piątek, 15 marca 2013

Rozdział 19

Sobota. Nie mogę uwierzyć w to, że już jutro Milena wraca do Polski i zostawia mnie tu samą. Nie wiem jak ja bez niej wytrzymam ponad cztery miesiące. To chyba nie możliwe. Te dwa tygodnie minęły baaardzo szybko. To może podsumujemy ten ostatni.
W poniedziałek łaziłyśmy po centrum handlowym, a po południu wybrałyśmy się na mecz Maksia. Nas raczej nie interesowała gra, tylko to, że mogłyśmy bez żadnych ograniczeń oglądać kilkunastu wysokich, dobrze umięśnionych i przystojnych facetów biegających za piłką w seksownych koszulkach, pod koniec trochę się ogarnęłyśmy i tym sposobem wiedziałyśmy, że wygrała drużna mojego kuzyna. We wtorek plątałyśmy się po Londynie i robiłyśmy zdjęcia. W środę Milena spotkała się z Maksiem, a ja musiałam opiekować się dziewczynkami przez jakieś dwie godzinki, bo w przedszkolu była jakaś awaria, a mama musiała jechać w tym czasie do pracy. Dla mnie do żaden problem, zawsze lubiłam się z nimi bawić. Później razem z mamą i młodymi pojechałyśmy na "małe" zakupy, a wieczorem Harry zaprosił mnie na spacer. Zabrał mnie nad Tamizę.

Było przecudownie. Piękne widoki i miłe towarzystwo, czegóż chcieć więcej? Rozmawialiśmy, wygłupialiśmy się i nawet robiliśmy głupie foty. I na moje nieszczęście jedno z nich trafiło do internetu. W jaki sposób? A taki, że Harry wrzucił je na Twittera z dopiskiem "Bardzo miły wieczór z bardzo miłą osóbką :)". Moim zdaniem było to najbrzydsze ze wszystkich które zrobiliśmy, no ale cóż ja teraz mogę zrobić? Zostaje mi tylko  zemsta, ale to jeszcze nie teraz.
W czwartek siedziałyśmy cały dzień w domu, nie licząc wyjścia do sklepu obok. W piątek pojechałyśmy do Toma i Maksa na seans filmowy z nimi i ich kolegami. To nie był dobry pomysł. My dwie dziewczyny na czterech chłopaków. Puszczali same horrory i bezczelnie śmiali się z nas, że się boimy, a do tego ciągle próbowali nas przestraszyć, co im niestety wychodziło.
Dzisiaj planujemy taką mała imprezę pożegnalną. Rodzice z małymi przenocują u wujka, więc luz. Nie chcemy jakiejś wielkiej biby tylko takie małe 'przyjęcie'. Mila chciała zaprosić wszystkie osoby, które poznała w Londynie. Czyli jakieś 9 osób, a w tym sami faceci, więc postanowiłyśmy, że jeśli  któryś z nich chce to niech przyjdzie ze swoją dziewczyną. No i w taki oto sposób z 9 gości zrobiło się 13, ale nam to nie przeszkadzało. Umówiliśmy się, że o 19 zaczynamy, więc mamy jeszcze sporo czasu na przygotowania.
Milena właśnie wyszła z łazienki i mogłyśmy zejść na śniadanie. Przy stole siedziała reszta rodzinki.
-Cześć i smacznego-przywitałam się.
-Czeeeeeeść!-krzyknęły dziewczynki równocześnie.
-Hej, siadajcie-powiedziała mama i tak też zrobiłyśmy. Po zjedzonym posiłku wróciłyśmy do pokoju, aby się jakoś ubrać i iść do sklepu po jedzenie, picie i inne niezbędne rzeczy. Całe zakupy zajęły nam jakąś godzinkę. Na szczęście nie musiałyśmy daleko iść, gdyż niedaleko od domu jest taki bardo fajny market, gdzie wszystko znalazłyśmy. 

 Niestety miałyśmy małe problemy z doniesieniem tych wszystkich rzeczy do domu i musiałyśmy zadzwonić po tatę, żeby nam pomógł. Nie był z tego powodu jakoś bardzo szczęśliwy, wręcz przeciwnie, ale nie dziwie mu się, też by mi się nie chciało.
Jakoś po 14 rodzice i bliźniaczki pojechali do wesołego miasteczka, a potem do wujka, więc chatę już mamy wolną. Zaczęłyśmy przygotowania. Ogarnęłyśmy jako tako w domu i przygotowałyśmy jedzenie, picie, kubki, kieliszki, talerzyki i inne duperele. Poszłyśmy się "zrobić"  do pokoju. Po ponad godzinie, byłyśmy ubrane, wymalowane i uczesane. No nie powiem, ale wyglądałyśmy bosko!
Kiedy już schodziłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Szybko podbiegłam, by je otworzyć.
-Cześć Majka!-krzyknął uśmiechnięty Tom.
-Cześć, cześć wchodźcie-wpuściłam ich- a co wy tak wcześnie?-spytałam
-Pomyśleliśmy, że może wam w czymś pomożemy przed imprezą, ale pomyliliśmy się, bo tu już wszystko gotowe-uśmiechnął się Maks.
-Szczerze, to miałam taka nadzieję, że przyjdziecie wcześniej- zaśmiałam się- podłączycie sprzęt?-zapytałam
-No jasne- powiedział Tom- ale najpierw poznaj moją dziewczynę- wskazał na obok stojącą blondynkę, której nawet nie zauważyłam, będę musiała wybrać się do jakiegoś okulisty czy coś. Z rozmyśleń wyrwał mnie głos Toma- Majka!
-No już, już, zamyśliłam się. Jestem Majka-podałam rękę nowej znajomej.
-Alex-odpowiedziała miło. Na pierwszy rzut oka to bardzo sympatyczna i wesoła osoba, a do tego ładna. Może Tom się wreszcie zakocha. Dobra, koniec! Dzisiaj się bawimy!
Pokazałam chłopakom gdzie jest sprzęt i razem z Alex poszłyśmy do mojego pokoju.
-Milena! Przyszli Tom i Maks, wyłaź z  tej łazienki!-krzyknęłam na wejściu.
-Już idę!- odparła. Zaprosiłam nową koleżankę, żeby sobie usiadła.
-Bardzo ładny pokój-powiedziała
-Dziękuję-uśmiechnęłam się, a w tym samym czasie z łazienki wyszła Mila
-O, cześć-wyszczerzyła się- Jestem Milena
-Alex- uścisnęły dłonie.
Rozmawiałyśmy trochę z dziewczyną. Okazało się, że mieszkała przez dziesięć lat we Francji, później przez pięć w Niemczech, a dwa lata temu przyjechała do Londynu i jak sama powiedziała nie zamierza stąd wyjeżdżać. Dowiedziałyśmy się również, jak poznała mojego kuzyna. Chciałyśmy znać każdy szczegół, ale niestety z dołu usłyszałyśmy muzykę,a to była oznaka, że chłopaki już rozpracowali sprzęt i musiałyśmy do nich zejść.  Dochodziła już 19, więc za chwilę, pewnie przyjdzie reszta gości. W salonie Milena przywitała się z moimi kuzynami i razem z Maksiem usiadła na jednym z foteli. To samo zrobili Tom i Alex, a ja zostałam sama. Trochę zrobiło mi się smutno, ale na szczęście tylko na moment, bo usłyszałam dzwonek do drzwi. Przed domem stali Harry, Niall, Zayn, Liam z dziewczyną z pięknymi włosami i idealną figurą oraz Louis ze swoją pięknością.

-Cześć wszystkim- przywitałam ich i wpuściłam do środka. Zaraz obok pojawiła się Milena i także ciepło przywitała swoich gości. Poznałyśmy Daniell i Eleanor. Wydawały się być miłe. Zaraz po nich przyszli Adam i Nick, koledzy Toma i Maksa, których poznałyśmy wczoraj na seansie filmowym. Ten drugi przyszedł z dziewczyną, Nicole. Wszyscy są, więc IMPREZĘ CZAS ZACZĄĆ!!!
Głośna muzyka, pyszne drinki i wesołe towarzystwo. To jest to!
Rozmawiałam z Daniell i Eleanor. Od razu złapałyśmy dobry kontakt. Bardzo je polubiłam. Nawet umówiłyśmy się na miasto w następnym tygodniu i wymieniłyśmy się numerami. Naszą rozmowę przerwali Liam i Louis, prosząc swoje dziewczyny do tańca, a ja znowu poczułam się tak samotnie? Chyba tak. Na szczęście nie trwało to długo, bo przyszedł do mnie Harry. Dzisiaj jeszcze nie mieliśmy okazji do pogadania, niestety głośna muzyka nam w tym przeszkadzała.
-Może chodźmy na górę, co?- zaproponowałam. Po chwili uświadomiłam sobie, że wypowiedziałam to na głos.
-Bardzo chętnie- uśmiechnął się uroczo, chyba sam się nie spodziewał takiego obrotu sprawy. Cóż ja mogłam wtedy zrobić? Wstałam z sofy i razem z Harrym ruszyliśmy do mojego pokoju. Bardzo mu się spodobało, co mnie ucieszyło. Klapłam na łóżku, a chłopak podszedł do tablicy korkowej, wiszącej na ścianie i zaczął oglądać przyczepione do niej zdjęcia.
-To ty?-spytał po chwili i wskazał na fotografię. Podeszłam do niego i odparłam:
-Tak, a to są moje młodsze siostrzyczki, miały wtedy po 5 dni i pierwszy raz przyjechały z mamą do domu- uśmiechnęłam się na wspomnienie tego dnia.
-Słodkie są, na pewno by mnie polubiły-powiedział 'skromnie'.
-Tak, ale długo byś z nimi nie wytrzymał.-zaśmiałam się.
-Nie wierzysz we mnie?-zapytał, spoglądając na mnie tymi swoimi hipnotyzującymi oczami.
-Wierzę, wierzę- wyszczerzył ząbki- ale i tak byś nie wytrzymał-dokończyłam.
-Ja ci dam nie wytrzymał- chciał mnie złapać, ale sprytnie uciekłam na łóżko, lecz niestety to nie był dobry pomysł. Harry "dorwał" mnie i zaczął łaskotać, a ja śmiałam się jak najgłośniej mogłam.
-Harry! Przestań! Błagam!-krzyczałam z przerwami na śmiech.
-Przeproś ładnie- uśmiechnął się szyderczo i przestał na moment.
-Przepraszam- wydusiłam ledwo dysząc.
-To miało być ładnie?- i znów zaczął.
-Okej, okej!- krzyknęłam-przepraszam- powiedziałam jak najsłodziej potrafiłam, a ten wskazał palcem na swój policzek. Uniosłam brew do góry.
-Czekam na całusa- i znów ten uśmiech. Cwaniaczek. No cóż, jeśli chciałam, aby ze mnie zlazł to musiałam. Pech chciał, że w tym samym momencie do pokoju wparowała Milena  z Zaynem.
-Maja cho... oj przepraszamy
-Nie, stójcie!- krzyknęliśmy z Harrym równocześnie, a ta dwójeczka wróciła do pokoju.
-Nie chcieliśmy wam przeszkadzać- powiedział Zayn, z dziwnym uśmieszkiem na tej swojej buźce.

