liam.
-No to, do zobaczenia- powiedziałam i podeszłam do każdego z osobna i przytuliłam, to samo zrobiła Milena.
-Pa!-krzyknęli chórkiem gdy już wychodziłyśmy, my tylko uśmiechnęłyśmy się i ruszyłyśmy do wyjścia.
Kiedy chciałam chwycić klamkę by otworzyć drzwi frontowe, poczułam jak ktoś chwyta moją dłoń. Był to Harry.
-Zaczekaj, chciałem cię o coś zapytać- rzekł.
-To ja zaczekam na dworze i spróbuje złapać jakąś taksówkę- powiedziała Milena i się zmyła.
-Tak Harry, o co chodzi?
-No bo chciałem zapytać czy miałabyś jutro czas?- wydusił z siebie.
-A stało się coś?
-Nie, tylko chciałem cię zaprosić na kolację.
-No dobrze, tylko pod jednym warunkiem.
-Zamieniam się w słuch- powiedział z wielkim uśmiechem.
-Pod warunkiem, że sami sobie ugotujemy.- Ha! ale go zaskoczyłam.
-Świetny pomysł!- powiedział uradowany- to przyjadę po ciebie koło 18, może być?
-Tak, Będę czekać. Do jutra- powiedziałam i wyszłam na zewnątrz, gdzie czekała już na mnie taxowka z Mileną w środku.
______________________________
Heloooł :*
Przepraszam was bardzo, ale to nie moja wina, że nie dodawałam przez 2 tyg. Nie miałam komputera i jakoś tak wyszło. Mam nadzieje, że mnie rozumiecie :)
Jak się podoba rozdział? Komentujcie, proszę :))
Całusy :*
czwartek, 18 października 2012
Rozdział 13
Następnego dnia obudziłam się z lekkim bólem głowy. Na dodatek wszyscy leżeliśmy w jakichś dziwnych pozycjach. Ja miałam głowę na torsie Toma, a nogi na brzuchu Mileny, której głowa spoczywała na ramieniu Maxa, a dolne kończyny wyłożyła na głowę Toma, który miał chyba najgorzej z nas wszystkich.
Chciałam wstać, ale jakoś nie mogłam się ruszyć, co było dziwne, bo leżałam na samej górze. Po kilku nieudanych próbach w końcu się udało, lecz były skutki uboczne, a mianowicie zwaliłam z łóżka Toma, który zaczął coś jęczeć i obudził resztę. Tak, więc już nikt nie spał. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu, który nie wiadomo dlaczego leżał na samym środku pokoju, obok leginsów Mileny. Dochodziła już 13. Wszyscy zgodnie postanowiliśmy, że trochę się ogarniemy i zejdziemy do kuchni coś zjeść, bo nie chcieliśmy, aby moja mama zobaczyła nas w takim stanie.
Dosyć szybko się uwinęliśmy. Wyszliśmy z pokoju. Z dołu słychać było jakąś muzykę. Nie wiedzieliśmy skąd ona może dobiegać, więc szybko zbiegliśmy po schodach, no nie ukrywam, bardzo mnie to zaciekawiło. Widok, który tam zastaliśmy był zaskakujący. Moja mama stała przy blacie i robiła coś do jedzenia, a najlepsze było to, jak przy tym wywijała tyłkiem w rytmie hitów jej młodości. Z tyłu wyglądała jak jakaś dwudziestka na dobrej imprezie. Chyba nie usłyszała jak zeszliśmy, bo nie przestawała czynności. Cała nasza czwórka stała ja wryta i przyglądała się wyczynom mojej rodzicielki. Po chwili nasza tancerka odwróciła się, bo chciała chyba zmienić piosenkę. I w tedy właśnie nas nakryła. Automatycznie zrobiła się cała czerwona i ściszyła muzykę.
-Wow- zaczął zachwycony Max- ciociu, ja nie wiedziałem, że mamy w rodzinie taką tancerkę.
-Max, proszę cię przestań. Dlaczego nie powiedzieliście, że już nie śpicie? Tylko się wygłupiłam.
-No coś ty ciociu, to było świetnie- powiedział Tom- gdzie ty się nauczyłaś tak tańczyć?
-Oj Tom, daj już spokój, to nic takiego.
-Taa nic takiego, to naprawdę było superowe mamo, pierwszy raz widziałam cię tak tańczącą -odparłam radośnie.
-Następnym razem idziesz z nami na imprezę-podekscytowany Tom- muszę się pochwalić, że mam taką ciocię.
-No coś ty, weź się nie wygłupiaj, ja już jestem za stara na dyskoteki.
-Wcale nie jesteś- Max- właśnie przed chwilą to udowodniłaś.
-Oj tam, to nic takiego.
-A gdzie się pani nauczyła tak tańczyć?-zapytała Milena.
-Ja też byłam kiedyś młoda i nawet tańczyłam w zespole, ale to stare dzieje, szkoda czasu.
-Ciociu, nie daj się prosić, my bardzo chętnie posłuchamy.
-No dobra, ale najpierw musicie coś zjeść, jeszcze nic nie jedliście. Może być jajecznica?-zapytała.
-Tak!- odpowiedzieliśmy równocześnie i usadowiliśmy się przy stole w jadalni. Max jak Max uparł się, że pomoże w przygotowaniach śniadania, więc został w kuchni. Po około 10 minutach wszystko było gotowe. My jedliśmy, a mama opowiadała nam o swojej historii z tańcem. Dowiedziałam się, wiele ciekawych rzeczy. Na przykład, że wraz ze swoją grupą zdobyła mistrzostwo Polski w dancehallu. Była nawet na Jamajce! Trochę jej zazdroszczę. Wszyscy byliśmy zachwyceni jej opowieściami. Mówiła to z taką pasją, jakby mogła to gadała by o tym cały dzień, jak nie dłużej. Niestety trzeba było iść po młode to przedszkola, więc zaoferowaliśmy się z Tomem, że chętnie pójdziemy, za to Milena i Max zrobią coś na obiad, a mama będzie mogła sobie odpocząć.
O 16 byliśmy już pojedzeni. Niestety chłopcy musieli już iść do domu, bo ciocia Meg dzwoniła, żeby już wrócili. Ich dziadek ma dzisiaj imieniny czy urodziny, nie wiem, jadą mu złożyć życzenia i takie tam. My z Milą nie miałyśmy żadnych planów, więc poszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać.
-A tak w zasadzie to jaki jest ten Harry, co? Tylko mów szczerze.-powiedziała Milena.
-Jest bardzo miły, zabawny, mądry, dobrze mi się z nim rozmawia, jest przystojny i w ogóle, ale nadal nie rozumiem dlaczego się ze mną umówił, przecież on może mieć każdą, a idzie ze mną do kina i kolacje, co on może ode mnie chcieć?
-Ej, co ty gadasz? Ja ciebie kobieto nie ogarniam. Umawia się z tobą fajny facet, a ty jeszcze narzekasz. Powinnaś się cieszyć, przecież nie chciał cię wykorzystać ani nić w tym rodzaju. Myślę, że umówił się z tobą, bo mu się podobasz. Jakby tak nie było to dlaczego wczoraj był zazdrosny o Toma? Co?
-Myślisz, że powinnam się z nim spotkać? Bo wiesz on wczoraj do mnie napisał i chciał się zobaczyć.
-No coś ty? Naprawdę?-pokiwałam głową- no pewnie, że powinnaś się z nim spotkać, ale czekaj, czekaj, co mu odpisałaś?
-Że nie chce cię samej zostawiać, bo za niedługo wracasz do Polski i że może kiedy indziej.
-Ej ty głupolu. Przecież ja mogę sama zostać, a poza tym są chłopaki, więc bym się nie nudziła.
-To teraz już nie chcesz spędzać czasu ze mną tylko wolisz moich kuzynów. No wiesz? Foch- Mila zaczęła się śmiać- To wcale nie jest śmieszne.
-A właśnie, że jest.
-Nie jest, i nie kłóć się ze mną, bo jestem starsza i mam racje.-zaczęłyśmy się droczyć.
-To, że jesteś starsza o pół roku, nie znaczy, że jesteś mądrzejsza.
-Ale mam racje i koniec.
-Nie, bo jesteś moją najlepszą siostrą i nie zamieniłabym cię na żadną inną, ani na żadnego innego, więc nie fochaj się bo cie zaraz kopne.
-No dobra-powiedziałam.
-A teraz mi gadaj, co będziemy dzisiaj robić, bo jakoś nie mam ochoty siedzieć w domu.
-Ja też nie. A co proponujesz?
-Może chodźmy na miasto, a później się wymyśli. W Londynie to chyba nie będziemy się nudzić, nie?
-Spoko loko, tylko się przebierzmy i lecimy.
Ubrana i uczesana czekałam na Milenę, która wróciła do pokoju po telefon, bo oczywiście myśli nie wiadomo o czym i zapomniała. Po chwili zeszła pięknie ubrana, ze ślicznym kłosem na głowie, którego autorką byłam ja. Na mojej głowie było dzieło Mili, tzn. cudowny kok z francuzem.
Z uśmiechem ruszyłyśmy na miasto. Łaziłyśmy uliczkami Londynu. To takie piękne miasto. Cieszę się, że tu mieszkam, ale nadal jest mi bardzo przykro, że opuściłam Polskę i całą moją ekipę. Byliśmy tacy zgrani, znaliśmy się bardzo dobrze, jak ktoś miał jakiś kłopot czy nie radził sobie z czymś to zawsze pomagaliśmy sobie nawzajem i nikt nigdy się temu nie sprzeciwiał. Będzie mi tego bardzo brakowało. Mam nadzieje, że w nowej szkole i klasie będą spoko ludzie, a nie jakieś dziunie, czy napakowani bezmózgowcy. Tego to bym chyba nie przeżyła.
Wstąpiłyśmy z Mileną do Milk Shake City. Zamówiłyśmy po shake i usiadłyśmy przy stoliku obok okna. Widziałyśmy przechodniów na ulicy. Jedni tryskali szczęściem, a inni zaś byli tacy jacyś nie w sosie, a na twarzach mieli namalowane: "bez kija nie podchodź". Ale co tam najważniejsze, że my się dobrze bawimy.
W pewnym momencie zauważyłam grupkę dziewczyn, co chwilę powiększającą się. Wszystkie z uśmiechami na twarzach, stały i jakby na kogoś czekały. Kiedy z Milą wypiłyśmy nasze pyszne napoje, chciałyśmy wyjść z lokalu, ale przed budynkiem stał i krzyczał tłum rozwrzeszczanych dziewczynek, jakby zauważyły jakiegoś swojego największego idola. Przecisnęłyśmy się jakoś przez to 'stado', co nie było proste, i w tedy właśnie zauważyłyśmy podjeżdżające czarne auto. Dziewczyny jeszcze bardziej zwariowały i jeszcze głośniej się wydzierały. Poczułam jak ktoś mnie szturcha. To była Milena, która wskazała palcem na plakaty w rękach dziewczyn. To były fanki One Direction! No dobra, ale dlaczego one tak krzyczą. I w tym momencie z samochodu wyszło pięciu chłopaków. Oczywiście jeden nie był mi obcy. Stałam jak wryta, nie wiedziałam co mam zrobić. Trochę było mi głupio, bo może Harry pomyśli sobie, że śledzę go i jego zespół czy coś w tym stylu, ale z drugiej strony to się cieszyłam, że go zobaczę.
Chłopcy zaczęli rozdawać autografy, robili zdjęcia z fankami i rozmawiali z nimi. Byli bardzo mili, widać było, że lubią to robić. Ja nadal stałam i przyglądałam się tej scence. W pewnym momencie usłyszałam swoje imię, ale to nie był głos Mili. Spojrzałam w stronę dobiegającego, męskiego głosu. No tak Harry mnie poznał. Od razu do mnie podszedł. Widziałam jak fanki patrzyły na mnie, pożerały ,mnie wzrokiem, że odbieram im Harrego, jakby to była ich własność. Reszta zespołu chyba też trochę nie ogarniała, no w sumie to się im nie dziwię, w końcu mnie nie znają.
-Hej Maja- przywitał się z wielkim bananem na twarzy. Czy mówiłam już, że ma śliczne dołeczki w policzkach?
-Cześć Harry- wydusiłam się i odwzajemniłam uśmiech.
-A co wy tu robicie? Przyszłyście po nasz autograf?- zaśmiał się.
-Nie, nie my tylko przyszłyśmy do Milk Sh..-nie dokończyłam, bo mi przerwano.
-Ej, ja tylko żartowałem. Nie musisz się tłumaczyć- uśmiechnął się słodko, a ja spaliłam buraka i odwzajemniłam uśmiech, jak jakaś idiotka.
-Może wejdziecie z nami? My tylko cykniemy kilka fotek w MSC i jesteśmy wolni. To zajmie jakieś pół godziny.
-Nie chcemy wam przeszkadzać.
-Jakbyście nam przeszkadzały to bm nie zaproponował.-znów uśmiech. Spojrzałam na Milenę, ta tylko pokiwała zachęcająco głową.
-No to idziemy-powiedziałam i ruszyliśmy w głąb fanek i weszliśmy do środka, gdzie czekała reszta zespołu.
___________________________
Hej lasencjee :**
Dziękuje za te miłe komentarze i nadal zachęcam do komentowania :)
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale brak weny i czasu. Następny postaram się szybciej, ale nie obiecuje :)
Buzioooory :****
Subskrybuj:
Posty (Atom)


