piątek, 31 sierpnia 2012
Rozdział 3
Poczułam jak słońce wdziera się do mojego pokoju. Otworzyłam oczy, obok mnie Milena smacznie spała. Spojrzałam na zegarek, 13:03. "No to sobie pospałyśmy", pomyślałam. Powoli wysunęłam się spod kołdry, tak żeby nie obudzić mojego śpiocha, po czym wzięłam świeżą bieliznę i udałm się do łazienki. Po orzeżwiającym przysznicu, którgo mi brakowało wytarłam swoje ciało, założyłam bielizne, a mokre włosy zostawiłam rozpuszczone. Weszłam do pokoju, Mila jeszcze spała, ja ubrałam się i zeszłam na dół coś zjeść. Pudła z przedpokoju zniknęły, pewnie ten facet już je zabrał, no nie dziwie się dochodzi 14. Weszłam do kuchni, tam nikogo nie było. Pewnie pojechali gdzieś do sklepu albo jeszcze gdzieś indziej. Postanowiłam zjeść szybkie i smaczne sniadanie, czyli płatki z mlekiem, bo czego innego to mi się nie chciało robić. Tak wiem jestem leniem i przyznaje się bez bicia. Po chwili z góry zeszła Milena w piżamie i roszczochranych włosach. Ona jest jak członek rodziny i czuje się jak u siebie, więc mnie to nie zdziwiło, ja u niej też jestem tak traktowana :D
-Cześć śpiochu- przywitałam dziewczynę.
-Cześć, dlaczego mnie nie obudziłaś?
-Tak słodko spałaś.
-Weź przestań głupku.
-Chcesz płatki?
-No jasne.
Po późnym i jakże "pożywnym" śniadaniu Milena wróciła do domu, bo musiała spakować rzeczy do Londynu, a ja wraz z rodzicami i bliźniaczkami, którzy wrócili z zakuów, pojechałam do babci i dziadka pożegnać się przed wyjazdem. Nie obyło się oczywiście bez łez itd. Posiedzieliśmy i pogadaliśmy z nimi i po jakiś 2 godzinach wróciliśmy do domu. Później jeszcze spotkałam się z kilkoma osobami, aby się pożegnać. I tak minął mój ostatni dzień w Polsce.
#Następny dzień
Rano obudziły mnie moje dwie, kochane siostrzyczki, skacząc po mnie i krzycząc mi do ucha. Nie miałam wyboru, musiałam wstać inaczej straciłabym słuch albo moje kości by ucierpiały.
Samolot mamy o 14, a na lotnisku musimy być godzine wcześniej, więc o 12:30 musimy wyjechać spod domu, aby zdążyc na czas. Milena ma przyjść za jakieś 2 godziny.
Podeszłam do szafy, wyciągnęłam ciuchy i przebrałam się. Włosy spięłam w wysokiego kucyka, pomalowałam oczy i już byłam gotowa. Chciałam iśc na spacer, ale było baaardzo zimno, a na dodatek padał deszcz ze śniegiem, a ja nienawidzę takiej chlapy. Trudno, musiałam się z tym pogodzić. Wzięłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku. Weszłam na facebook'a, twitter'a i inne tego typu strony, ale nic ciekawego się nie dzieje, więc wylogowałam się i włączyłam youtube. Jak zawsze pierwsze co weszłam to Ed Sheeran-Kiss me, a zaraz potem The A Team, kocham te dwie piosenki. Obok wyświetlił mi się jakiś cover tej drugiej piosenki śpiewany przez One direction. Mam ich jedną piosenkę na telefonie, Moments, ale nie znam ich jako zespół. Kliknęłam w ten cover, bo byłam ciekawa jak to zaśpiewają. To był filmik nagrany przez jakąś fankę z koncertu. Blondyn śpiewał, miał bardzo ładny głos. Po chwili wyskoczył jakiś chłopak z lokami i zaczął się wygłupiać (nie ukrywam, że ten z lokami był bardzo przystojny).
Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Proszę!-krzyknęłam i drzwi się otworzyły. W nich stała moja przyjaciółka.
-Majka, a ty jeszcze nie jestes gotowa? Przecież za chwile wyjeżdżamy, taksówka już czeka na dole.
-Już idę, idę.-schowałam laptopa do torby podręcznej i wyszłam wraz z Mileną. Ostatni raz spojrzałam na mój dom i wsiadłam do samochodu. Łezka zakręciła mi się w oku,ale nie rozpłakałam się, gdyż takie było moje postanowienie. Po chwili ruszylismy na lotnisko, by rozpocząć nowy rozdział w życiu...
__________________
Już za nie długoo wkroczą nasi chłopcy :D Jeszcze do końca nie wiem jak to będzie ale jakoś wymyśle :D
Jak się podoba rozdział? Prosze komentujecie ;*
Buziaczki ;**
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz