piątek, 28 września 2012
Rozdział 9
Po oglądnięciu komedii romantycznej poszłyśmy się przebrać, bo za jakieś pół godziny przyjadą dziadkowie, a my nadal w dresach wylegujemy się w moim królestwie, a trochę nie wypada. Ja ubrałam to , a Mila to .
Gotowe zeszłyśmy na dół. Dziadkowie właśnie weszli do domu. Nie obyło się bez tulenia i tak dalej. Mama zaproponowała coś do picia. Każdy powiedział na co ma ochotę. Razem z Milą pomogłyśmy jej przygotować napoje i jakieś ciasto. Rozmawialiśmy przez moment, bo dziadek i babcia chcieli obejrzeć nasz nowy domek. Bliźniaczki oczywiście pierwsze zaprowadziły ich do swoich pokoików. Musiały pokazać wszystkie szczególiki, jak to one. Później nadszedł czas na mój "skromny" pokoik. Byli pod dużym wrażeniem, no kto by nie był. Potem jeszcze trochę rozmawialiśmy i dziadkowie poszli do domu.
Dochodziła godzina 19, a my siedziałyśmy u mnie na łóżku.
-Milena, a co powiesz na wieczorny spacerek?-zapytałam.
-Jestem za-odpowiedziała- a gdzie pójdziemy?
-No nie wiem, może coś wymyślisz?-spojrzałam na nią.
-Tak, ja mam wymyślić gdzie mamy iść jak w ogóle nie znam tego miasta.
-Dobra, dobra nie spinaj się tak.-powiedziałam, a po chwili dodałam- Już wiem. Pójdziemy do parku. Tam jest tak ładnie w nocy. Tylko musimy się ciepło ubrać. Co ty na to?
-Okej, to ruszajmy.
Szybko się przebrałyśmy i byłyśmy już gotowe. Zeszłyśmy na dół. Nagle usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.
-Mamo, spodziewasz się kogoś!?-zapytałam.
-Nie, idź otwórz.
-Okej!- i poszłam otworzyć. Nie wierzyłam własnym oczom! Przede mną stał nie kto inny jak Harry Styles. Co on tu robi!? Był ostatnią osobą , której się tu spodziewałam.
-Cześć - uśmiechnął się.
-ee Cześć- wydukałam, trochę dziwnie się czułam w jego towarzystwie, wiedząc, że jest sławnym piosenkarzem, a tak w ogóle to po co on tu przyszedł? Czego mógł chcieć ode mnie?
-Przepraszam, że dopiero teraz przychodzę, ale wcześniej nie dałem rady.-powiedział, a ja nie widziałam o co mu chodzi. Po co on miał do mnie przychodzić i po co mnie przeprasza?
-Harry, ale o co chodzi? Coś się stało?
-Nie nic się nie stało, tylko wczoraj zostawiłaś u mnie w samochodzie jedną torbę z zakupami. To znaczy ja jej pewnie nie zauważyłem jak je przynosiłem. Przepraszam.
-Nic się nie stało. Nawet się nie zorientowałam, że czegoś brakuje. Dziękuję, że się do mnie fatygowałeś, nie musiałeś.
-To dla mnie sama przyjemność- uśmiechnął się pięknie. Nie wiedziałam co mam powiedzieć, to było bardzo dziwna sytuacja dla mnie.- Ja już chyba będę leciał, nie chcę przeszkadzać, cześć- odwrócił się i chciał odejść, ale po chwili wrócił
-Maja?
-Tak?
-Boo.. no wiesz.. yyy no ten-zaczął mamrotać
-Coś się stało?
-Tak , to znaczy nie, nic się nie stało- błąkał się- po prostu chciałem cię o coś zapytać.-spuścił głowę.
-O co chodzi?- spytałam, nie ukrywam , byłam strasznie ciekawa co on ode mnie chciał.
-No bo chciałem cię zaprosić na jakiś spacer, albo do kina- podniósł wzrok i spojrzał na mnie. A ja jak to ja spaliłam buraka. No takiego czegoś to ja się nie spodziewałam. On wielka gwiazda chce się ze mną umówić?? I co ja mam teraz mu odpowiedzieć?
-yyy no nie ukrywam, że mnie zdziwiłeś.
-Ale wiesz jak nie masz ochoty, albo czasu to ja nie nalegam.-nastała chwila ciszy, którą przerwała Milena, pojawiając się nie wiadomo skąd.
-Z kim ty tyle gadasz?-spytała i dopiero po chwili zaczaiła kto stał przed domem- O hej Harry.- powiedziała zdziwiona.
-Cześć Milena- odpowiedział trochę zawiedziony.- To może ja już pójdę, nie będę przeszkadzać.
-Czekaj Harry- powiedziałam- Milena zaczekaj zaraz wrócę tylko odprowadzę Harrego.
-Dobra, dobra, będę w domu.- i weszła do środka.
-Nie musisz mnie odprowadzać , sam trafię.-powiedział. Widać było, że był smutny.
-Wiem, ale ja chcę cię odprowadzić.
-Naprawdę?- spytał nieco już radośniej.
-Tak, a co do tego kina to bardzo chętnie z tobą pójdę.-powiedziałam ze spuszczoną głową.
-Naprawdę?-powtórzył- yyy to znaczy bardzo się cieszę.- u uśmiechną się pięknie.- To może jutro jak masz czas.
-Dobrze, tylko gdzie mam przyjść? Pod które kino?-spytałam
-No wiesz? Ja po ciebie przyjadę- powiedział jakby to była oczywista oczywistość- Będę o 17 , pasuje ci?
-Tak, to do zobaczenia jutro.-powiedziałam.
-Pa Maju- odpowiedział, wsiadł do samochodu i po chwili odjechał z piskiem opon. Teraz uświadomiłam sobie co ja zrobiłam. Czy dobrze się stało, że umówiłam się z obcym chłopakiem do kina i to w dodatku sławnym piosenkarzem, za którym ganiają się miliony dziewczyn na całym świecie? Może powinnam odmówić. Ale teraz to ja już nic nie poradzę, stało się.
________________________________
Przepraszam za taką przerwę, ale po prostu miałam bardzo dużo nauki, a do tego jeszcze treningi. Następny postaram się dodać szybciej, ale nic nie obiecuje :D
Proszę jeśli przeczytasz to napisz komentarz :D
Całusyy :**
poniedziałek, 17 września 2012
Rozdział 8
Kiedy obudziłam się Milena leżała obok mnie. Nie wiem kiedy i jak to zrobiła, ale pewnie było jej zimno i przyszła na górę. Dzisiaj wtorek, dziadkowie powiedzieli, że przyjdą nas odwiedzić, ale to pewnie tak po połudzniu, a tak w ogóle to która jest godzina? Wstałam z łóżka, podeszłam do krzesła, na którym znajdowała się moja torebka. Wyciągnęłam z niej telefon i spojrzałam na wyświetlacz. 11:49 No nie jest źle. Postanowiłam wziąć prysznic, gdyż to było mi bardzo potrzebne. Mila jeszcze spała, także nie muszę się śpieszyć. Wzięłam świeżą bieliznę i poszłam do łazienki. W trakcie kąpieli rozmyślałam nad tym co się wczoraj wydarzyło. Od tego zdarzenie w Milk Shake City, po przez tą akcje z Harrym w Mc, o tym co powiedział Zayn i o reakcji Harrego. To wszystko wydawało mi się jakieś dziwne. I znów zastanawiałam się skąd ja go kojarze. No ale nic sensownego chyba nie wymyśle.
Po jakichś 15 minutach wyszłam z kabiny. Wytarłam mokre ciało i założyłam bieliznę. Włosów nie myłam, postanowiłam, że zrobie to wieczorema albo jutro rano. Wyszłam z łazienki. Milena siedziała na łóżku z moim laptopem na kolanach. Usiadłam obok niej i wślizgnęłam się pod kołdrę, bo było mi zimno, gdyż miałam na sobie tylko stanik i majtki.
-Co tam piękna?- spytałam- wyspałaś się po wczorajszych zakupach?
-O tak- uśmiechnęła się promiennie i pochwili dodała- jestem baardzo zadowolona z tych naszych zakupów. A ty jak tam?
-Świetnie i ja też jestem zadowolona, a szczególnie z tej mojej sukieneczki, ale mi się trafiło, takie cudeńko i to jeszcze przecena- gadałam podekscytowana.
-No wiesz, głupi ma zawsze szczęście- zaśmiała się.
-Osz tyy!-dżgnęłam ją w bok, czego nie lubiła, a ta odłożyła laptopa i zaczęła mnie łaskotać, wiedziała, że mam ogromne łaskotki i zawsze to bezczelnie wykorzystywała przeciwko mnie. Ja oczywiście śmiałam się jak jakaś opętana, aż w końcu zlitowała się nade mną, mówiąc, że musi iść do kibelka. Szczęście dla mnie hah. Wzięłam laptopa na kolana i obczaiłam facebook'a, twitter'a i różne stornki typu besty, kwejk. Oczywiście nie obyło się przy tym bez muzyki. W między czasie z kibelka wyszła Milena, wzięła tylko bielizne i poszła się wykąpać. Po kilku piosenkach z głośników usłyszałam głos Ed'a Sheeran'a. I poprostu mnie olśniło. Przypomniałam sobie jak przed wyjazdem do Londynu słuchałam takiego jednego coveru zespołu One Direction czy jakoś tak. Szybko go włączyłam i miałam racje, to był Harry. No porostu nie mogłam w to uwierzyć. Ale chociaż potwierdziły się moje podejrzenia, że skądś go kojarze. W wyszukiwarce wpisałam nazwe tego zespołu. Kliknęłam w wikipedie.
"One Direction – brytyjsko-irlandzki boysband. W jego skład wchodzą Liam Payne, Harry Styles, Louis Tomlinson, Zayn Malik i Niall Horan. W VII brytyjskiej edycji programu X Factor zajęli trzecie miejsce. Grupa podpisała kontrakt z wytwórnią Syco Music(...)"
Było jeszcze o ich trasie, singlach, płycie, książce itd. Czyli że Harry, którego wczoraj poznałam i prawdopodobnie wpadłam mu w oko jest wielką gwiazdą. Nie mogłam w to uwierzyć. Ciekawa jestem co oni w ogóle spiewają. Wpisałam w youtube ten ich pierwszy singiel. Był teledysk, więc go sobie włączyłam. No i poszło. Piosenka ogólnie bardzo przyjemna i wpadająca w ucho. Pod koniec jej trwania z łazienki wyszła Milena z mokrymi włosami, swobodnie opadającymi jej na ramiona.
-Czego ty tam słuchasz?-zapytała i wbiła mi pod kołdrę.
-Tyy, pamiętasz Harrego i Zayna nie?
-No pamiętam. Oni chyba nas podwieżli do domu tak?
-No tak. A pamiętasz te dziewczyny, które podbiegły do Harrego i prosiły o podpis na płycie?
-No tak pamiętam, to było trochę dziwne. Ale o co ci chodzi?
-Patrz-pokazałam jej ten teledysk. Zdziwiła się tak jak ja.
-Jak do tego doszłaś?-zapytała. I opowiedziałam jej jak to było. Powiedziałam jej także o tej akcji w MSC. Oczywiście jak to ona musiała skomentować, że Harry na mnie leci i takie tam. Ja mówiłam że to niemożliwe, bo przecież jak ja moge się podobać sławnemu piosenkarzowi, o którym marzą nastolatki na całym świecie, ale ona i tak wie swoje i tak dalej. Nie chciało mie się dłużej ciągnąć tego tematu więc wyszłam spod cieplutkiej kołdry i skierowałam się do szafy. Wyciągnęłam ciuchy i przebrałam się , dzisiaj tak luźno, bo dziadkowie przyjdą za pare godzin, a my z Milą po wczorajszym nie wychodzimy z domu, no może wieczorkiem. Włosy spiełam w lużnego koczka, umalowałam się lekko i byłam gotowa. Zaraz po mnie, Mila weszła do łazienki z ciuchami. Po kilku minutkach wyszła, ubrana , umalowana i uczesana podobnie do mnie. Ona często chodzi w takich czapeczkach, które uwielbia, z resztą tak samo jak jej brat filip. Zawsze się wymieniają. No nie dziwie się, mnie tez się podobają, ale jakoś one nie są dla mnie.
Gotowe zeszłyśmy na dół. Zjadłyśmy śniadanie przygotowane przez moją mamusię. Później zrobiłyśmy sobie cappucino i siadłyśmy przed laptopetm i oglądałyśmy stare zdjęcia. Jakoś tak nas naszło. Uśmiałyśmy się przy tym jak nigdy. Te wszystkie nasze "sesje",hah :> śmiesznie było. Do tego jeszce fotki z gimnazjum, liceum, ze wszystkich wycieczek, wspólnych wakacji i tak dalej. Stwierdziłysmy, że od czasów gimnazjum wydoroślałyśmy. Ale chyba taka jest kolej rzeczy i my nic na to nie poradzimy.
Postanowiłyśmy, że dzisiaj to my robimy obiad. Oczywiście mama nie chciała się zgodzić, jak to ona, ale nie miała nic do gadania, bo wygoniłyśmy ją z kuchni i kazałyśmy jej sobie odpocząć. Zaoferowałyśmy się jeszcze, że pójdziemy po młode do przedszkola, ale powiedziła, iż ona musi tam iśc, bo musi jeszcze coś załatwić z przedszkolanką. Na to musiałyśmy się zgodzić.
Ugotowałyśmy na obiad nasze popisowe, a zarazem ulubione danie, czyli risotto z kurczakiem. Mniami :D Wszystko pięknie podałyśmy na stole. Dzisiaj tata wcześniej z pracy wyszedł i wszyscy razem usiadliśmy do stołu. Oczywiście było przepyszne. Każdemu smakowało. potem tylko pozmywałyśmy i mogłyśmy spokojnie oglądnąć sobie jakiś film.
sobota, 15 września 2012
Rozdział 7
Ruszyliśmy do samochodu Harrego. Po drodze zaczepiły go jakieś trzy dziewczyny, prosząc o to, by podpisały mu się na płytach. Szczerze mnie to zdziwiło, ale też ogromnie zaciekawiło. Lecz chyba nie będę pytać o co biega, no tak naprawdę nie znam go w ogóle, a nie chcę wyjść na wścibską czy coś w tym rodzaju, a jak będzie chciał to sam powie. Ciągle przez głowę przelatywały mi mysli: "kim on jest, jakimś celebrytą czy co?" Nie wiem. Nawet nie chcę mi się nad tym jakoś specjalnie rozmyślać i kombinować. Po prostu już nie mam na to siły.
Wyszliśmy na parking przed galerią. Podeszliśmy do jakiegoś czarnego auta, nie wiem jaka marka, bo się nie znam. Jakby powiedzieli moi kuzyni: "wypasiona fura" albo "niezłe cacko". Ciekawe skąd go stać na taki wóz. Może on faktycznie jest jakąś gwiazdą, czy coś w tym rodzaju, albo ma bogatych rodziców co jest bardziej prawdopodobne, bo która gwiazda zlitowała się nad taką dziewczyną jak ja. Ale mniejsza o to. Strasznie mi się chciało spać, tak jak Mili. Byłyśmy bardzo zmęczone po tych zakupach, ale nie powiem, udały się i jestem z nich zadowolona jak mało kiedy. Oczywiście kupiłabym sobie jeszcze więcej rzeczy, lecz nie mogę przecież całej kasy wydać na jednych zakupach, musze zostawić coś na resztę dni.
W samochodzie siedział jakiś chłopak, to na pewno ten jego przyjaciel. Miał ciemną karnację, czarne włosy i brązowe oczy, jeśli dobrze zobaczyłam. Popatrzył na nas, widać było jego zdziwienie, nie spodziewał się, ze jego kumpel przyprowadzi jakieś dwie przybłędy. Wyszedł z samochodu.
-Zayn pomóż mi z tymi torbami, wpakuj je do bagażnika-powiedział Harry- a wy wsiadajcie do środka, bo zimno się zrobiło- zwrócił się do nas. My nic nie mówiąc zrobiłyśmy co na powiedział. W środku było tak cieplusio milusio, że aż nie chciało się wychodzić na zewnątrz. Teraz dopiero doszłam do wniosku, że dobrze zrobiłam zgadzając się na podwózkę do domu, bo inaczej musiałybyśmy się tłuc zatłoczonym metrem, albo co gorsza, iść z buta. Pewnie byśmy zamarzły po drodze.
Po chwili chłopcy wsiedli do samochodu, Harry jako kierowca, a ten drugi na miejscu pasażera.
-Dziewczyny, poznajcie to jest Zayn, Zayn to jest Maja i Milena- podaliśmy sobie ręce.
-Cześć, miło mi was poznać. Harry opowiedział mi trochę co się stało. Przepraszam za niego on dzisiaj od momentu, gdy zobaczył jakąś piękną dziewczynę w Milk Shake City to chodzi jakiś taki rozkojarzony- no po prostu zamurowało mnie, nie mogłam uwierzyć własnym uszom. To przecież mnie Harry widział dziś w MSC, ale to na pewno nie chodzi o mnie. Może był tam jeszcze raz, albo chodzi o jakąś inną dziewczynę. To nie mogłam być ja, przecież nie jestem nawet ładna,a co dopiero piękna jak to określił Zayn.
-Zayn zamknij się, wygadujesz jakieś historie- powiedział Harry, który spalił buraka. Ukradkiem spojrzał na mnie.
-Ale Harry o co ci chodzi, przecież cały czas gadasz jaka ona nie była...-nie dokończył, bo Harry mu przerwał.
-Dobra, skończ-powiedział-Maja ty mi lepiej powiedz gdzie ja mam tak w ogóle jechać-podałam mu adres i ruszyliśmy .
Panowała bardzo miła atmosfera, chociaż czułam się trochę skrępowana po tym co powiedział Zayn i po reakcji Harrego. Rozmawialiśmy o tym skąd jesteśmy, na ile zostajemy i tak dalej. Byłam bardzo śpiąca, oczy same mi się zamykały. Chłopcy coś tam zaczęli mówić o jakimś zespole czy coś, ale ja odpadłam i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Milena chyba też, bo od dłuższej chwili nic nie mówiła.
Nagle poczułam, jak otwierają się drzwi i ktoś podnosi mnie i gdzieś niesie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam Harrego. Od razu jakoś oprzytomniłam i się przebudziłam.
-Harry co ty robisz ? Gdzie ja jestem?
-Spokojnie, nic się nie dzieje. Jesteśmy już pod twoim domem. Trochę sobie przysnęłyśmy i dlatego cię niosę, po prostu nie chciałem cię budzić. Byłaś taka urocza- uśmiechnął się. WTF? Co to w ogóle ma być? "Byłaś taka urocza"?? Co on gada?
-Ale możesz mnie już puścić-powiedziałam i tak też zrobił-Gdzie Milena i gdzie nasze zakupy-zapytałam stojąc już na nogach.
-Milena także zasnęła i Zayn właśnie ją wyciąga z samochodu, a zakupy są w bagażniku, czekaj zaraz ci je przyniosę-jak powiedział tak też zrobił.
Po chwili przyszedł Zayn, na rękach trzymając Milenę.
-Gdzie ją mam zanieść?-zapytał cicho.
-Czekaj, gdzieś mam klucze-i zaczęłam szukać ich w torebce. Trochę czasu mi to zajęło, ale co ja poradzę, mam tam same potrzebne rzeczy. W między czasie Harry zdążył już przynieść nasze torby.
-Mam!-krzyknęłam wyciągając kluczyki. Otworzyłam szybko drzwi i wpuściłam ich do środka. Zayn wniósł Milenę i położył ją na sofie, obok której Harry położył zakupy. W domu panowała cisza. No tak dziewczynki już śpią, bo jest już po 20, tata jeszcze w pracy, jak to on, a że jest nowy to tym bardziej, mama siedzi na pewno w sypialni i odpoczywa po całym dniu. No w sumie to się jej nie dziwie. Wypakowywanie wszystkiego z tych pudeł i układanie na musiało być bardzo męczące.
Chłopcy pożegnali się i wyszli. Na koniec Harry powiedział "Do zobaczenia". Co mnie trochę zdziwiło, no ale dobra, nie mam siły idę na górę walnąć się na moje łoże.
____________________
Nareszcie skończyłam :)) Mam nadzieje że się podoba :D
Proszę o komentarze :*
Buziaki.!
wtorek, 11 września 2012
Rozdział 6
-Przepraszam cię bardzo, ale ze mnie niezdara- zaczął przepraszać i zobaczyłam kto to taki. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. To był chłopak, którego widziałam w MSC. No tego to ja bym się w życiu nie spodziewała. To że był niesamowicie przystojny nie zwalnia go z tego, że powinien patrzeć jak chodzi.
-No nie da się ukryć-powiedziałam nieco wkurzona, bo porozwalał mi moje nowe cudeńka (czyt. zakupy :P). On zamiast coś powiedzieć stał jak wryty i patrzył na mnie jakby ducha zobaczył. No to było trochę dziwne- Hello, a ty co ducha zobaczyłeś czy co? Chociaż pomógłbyś mi wstać, a nie gapisz się jakbyś pierwszy raz dziewczynę zobaczył.
-A tak-Ten ocknął się i podał mi dłoń, którą chwyciłam i wstałam z jego pomocą.- Nic ci się nie stało?-zapytał z troską w głosie.
-Nie-warknęłam, wiem, że to nie ładnie, ale mnie wkurzył.
-Czekaj pomogę ci- zaczął zbierać moje ciuchy.
-Nie trzeba, poradzę sobie. Jeszcze coś zniszczysz-powiedziałam, ale nie posłuchał mnie i pomógł mi wszystko pozbierać. Na szczęście nic nie ucierpiało, nie wliczając mojego biednego tyłeczka, ale mniejsza z tym.
-Wiem, że jesteś na mnie zła, ale bardzo cię proszę wybacz mi, cały dzień jestem jakiś rozkojarzony-i w tedy spojrzał w tymi swoimi oczyskami wprost w moje i już mnie "miał".
-No nie ukrywam, że mnie to wkurzyło-popatrzyłam na niego spod byka- ale chyba wybaczę, bo ja też miewam takie dni i w tedy robię różne dziwne rzeczy-zaśmiałam się. Widać było jak odetchnął z ulgą.
-No to może zaczniemy od początku?-zapytał nieśmiało i uśmiechnął się - jestem Harry.-podał mi rękę.
-Majka-uścisnęłam mu dłoń i spojrzałam mu w te przepiękne ślepia. Można było się w nich rozpłynąć.
-Miło mi cię poznać-odparł. A ja nadal nie wiedziałam skąd ja go kojarzę. Może spotkałam go gdzieś na jakiejś imprezie, na której byłam z Tomem, albo po prostu wydaję mi się. Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałam o Milenie, która zmęczona stała obok i przyglądała się całej sytuacji.
-Poznaj, to jest Milena, moja najlepsza przyjaciółka.
-Cześć, jestem Harry-wyciągnął dłoń, którą uścisnęła.
-Milena.
-No to my będziemy już szły, cześć Harry- miałyśmy zamiar odejść, lecz chłopak nas zatrzymał.
-Zaczekaj-powiedział-Teraz to nie pozwolę ci tak odejść. W ramach przeprosin proponuję podwózkę do domu, czy gdzie tam chcecie- i znów ten zniewalający uśmiech.
-Nie, nie trzeba, poradzimy sobie-odpowiedziałam.
-No Maja, nie daj się prosić. Coś mi się wydaje, że po takich udanych zakupach-wskazał na nasze torby wypełnione ciuchami, butami itd.-musicie być chociaż trochę zmęczone.
-No nie powiem, że moje nogi dają o sobie znać, ale nie możemy cię tak wykorzystywać- powiedziałam.
-Jakie tam wykorzystywać, chcę być po prostu miły i odwieść dwie piękne dziewczyny, by nie tłukły się po nocy metrem, albo co gorsza szły na nogach. A poza tym jak już powiedziałem to będzie tak w ramach moich przeprosin za ten wypadek.-uśmiechnął się nieśmiało. Spojrzałam na Milenę, żeby podpowiedziała mi co mam zrobić, ale one tylko ruszyła ramionami jakby było to dla niej obojętne. Widać było po niej, że po tych dzisiejszych zakupach pada na twarz. Popatrzyłam na Harrego, który oczekiwał odpowiedzi.
-No dobrze-zgodziłam się, a jego twarz od razu się rozjaśniała i zagościł na niej śliczny uśmiech, oczywiście nie zabrakło słodkich dołeczków. Ale żeby nie było robię to tylko dla Mili, bo ona zaraz zaśnie na stojąco.
-Tylko jest taka sprawa, w moim aucie czeka na mnie mój przyjaciel, czy to nie będzie dla was problem?-spytał.
-To my może jednak pójdziemy na to metro, bo nie chcemy wam przeszkadzać. Pewnie macie jakieś sprawy do załatwienia, a my tylko wam utrudniamy.
-Nie ma mowy, nie będziecie nam przeszkadzać, on nie będzie miał nic przeciwko, ja się pytam czy dla was to nie problem.
-Nie, dla mnie to żaden problem, myślę, że dla niej też nie-oboje spojrzeliśmy na Milenę, która, siedziała na ławce i ledwo co kontaktowała.
-No dobra, to chodźmy-powiedział Harry-Daj, ja wezmę wasze zakupy, a ty pomóż przyjaciółce.- nie czekając na odpowiedź, zabrał nasze torby. No cóż nie miałam nic do gadania. Chwyciłam Mile za rękę i ruszyłyśmy do samochodu Harrego.
__________________________________
Hejooo!! :D Połowa rozdziału pisana na lekcji PP :) haha:> i jak się podoba?? Komentooować Pliiisssssss.! :D
Nie wiem kiedy następny, no wiecie nowa szkoła i wgl, ale postaram się jak najszybciej :))
Buziaczki :*
piątek, 7 września 2012
Rozdział 5
Obudziłam się po 10. Mileny już nie było. Po chwili wyszła z łazienki przebrana i gotowa do wyjścia. No tak, dzisiaj mam jej pokazać Londyn.
-Wstawaj Majka, za 15 minut masz być na gotowa na dole. Ja idę zrobić nam śniadanie.
-Tak jest panie kapitanie-zawtórowałam jej.
-Nie wygłupiaj się tylko rusz tyłek.-powiedziała i wyszła z mojego królestwa.
Ja poszłam do mojej garderoby, ojej jak to wspaniale brzmi "moja garderoba", hah! Wybrałam ciuchy i udałam się do łazienki. Przebrałam się , umalowałam i uczesałam. Gotowa zeszłam na dół. Piękne zapachy przyciągnęły mnie do kuchni. Zastałam tam Milenę przy stole, jedzącą pyszne, świeżo upieczone croissanty.
-Hmm.. Ale smakołyki-zaczęłam
-Siadaj lala, bo za 5 minut wychodzimy- odpowiedziała.
-Spoko loko, zluzuj poślady ziomuś.
-No, no jedz a nie gadaj.
-Okej, okej. A nie wiesz gdzie są mama i bliźniaczki?-zapytałam.
-Poszły zobaczyć nowe przedszkole dziewczynek.
-A no tak, zapomniałam. To co idziemy? Ja już jestem gotowa.
-No jasne- Mila jak armata wstała od stołu.
-Ej lala, spokojnie, sklepy nam nie uciekną- zaśmiałam się.
-No wiem wiem, chodź-pociągnęła mnie za rękę. Założyłyśmy płaszcze i buty. W Anglii nie było tak zimno i mokro jak w Polsce, co mnie bardzo cieszyło, Milene zresztą też. Wyszłyśmy z domu i na początku skierowałyśmy się do centrum, tak jak zaplanowałyśmy.
Po 2 godzinach zobaczyłyśmy Big Bena, London Eye, Tower Bridge, jechałyśmy dużym, czerwonym autobusem. Oczywiście nie obyło się bez robienia zdjęć i kupowania jakichś pamiątek.
-Majka, co powiesz na zakupy?
-Ja jestem jak najbardziej za, tylko najpierw proponuje najlepsze shaki na świcie.
-Okej, zabierz mnie do tego swojego milk shake city, bo tyle już o nim od ciebie słyszałam, że chcę spróbować tych cudeniek.-uśmiechnęłam się szeroko i powiedziałam:
-No to chodź, tutaj niedaleko jest takie fajne centrum handlowe, a obok MSC.
-Prowadź.-zaśmiała się.
Doszłyśmy w niecałe 10 minut. Weszłyśmy do środka i ja zamówiłam 2 czekoladowe, moje ulubione. Zapomniałam wspomnieć, że nie mam problemów z porozumiewaniem się, gdyż język angielski znam tak dobrze jak polski. Milena także nie ma z nim problemów, uczyła się go od dziecka i obie byłyśmy najlepsze z angielskiego w Polsce.
Zajęłyśmy stolik przy oknie. Rozmawiałyśmy co będziemy robić w najbliższych dniach. Nagle do środka wpadł chłopak w kręconych włosach i z boskimi zielonymi oczami. Zaraz za nim wparował przystojny szatyn w czerwonych spodniach i bluzce w paski. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że pani ekspedientka śliniła się do nich jakby były to jakieś wielkie gwiazdy czy coś. Usiedli przy stoliku i czekali na swoje zamówienie. Chłopak z loczkami odwrócił się w moją stronę. Już go gdzieś widziałam, ale nie wiem gdzie. Popatrzył na mnie i uśmiechnął się nieziemsko. W jego policzkach pojawiły się słodziutkie dołeczki. Był bardzo przystojny. Odwzajemniłam uśmiech i odwróciłam wzrok, bo moje policzki płonęły. Dostali 6 shake'ów i wyszli. Przy drzwiach loczek popatrzył w moją stronę i puścił mi oczko. Myślałam, że się rozpłynę. Hmm...Gdyby...
-Ej to idziemy już do tego centrum?-moje przemyślenia przerwała Milena
-Tak, tak, chodźmy- no tak ona go nie widziała, bo siedziała tyłem, ale na pewno spodobałby jej się. Dobra stop! Pewnie już go nigdy nie zobaczę. Ale ciekawe gdzie ja już go widziałam.
Weszłyśmy do środka. Od razu skierowałyśmy się na pierwsze piętro gdzie były moje ulubione sklepy.
-Coś czuję, że długo stąd nie wyjdziemy.-zaśmiała się Milena.
-Jestem za-powiedziałam i ruszyłam w stronę pięknych sukieneczek.
Po 5 godzinach chodzenia po sklepach nie czułam swoich nóg, a na dodatek byłam strasznie głodna.
-Ciebie też tak bolą nogi i chce ci się jeść?-spytała Mila.
-Kobieto czytasz mi w myślach-zaśmiałam się.-To co idziemy coś zjeść?
-O tak!
Poszłyśmy do Mc'Donald's, które było na parterze galerii. Zmówiłyśmy po McChickenie, dużych frytkach i dużej coli z lodem. Usiadłyśmy i położyłyśmy nasze zakupy obok stolika, a trochę tego było. Ja kupiłam sobie piękną sukienkę, szpileczki, trampki, kurteczkę jeans'ową, miętowe rurki i bluzkę w paski. Milena kupiła sukieneczkę, szpilki, jeansy, dwie bluzki, sweterek i buty nike. Wszystko było takie śliczne, ale musiałyśmy zostawić trochę kasy na resztę dni. Przez te całe zakupy zapomniałam o pięknym chłopaku z MSC. W sumie to dobrze, bo i tak pewnie go już nigdy nie zobaczę.
Po zjedzeniu ubrałyśmy płaszczyki i ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Otworzyłam drzwi, chcąc wyjść, lecz jakiś chłopak wpadła na mnie i wylądowałam razem z nim na podłodze. Jak można nie zauważyć, że ktoś wychodzi? Bardzo mnie to zdenerwowało, a na dodatek wszystkie moje zakupy leżały porozwalane na ziemi..
-Przepraszam cię bardzo, ale za mnie niezdara- zaczął przepraszać i zobaczyłam kto to taki...
______________________________________
Jak się podoba? Komentujcie proszę was :)
Buziaki :**
niedziela, 2 września 2012
Rozdział 4
Lot samolotem trwał około 2 godziny. Wraz z Mileną oglądałyśmy film na moim laptopie. Jakaś komedia, bardzo zabawna, ale tytułu jakoś nie zapamiętałam. W niektórych momentach tak głośno się śmiałyśmy, że jacyś ludzie nas upominali abyśmy się uspokoiły. Raz nawet podeszła do nas stewardessa. Na pewno nas nie polubiła, bo gdy ją zobaczyłyśmy wpadłyśmy w jeszcze większą głupawkę i coraz głośniej się śmiałyśmy, aż w końcu mój tata musiał nas uspokoić.
Na lotnisku czekał na nas wujek Jake. Przywitaliśmy się z nim i ruszyliśmy do naszego, nowego domu. Po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu.
Dom większy niż ten w Polsce. Ściany koloru białego, czerwony dach i duże okna. Zaraz za bramą zaczyna się ścieżka prowadząca do wejścia oraz garażu. Przed domem jest mały ogródek, w którym rośnie kilka rodzajów kwiatów. Weszliśmy do środka. Salon połączony z jadalnią i kuchnią. Mniej więcej coś takiego
-I jak podoba się?-zapytał tata.
-No jasne- odpowiedziałam szybko.
-Na górze czeka na ciebie pokój-niespodzianka.-powiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Jaka niespodzianka?-zapytałam z ciekawością w głosie.
-Idź i zobacz- powiedziała mama, a ja chwyciłam Milenę za rękę i ruszyłam na górę.
-Tylko kochanie-zaczął tata.
-Tak?
-Jak wyjdziesz na piętro będziesz miała jeszcze jedne schody do pokonania.
-Ale jak to?
-To jest część niespodzianki.-uśmiechnął się chytrze. Ciekawe co to za niespodzianka.
Nie odpowiedziałam nic tylko odwróciłam się i poszłam na górę wraz z przyjaciółką. Tak jak powiedział tata wyszłyśmy jeszcze po jednych schodach. Gdy weszłam do środka zaparło mi dech w piersiach. Całe poddasze należało do mnie. Wyglądało to mniej więcej tak . Po lewej stronie od wejścia były jakieś dwie pary drzwi. Otworzyłam je, a tam moja i tylko moja łazienka . Tu łazienka, to dokąd prowadzą te drugie drzwi? Od razu poszłam to sprawdzić , a ze mną oczywiście Milena. Te drzwi prowadzą do, uwaga mojej GARDEROBY! <oczywiście bez ciuchów ;) i trochę mniejsza>
-WOW! - krzyknęłam, nie mogąc oderwać oczu od tego cudeńka.
-Ale wypas-powiedziała Milena.-no kochana ja się do Polski nie wybieram- zaśmiała się- zostaje tu i mieszkam z tobą.
-Nie ma sprawy.-uśmiechnęłam się do niej. Potem jeszcze oglądałyśmy dokładnie mój pokój. Nadal nie mogę uwierzyć, że to wszystko moje. Jest pięknie. Absolutnie wszystko mi się podoba.
Gdy oglądnęłyśmy te cudeńka poszłam podziękować rodzicom. Weszłam do ich sypialni i rzuciłam im się na szyje.
-Ej, bo nas udusisz-zaśmiał się tata- i jak podoba ci się?-zapytał.
-No peeewnie!-krzyknęłam-wszystko jest prze,prze cudooowne. Dziękuje wam, baaardzo-jeszcze raz ich przytuliłam.
-To takie wynagrodzenie za to, że musieliśmy się przeprowadzić.
-Jeszcze raz wielkie dzięki.-uśmiechnęłam się i wróciłam do mojego królestwa.
Milena pomogła mi się rozpakować i poustawiać rzeczy ze starego domu. Zajęło nam to jakieś 2 godziny. W między czasie zjadłyśmy obiad. Postanowiłyśmy, że dzisiaj już nigdzie nie będziemy wychodzić, bo jest już po 17, a na dworze już się ściemnia. Jeszcze byśmy się gdzieś zgubiły albo coś. W zasadzie to ja znam Londyn, bo byłam tu już kilkanaście razy, no ale wole nie ryzykować po ciemku. A poza tym zaraz chyba przyjdzie wujek Jake z ciocią Meg i Kate, która ma 5 lat, tak jak bliźniaczki i pewnie moi dwaj kuzyni Tom i Max (17 i 19 lat). Nie widziałam ich od poprzedniego pobytu w Londynie, czyli od zeszłych wakacji. Cóż mogę o nich powiedzieć. Wujek to mój ojciec chrzestny, jest zabawny i bardzo sympatyczny, ciocia Meg to piękna kobieta, uwielbiam z nią rozmawiać, to nic, że jest ode mnie o ponad 20 lat starsza, ale byłaby świetną przyjaciółką. Mała Kate jest prze słodziutka, ale lubi też rozrabiać tak moje bliźniaczki. Tom to taki kobieciarz, wykorzystuje to, że jest przystojny i zmienia dziewczyny jak rękawiczki, a one nadal na niego lecą, ale ogólnie jest fajny i zawsze zabiera mnie na najlepsze imprezy w mieście. Max uwielbia sport. Trenuje koszykówkę. Jest bardzo wysoki i baaardzo umięśnimy. Zawsze mnie nosi na barana. Lubie z nim gadać po nocach, to sympatyczny i przystojny chłopak, ale jeszcze nie znalazł sobie odpowiedniej dziewczyny. Przeważnie trafia na jakieś puste lalę, ale trzymam kciuki żeby znalazł sobie kogoś odpowiedniego. Kiedyś sobie myślałam, że gdyby nie był moim kuzynem to tworzylibyśmy ładną parkę ;D hehe. No co dogadujemy się itd. Ale muszę się pogodzić z tym, że to mój kuzyn.
-Dziewczyny chodźcie na dół mamy gości!- krzyczała z dołu mama.
-Już idziemy mamo!
-Ej, ale jacy goście? Jak ja w ogóle wyglądam?-zapytała przestraszona Milena.
-No wujek Jake, ciocia Meg, Kate, Max i Tom mówiłam ci, że przyjdą dziś się przywitać z nami. A wyglądasz bardzo ładnie, jak zawsze-uśmiechnęłam się i pociągnęłam ją za rękę na dół.
Wszyscy siedzieli w salonie i coś pili.
-Cześć wszystkim-powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. Pierwsze podbiegła do mnie mała Kate i dosłownie rzuciła mi się na szyje. Wycałowała mnie za wszystkie czasy. Po niej podeszła do mnie ciocia Meg, przytuliła mnie i dała buziaka w policzek. Na koniec dała mi małe pudełeczko i powiedziała:
-Proszę, to dla ciebie. Mam nadzieję, że się spodoba-uśmiechnęła się i usiadła na wcześniejszym miejscu obok wujka.
-Ciociu, ale naprawdę nie trzeba było- powiedziałam
-Nie marudź już- powiedziała, a ja obdażyłam ją uśmiechem.
-W takim razie dziękuję.
-Nie ma za co.- Po tym przywitałam się z moimi kuzynami uściskiem i buziakiem. Oczywiście obydwoje mnie podnieśli, mówiąc, że się bardzo stęsknili. Przedstawiłam wszystkim Milenę. Chwilę porozmawialiśmy, a potem wraz z Mileną i kuzynami udaliśmy się do mojego królestwa.
-To ja już wiem gdzie będę spędzał wieczory-zaśmiał się Max.
-Wpadaj kiedy chcesz, dawno nie gadaliśmy- uśmiechnęłam się.
-Spoko, będę tu częstym gościem.
-Nie ma sprawy- zaśmiałam się i usiadłam na łóżku z Mileną, a chłopaki na kanapie. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Chłopcy polubili Milenę, a Milena polubiła ich, co bardzo mnie cieszy, Umówiliśmy się z Tomem na imprezę w przyszłą sobotę. Ma być ful wypas, więc nie mogę się już doczekać. Oczywiście Max idzie z nami.
Jakoś po 24 chłopcy zmyli się do domu.
-I jak podoba ci się moja rodzinka?-zapytałam Milenę jak już leżałyśmy w łóżku, umyte i przebrane w piżamy.
-Masz super kuzynów, fajnie się z nimi rozmawia i w ogóle maja takie odpały-zaśmiała się- i tak świetnie z nimi dogadujesz.
-Cieszę się, że ich polubiłaś-uśmiechnęłam się i chciałam zgasić światło, ale Mila przerwała mi tą czynność mówiąc:
-Ej a co dostałaś od tej twojej cioci?-zapytała. No tak, zapomniałam o prezencie od cioci.
-Kurde, ale jestem głupia, zapomniałam o nim, dobrze, że mi przypomniałaś- wstałam i podeszłam do stolika po pudełeczko. Otworzyłam je i ujrzałam śliczny wisiorek z literką M. Pokazałam go Milenie i odłożyłam na poprzednie miejsce. Zgasiłam światło i położyłam się na łóżko. Od razu zasnęłyśmy.
__________________
Jeśli wgl czytacie to proszę komentujecie ;D
Buziaki ;*
piątek, 31 sierpnia 2012
Rozdział 3
Poczułam jak słońce wdziera się do mojego pokoju. Otworzyłam oczy, obok mnie Milena smacznie spała. Spojrzałam na zegarek, 13:03. "No to sobie pospałyśmy", pomyślałam. Powoli wysunęłam się spod kołdry, tak żeby nie obudzić mojego śpiocha, po czym wzięłam świeżą bieliznę i udałm się do łazienki. Po orzeżwiającym przysznicu, którgo mi brakowało wytarłam swoje ciało, założyłam bielizne, a mokre włosy zostawiłam rozpuszczone. Weszłam do pokoju, Mila jeszcze spała, ja ubrałam się i zeszłam na dół coś zjeść. Pudła z przedpokoju zniknęły, pewnie ten facet już je zabrał, no nie dziwie się dochodzi 14. Weszłam do kuchni, tam nikogo nie było. Pewnie pojechali gdzieś do sklepu albo jeszcze gdzieś indziej. Postanowiłam zjeść szybkie i smaczne sniadanie, czyli płatki z mlekiem, bo czego innego to mi się nie chciało robić. Tak wiem jestem leniem i przyznaje się bez bicia. Po chwili z góry zeszła Milena w piżamie i roszczochranych włosach. Ona jest jak członek rodziny i czuje się jak u siebie, więc mnie to nie zdziwiło, ja u niej też jestem tak traktowana :D
-Cześć śpiochu- przywitałam dziewczynę.
-Cześć, dlaczego mnie nie obudziłaś?
-Tak słodko spałaś.
-Weź przestań głupku.
-Chcesz płatki?
-No jasne.
Po późnym i jakże "pożywnym" śniadaniu Milena wróciła do domu, bo musiała spakować rzeczy do Londynu, a ja wraz z rodzicami i bliźniaczkami, którzy wrócili z zakuów, pojechałam do babci i dziadka pożegnać się przed wyjazdem. Nie obyło się oczywiście bez łez itd. Posiedzieliśmy i pogadaliśmy z nimi i po jakiś 2 godzinach wróciliśmy do domu. Później jeszcze spotkałam się z kilkoma osobami, aby się pożegnać. I tak minął mój ostatni dzień w Polsce.
#Następny dzień
Rano obudziły mnie moje dwie, kochane siostrzyczki, skacząc po mnie i krzycząc mi do ucha. Nie miałam wyboru, musiałam wstać inaczej straciłabym słuch albo moje kości by ucierpiały.
Samolot mamy o 14, a na lotnisku musimy być godzine wcześniej, więc o 12:30 musimy wyjechać spod domu, aby zdążyc na czas. Milena ma przyjść za jakieś 2 godziny.
Podeszłam do szafy, wyciągnęłam ciuchy i przebrałam się. Włosy spięłam w wysokiego kucyka, pomalowałam oczy i już byłam gotowa. Chciałam iśc na spacer, ale było baaardzo zimno, a na dodatek padał deszcz ze śniegiem, a ja nienawidzę takiej chlapy. Trudno, musiałam się z tym pogodzić. Wzięłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku. Weszłam na facebook'a, twitter'a i inne tego typu strony, ale nic ciekawego się nie dzieje, więc wylogowałam się i włączyłam youtube. Jak zawsze pierwsze co weszłam to Ed Sheeran-Kiss me, a zaraz potem The A Team, kocham te dwie piosenki. Obok wyświetlił mi się jakiś cover tej drugiej piosenki śpiewany przez One direction. Mam ich jedną piosenkę na telefonie, Moments, ale nie znam ich jako zespół. Kliknęłam w ten cover, bo byłam ciekawa jak to zaśpiewają. To był filmik nagrany przez jakąś fankę z koncertu. Blondyn śpiewał, miał bardzo ładny głos. Po chwili wyskoczył jakiś chłopak z lokami i zaczął się wygłupiać (nie ukrywam, że ten z lokami był bardzo przystojny).
Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Proszę!-krzyknęłam i drzwi się otworzyły. W nich stała moja przyjaciółka.
-Majka, a ty jeszcze nie jestes gotowa? Przecież za chwile wyjeżdżamy, taksówka już czeka na dole.
-Już idę, idę.-schowałam laptopa do torby podręcznej i wyszłam wraz z Mileną. Ostatni raz spojrzałam na mój dom i wsiadłam do samochodu. Łezka zakręciła mi się w oku,ale nie rozpłakałam się, gdyż takie było moje postanowienie. Po chwili ruszylismy na lotnisko, by rozpocząć nowy rozdział w życiu...
__________________
Już za nie długoo wkroczą nasi chłopcy :D Jeszcze do końca nie wiem jak to będzie ale jakoś wymyśle :D
Jak się podoba rozdział? Prosze komentujecie ;*
Buziaczki ;**
wtorek, 28 sierpnia 2012
Rozdział 2
-Cześć wszystkim!-powitałam rodziców.-co wy tacy jacyś inni? -spytałam.
-Cześć skarbie-odezwała się mama- usiądź z nami musimy porozmawiać.
-Oho, już się boję i od razu mówię, że nic nie przeskrobałam- wykonałam prośbę mamy i czekałam aż któreś z nich wreszcie powie mi co się stało- Halo, możecie mi powiedzieć o co chodzi?-spytałam.
-No dobra, już mówię- odezwał się tata- no bo widzisz Majuś, w mojej pracy nie jest tak kolorowo- przerwał na chwilę-no bo firma w której pracuje, a w zasadzie już nie, upadła i aktualnie jestem bezrobotny.-zakończył. No czegoś takiego to ja się nie spodziewałam.
-Co? Ale jak to? Przecież wszystko było w porządku i ot tak nagle firma sobie upadła?
-Już od dłuższego czasu nie było wszystko w porządku, ale nie o tym chcieliśmy z tobą rozmawiać- dodał tata.
-Jest coś jeszcze?
-No tak, bo widzisz tak się zastanawialiśmy z mamą czy może nie wyjechać do wujka Jake'a , no wiesz on ma firmę i przyjąłby mnie od razu i zarabiałbym więcej. Gdzie ja w Polsce znajdę dobrze płatną pracę w moim wieku?
-Ale czekaj, czekaj, przecież wujek Jake mieszka w Anglii, wy chyba nie chcecie..
-No właśnie chcemy się przeprowadzić do Londynu.
-CO!? Ale co ze mną?
-No jak to co? Jedziesz z nami, chyba nie myślałaś, że zostaniesz tu sama?-odpowiedziała mi mama jakby to było oczywiste.
-Ale ja tu mam wszystko, przyjaciół, szkołę, ja nie chce nigdzie wyjeżdżać.
-Ale córciu-odezwał się tata- Tak będzie lepiej, uwierz mi. Tam znajdziemy ci dobrą szkołę i znajdziesz sobie nowych znajomych. Wujek Jake powiedział, że niedaleko nich jest taki fajny domek do sprzedania i my byśmy go kupili.
-Tak wy już sobie wszystko zaplanowaliście, nawet nie zapytaliście mnie o zdanie. Może i znajdę sobie nowych znajomych, ale nikt mi nie zastąpi Mileny, ja ją traktuje jak siostrę. Zrozumcie też mnie.
-Ależ skarbie my cię rozumiemy-mama- my też chcielibyśmy zostać, ale może tak musiało być i w Londynie będzie nam lepiej, a Milena może do nas przyjeżdżać w wakacje, ferie i kiedy tylko chce.
-Ale to nie to samo,
-No ja wiem że nie to samo, ale kochanie tak będzie lepiej, naprawdę.
-Jak zawsze, tak będzie lepiej- powiedziałam już trochę spokojnie-a może mi powiecie kiedy wyjeżdżamy? Mam nadzieje, że nie tak od razu.
-No właśnie kochanie, bo ten, samolot mamy już w niedziele, więc zacznij się już pakować, w przedpokoju są pudła.
-Ale jak to ? już w niedziele!? Myślałam, że chociaż zostaniemy do końca ferii.
-No tak jakoś wyszło.
-Ale ja się nawet nie zdążę pożegnać ze wszystkimi,a te ferie miałam spędzić z Mileną.
-Nie mam na co czekać, udało nam się zarezerwować bilety, jutro jest sobota, więc zdążysz się pożegnać.
-Ale mamuś to za szybko się wszystko dzieje.-przerwałam na chwilę-Więc mam pomysł. Musicie coś dla mnie zrobić.
-Co takiego?-spytała mama
-Milena jedzie z nami, a ty mamo załatwisz to z jej mamą. Proszę
-Dobrze, zaraz do niej zadzwonię.
-Dzięki, ale powiedz jej, żeby nie mówiła nic Milenie, sama chcę jej powiedzieć.
-No dobrze, podaj mi telefon.-podałam mamie urządzenie i poszłam do swojego pokoju, po drodze ciągnąc za sobą dwa duże pudła. Położyłam je pod ścianą i otworzyłam szafę. Popatrzyłam do środka i na pudła.
-Nie wiem gdzie ja to wszystko zmieszczę- powiedziałam sama do siebie.
-MAJKA!-zawołała mnie mama z dołu
-NO!?-odkrzyknęłam
-ZGODZIŁA SIĘ!
-DZIĘKI MAMO!- wydarłam się i zabrałam się za pakowanie moich książek, jakiś pamiątek z wakacji, zdjęć i innych różnych rzeczy. Nawet nie wiem ile czasu mi to zajęło. Spojrzałam na zegarek, 16:02. "Ale ten czas leci" pomyślałam i zbiegłam na dół, bo zaraz przyjdzie do mnie Mila. O akurat, jak zeszłam ktoś zadzwonił do drzwi. Wiedziałam, że to moja przyjaciółka, więc od razu podbiegłam do drzwi.
-Hej, wchodź-przywitałam ją i wpuściłam do środka.
-Hej, a co tu tak dużo pudeł? Przeprowadzacie się gdzieś?
-Chodź do góry to ci o wszystkim opowiem.-jak powiedziałam tak zrobiłyśmy. Weszłyśmy do mojego pokoju i usiadłyśmy na łóżku.
-Chcesz coś do picia albo jedzenia?
-Gadaj o co chodzi z tymi pudłami, a nie proponuj mi żarcie- tak cała Mila, w gorącej wodzie kąpana.
-Okej, okej. Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Która pierwsza?
-Dobra.
-Więc, całe ferie spędzimy w Londynie!
-Co ty gadasz? Weź se nie rób ze mnie jaj, moja mama na pewno się nie zgodzi.
-I tu się mała mylisz, bo już się zgodziła!
-Naprawdę??
-No tak!
-Juuuhuu! -krzyknęła jak małe dziecko.Po chwili się uspokoiła i zapytała- a ta zła wiadomość?
-No właśnie-posmutniałam- te pudła to dlatego, że przeprowadzamy się na stałe do Anglii.
-Co ty do mnie rozmawiasz!? Ale jak to? ja cię nigdzie nie puszczę.
-Ja też w to na początku nie mogłam uwierzyć, ale niestety taka prawda. Tata tam będzie pracował u wujka Jake'a, bo ta firma, w której tu pracował upadła- spojrzałam na Mile. Na jej twarzy widziałam smutek.
-Ja nie chce żebyś jechała. Zostawisz mnie tu samą, z kim ja będę siedziała? Komu będę się zwierzała? Z kim będę się wygłupiała? Pewnie jak tam pojedziesz to zapomnisz o mnie i już nigdy się nie zobaczymy.
-Co ty w ogóle wygadujesz? Nigdy o tobie nie zapomnę i uwierz mi ja też nie chcę jechać. Tak wiem, zawsze chciałam mieszkać w Londynie z Tobą, ale myślałam, że dopiero jak skończymy szkołę to tam wyjedziemy. Pamiętasz jak planowałyśmy wszystko jak to będzie fajnie? A teraz to dupa.
-Pamiętam, pamiętam.
-Ej, nie smutaj, jakoś damy radę. Nie myślmy teraz o tym. Ej lala czaisz, że całe dwa tygodnie spędzimy RAZEM w Londynie? - powiedziałam z naciskiem na słowo razem.
-No okej okej, a tak w ogóle to kiedy jedziemy do tego Londynu?
-Już w niedzielę i właśnie mam prośbę. Pomożesz mi się spakować?
-Co? Tak szybko?
-No tak. Pomożesz?- zrobiłam oczy kota ze Shreka.
-Pomogę, pomogę. Dawaj to pudło.
Pakowanie ciuchów zajęło nam jakieś 2 godziny. Oczywiście nie zmieściłam się do jednego pudła, więc resztę musiałam schować do walizki. Jutro rano ma przyjechać jakiś facet i ma wziąć te nasze wszystkie pudła i nie tylko i zawieść do nowego domu w Anglii.
A tymczasem zapowiada się bardzo ciekawy wieczór i pełna śmiechu noc z moją przyjaciółką.
_________________
Jest 2 :D Jeśli ktoś to wgl czyta to proszę chociaż o malutki komentarzyk :D
Dziękuuje.! ;*
Buziaki ;**
Subskrybuj:
Posty (Atom)