Weszłam do pokoju. Kiedy zobaczyłam co się tam wyrabia wybuchłam bardzo głośnym śmiechem. Moi dwaj, najbardziej zwariowani pod słońcem kuzyni i moja najlepsza przyjaciółka razem, to mieszanka wybuchowa. Grali sobie w twistera. Boże jak to wygląda! Mila i Max tworzyli przezabawną, niewyobrażalną figurę. Nie wiedziałam, że to jest możliwe. Oczywiście Tom jak to on wszystko nagrywał i miał jazdę, bo brechtał się jakby się czegoś naćpał.
-I oto wróciła nasza kochana Majusia z randki z panem gwiazdką- skomentował gdy mnie ujrzał, a ja nie przestawałam się chichrać. Kiedy Max i Mila zobaczyli, a w zasadzie usłyszeli, że przyszłam od razu upadli na ziemie tak, że Mila leżała na Maxiu twarzą w twarz. Patrzyli na siebie przez moment, a po chwili wybuchli niepohamowanym brechtem. Oni chyba też coś brali.
-Hej gołąbeczku, jak tam randka, udana? Wydarzyło się coś o czym chciałabyś z nami porozmawiać?- po chwili zaczął Max, przy tym śmiesznie ruszając brwiami,czym jeszcze bardziej mnie rozbawił.
-Oj Maxiu, co ty brałeś i dlaczego się nie podzieliłeś? A dla twojej wiadomości nic co by cię zainteresowało się nie wydarzyło. Ale widzę, że tu impreza się rozkręca.- zaśmiałam się, przypominając sobie co przed chwilą ujrzałam.
-Majka, nareszcie jesteś!- Milenie nagle się na czułość zebrało, bo podeszła do mnie i znienacka przytuliła.
-No wiesz Mila, to my ci już nie wystarczmy? -zapytał z udawanym smutkiem Tom.-ranisz- spuścił głowę i udawał, że ryczy.
-Oj Tomuś-zaczęła czule Milena, co było dość zabawne- Ja was uwielbiam, jesteście najlepszymi kumplami na świecie- podeszła do niego i przytuliła.
-Ha, wiedziałem! -krzyknął i podniósł Milenę po czym rzucił się z nią na moje wielkie łóżko. I znów niepohamowany śmiech. Po chwili się uspokoiliśmy i usiedliśmy wszyscy na łóżku.
-Ej, a teraz na serio, czego wyście się nażarli?-zapytałam.
-To znaczy, ymm.. w zasadzie to niewiele jedliśmy nie licząc kilku paczek chipsów i żelków.- po chwili cała trójka zaczęła się śmiać nie wiadomo z czego.Mnie też się udzieliło i zaczęłam się chichrać, bo zawsze kiedy słyszę mamuci śmiech mojej przyjaciółki, nie mogę powstrzymać się od brechtu.
-Ej ludzie z czego wy tak ryjecie?-zapytałam, kiedy się już uspokoiłam.
-Tak w zasadzie to z niczego- i znów śmiech. Ja pierniczę co im się stało? Ja wiem, że oni mają nierówno pod sufitem, ale żeby się śmiać z niczego? No ale cóż, mogłam się tego spodziewać, zostawić na chwile Milenę, Toma i Maxa razem, po prostu mieszanka wybuchowa. W zasadzie to cieszę się, że się polubili, bo to było dla mnie bardzo ważne, gdyż są dla mnie jednymi z najważniejszych osób na świcie i nie wyobrażam sobie życia bez tych trzech matołów.
-Nie ogarniam was ludzie.-powiedziałam i wstałam z łóżka. Poszłam do łazienki za potrzebą. Kiedy wyszłam zobaczyłam jak Tom trzyma w ręce jakąś butelkę. Gdy mnie zobaczył od razu ją schował. -Ej co wy tam macie? Pijecie coś beze mnie? No wiecie co? Foch!- obróciłam się i usiadłam na fotelu.
-Ej, ale weź się nie fochaj, myśleliśmy, że nie będziesz chciała z nami się napić, więc woleliśmy się ukrywać- powiedział Max.
-No wiesz co? Ja bym nie chciała? z wami to zawsze i wszędzie.-powiedziałam wesoło- Co tam dzisiaj macie? -zapytałam.
-Dzisiaj mamy naleweczkę-pochwalił się Tom i podał mi butelkę.
-O, no to nie ma lipy- zaśmiałam się i pociągnęłam z gwinta zawartość butelki- mm pyszne.- oblizałam wargi. Po chwili usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Wszyscy zamarliśmy w pół ruchu. Szybkim ruchem schowałam butelkę za fotel i wskoczyłam na łóżko do pozostałych.
-Proszę!- krzyknęłam, a do pokoju weszła moja mama. - o hej mamuś, coś się stało?
-Nie nic się nie stało tylko przyszłam wam powiedzieć, że na dole jest gorąca zapiekanka, więc jeśli chcecie to chodźcie sobie zjeść, aha i jeszcze jedno, chłopcy dzwoniłam do waszej mamy i powiedziałam, że zostajecie u nas na noc, więc nie musicie wracać. - uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Mamuś jesteś super!-powiedziałam i przytuliłam ją.- chodźcie, idziemy coś przekąsić.- Wszyscy na raz wstali i zeszliśmy razem do kuchni. Każdy się napchał do pełna i później narzekaliśmy z przejedzenia. W między czasie opowiedziałam im ze szczegółami o spotkaniu z Harrym, bo przecież wszyscy są moimi przyjaciółmi, a potem oni powiedzieli mi co robili jak mnie nie było. Oczywiście nie obyło się bez śmiechu. Musieliśmy się powstrzymywać, bo wszyscy już spali. Po jakichś 30 minutach rozmowy stwierdziliśmy, że nie mamy już nic do picia i musimy iść do jakiegoś sklepu. Szybko ubraliśmy się i ruszyliśmy w poszukiwaniu jakiegoś sklepu 24h na dobę. Było bardzo ciemno, ale na szczęście wszędzie lampy pięknie oświetlały nam drogę. Uwielbiam tak spacerować po nocach. To jest takie cudowne. Całą drogę gadaliśmy i śmialiśmy się do granic możliwości. Niektórzy patrzyli na nas jak na idiotów, no nie dziwie się, a inni się uśmiechali .Po około 40 minutach dotarliśmy, roześmiani do sklepu całodobowego. Wzięliśmy co było nam potrzebne i ruszyliśmy z powrotem do domu. Ja jak to ja wskoczyłam Maxowi na plecy, a Tom przerzucił sobie Milenę przez ramię. Oczywiście nie obyło się bez zaliczenia kilku gleb. Do domu wróciliśmy jakoś przed północą. Po cichu udaliśmy się na górę i przebraliśmy w suche i czyste ciuchy. Zaczęliśmy grać w jakieś głupie gry typu butelka.
W pewnym momencie chciałam zobaczyć która jest godzina, więc wzięłam swój telefon. Zobaczyłam, że mam jakąś nową wiadomość. Bez chwili zastanowienia kliknęłam 'pokaż'. SMS od jakiegoś nieznajomego numeru. Trochę się zdziwiłam.
"Hej ;) Świetnie się dzisiaj bawiłem. Mam nadzieję, że tobie też się podobało :) Masz jutro czas? Może byśmy się spotkali? Przepraszam, że nie zapytałem i piszę, ale jakoś tak szybko uciekłaś. Harry."
To już wiem kto jest autorem treści. Tylko co ja mam teraz mu odpisać? Może lepiej będzie jak zrobię to jutro? Już jest trochę późno, może już spać. Aaa co tam, ma pecha, najwyżej go obudzę. (gadałam sobie w myślach). Wcisnęłam odpisz i:
"Hej Harry :) Ja też się świetnie bawiłam. Wiesz, chyba raczej nie dam rady, bo nie chcę zostawiać Mileny samej. Niedługo wraca do Polski, a chce z nią spędzić trochę czasu przed wyjazdem. Przykro mi, może kiedy indziej. Majka."
Wyślij.
Spojrzałam na wyświetlacz. uuu już dochodzi 2. A tam mamy ferie, możemy szaleć. Jesteśmy młodzi!
Wzięłam telefon i wróciłam do pozostałych, którzy siedzieli na podłodze. Tym razem kręcił Tom. Wypadło na Milenę.
-Prawda czy wyzwanie?- spytał.
-A raz się żyję, wyzwanie! -powiedziała.
-Pocałuj Maxa-powiedział. Dziewczyna już chciała dać mu całusa w policzek, ale Tom dodał- ej, ej, ale to ma być taki pocałunek po francusku-wyszczerzył się, a ja wybuchłam głośnym śmiechem, ale zaraz się uciszyłam, gdyż nie chciałam obudzić rodziców.
-Że jaki ma być?- zdziwiona Milena.
-No taki z języczkiem- zaśmiał się Tom.- no dawaj, dawaj mała.-pośpieszał ją. No cóż zadanie do zadanie, trzeba wykonać. Ale chyba narzekać nie musi bo mój starszy kuzynek do brzydkich nie należy, wręcz przeciwnie. Tom oczywiście musiał wszystko upamiętnić, więc wyrwał mi telefon z ręki zaczął nagrywać scenkę pocałunku. Haa, ale będą mieli pamiątkę. Ich pierwszy pocałunek. Hmm... kto wie może kiedyś coś z tego będzie.
Nagle usłyszałam dźwięk nowej wiadomości w moim telefonie. Szybkim ruchem wyrwałam urządzenie z ręki Toma i sprawdziłam kto napisał. SMS od Harrego. Myślałam, że już będzie spał, a tu proszę.
"Oj to bardzo szkoda. Jeśli będziesz miała czas i ochotę na kino albo po prostu rozmowę napisz :) Dobranoc, Harry."
Nic nie odpisałam. Wróciłam do przyjaciół i bawiliśmy się dalej. Nie wiem do której siedzieliśmy, ale pamiętam, że tylko pochowaliśmy butelki, żeby mama nie zauważyła i padliśmy wszyscy na jednym łóżku.
_______________________
Buuuu :D Nudziło mi się i zmieniłam trochę wygląd bloga :) Podoba się?
Tak sobie myślę że chyba mało osób to czyta :( niestety. Jeśli wam się coś nie podoba, to napiszcie w komentarzu co, to postaram się to zmnienić :D Oczywiście pozytywne opinie mile widziane ;))
Całuski ;*
czwartek, 11 października 2012
poniedziałek, 8 października 2012
Rozdział 11
Harry jak to na gentelmena przystało otworzył mi szarmancko drzwi, a ja wygodnie usadowiłam się na fotelu. Po chwili chłopak siedział już obok mnie. Bez słowa odpalił silnik i ruszyliśmy do kina.
-Maju? - zaczął.
-Tak?
-Mogę cie o coś zapytać? - powiedział nieśmiało.
-Jasne- uśmiechnęłam się.
-Bo wiesz zastanawiam się- przerwał na moment- no masz chłopaka, a umówiłaś się ze mną do kina. I tak trochę dziwnie się czuję -że CO!? że niby kto jest tym moim chłopakiem? Haha! Tom i ja? haha ! nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.-coś nie tak?-zapytał lekko zirytowany.
-Nie tylko, ja i Tom nie jesteśmy razem- powiedziałam już spokojnie.
-Ale jak to? Przecież on... -zaczął się plątać- Naprawdę?-zapytał.
-Tak, Tom to mój kuzyn, a zarazem przyjaciel i nic więcej nas nie łączy.-powiedziałam. Na twarzy Harrego zauważyłam lekki uśmiech. Po chwili zapytał:
-A mogę jeszcze o coś spytać?
-Pewnie.-odpowiedziałam.
-Nie wiem jak to powiedzieć
-Wal prosto z mostu-uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-No dobrze, ale proszę nie obraź się.
-Okej, okej, tylko mów już.
-Masz chłopaka?-zapytał szybko, a mnie lekko zatkało, bo nie ukrywam zdziwiło mnie to trochę. - dobra wiem jestem głupi, nie powinienem pytać, to jest chyba oczywiste, że masz, bo przecież taka dziewczyna jak ty na pewno nie jest sama. Ale ja byłem głupi, co ja sobie w ogó...-zaczął gadać sam do siebie. Ale to co mówił było hmm.. nieco dziwne. Że niby jaką ja jestem dziewczyną i dlaczego on jest głupi?
-Ej Harry, spokojnie. Wcale nie jesteś głupi, tylko wygadujesz jakieś głupoty. Nie mam chłopaka, a ty się skup lepiej na drodze, bo nie chcę wylądować na najbliższym drzewie.-powiedziałam,a Harremu chyba się zrobiło głupio i już nic nie odpowiedział.
Po jakimś czasie podjechaliśmy pod kino. Dziwne było to, że nie weszliśmy główny wejściem tylko od tyłu. Do Harrego podszedł jakiś facet i zaprowadził nas do sali kinowej, która była całkowicie pusta.
-Miłego oglądanie-powiedział ten facet, który nas tu wpuścił.
-Dziękujemy.-odpowiedział mu Harry, po czym mężczyzna wyszedł i zamkną za sobą drzwi. Ja nadal byłam bardzo zdziwiona i nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Harry po chwili zapytał :
-To gdzie wolisz na dole czy na górze?- a ja nic nie odpowiedziałam tylko stałam jak wryta.- Ej coś nie tak? Mam nadzieje, że lubisz komedie romantyczne, bo ja bardzo.
-Harry, dlaczego jesteśmy tutaj sami?-zapytałam. Byłam nieco przestraszono, bo jeszcze rano sobie myślałam, że on będzie chciał mnie tylko bezczelnie wykorzystać, a na dodatek Mila mówiła, że w kinie będzie pełno osób i że nic mi nie grozi. A tu pusta sala, nikogo nie ma, tylko ja i Harry.
-A to o to chodzi-uśmiechnął się- Pewnie zauważyłaś, że nie weszliśmy głównym wejściem tylko od tyłu i do tego jeszcze sala tylko dla nas- kiwnęłam głową- to dlatego, bo gdybyśmy weszli główny wejściem moje fanki nie dałyby nam spokoju, oczywiście bardzo je kocham, ale dzisiaj muszą wytrzymać beze mnie. A pusta sala to też dlatego, że gdybyśmy nie byli tu sami to filmu też byśmy w spokoju nie oglądnęli.- powiedział, a na koniec obdarzył mnie ślicznym uśmiechem. Już byłam nieco spokojniejsza, no bo wydaje mi się, że mówił prawdę. I jeszcze na dodatek ta akcja w samochodzie. Dobra wróć! - to co dół czy góra?-zapytał.
-Zdecydowanie góra
-To dobrze, bo ja też wole na górze- powiedział i udaliśmy się na miejsca w ostatnim rzędzie na samym środku. - nie odpowiedziałaś mi czy lubisz komedie romantyczne.
-Tak, bardzo lubię- uśmiechnęłam się i zaczęliśmy oglądać film pt "I, że cię nie opuszczę"
Po niecałych dwóch godzinach na wielkim ekranie pojawiły się napisy, a my zadowoleni wstaliśmy ze swoich miejsc i udaliśmy się do wyjścia. Film był znakomity. Nawet się popłakałam. Zdecydowanie będzie jednym z moich ulubionych. Wyszliśmy tylnymi drzwiami i udaliśmy się do samochodu Harrego. Na podwórku już było ciemno, no nie dziwię się, dochodzi 19 i jest zima. To normalne.
-I jak podobało się? -zapytał.
-No pewnie- powiedziałam z entuzjazmem. - Ten film już należy do moich ulubionych-uśmiechnęłam się- dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
-Cieszę się, że ci się podobało, i nie masz za co dziękować, to ja powinienem podziękować za to, że się zgodziłaś-uśmiechnął się pięknie. - Maja? -dodał po chwili.
-Tak? - popatrzyłam na niego i zapięłam pasy.
-Wiesz, pięknie dziś wyglądasz- spojrzał mi w oczy, a ja speszyłam się i odwróciłam wzrok. Oczywiście jak to ja spaliłam buraka i byłam cała czerwona.
-Oj tam, przesadzasz.-powiedziałam.
-Nie przesadzam, to jest najprawdziwsza prawda.- powiedział, a ja nie wiedziałam jak na to zareagować. - Jesteś może głodna?-zapytał po chwili.
-Troszkę-odpowiedziałam nieśmiało.
-No to zabieram cię na pyszną kolację, co ty na to?
-Ale ja nie chcę ci zabierać i marnować czasu.
-Oj daj spokój, to dla mnie ogromna przyjemność móc wziąć cię na kolację czy do kina. Nie daj się prosić. To co jedziemy?
-No dobrze- uśmiechnęłam się, a Harry ruszył. - a gdzie mnie zabierasz jeśli można wiedzieć? -spytałam.
-Zabieram cię do Nandos, ulubionej restauracji mojego przyjaciela Niall'a.-powiedział szczerząc się sam do siebie.
-No dobrze.-odparłam. - Harry?
-Tak?
-Dlaczego w ogóle nie mówisz o swoim zespole?
-ym bo ja myślałem, że ciebie to nie interesuje i, że w ogóle nie znasz naszego zespołu.
-Tak naprawdę to nie znałam, dopóki nie poznałam ciebie.- powiedziałam szczerze.
-A teraz już znasz?-zapytał.
-No można tak powiedzieć- uśmiechnęłam się.
-I co? Może być?- zapytał niepewnie
-Szczerze?-zapytałam.
-Tak, nie boję się krytyki przyjmę wszystko na klatę.-zaśmiałam się.
-Chyba nie będzie aż tak źle, bo zyskacie kolejną fankę.- uśmiechnęłam się nieśmiało-ale wy macie ich tyle, że nawet nie zauważycie, że to grono się powiększyło o jedną, nic nie znaczącą dziewczynę.
-Naprawdę? To znaczy nie wiesz ile dla mnie znaczy ta jedna fanka. Bardzo się cieszę, że podoba ci się to co robimy.-uśmiechnął się ślicznie.- O już jesteśmy na miejscu-powiedzaił i zaparkował. Otworzył mi drzwi i poszliśmy do restauracji. Oboje zamówiliśmy spaghetti. Harry opowiadał mi o One Direction. O tym jak było za czasów x-factora, jak ich złączyli w grupę, o ich pierwszej trasie koncertowej, o fankach. O wszystkim mówił z taką pasją, ze aż miło się tego słuchało i mogłabym tak z nim rozmawiać cały czas, lecz niestety, coś musiało nam przeszkodzić, a mianowicie telefon od mojej mamy, która się martwi o mnie, że tak długo nie wracam i jest na mnie zła, bo zostawiłam Milenę, a sama poszłam na spotkanie z chłopakiem. No cóż mus to mus muszę wracać już do domu, a chciałabym jeszcze zostać z Harrym.
Chłopak odwiózł mnie pod sam dom i odprowadził pod drzwi.
-Harry, jeszcze raz ci dziękuje za ten wieczór- powiedziałam.-Było naprawdę miło.
-To ja dziękuję i mam nadzieję, ze się jeszcze spotkamy.- uśmiechnął się.
-Może kiedyś -powiedziałam i chwyciłam za klamkę od drzwi.
-Maja, zaczekaj- złapał mnie za nadgarstek, a mnie przeleciał przyjemny dreszczyk.
-Tak? Coś się stało?
-Nie nic, tylko chciałem cię poprosić o coś.
-O co Harry?
-Dałabyś mi swój numer telefonu?-zapytał nieśmiało, a jego twarz olał rumieniec. To wyglądało zabawnie.
-No dobrze- powiedziałam i wstukałam w telefon Harrego swój numer.- Dobranoc Harry.
-Do zobaczenia- uśmiechnął się i cmoknął mnie w policzek, co mnie lekko zdziwiło, ale zarazem spodobało. Nic nie mówiąc weszłam do domu. Powiedziałam mamie, że już jestem i udałam się do pokoju, skąd dochodziły jakieś śmiechy.
_________________________________
Komentujcie !! ;****
Buziaki :*
-Maju? - zaczął.
-Tak?
-Mogę cie o coś zapytać? - powiedział nieśmiało.
-Jasne- uśmiechnęłam się.
-Bo wiesz zastanawiam się- przerwał na moment- no masz chłopaka, a umówiłaś się ze mną do kina. I tak trochę dziwnie się czuję -że CO!? że niby kto jest tym moim chłopakiem? Haha! Tom i ja? haha ! nie wytrzymałam i wybuchłam śmiechem.-coś nie tak?-zapytał lekko zirytowany.
-Nie tylko, ja i Tom nie jesteśmy razem- powiedziałam już spokojnie.
-Ale jak to? Przecież on... -zaczął się plątać- Naprawdę?-zapytał.
-Tak, Tom to mój kuzyn, a zarazem przyjaciel i nic więcej nas nie łączy.-powiedziałam. Na twarzy Harrego zauważyłam lekki uśmiech. Po chwili zapytał:
-A mogę jeszcze o coś spytać?
-Pewnie.-odpowiedziałam.
-Nie wiem jak to powiedzieć
-Wal prosto z mostu-uśmiechnęłam się przyjaźnie.
-No dobrze, ale proszę nie obraź się.
-Okej, okej, tylko mów już.
-Masz chłopaka?-zapytał szybko, a mnie lekko zatkało, bo nie ukrywam zdziwiło mnie to trochę. - dobra wiem jestem głupi, nie powinienem pytać, to jest chyba oczywiste, że masz, bo przecież taka dziewczyna jak ty na pewno nie jest sama. Ale ja byłem głupi, co ja sobie w ogó...-zaczął gadać sam do siebie. Ale to co mówił było hmm.. nieco dziwne. Że niby jaką ja jestem dziewczyną i dlaczego on jest głupi?
-Ej Harry, spokojnie. Wcale nie jesteś głupi, tylko wygadujesz jakieś głupoty. Nie mam chłopaka, a ty się skup lepiej na drodze, bo nie chcę wylądować na najbliższym drzewie.-powiedziałam,a Harremu chyba się zrobiło głupio i już nic nie odpowiedział.
Po jakimś czasie podjechaliśmy pod kino. Dziwne było to, że nie weszliśmy główny wejściem tylko od tyłu. Do Harrego podszedł jakiś facet i zaprowadził nas do sali kinowej, która była całkowicie pusta.
-Miłego oglądanie-powiedział ten facet, który nas tu wpuścił.
-Dziękujemy.-odpowiedział mu Harry, po czym mężczyzna wyszedł i zamkną za sobą drzwi. Ja nadal byłam bardzo zdziwiona i nie wiedziałam co mam o tym myśleć. Harry po chwili zapytał :
-To gdzie wolisz na dole czy na górze?- a ja nic nie odpowiedziałam tylko stałam jak wryta.- Ej coś nie tak? Mam nadzieje, że lubisz komedie romantyczne, bo ja bardzo.
-Harry, dlaczego jesteśmy tutaj sami?-zapytałam. Byłam nieco przestraszono, bo jeszcze rano sobie myślałam, że on będzie chciał mnie tylko bezczelnie wykorzystać, a na dodatek Mila mówiła, że w kinie będzie pełno osób i że nic mi nie grozi. A tu pusta sala, nikogo nie ma, tylko ja i Harry.
-A to o to chodzi-uśmiechnął się- Pewnie zauważyłaś, że nie weszliśmy głównym wejściem tylko od tyłu i do tego jeszcze sala tylko dla nas- kiwnęłam głową- to dlatego, bo gdybyśmy weszli główny wejściem moje fanki nie dałyby nam spokoju, oczywiście bardzo je kocham, ale dzisiaj muszą wytrzymać beze mnie. A pusta sala to też dlatego, że gdybyśmy nie byli tu sami to filmu też byśmy w spokoju nie oglądnęli.- powiedział, a na koniec obdarzył mnie ślicznym uśmiechem. Już byłam nieco spokojniejsza, no bo wydaje mi się, że mówił prawdę. I jeszcze na dodatek ta akcja w samochodzie. Dobra wróć! - to co dół czy góra?-zapytał.
-Zdecydowanie góra
-To dobrze, bo ja też wole na górze- powiedział i udaliśmy się na miejsca w ostatnim rzędzie na samym środku. - nie odpowiedziałaś mi czy lubisz komedie romantyczne.
-Tak, bardzo lubię- uśmiechnęłam się i zaczęliśmy oglądać film pt "I, że cię nie opuszczę"
Po niecałych dwóch godzinach na wielkim ekranie pojawiły się napisy, a my zadowoleni wstaliśmy ze swoich miejsc i udaliśmy się do wyjścia. Film był znakomity. Nawet się popłakałam. Zdecydowanie będzie jednym z moich ulubionych. Wyszliśmy tylnymi drzwiami i udaliśmy się do samochodu Harrego. Na podwórku już było ciemno, no nie dziwię się, dochodzi 19 i jest zima. To normalne.
-I jak podobało się? -zapytał.
-No pewnie- powiedziałam z entuzjazmem. - Ten film już należy do moich ulubionych-uśmiechnęłam się- dziękuję, że mnie tu zabrałeś.
-Cieszę się, że ci się podobało, i nie masz za co dziękować, to ja powinienem podziękować za to, że się zgodziłaś-uśmiechnął się pięknie. - Maja? -dodał po chwili.
-Tak? - popatrzyłam na niego i zapięłam pasy.
-Wiesz, pięknie dziś wyglądasz- spojrzał mi w oczy, a ja speszyłam się i odwróciłam wzrok. Oczywiście jak to ja spaliłam buraka i byłam cała czerwona.
-Oj tam, przesadzasz.-powiedziałam.
-Nie przesadzam, to jest najprawdziwsza prawda.- powiedział, a ja nie wiedziałam jak na to zareagować. - Jesteś może głodna?-zapytał po chwili.
-Troszkę-odpowiedziałam nieśmiało.
-No to zabieram cię na pyszną kolację, co ty na to?
-Ale ja nie chcę ci zabierać i marnować czasu.
-Oj daj spokój, to dla mnie ogromna przyjemność móc wziąć cię na kolację czy do kina. Nie daj się prosić. To co jedziemy?
-No dobrze- uśmiechnęłam się, a Harry ruszył. - a gdzie mnie zabierasz jeśli można wiedzieć? -spytałam.
-Zabieram cię do Nandos, ulubionej restauracji mojego przyjaciela Niall'a.-powiedział szczerząc się sam do siebie.
-No dobrze.-odparłam. - Harry?
-Tak?
-Dlaczego w ogóle nie mówisz o swoim zespole?
-ym bo ja myślałem, że ciebie to nie interesuje i, że w ogóle nie znasz naszego zespołu.
-Tak naprawdę to nie znałam, dopóki nie poznałam ciebie.- powiedziałam szczerze.
-A teraz już znasz?-zapytał.
-No można tak powiedzieć- uśmiechnęłam się.
-I co? Może być?- zapytał niepewnie
-Szczerze?-zapytałam.
-Tak, nie boję się krytyki przyjmę wszystko na klatę.-zaśmiałam się.
-Chyba nie będzie aż tak źle, bo zyskacie kolejną fankę.- uśmiechnęłam się nieśmiało-ale wy macie ich tyle, że nawet nie zauważycie, że to grono się powiększyło o jedną, nic nie znaczącą dziewczynę.
-Naprawdę? To znaczy nie wiesz ile dla mnie znaczy ta jedna fanka. Bardzo się cieszę, że podoba ci się to co robimy.-uśmiechnął się ślicznie.- O już jesteśmy na miejscu-powiedzaił i zaparkował. Otworzył mi drzwi i poszliśmy do restauracji. Oboje zamówiliśmy spaghetti. Harry opowiadał mi o One Direction. O tym jak było za czasów x-factora, jak ich złączyli w grupę, o ich pierwszej trasie koncertowej, o fankach. O wszystkim mówił z taką pasją, ze aż miło się tego słuchało i mogłabym tak z nim rozmawiać cały czas, lecz niestety, coś musiało nam przeszkodzić, a mianowicie telefon od mojej mamy, która się martwi o mnie, że tak długo nie wracam i jest na mnie zła, bo zostawiłam Milenę, a sama poszłam na spotkanie z chłopakiem. No cóż mus to mus muszę wracać już do domu, a chciałabym jeszcze zostać z Harrym.
Chłopak odwiózł mnie pod sam dom i odprowadził pod drzwi.
-Harry, jeszcze raz ci dziękuje za ten wieczór- powiedziałam.-Było naprawdę miło.
-To ja dziękuję i mam nadzieję, ze się jeszcze spotkamy.- uśmiechnął się.
-Może kiedyś -powiedziałam i chwyciłam za klamkę od drzwi.
-Maja, zaczekaj- złapał mnie za nadgarstek, a mnie przeleciał przyjemny dreszczyk.
-Tak? Coś się stało?
-Nie nic, tylko chciałem cię poprosić o coś.
-O co Harry?
-Dałabyś mi swój numer telefonu?-zapytał nieśmiało, a jego twarz olał rumieniec. To wyglądało zabawnie.
-No dobrze- powiedziałam i wstukałam w telefon Harrego swój numer.- Dobranoc Harry.
-Do zobaczenia- uśmiechnął się i cmoknął mnie w policzek, co mnie lekko zdziwiło, ale zarazem spodobało. Nic nie mówiąc weszłam do domu. Powiedziałam mamie, że już jestem i udałam się do pokoju, skąd dochodziły jakieś śmiechy.
_________________________________
Komentujcie !! ;****
Buziaki :*
środa, 3 października 2012
Rozdział 10
Następnego dnia obudziłam się dość wcześnie jak na mnie, zegar wskazywał godzinę 9:06. Milena smacznie chrapała. Wstałam i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, wysuszyłam włosy, pomalowałam się i ubrałam . Zeszłam na dół, aby zrobić nam śniadanie. W kuchni nikogo nie zastałam. Może i dobrze, bo mogę w spokoju przemysleć to co się wczoraj wydarzyło i pomysleć nad tym co się wydarzy dzisiaj. Nadal jestem w małym szoku, co do spotkania z Harrym. Tak naprawdę ja nic o nim nie wiem, a umówiłam się z nim do kina. Jestem jakaś nienormalna. W dodatku on jest gwiazdą, no właśnie on jest gwiazdą, a proponuje mi wyjście do kina? Coś mi się tu nie podoba. Ja napewno mu się nie podobam. Ciekawe co on ode mnie tak naprawdę chce. Pewnie założył się z kumplem, że umówi się z pierwszą napotkaną laską i będzie miał z niej jazdę, że się nabrała, albo co gorsza będzie chciał mnie wykorzystać! 'Nie, Nie, Nie, co ja sobie wyobrażam! Majka ogarnij się! Może on taki nie jest, może mu się podobam? HaHa! Teraz to już przesadziłaś Maju!'
Jeździłam po sobie w myślach. Miałam już tego dość. Mogłam mu wczoraj odmówić i miałabym spokój. No ale cóż ja teraz mogę zrobić? Muszę iść z nim do tego kina i tyle. Pewnie następnego razu nie będzie. To znaczy na pewno nie będzie, bo kto by chciał się umawiać z kimś takim jak ja? ...no właśnie.
Kiedy kończyłam przygotowywać śniadanie do kuchni weszła Mila, ubrana , uczesana i umalowana.
-mmm, a cóż tak pięknie pachnie?-spytała i obdarzyła mnie soczystym buziorem w polik.
-Dzisiaj kochana śniadanie po angielsku-uśmiechnęłam się i położyłam na stole tosty, jajka sadzone i bekon.
-Wyśmienicie, ale jak codziennie będę jadała takie śniadanka to się w żadne spodnie nie zmieszczę, jedynie dresy.-zaśmiała się.
-Tak tak wiem. Ale od czasu do czasu można. A poza tym nudziło mi się więc zrobiłam takie angielskie śniadanko, w końcu jesteśmy w Anglii, prawda?-kiwnęła głową z, już drugim, tostem w ręce.-Milena? -po chwili zaczęłam.
-No co jest? Znowu chodzi o tego Harrego?
-nooo.
-Ej, Majka, Majka, mówiłam ci wczoraj, że wszystko będzie okej, a jeżeli tak się wahasz to trzeba było odmówić.
-Ale mi pomogłaś- powiedziałam.
-No przecież nic ci nie będzie. Idziecie tylko do kina, a tam jest zawsze pełno ludzi, więc nic ci nie grozi-uśmiechnęła się.
-Wiem, jestem głupia.
-Nie zaprzecze- zaśmiała się.
-Wiedziałam, że na ciebie zawsze można liczyć- powiedziałam z sarkazmem.
-Coś ci się nie podoba?- że niby miałam się przestraszyć :D hah
-Nie nic- odparłam niewinnie i wybuchłyśmy śmiechem. Po chwili Mila powiedziała:
-Tak, ty sobie do kina idziesz z fajnym ciasteczkiem ,a ja sie muszę kisić sama w domu.
-I tu się mylisz, bo Maja pomyślała i załatwiła ci towarzystwo.-wyszczerzyłam się.
-E?
-Tom i Max przyjdą, więc sama nie będziesz.
-Osz ty! No w sumie to fajnie, bo się nudzić nie będę.-zaśmiała się.-Ej a o której oni przyjdą?-zapytała.
-Jakoś po 16. A która jest?
-Dochodzi 12, masz jeszcze trochę czasu.
-Ej Mila! Ja nie mam się w co ubrać! -wybuchłam po chwili. A ta bezczelnie się zaczęła śmiać.-co się śmiejesz, ja na serio mówię.
-Nie bój żaby, coś się wymyśli, a jak nie to pójdziesz w dresie i już.
-Nie żartuj sobie tylko chodź na górę pomóż mi coś wybrać.
-Tak jest panie kapitanie-zawtórowała mi.
Po ponad godzinie szukania, przebierania się i tak dalej, znalazłam w końcu to czego szukałam. Jeszcze tylko jakieś dodatki i gotowe. Całość zajęła nam jakieś 2 godziny. Czyli nie jest aż tak źle. Zostały mi jeszcze 3 godziny do przyjścia Harrego, więc razem z Milą usiadłyśmy na łóżku i włączyłyśmy laptopa. Chciałyśmy trochę poczytać o zespole One direcition, a w zasadzie o jednym z jego członków. Chyba wiadomo którym.
Dowiedziałam się, że jest w moim wieku, pochodzi z Holmes Chapel, jest najmłodszy z zespołu, umie mówić po francusku , wymyśłił nazwę 'One Direction' i takie różne ciekawe rzeczy, ale niektóre to mnie rozwaliły na przykład że lubi chodzić nago. Haha! Ale ogólnie to chyba jest ok. Później jeszcze patrzyłyśmy troszkę na resztę zespołu. No nie powiem, ale przystojni to oni są.
O 16:30 przyszli Tom i Max. Ja ubrana i uczesana akurat kończyłam się malować. Kiedy byłam gotowa zeszłam na dół.
-No no no-zaczął Tom.
-Co, przesadziłam?-zapytałam.
-Nie, jest idealnie-powiedział Max, ja uśmiechnęłam się i usiadłam z nimi na kanapie w salonie.
-Tyy, kuzynka, a z kim się to umówiłaś, bo ja dalej nie wiem.-Tom.
-A z takim jednym Harrym-powiedziałam, a Mila się zaśmiała i dodała.
-Zapomniałaś dodać, że ten Harry to jeden z członków zespołu One direction i że za tym Harrym ugania się miliony fanek na świecie, ale to tylko taki mały szczególik.-skończyła i wyszczerzyła się do mnie.
-no no no-powiedział Max- ale czekaj, czekaj. To ten zespół co w x factorze był?
-Tak, ten sam- powiedziała Mila.
-No to nieźle się ustawiłaś kuzyneczko- Tom.
-Taa, od razu ustawiłam, ja tylko idę z nim do kina , nic więcej.-odpowiedziałam mu, a ten już chciał coś dodać, ale na szczęście zadzwonił dzwonek do drzwi. Spojrzałam na zegarek, no tak za dwie 17. Wstałam, po drodze zabierając płaszczyk i torebkę. Chciałam otworzyć drzwi, ale nie mogłam, bo zrobił to za mnie Tom.
-Dzień dobry, czy jest Maja?- usłyszałam głos Harrego.
-Tak jest, a o co chodzi?-zapytał Tom.
-Byłem z nią umówiony.
-Naprawdę ? Nic mi nie mówiła, czekaj zaraz ją zawołam.-odwrócił sie od niego i zaczął mnie woąć- Maju, kochanie ktoś do ciebie!-z salonu było słychać śmiechy. Mnie również chciało się śmiać, ciekawe co sobie Harry pomyślał.
-Cześć Harry-powiedziałam stając w drzwiach.
-yy Cześć -powiedział nieśmiało.
-Przepraszam za niego, czasem mu odbija-powiedziałam wskazując na Toma.- To co idziemy?
-Tak, tak -odparł zmieszany.
-Pa kotku- zawołał Tom, zamykając drzwi, ja nic nie odpowiedziałam tylko poszłam do auta razem z Harrym.
_____________________
I jak ? Może być? :*:*
Proszę o komentarze :D i dziękuje Patrycji, że zawsze komentuje :**
Buziaaaki :**
piątek, 28 września 2012
Rozdział 9
Po oglądnięciu komedii romantycznej poszłyśmy się przebrać, bo za jakieś pół godziny przyjadą dziadkowie, a my nadal w dresach wylegujemy się w moim królestwie, a trochę nie wypada. Ja ubrałam to , a Mila to .
Gotowe zeszłyśmy na dół. Dziadkowie właśnie weszli do domu. Nie obyło się bez tulenia i tak dalej. Mama zaproponowała coś do picia. Każdy powiedział na co ma ochotę. Razem z Milą pomogłyśmy jej przygotować napoje i jakieś ciasto. Rozmawialiśmy przez moment, bo dziadek i babcia chcieli obejrzeć nasz nowy domek. Bliźniaczki oczywiście pierwsze zaprowadziły ich do swoich pokoików. Musiały pokazać wszystkie szczególiki, jak to one. Później nadszedł czas na mój "skromny" pokoik. Byli pod dużym wrażeniem, no kto by nie był. Potem jeszcze trochę rozmawialiśmy i dziadkowie poszli do domu.
Dochodziła godzina 19, a my siedziałyśmy u mnie na łóżku.
-Milena, a co powiesz na wieczorny spacerek?-zapytałam.
-Jestem za-odpowiedziała- a gdzie pójdziemy?
-No nie wiem, może coś wymyślisz?-spojrzałam na nią.
-Tak, ja mam wymyślić gdzie mamy iść jak w ogóle nie znam tego miasta.
-Dobra, dobra nie spinaj się tak.-powiedziałam, a po chwili dodałam- Już wiem. Pójdziemy do parku. Tam jest tak ładnie w nocy. Tylko musimy się ciepło ubrać. Co ty na to?
-Okej, to ruszajmy.
Szybko się przebrałyśmy i byłyśmy już gotowe. Zeszłyśmy na dół. Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.
-Mamo, spodziewasz się kogoś!?-zapytałam.
-Nie, idź otwórz.
-Okej!- i poszłam otworzyć. Nie wierzyłam własnym oczom! Przede mną stał nie kto inny jak Harry Styles. Co on tu robi!? Był ostatnią osobą , której się tu spodziewałam.
-Cześć - uśmiechnął się.
-ee Cześć- wydukałam, trochę dziwnie się czułam w jego towarzystwie, wiedząc, że jest sławnym piosenkarzem, a tak w ogóle to po co on tu przyszedł? Czego mógł chcieć ode mnie?
-Przepraszam, że dopiero teraz przychodzę, ale wcześniej nie dałem rady.-powiedział, a ja nie widziałam o co mu chodzi. Po co on miał do mnie przychodzić i po co mnie przeprasza?
-Harry, ale o co chodzi? Coś się stało?
-Nie nic się nie stało, tylko wczoraj zostawiłaś u mnie w samochodzie jedną torbę z zakupami. To znaczy ja jej pewnie nie zauważyłem jak je przynosiłem. Przepraszam.
-Nic się nie stało. Nawet się nie zorientowałam, że czegoś brakuje. Dziękuję, że się do mnie fatygowałeś, nie musiałeś.
-To dla mnie sama przyjemność- uśmiechnął się pięknie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, to było bardzo dziwna sytuacja dla mnie.- Ja już chyba będę leciał, nie chcę przeszkadzać, cześć- odwrócił się i chciał odejść, ale po chwili wrócił
-Maja?
-Tak?
-Boo.. no wiesz.. yyy no ten-zaczął mamrotać
-Coś się stało?
-Tak , to znaczy nie, nic się nie stało- błąkał się- po prostu chciałem cię o coś zapytać.-spuścił głowę.
-O co chodzi?- spytałam, nie ukrywam , byłam strasznie ciekawa co on ode mnie chciał.
-No bo chciałem cię zaprosić na jakiś spacer, albo do kina- podniósł wzrok i spojrzał na mnie. A ja jak to ja spaliłam buraka. No takiego czegoś to ja się nie spodziewałam. On wielka gwiazda chce się ze mną umówić?? I co ja mam teraz mu odpowiedzieć?
-yyy no nie ukrywam, że mnie zdziwiłeś.
-Ale wiesz jak nie masz ochoty, albo czasu to ja nie nalegam.-nastała chwila ciszy, którą przerwała Milena, pojawiając się nie wiadomo skąd.
-Z kim ty tyle gadasz?-spytała i dopiero po chwili zaczaiła kto stał przed domem- O hej Harry.- powiedziała zdziwiona.
-Cześć Milena- odpowiedział trochę zawiedziony.- To może ja już pójdę, nie będę przeszkadzać.
-Czekaj Harry- powiedziałam- Milena zaczekaj zaraz wrócę tylko odprowadzę Harrego.
-Dobra, dobra, będę w domu.- i weszła do środka.
-Nie musisz mnie odprowadzać , sam trafię.-powiedział. Widać było, że był smutny.
-Wiem, ale ja chcę cię odprowadzić.
-Naprawdę?- spytał nieco już radośniej.
-Tak, a co do tego kina to bardzo chętnie z tobą pójdę.-powiedziałam ze spuszczoną głową.
-Naprawdę?-powtórzył- yyy to znaczy bardzo się cieszę.- u uśmiechną się pięknie.- To może jutro jak masz czas.
-Dobrze, tylko gdzie mam przyjść? Pod które kino?-spytałam
-No wiesz? Ja po ciebie przyjadę- powiedział jakby to była oczywista oczywistość- Będę o 17 , pasuje ci?
-Tak, to do zobaczenia jutro.-powiedziałam.
-Pa Maju- odpowiedział, wsiadł do samochodu i po chwili odjechał z piskiem opon. Teraz uświadomiłam sobie co ja zrobiłam. Czy dobrze się stało, że umówiłam się z obcym chłopakiem do kina i to w dodatku sławnym piosenkarzem, za którym ganiają się miliony dziewczyn na całym świecie? Może powinnam odmówić. Ale teraz to ja już nic nie poradzę, stało się.
________________________________
Przepraszam za taką przerwę, ale po prostu miałam bardzo dużo nauki, a do tego jeszcze treningi. Następny postaram się dodać szybciej, ale nic nie obiecuje :D
Proszę jeśli przeczytasz to napisz komentarz :D
Całusyy :**
poniedziałek, 17 września 2012
Rozdział 8
Kiedy obudziłam się Milena leżała obok mnie. Nie wiem kiedy i jak to zrobiła, ale pewnie było jej zimno i przyszła na górę. Dzisiaj wtorek, dziadkowie powiedzieli, że przyjdą nas odwiedzić, ale to pewnie tak po połudzniu, a tak w ogóle to która jest godzina? Wstałam z łóżka, podeszłam do krzesła, na którym znajdowała się moja torebka. Wyciągnęłam z niej telefon i spojrzałam na wyświetlacz. 11:49 No nie jest źle. Postanowiłam wziąć prysznic, gdyż to było mi bardzo potrzebne. Mila jeszcze spała, także nie muszę się śpieszyć. Wzięłam świeżą bieliznę i poszłam do łazienki. W trakcie kąpieli rozmyślałam nad tym co się wczoraj wydarzyło. Od tego zdarzenie w Milk Shake City, po przez tą akcje z Harrym w Mc, o tym co powiedział Zayn i o reakcji Harrego. To wszystko wydawało mi się jakieś dziwne. I znów zastanawiałam się skąd ja go kojarze. No ale nic sensownego chyba nie wymyśle.
Po jakichś 15 minutach wyszłam z kabiny. Wytarłam mokre ciało i założyłam bieliznę. Włosów nie myłam, postanowiłam, że zrobie to wieczorema albo jutro rano. Wyszłam z łazienki. Milena siedziała na łóżku z moim laptopem na kolanach. Usiadłam obok niej i wślizgnęłam się pod kołdrę, bo było mi zimno, gdyż miałam na sobie tylko stanik i majtki.
-Co tam piękna?- spytałam- wyspałaś się po wczorajszych zakupach?
-O tak- uśmiechnęła się promiennie i pochwili dodała- jestem baardzo zadowolona z tych naszych zakupów. A ty jak tam?
-Świetnie i ja też jestem zadowolona, a szczególnie z tej mojej sukieneczki, ale mi się trafiło, takie cudeńko i to jeszcze przecena- gadałam podekscytowana.
-No wiesz, głupi ma zawsze szczęście- zaśmiała się.
-Osz tyy!-dżgnęłam ją w bok, czego nie lubiła, a ta odłożyła laptopa i zaczęła mnie łaskotać, wiedziała, że mam ogromne łaskotki i zawsze to bezczelnie wykorzystywała przeciwko mnie. Ja oczywiście śmiałam się jak jakaś opętana, aż w końcu zlitowała się nade mną, mówiąc, że musi iść do kibelka. Szczęście dla mnie hah. Wzięłam laptopa na kolana i obczaiłam facebook'a, twitter'a i różne stornki typu besty, kwejk. Oczywiście nie obyło się przy tym bez muzyki. W między czasie z kibelka wyszła Milena, wzięła tylko bielizne i poszła się wykąpać. Po kilku piosenkach z głośników usłyszałam głos Ed'a Sheeran'a. I poprostu mnie olśniło. Przypomniałam sobie jak przed wyjazdem do Londynu słuchałam takiego jednego coveru zespołu One Direction czy jakoś tak. Szybko go włączyłam i miałam racje, to był Harry. No porostu nie mogłam w to uwierzyć. Ale chociaż potwierdziły się moje podejrzenia, że skądś go kojarze. W wyszukiwarce wpisałam nazwe tego zespołu. Kliknęłam w wikipedie.
"One Direction – brytyjsko-irlandzki boysband. W jego skład wchodzą Liam Payne, Harry Styles, Louis Tomlinson, Zayn Malik i Niall Horan. W VII brytyjskiej edycji programu X Factor zajęli trzecie miejsce. Grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Syco Music(...)"
Było jeszcze o ich trasie, singlach, płycie, książce itd. Czyli że Harry, którego wczoraj poznałam i prawdopodobnie wpadłam mu w oko jest wielką gwiazdą. Nie mogłam w to uwierzyć. Ciekawa jestem co oni w ogóle spiewają. Wpisałam w youtube ten ich pierwszy singiel. Był teledysk, więc go sobie włączyłam. No i poszło. Piosenka ogólnie bardzo przyjemna i wpadająca w ucho. Pod koniec jej trwania z łazienki wyszła Milena z mokrymi włosami, swobodnie opadającymi jej na ramiona.
-Czego ty tam słuchasz?-zapytała i wbiła mi pod kołdrę.
-Tyy, pamiętasz Harrego i Zayna nie?
-No pamiętam. Oni chyba nas podwieżli do domu tak?
-No tak. A pamiętasz te dziewczyny, które podbiegły do Harrego i prosiły o podpis na płycie?
-No tak pamiętam, to było trochę dziwne. Ale o co ci chodzi?
-Patrz-pokazałam jej ten teledysk. Zdziwiła się tak jak ja.
-Jak do tego doszłaś?-zapytała. I opowiedziałam jej jak to było. Powiedziałam jej także o tej akcji w MSC. Oczywiście jak to ona musiała skomentować, że Harry na mnie leci i takie tam. Ja mówiłam że to niemożliwe, bo przecież jak ja moge się podobać sławnemu piosenkarzowi, o którym marzą nastolatki na całym świecie, ale ona i tak wie swoje i tak dalej. Nie chciało mie się dłużej ciągnąć tego tematu więc wyszłam spod cieplutkiej kołdry i skierowałam się do szafy. Wyciągnęłam ciuchy i przebrałam się , dzisiaj tak luźno, bo dziadkowie przyjdą za pare godzin, a my z Milą po wczorajszym nie wychodzimy z domu, no może wieczorkiem. Włosy spiełam w lużnego koczka, umalowałam się lekko i byłam gotowa. Zaraz po mnie, Mila weszła do łazienki z ciuchami. Po kilku minutkach wyszła, ubrana , umalowana i uczesana podobnie do mnie. Ona często chodzi w takich czapeczkach, które uwielbia, z resztą tak samo jak jej brat filip. Zawsze się wymieniają. No nie dziwie się, mnie tez się podobają, ale jakoś one nie są dla mnie.
Gotowe zeszłyśmy na dół. Zjadłyśmy śniadanie przygotowane przez moją mamusię. Później zrobiłyśmy sobie cappucino i siadłyśmy przed laptopetm i oglądałyśmy stare zdjęcia. Jakoś tak nas naszło. Uśmiałyśmy się przy tym jak nigdy. Te wszystkie nasze "sesje",hah :> śmiesznie było. Do tego jeszce fotki z gimnazjum, liceum, ze wszystkich wycieczek, wspólnych wakacji i tak dalej. Stwierdziłysmy, że od czasów gimnazjum wydoroślałyśmy. Ale chyba taka jest kolej rzeczy i my nic na to nie poradzimy.
Postanowiłyśmy, że dzisiaj to my robimy obiad. Oczywiście mama nie chciała się zgodzić, jak to ona, ale nie miała nic do gadania, bo wygoniłyśmy ją z kuchni i kazałyśmy jej sobie odpocząć. Zaoferowałyśmy się jeszcze, że pójdziemy po młode do przedszkola, ale powiedziła, iż ona musi tam iśc, bo musi jeszcze coś załatwić z przedszkolanką. Na to musiałyśmy się zgodzić.
Ugotowałyśmy na obiad nasze popisowe, a zarazem ulubione danie, czyli risotto z kurczakiem. Mniami :D Wszystko pięknie podałyśmy na stole. Dzisiaj tata wcześniej z pracy wyszedł i wszyscy razem usiadliśmy do stołu. Oczywiście było przepyszne. Każdemu smakowało. potem tylko pozmywałyśmy i mogłyśmy spokojnie oglądnąć sobie jakiś film.
sobota, 15 września 2012
Rozdział 7
Ruszyliśmy do samochodu Harrego. Po drodze zaczepiły go jakieś trzy dziewczyny, prosząc o to, by podpisały mu się na płytach. Szczerze mnie to zdziwiło, ale też ogromnie zaciekawiło. Lecz chyba nie będę pytać o co biega, no tak naprawdę nie znam go w ogóle, a nie chcę wyjść na wścibską czy coś w tym rodzaju, a jak będzie chciał to sam powie. Ciągle przez głowę przelatywały mi mysli: "kim on jest, jakimś celebrytą czy co?" Nie wiem. Nawet nie chcę mi się nad tym jakoś specjalnie rozmyślać i kombinować. Po prostu już nie mam na to siły.
Wyszliśmy na parking przed galerią. Podeszliśmy do jakiegoś czarnego auta, nie wiem jaka marka, bo się nie znam. Jakby powiedzieli moi kuzyni: "wypasiona fura" albo "niezłe cacko". Ciekawe skąd go stać na taki wóz. Może on faktycznie jest jakąś gwiazdą, czy coś w tym rodzaju, albo ma bogatych rodziców co jest bardziej prawdopodobne, bo która gwiazda zlitowała się nad taką dziewczyną jak ja. Ale mniejsza o to. Strasznie mi się chciało spać, tak jak Mili. Byłyśmy bardzo zmęczone po tych zakupach, ale nie powiem, udały się i jestem z nich zadowolona jak mało kiedy. Oczywiście kupiłabym sobie jeszcze więcej rzeczy, lecz nie mogę przecież całej kasy wydać na jednych zakupach, musze zostawić coś na resztę dni.
W samochodzie siedział jakiś chłopak, to na pewno ten jego przyjaciel. Miał ciemną karnację, czarne włosy i brązowe oczy, jeśli dobrze zobaczyłam. Popatrzył na nas, widać było jego zdziwienie, nie spodziewał się, ze jego kumpel przyprowadzi jakieś dwie przybłędy. Wyszedł z samochodu.
-Zayn pomóż mi z tymi torbami, wpakuj je do bagażnika-powiedział Harry- a wy wsiadajcie do środka, bo zimno się zrobiło- zwrócił się do nas. My nic nie mówiąc zrobiłyśmy co na powiedział. W środku było tak cieplusio milusio, że aż nie chciało się wychodzić na zewnątrz. Teraz dopiero doszłam do wniosku, że dobrze zrobiłam zgadzając się na podwózkę do domu, bo inaczej musiałybyśmy się tłuc zatłoczonym metrem, albo co gorsza, iść z buta. Pewnie byśmy zamarzły po drodze.
Po chwili chłopcy wsiedli do samochodu, Harry jako kierowca, a ten drugi na miejscu pasażera.
-Dziewczyny, poznajcie to jest Zayn, Zayn to jest Maja i Milena- podaliśmy sobie ręce.
-Cześć, miło mi was poznać. Harry opowiedział mi trochę co się stało. Przepraszam za niego on dzisiaj od momentu, gdy zobaczył jakąś piękną dziewczynę w Milk Shake City to chodzi jakiś taki rozkojarzony- no po prostu zamurowało mnie, nie mogłam uwierzyć własnym uszom. To przecież mnie Harry widział dziś w MSC, ale to na pewno nie chodzi o mnie. Może był tam jeszcze raz, albo chodzi o jakąś inną dziewczynę. To nie mogłam być ja, przecież nie jestem nawet ładna,a co dopiero piękna jak to określił Zayn.
-Zayn zamknij się, wygadujesz jakieś historie- powiedział Harry, który spalił buraka. Ukradkiem spojrzał na mnie.
-Ale Harry o co ci chodzi, przecież cały czas gadasz jaka ona nie była...-nie dokończył, bo Harry mu przerwał.
-Dobra, skończ-powiedział-Maja ty mi lepiej powiedz gdzie ja mam tak w ogóle jechać-podałam mu adres i ruszyliśmy .
Panowała bardzo miła atmosfera, chociaż czułam się trochę skrępowana po tym co powiedział Zayn i po reakcji Harrego. Rozmawialiśmy o tym skąd jesteśmy, na ile zostajemy i tak dalej. Byłam bardzo śpiąca, oczy same mi się zamykały. Chłopcy coś tam zaczęli mówić o jakimś zespole czy coś, ale ja odpadłam i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Milena chyba też, bo od dłuższej chwili nic nie mówiła.
Nagle poczułam, jak otwierają się drzwi i ktoś podnosi mnie i gdzieś niesie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam Harrego. Od razu jakoś oprzytomniłam i się przebudziłam.
-Harry co ty robisz ? Gdzie ja jestem?
-Spokojnie, nic się nie dzieje. Jesteśmy już pod twoim domem. Trochę sobie przysnęłyśmy i dlatego cię niosę, po prostu nie chciałem cię budzić. Byłaś taka urocza- uśmiechnął się. WTF? Co to w ogóle ma być? "Byłaś taka urocza"?? Co on gada?
-Ale możesz mnie już puścić-powiedziałam i tak też zrobił-Gdzie Milena i gdzie nasze zakupy-zapytałam stojąc już na nogach.
-Milena także zasnęła i Zayn właśnie ją wyciąga z samochodu, a zakupy są w bagażniku, czekaj zaraz ci je przyniosę-jak powiedział tak też zrobił.
Po chwili przyszedł Zayn, na rękach trzymając Milenę.
-Gdzie ją mam zanieść?-zapytał cicho.
-Czekaj, gdzieś mam klucze-i zaczęłam szukać ich w torebce. Trochę czasu mi to zajęło, ale co ja poradzę, mam tam same potrzebne rzeczy. W między czasie Harry zdążył już przynieść nasze torby.
-Mam!-krzyknęłam wyciągając kluczyki. Otworzyłam szybko drzwi i wpuściłam ich do środka. Zayn wniósł Milenę i położył ją na sofie, obok której Harry położył zakupy. W domu panowała cisza. No tak dziewczynki już śpią, bo jest już po 20, tata jeszcze w pracy, jak to on, a że jest nowy to tym bardziej, mama siedzi na pewno w sypialni i odpoczywa po całym dniu. No w sumie to się jej nie dziwie. Wypakowywanie wszystkiego z tych pudeł i układanie na musiało być bardzo męczące.
Chłopcy pożegnali się i wyszli. Na koniec Harry powiedział "Do zobaczenia". Co mnie trochę zdziwiło, no ale dobra, nie mam siły idę na górę walnąć się na moje łoże.
____________________
Nareszcie skończyłam :)) Mam nadzieje że się podoba :D
Proszę o komentarze :*
Buziaki.!
wtorek, 11 września 2012
Rozdział 6
-Przepraszam cię bardzo, ale ze mnie niezdara- zaczął przepraszać i zobaczyłam kto to taki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To był chłopak, którego widziałam w MSC. No tego to ja bym się w życiu nie spodziewała. To że był niesamowicie przystojny nie zwalnia go z tego, że powinien patrzeć jak chodzi.
-No nie da się ukryć-powiedziałam nieco wkurzona, bo porozwalał mi moje nowe cudeńka (czyt. zakupy :P). On zamiast coś powiedzieć stał jak wryty i patrzył na mnie jakby ducha zobaczył. No to było trochę dziwne- Hello, a ty co ducha zobaczyłeś czy co? Chociaż pomógłbyś mi wstać, a nie gapisz się jakbyś pierwszy raz dziewczynę zobaczył.
-A tak-Ten ocknął się i podał mi dłoń, którą chwyciłam i wstałam z jego pomocą.- Nic ci się nie stało?-zapytał z troską w głosie.
-Nie-warknęłam, wiem, że to nie ładnie, ale mnie wkurzył.
-Czekaj pomogę ci- zaczął zbierać moje ciuchy.
-Nie trzeba, poradzę sobie. Jeszcze coś zniszczysz-powiedziałam, ale nie posłuchał mnie i pomógł mi wszystko pozbierać. Na szczęście nic nie ucierpiało, nie wliczając mojego biednego tyłeczka, ale mniejsza z tym.
-Wiem, że jesteś na mnie zła, ale bardzo cię proszę wybacz mi, cały dzień jestem jakiś rozkojarzony-i w tedy spojrzał w tymi swoimi oczyskami wprost w moje i już mnie "miał".
-No nie ukrywam, że mnie to wkurzyło-popatrzyłam na niego spod byka- ale chyba wybaczę, bo ja też miewam takie dni i w tedy robię różne dziwne rzeczy-zaśmiałam się. Widać było jak odetchnął z ulgą.
-No to może zaczniemy od początku?-zapytał nieśmiało i uśmiechnął się - jestem Harry.-podał mi rękę.
-Majka-uścisnęłam mu dłoń i spojrzałam mu w te przepiękne ślepia. Można było się w nich rozpłynąć.
-Miło mi cię poznać-odparł. A ja nadal nie wiedziałam skąd ja go kojarzę. Może spotkałam go gdzieś na jakiejś imprezie, na której byłam z Tomem, albo po prostu wydaję mi się. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałam o Milenie, która zmęczona stała obok i przyglądała się całej sytuacji.
-Poznaj, to jest Milena, moja najlepsza przyjaciółka.
-Cześć, jestem Harry-wyciągnął dłoń, którą uścisnęła.
-Milena.
-No to my będziemy już szły, cześć Harry- miałyśmy zamiar odejść, lecz chłopak nas zatrzymał.
-Zaczekaj-powiedział-Teraz to nie pozwolę ci tak odejść. W ramach przeprosin proponuję podwózkę do domu, czy gdzie tam chcecie- i znów ten zniewalający uśmiech.
-Nie, nie trzeba, poradzimy sobie-odpowiedziałam.
-No Maja, nie daj się prosić. Coś mi się wydaje, że po takich udanych zakupach-wskazał na nasze torby wypełnione ciuchami, butami itd.-musicie być chociaż trochę zmęczone.
-No nie powiem, że moje nogi dają o sobie znać, ale nie możemy cię tak wykorzystywać- powiedziałam.
-Jakie tam wykorzystywać, chcę być po prostu miły i odwieść dwie piękne dziewczyny, by nie tłukły się po nocy metrem, albo co gorsza szły na nogach. A poza tym jak już powiedziałem to będzie tak w ramach moich przeprosin za ten wypadek.-uśmiechnął się nieśmiało. Spojrzałam na Milenę, żeby podpowiedziała mi co mam zrobić, ale one tylko ruszyła ramionami jakby było to dla niej obojętne. Widać było po niej, że po tych dzisiejszych zakupach pada na twarz. Popatrzyłam na Harrego, który oczekiwał odpowiedzi.
-No dobrze-zgodziłam się, a jego twarz od razu się rozjaśniała i zagościł na niej śliczny uśmiech, oczywiście nie zabrakło słodkich dołeczków. Ale żeby nie było robię to tylko dla Mili, bo ona zaraz zaśnie na stojąco.
-Tylko jest taka sprawa, w moim aucie czeka na mnie mój przyjaciel, czy to nie będzie dla was problem?-spytał.
-To my może jednak pójdziemy na to metro, bo nie chcemy wam przeszkadzać. Pewnie macie jakieś sprawy do załatwienia, a my tylko wam utrudniamy.
-Nie ma mowy, nie będziecie nam przeszkadzać, on nie będzie miał nic przeciwko, ja się pytam czy dla was to nie problem.
-Nie, dla mnie to żaden problem, myślę, że dla niej też nie-oboje spojrzeliśmy na Milenę, która, siedziała na ławce i ledwo co kontaktowała.
-No dobra, to chodźmy-powiedział Harry-Daj, ja wezmę wasze zakupy, a ty pomóż przyjaciółce.- nie czekając na odpowiedź, zabrał nasze torby. No cóż nie miałam nic do gadania. Chwyciłam Mile za rękę i ruszyłyśmy do samochodu Harrego.
__________________________________
Hejooo!! :D Połowa rozdziału pisana na lekcji PP :) haha:> i jak się podoba?? Komentooować Pliiisssssss.! :D
Nie wiem kiedy następny, no wiecie nowa szkoła i wgl, ale postaram się jak najszybciej :))
Buziaczki :*
piątek, 7 września 2012
Rozdział 5
Obudziłam się po 10. Mileny już nie było. Po chwili wyszła z łazienki przebrana i gotowa do wyjścia. No tak, dzisiaj mam jej pokazać Londyn.
-Wstawaj Majka, za 15 minut masz być na gotowa na dole. Ja idę zrobić nam śniadanie.
-Tak jest panie kapitanie-zawtórowałam jej.
-Nie wygłupiaj się tylko rusz tyłek.-powiedziała i wyszła z mojego królestwa.
Ja poszłam do mojej garderoby, ojej jak to wspaniale brzmi "moja garderoba", hah! Wybrałam ciuchy i udałam się do łazienki. Przebrałam się , umalowałam i uczesałam. Gotowa zeszłam na dół. Piękne zapachy przyciągnęły mnie do kuchni. Zastałam tam Milenę przy stole, jedzącą pyszne, świeżo upieczone croissanty.
-Hmm.. Ale smakołyki-zaczęłam
-Siadaj lala, bo za 5 minut wychodzimy- odpowiedziała.
-Spoko loko, zluzuj poślady ziomuś.
-No, no jedz a nie gadaj.
-Okej, okej. A nie wiesz gdzie są mama i bliźniaczki?-zapytałam.
-Poszły zobaczyć nowe przedszkole dziewczynek.
-A no tak, zapomniałam. To co idziemy? Ja już jestem gotowa.
-No jasne- Mila jak armata wstała od stołu.
-Ej lala, spokojnie, sklepy nam nie uciekną- zaśmiałam się.
-No wiem wiem, chodź-pociągnęła mnie za rękę. Założyłyśmy płaszcze i buty. W Anglii nie było tak zimno i mokro jak w Polsce, co mnie bardzo cieszyło, Milene zresztą też. Wyszłyśmy z domu i na początku skierowałyśmy się do centrum, tak jak zaplanowałyśmy.
Po 2 godzinach zobaczyłyśmy Big Bena, London Eye, Tower Bridge, jechałyśmy dużym, czerwonym autobusem. Oczywiście nie obyło się bez robienia zdjęć i kupowania jakichś pamiątek.
-Majka, co powiesz na zakupy?
-Ja jestem jak najbardziej za, tylko najpierw proponuje najlepsze shaki na świcie.
-Okej, zabierz mnie do tego swojego milk shake city, bo tyle już o nim od ciebie słyszałam, że chcę spróbować tych cudeniek.-uśmiechnęłam się szeroko i powiedziałam:
-No to chodź, tutaj niedaleko jest takie fajne centrum handlowe, a obok MSC.
-Prowadź.-zaśmiała się.
Doszłyśmy w niecałe 10 minut. Weszłyśmy do środka i ja zamówiłam 2 czekoladowe, moje ulubione. Zapomniałam wspomnieć, że nie mam problemów z porozumiewaniem się, gdyż język angielski znam tak dobrze jak polski. Milena także nie ma z nim problemów, uczyła się go od dziecka i obie byłyśmy najlepsze z angielskiego w Polsce.
Zajęłyśmy stolik przy oknie. Rozmawiałyśmy co będziemy robić w najbliższych dniach. Nagle do środka wpadł chłopak w kręconych włosach i z boskimi zielonymi oczami. Zaraz za nim wparował przystojny szatyn w czerwonych spodniach i bluzce w paski. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że pani ekspedientka śliniła się do nich jakby były to jakieś wielkie gwiazdy czy coś. Usiedli przy stoliku i czekali na swoje zamówienie. Chłopak z loczkami odwrócił się w moją stronę. Już go gdzieś widziałam, ale nie wiem gdzie. Popatrzył na mnie i uśmiechnął się nieziemsko. W jego policzkach pojawiły się słodziutkie dołeczki. Był bardzo przystojny. Odwzajemniłam uśmiech i odwróciłam wzrok, bo moje policzki płonęły. Dostali 6 shake'ów i wyszli. Przy drzwiach loczek popatrzył w moją stronę i puścił mi oczko. Myślałam, że się rozpłynę. Hmm...Gdyby...
-Ej to idziemy już do tego centrum?-moje przemyślenia przerwała Milena
-Tak, tak, chodźmy- no tak ona go nie widziała, bo siedziała tyłem, ale na pewno spodobałby jej się. Dobra stop! Pewnie już go nigdy nie zobaczę. Ale ciekawe gdzie ja już go widziałam.
Weszłyśmy do środka. Od razu skierowałyśmy się na pierwsze piętro gdzie były moje ulubione sklepy.
-Coś czuję, że długo stąd nie wyjdziemy.-zaśmiała się Milena.
-Jestem za-powiedziałam i ruszyłam w stronę pięknych sukieneczek.
Po 5 godzinach chodzenia po sklepach nie czułam swoich nóg, a na dodatek byłam strasznie głodna.
-Ciebie też tak bolą nogi i chce ci się jeść?-spytała Mila.
-Kobieto czytasz mi w myślach-zaśmiałam się.-To co idziemy coś zjeść?
-O tak!
Poszłyśmy do Mc'Donald's, które było na parterze galerii. Zmówiłyśmy po McChickenie, dużych frytkach i dużej coli z lodem. Usiadłyśmy i położyłyśmy nasze zakupy obok stolika, a trochę tego było. Ja kupiłam sobie piękną sukienkę, szpileczki, trampki, kurteczkę jeans'ową, miętowe rurki i bluzkę w paski. Milena kupiła sukieneczkę, szpilki, jeansy, dwie bluzki, sweterek i buty nike. Wszystko było takie śliczne, ale musiałyśmy zostawić trochę kasy na resztę dni. Przez te całe zakupy zapomniałam o pięknym chłopaku z MSC. W sumie to dobrze, bo i tak pewnie go już nigdy nie zobaczę.
Po zjedzeniu ubrałyśmy płaszczyki i ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Otworzyłam drzwi, chcąc wyjść, lecz jakiś chłopak wpadła na mnie i wylądowałam razem z nim na podłodze. Jak można nie zauważyć, że ktoś wychodzi? Bardzo mnie to zdenerwowało, a na dodatek wszystkie moje zakupy leżały porozwalane na ziemi..
-Przepraszam cię bardzo, ale za mnie niezdara- zaczął przepraszać i zobaczyłam kto to taki...
______________________________________
Jak się podoba? Komentujcie proszę was :)
Buziaki :**
Subskrybuj:
Posty (Atom)