czwartek, 8 listopada 2012

Rozdział 15

Obudziłam się jakoś po 9. Mileny nie było już w łóżku. Poszłam do łazienki. Umyłam twarz i zeszłam na dół. W salonie zastałam moją przyjaciółkę z laptopem na kolanach i słuchawkami w uszach. Słychać było niektóre dźwięki muzyki, której słuchała.
-I'm SEXY AND I KNOW IT! -zaczęła śpiewać, a raczej wydzierać się. Uwielbiam jak ona sobie tak "podśpiewuje". Podeszłam do niej i wskoczyłam na kanapę  Ta od razu ściągnęła słuchawki i powiedziała śmiesznie poruszając brwiami:
-Hej lala- widać było, że miała świetny humor, i to lubię!
-No siema-uśmiechnęłam się, a ona odłączyła słuchawki i mogłam posłuchać razem z nią- a co ty tak wcześnie na nogach?-  zapytałam.
-A jakoś tak się obudziłam i nie mogłam już zasnąć- powiedziała, a z głośników zaczęły wypływać pierwsze dźwięki piosenki Danza Kuduro. Obie ją uwielbiałyśmy, zaczęłyśmy śpiewać i skakać po kanapie. Kojarzyła nam się z wakacjami. Byłyśmy na koloni w Hiszpanii i tam ciągle jej słuchałyśmy. Na każdej imprezie leciała i tak dalej. Mamy z nią same dobre wspomnienia. Kiedy piosenka się skończyła padłyśmy na sofę i zaczęłyśmy się śmiać z samych siebie. Jakby ktoś nas tak zobaczył, pomyślałby, że jesteśmy jakieś stuknięte, albo, że coś brałyśmy. No cóż ja na to poradzę, że jak jesteśmy razem to odbija nam palma? No właśnie, nic.
-Co tam sprawdzasz?-zapytałam po chwili jak już się trochę uspokoiłyśmy.
-Weszłam na fb i obczajam zdjęcia.
-I co, znalazłaś coś ciekawego?
-yhm-i pokazała mi foty takiej jednej lali od nas z klasy. Na twarzy miała chyba z tone pudru, oczy wymalowane na różowo, doczepiane rzęsy, tleniona blondi. Oczywiście zdjęcie z rąsi i nie mogło zabraknąć dzióbka.
-mmm... brałby-zaśmiałam się.
-Nie no mów co chcesz, naturalne piękno.-dodała Mila. Później pokazała mi jeszcze parę osób.
Siedziałyśmy tak chwile słuchając hiciorów z tamtych wakacji. Wspominałyśmy nasze odpały na plaży i nie tylko.
-Fajnie by było pojechać tam jeszcze raz. - rozmarzyłam się.
-No przecież jedziemy w wakacje, nie?
-No pewnie! -krzyknęłam. Z brzucha Mileny wydobyły się dźwięki, oznaczające, że czas na śniadanie. Wyłączyłyśmy komputer i udałyśmy się do kuchni. Na szczęście lodówka była pełna. Zrobiłyśmy sobie pyszne tosty z dżemem malinowym, a do tego pyszne kakao, które wielbiłyśmy nad życie. Usiadłyśmy z talerzami i kubkami na kanapie. Włączyłyśmy MTV. Słuchając muzyki wcinałyśmy nasza śniadanko.
-To o której umówiłaś się z tym Harrym?-zapytała mnie Milena.
-O 18 ma po mnie przyjechać.
-Aha. To dzisiaj mam rozumieć, do domu na noc nie wracasz- zapytała, przy tym ruszając brwiami.
-Taa, bardzo śmieszne. Muszę cię rozczarować. Nie będziesz  miała łóżka tylko dla siebie- zaśmiałam się. I w tym momencie do domu weszła mama z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Hej dziewczynki! -krzyknęła na powitanie.
-Cześć mamo, co się stało, że tak się cieszysz?-zapytałam.
-A nic takiego- odpowiedziała z jeszcze większym bananem na twarzy i poszła do kuchni.
-Mamo! Mów, błagam. Wiesz, że ciekawość mnie zżera.
-Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, kochanie.
-Oj mamo przestań się ze mną droczyć tylko opowiedz nam co się dzisiaj wydarzyło, że tak promieniejesz.
-No dobra, dobra. Tylko zrobię sobie kawę i już do was idę.
-Oki, czekamy- odparłam. Po chwili dołączyła do nas mama z wielkim kubkiem kawy z mlekiem.- No to mów już- powiedziałam zniecierpliwiona.
-No to mam świetną nowinę, a mianowicie, dostałam pracę-ostatnie dwa słowa wypiszczała.
-O to super mamo! Gratulacje!-krzyknęłam- A teraz pochwal się co to za praca.
-No więc, będę robić to co kocham, nareszcie.
-Mamuś do rzeczy.
-No już, już. Po kim ty jesteś taka niecierpliwa, co?
-Po tobie mamciu- uśmiechnęłam się- a teraz błagam mów co to za praca.
-A więc, będę pracowała w szkole tanecznej- powiedziała a ja byłam bardzo zaskoczona i lekko w szoku.
-Naprawdę?-zapytałam z niedowierzaniem.
-Tak, naprawdę. Będę prowadziła grupę jakiś fajnych nastolatków, tak to powiedziała moja nowa szefowa. Dzisiaj mam się z nimi spotkać i porozmawiać, dowiedzieć się o nich czegoś więcej.
-A to oni do tej pory nie mieli nauczycielki? -zapytała Milena.
- Mieli,tylko, że zaszła w ciążę i nie wróci prędko, a raczej z brzuchem tańczyć nie będzie.
-Aha, a o której masz to spotkanie? zapytałam.
-Jakoś o 17. Akurat tata wróci z pracy, to zajmie się młodymi, więc nie masz się o co martwić.- powiedziała.- Aha, jak wracałam do domu to spotkałam Maxa i powiedział mi, że wpadnie dzisiaj do nas, bo się z wami umawiał czy coś takiego.- powiedziała, a ja spojrzałam na Milenę, która uśmiechała się od ucha do ucha. Już wiedziałam, że się umówili za moimi plecami. Już miałam się odezwać do Mili, ale mama dodała- Majka, a ty się kiedy do tej szkoły w końcu zapiszesz? Poszłabyś dzisiaj, miałabyś to wszystko już z głowy.
-Dobrze mamo pójdę.- powiedziałam, a mama poszła na górę.- Mila?
-hm?
-Co to za umawianie się z moim kuzynkiem bez mojej wiedzy?-zapytałam. Oczywiście bardzo się cieszyłam.
-Oj tam, właśnie miałam ci mówić, że Max przyjdzie, ale chyba się nie gniewasz?
-No coś ty, cieszę się bardzo- uśmiechnęłam się.- A teraz chodźmy na górę, przebierzemy się i pójdziemy do tej szkoły złożyć papiery.
-Oki- powiedziała i ruszyłyśmy do mojego pokoju.
Ubrana czekałam przy drzwiach na jeszcze nie gotową Milenę  czyli norma. Na szczęście nie musiałam długo czekać, bo po chwili już zbiegała po schodach. Oczywiście pięknie ubrana i uczesana. Wreszcie mogłyśmy wyjść. Pojechałyśmy metrem. Podróż nie zajęła nam długo. W szkole załatwiłyśmy co trzeba, nie było żadnych problemow z przyjęciem mnie do szkoły. Jedynym warunkiem było to, iż miałam nadrobić trochę materiału, ale to da się zrobić. Wróciłyśmy do domu jakoś po 12. Zostało mi trochę czasu do przyjazdu Harrego, a Mili do przyjścia Maxa, więc spokojnie mogłyśmy sobie pomalować paznokcie. W trakcie tej czynności rozmawiałyśmy o różnych rzeczach. Kiedy zegarek pokazywał już godzinę 13, stwierdziłyśmy, że nie mamy się w co ubrać. Jak paznokcie już wyschły, przeniosłyśmy się do garderoby w poszukiwaniu odpowiednich ubrań. Zrobiłyśmy niezły bajzel, ale co tam posprząta się. Po 2 godzinach wybierania, przebierania i robienia głupich zdjęć, wybrałyśmy stroje  Zeszłyśmy na dół zrobić sobie coś do jedzenia na obiad. Kiedy weszłyśmy od razu skierowałyśmy się do lodówki. Wyjęłyśmy potrzebne składniki i zaczęłyśmy robić racuchy. Szybko nam poszło. Po około 30 minutach byłyśmy już pojedzone, a naczynia umyte, więc wróciłyśmy na górę  Miałyśmy jeszcze sporo czasu, więc śpieszyć się nie trzeba. Trochę ogarnęłyśmy ten bajzel, który zrobiłyśmy w garderobie. W pewnym momencie usłyszałyśmy dźwięk nadchodzącej wiadomości. To Max napisał Milenie, że zabiera ją dzisiaj w jakieś fajne miejsce i że będzie trochę wcześniej, jeśli to nie problem. W takiej sytuacji musiałyśmy przestać sprzątać i zabrać się za Milne, żeby wyglądała olśniewająco. Najpierw zajęłyśmy się makijażem. Nie był za mocny, lecz też nie za mocny, po prostu w sam raz. Później ładnie wyprostowałyśmy włosy. Już w tamtej chwili wyglądała ślicznie. Następnie pomogła mi zrobić delikatny makijaż. Na początku nie wiedziałam co zrobić z włosami, ale Milena zaproponowała, że zrobi mi piękne fale i będzie cudownie, więc się zgodziłam. Po niecałej godzinie moja fryzura i makijaż były gotowe. Spojrzałyśmy na zegarek . 17:38 ! CO!? Mamy tylko 20 minut!? A prawdopodobnie Max przyjdzie jeszcze wcześniej! Szybko zabrałyśmy przygotowane ubrania i wskoczyłyśmy w nie. Oczywiście ostrożnie, aby nie popsuć włosów. Po 10 minutach byłyśmy gotowe. Ja ubrałam to , a Mila to . Nie chciałyśmy przesadzić i chyba nam się udało.
Usłyszałyśmy dźwięk dzwonka z dołu. Zeszłyśmy na dół. To był Max, więc Milena poszła otworzyć drzwi,a ja schowałam się w salonie. na szczęście usłyszałam jak rozmawiali.
-Hej- powiedział na samym początku Max.- Wow, ślicznie wyglądasz.
-Cześć, dziękuje- odpowiedziała Milen.
-To co idziemy?-zapytał chłopak.
-Tak- odparła i tyle ich słyszałam.
Po chwili znów usłyszałam dźwięk do drzwi, więc szybkim krokiem podbiegłam do nich, uprzednio popatrzyłam się do lusterka, aby upewnić się czy wszystko jest tak jak powinno. Tak też było, więc mogłam otworzyć. Oczywiście przed domem stał Harry z piękną czerwoną różą w ręku.
-Cześć Harry- przywitałam chłopaka.
-Hej Maju- powiedział i wręczył mi kwiatka.-to dla ciebie. -uśmiechnął się.
-Dziękuje- odpowiedziałam.
-Ślicznie wyglądasz.
-Oj nie przesadzaj.
-Ależ to najprawdziwsza prawda- zaśmiałam się.- W takim razie zapraszam do samochodu- powiedział i podał mi rękę, którą niepewnie chwyciłam i ruszyliśmy do auta chłopaka.

2 komentarze:

  1. amammamaam com dalej czekam na jakies fajne rozwiniecie akcji - domonisia

    OdpowiedzUsuń
  2. sorki ze nie komentowalam ale mialam mly szum szybko nastepny - patrycja ;*

    OdpowiedzUsuń