  -Ale my nic nie robiliśmy.
-Tak, tak. Dobra chodźcie na dół, bo tylko na was czekamy- zaśmiała się Mila i razem z Zaynem opuściła to pomieszczenie, a ja z Harrym zaczęliśmy się głośno śmiać z całej tej dziwnej sytuacji.
-Może chodźmy już na dół, bo jeszcze sobie niewiadomo co pomyślą- powiedziałam po chwili.
-Oni już sobie pomyśleli-zaśmiał się Harry.
Zeszliśmy do salonu, gdzie impreza trwała  w najlepsze. Towarzystwo się nieźle robawiło. Wołali nas, bo urządzili sobie konkurs karaoke, parami. Niestety jury było już wybrane w składzie Adam, Nicole i Tom, a drużyny wyglądały następująco: Mila+Zayn, Maks+Alex, Niall+Liam, Daniell+Louis, Eleanor+Nick i oczywiście ja z Harrym. Jak to powiedział Lou "Tak wyszło z losowania".
Na pierwszy odstrzał ruszyli Niall z Liamem. Zaśpiewali "heart skips a beat" Olly-ego Mursa. Byli niesamowici. Milena oczywiście zwariowała, bo Olly to jeden z jej największych idoli. Razem ze mną tańczyła na środku, co musiało dośc komicznie wyglądać, bo w pewnym momencie Zayn wyciągnął telefon i zaczął nagrywać. Nawet nie wiem kiedy piosenka się skończyła. Następni w kolejce byli Daniell i Louis z piosenką "move like jagger" Maroon 5, całkiem nieźle im poszło, a nawet bardzo mi się podobało ich wykonanie. Po nich Nick i Eleanor zaśpiewali "Baby One More Time" Britney Spears i jakby to powiedzieć 'odstawili niezły cyrk'. Naprwdę byli genialni, to nic, że nie wszystkie dźwięki były prawidłowe, to tylko dodało temu wykonaniu więcej uroku. Później Maks z Alex w piosence "California Gurls" Katy Perry i  Snoop Dogg'a. Hm, jakby to powiedzieć, śpiew nie jest ich mocną stroną. Po nich Zayn i Mila zaśpiewali  "Billie Jean" Michaela Jacksona, a wraz z Daniel uczyłam Liam i Nialla jak się tańczy moonwalk.  

 Całkiem nieźle im to wychodziło.
Na samym końcu byliśmy my, ja i Harry. Po długich rozmowach zdecydowaliśmy się na "Use Somebody" Kings Of Leon. Wszyscy ucichli, a Harry zaczął śpiewać. Miał niesamowity głos, a trochę odpłynęłam. Niestety, nadeszła kolej na mnie. Bałam się. Zawsze wszyscy mi powtarzali, że mam talent i tak dalej, ale ja się po prostu boje, że ktoś mnie wyśmieje i tyle. Dobra koniec tych rozmyśleń, raz się żyje! I się zaczęło. Czułam na sobie wzrok wszystkich osób, ale chyba najbardziej przyglądał mi się Harry. Trochę obawiałam się na niego spojrzeć. Kiedy skończyła się moja 'solówka' i mieliśmy śpiewać razem to chłopaka chyba zamurowało, bo stał jak kołek. Spojrzałam na niego i pomachałam mu ręką przed oczami, nie przerywając śpiewać. Ten otrząsnął się i już normalnie dokończyliśmy piosenkę. Za nasz wykon dostaliśmy wielkie brawa. Pięknie się ukłoniliśmy z zaciszem na twarzach.
-Ale ty masz głos dziewczyno- powiedział Liam.
-Oj daj spokój.
-No ale Liam ma rację, świetnie śpiewasz- dołączył do niego Louis.
-A nie mówiłam! Ona jest genialna!-krzyknęła Mila. Popatrzyłam na nią spod byka, a ta się tylko głupkowato uśmiechnęła i cmoknęła mnie w policzek. Ciekawe co im takiego nagadała. Pewnie to, że byłam w parze z Harrym to też jej sprawka.
-Cisza!- krzyknął Tom- Czas ogłosić wyniki.
-Miejsce trzecie zdobyli Louis i Daniell!- zaczęła Nicole, a wokół rozległy się brawa.
-Miejsce drugie zajęli Niall i Liam!-krzyknął Adam, a ta dwójka zaczęła się wydurniać i drzeć jakby wygrali jakiegoś Oscara czy coś. To było przezabawne.
-Uwaga, uwaga-powiedział z powagą Tom- mistrzami dzisiejszego konkursu zostali-przerwała na moment- Maja i Harry!- krzyknął- Wielkie brawa dla tej dwójki.- Odtańczyliśmy taniec szczęścia i przybiliśmy sobie piątki.
Co było potem? Imprezy ciąg dalszy!!! Jeszcze więcej śmiechu, jeszcze więcej alkoholu, jeszcze więcej dzikich tańców! Bawiliśmy się do rana. Wszyscy zostali u mnie, bo nie było sensu, aby wracali do domu taksówką, czy na nogach.
Muszę przyznać, że ten dzień był niesamowity, a impreza genialna. Umówiliśmy się, że w wakacje jak przyjedzie Mila, robimy powtórkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz