niedziela, 2 września 2012
Rozdział 4
Lot samolotem trwał około 2 godziny. Wraz z Mileną oglądałyśmy film na moim laptopie. Jakaś komedia, bardzo zabawna, ale tytułu jakoś nie zapamiętałam. W niektórych momentach tak głośno się śmiałyśmy, że jacyś ludzie nas upominali abyśmy się uspokoiły. Raz nawet podeszła do nas stewardessa. Na pewno nas nie polubiła, bo gdy ją zobaczyłyśmy wpadłyśmy w jeszcze większą głupawkę i coraz głośniej się śmiałyśmy, aż w końcu mój tata musiał nas uspokoić.
Na lotnisku czekał na nas wujek Jake. Przywitaliśmy się z nim i ruszyliśmy do naszego, nowego domu. Po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu.
Dom większy niż ten w Polsce. Ściany koloru białego, czerwony dach i duże okna. Zaraz za bramą zaczyna się ścieżka prowadząca do wejścia oraz garażu. Przed domem jest mały ogródek, w którym rośnie kilka rodzajów kwiatów. Weszliśmy do środka. Salon połączony z jadalnią i kuchnią. Mniej więcej coś takiego
-I jak podoba się?-zapytał tata.
-No jasne- odpowiedziałam szybko.
-Na górze czeka na ciebie pokój-niespodzianka.-powiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Jaka niespodzianka?-zapytałam z ciekawością w głosie.
-Idź i zobacz- powiedziała mama, a ja chwyciłam Milenę za rękę i ruszyłam na górę.
-Tylko kochanie-zaczął tata.
-Tak?
-Jak wyjdziesz na piętro będziesz miała jeszcze jedne schody do pokonania.
-Ale jak to?
-To jest część niespodzianki.-uśmiechnął się chytrze. Ciekawe co to za niespodzianka.
Nie odpowiedziałam nic tylko odwróciłam się i poszłam na górę wraz z przyjaciółką. Tak jak powiedział tata wyszłyśmy jeszcze po jednych schodach. Gdy weszłam do środka zaparło mi dech w piersiach. Całe poddasze należało do mnie. Wyglądało to mniej więcej tak . Po lewej stronie od wejścia były jakieś dwie pary drzwi. Otworzyłam je, a tam moja i tylko moja łazienka . Tu łazienka, to dokąd prowadzą te drugie drzwi? Od razu poszłam to sprawdzić , a ze mną oczywiście Milena. Te drzwi prowadzą do, uwaga mojej GARDEROBY! <oczywiście bez ciuchów ;) i trochę mniejsza>
-WOW! - krzyknęłam, nie mogąc oderwać oczu od tego cudeńka.
-Ale wypas-powiedziała Milena.-no kochana ja się do Polski nie wybieram- zaśmiała się- zostaje tu i mieszkam z tobą.
-Nie ma sprawy.-uśmiechnęłam się do niej. Potem jeszcze oglądałyśmy dokładnie mój pokój. Nadal nie mogę uwierzyć, że to wszystko moje. Jest pięknie. Absolutnie wszystko mi się podoba.
Gdy oglądnęłyśmy te cudeńka poszłam podziękować rodzicom. Weszłam do ich sypialni i rzuciłam im się na szyje.
-Ej, bo nas udusisz-zaśmiał się tata- i jak podoba ci się?-zapytał.
-No peeewnie!-krzyknęłam-wszystko jest prze,prze cudooowne. Dziękuje wam, baaardzo-jeszcze raz ich przytuliłam.
-To takie wynagrodzenie za to, że musieliśmy się przeprowadzić.
-Jeszcze raz wielkie dzięki.-uśmiechnęłam się i wróciłam do mojego królestwa.
Milena pomogła mi się rozpakować i poustawiać rzeczy ze starego domu. Zajęło nam to jakieś 2 godziny. W między czasie zjadłyśmy obiad. Postanowiłyśmy, że dzisiaj już nigdzie nie będziemy wychodzić, bo jest już po 17, a na dworze już się ściemnia. Jeszcze byśmy się gdzieś zgubiły albo coś. W zasadzie to ja znam Londyn, bo byłam tu już kilkanaście razy, no ale wole nie ryzykować po ciemku. A poza tym zaraz chyba przyjdzie wujek Jake z ciocią Meg i Kate, która ma 5 lat, tak jak bliźniaczki i pewnie moi dwaj kuzyni Tom i Max (17 i 19 lat). Nie widziałam ich od poprzedniego pobytu w Londynie, czyli od zeszłych wakacji. Cóż mogę o nich powiedzieć. Wujek to mój ojciec chrzestny, jest zabawny i bardzo sympatyczny, ciocia Meg to piękna kobieta, uwielbiam z nią rozmawiać, to nic, że jest ode mnie o ponad 20 lat starsza, ale byłaby świetną przyjaciółką. Mała Kate jest prze słodziutka, ale lubi też rozrabiać tak moje bliźniaczki. Tom to taki kobieciarz, wykorzystuje to, że jest przystojny i zmienia dziewczyny jak rękawiczki, a one nadal na niego lecą, ale ogólnie jest fajny i zawsze zabiera mnie na najlepsze imprezy w mieście. Max uwielbia sport. Trenuje koszykówkę. Jest bardzo wysoki i baaardzo umięśnimy. Zawsze mnie nosi na barana. Lubie z nim gadać po nocach, to sympatyczny i przystojny chłopak, ale jeszcze nie znalazł sobie odpowiedniej dziewczyny. Przeważnie trafia na jakieś puste lalę, ale trzymam kciuki żeby znalazł sobie kogoś odpowiedniego. Kiedyś sobie myślałam, że gdyby nie był moim kuzynem to tworzylibyśmy ładną parkę ;D hehe. No co dogadujemy się itd. Ale muszę się pogodzić z tym, że to mój kuzyn.
-Dziewczyny chodźcie na dół mamy gości!- krzyczała z dołu mama.
-Już idziemy mamo!
-Ej, ale jacy goście? Jak ja w ogóle wyglądam?-zapytała przestraszona Milena.
-No wujek Jake, ciocia Meg, Kate, Max i Tom mówiłam ci, że przyjdą dziś się przywitać z nami. A wyglądasz bardzo ładnie, jak zawsze-uśmiechnęłam się i pociągnęłam ją za rękę na dół.
Wszyscy siedzieli w salonie i coś pili.
-Cześć wszystkim-powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. Pierwsze podbiegła do mnie mała Kate i dosłownie rzuciła mi się na szyje. Wycałowała mnie za wszystkie czasy. Po niej podeszła do mnie ciocia Meg, przytuliła mnie i dała buziaka w policzek. Na koniec dała mi małe pudełeczko i powiedziała:
-Proszę, to dla ciebie. Mam nadzieję, że się spodoba-uśmiechnęła się i usiadła na wcześniejszym miejscu obok wujka.
-Ciociu, ale naprawdę nie trzeba było- powiedziałam
-Nie marudź już- powiedziała, a ja obdażyłam ją uśmiechem.
-W takim razie dziękuję.
-Nie ma za co.- Po tym przywitałam się z moimi kuzynami uściskiem i buziakiem. Oczywiście obydwoje mnie podnieśli, mówiąc, że się bardzo stęsknili. Przedstawiłam wszystkim Milenę. Chwilę porozmawialiśmy, a potem wraz z Mileną i kuzynami udaliśmy się do mojego królestwa.
-To ja już wiem gdzie będę spędzał wieczory-zaśmiał się Max.
-Wpadaj kiedy chcesz, dawno nie gadaliśmy- uśmiechnęłam się.
-Spoko, będę tu częstym gościem.
-Nie ma sprawy- zaśmiałam się i usiadłam na łóżku z Mileną, a chłopaki na kanapie. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Chłopcy polubili Milenę, a Milena polubiła ich, co bardzo mnie cieszy, Umówiliśmy się z Tomem na imprezę w przyszłą sobotę. Ma być ful wypas, więc nie mogę się już doczekać. Oczywiście Max idzie z nami.
Jakoś po 24 chłopcy zmyli się do domu.
-I jak podoba ci się moja rodzinka?-zapytałam Milenę jak już leżałyśmy w łóżku, umyte i przebrane w piżamy.
-Masz super kuzynów, fajnie się z nimi rozmawia i w ogóle maja takie odpały-zaśmiała się- i tak świetnie z nimi dogadujesz.
-Cieszę się, że ich polubiłaś-uśmiechnęłam się i chciałam zgasić światło, ale Mila przerwała mi tą czynność mówiąc:
-Ej a co dostałaś od tej twojej cioci?-zapytała. No tak, zapomniałam o prezencie od cioci.
-Kurde, ale jestem głupia, zapomniałam o nim, dobrze, że mi przypomniałaś- wstałam i podeszłam do stolika po pudełeczko. Otworzyłam je i ujrzałam śliczny wisiorek z literką M. Pokazałam go Milenie i odłożyłam na poprzednie miejsce. Zgasiłam światło i położyłam się na łóżko. Od razu zasnęłyśmy.
__________________
Jeśli wgl czytacie to proszę komentujecie ;D
Buziaki ;*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz