piątek, 7 września 2012
Rozdział 5
Obudziłam się po 10. Mileny już nie było. Po chwili wyszła z łazienki przebrana i gotowa do wyjścia. No tak, dzisiaj mam jej pokazać Londyn.
-Wstawaj Majka, za 15 minut masz być na gotowa na dole. Ja idę zrobić nam śniadanie.
-Tak jest panie kapitanie-zawtórowałam jej.
-Nie wygłupiaj się tylko rusz tyłek.-powiedziała i wyszła z mojego królestwa.
Ja poszłam do mojej garderoby, ojej jak to wspaniale brzmi "moja garderoba", hah! Wybrałam ciuchy i udałam się do łazienki. Przebrałam się , umalowałam i uczesałam. Gotowa zeszłam na dół. Piękne zapachy przyciągnęły mnie do kuchni. Zastałam tam Milenę przy stole, jedzącą pyszne, świeżo upieczone croissanty.
-Hmm.. Ale smakołyki-zaczęłam
-Siadaj lala, bo za 5 minut wychodzimy- odpowiedziała.
-Spoko loko, zluzuj poślady ziomuś.
-No, no jedz a nie gadaj.
-Okej, okej. A nie wiesz gdzie są mama i bliźniaczki?-zapytałam.
-Poszły zobaczyć nowe przedszkole dziewczynek.
-A no tak, zapomniałam. To co idziemy? Ja już jestem gotowa.
-No jasne- Mila jak armata wstała od stołu.
-Ej lala, spokojnie, sklepy nam nie uciekną- zaśmiałam się.
-No wiem wiem, chodź-pociągnęła mnie za rękę. Założyłyśmy płaszcze i buty. W Anglii nie było tak zimno i mokro jak w Polsce, co mnie bardzo cieszyło, Milene zresztą też. Wyszłyśmy z domu i na początku skierowałyśmy się do centrum, tak jak zaplanowałyśmy.
Po 2 godzinach zobaczyłyśmy Big Bena, London Eye, Tower Bridge, jechałyśmy dużym, czerwonym autobusem. Oczywiście nie obyło się bez robienia zdjęć i kupowania jakichś pamiątek.
-Majka, co powiesz na zakupy?
-Ja jestem jak najbardziej za, tylko najpierw proponuje najlepsze shaki na świcie.
-Okej, zabierz mnie do tego swojego milk shake city, bo tyle już o nim od ciebie słyszałam, że chcę spróbować tych cudeniek.-uśmiechnęłam się szeroko i powiedziałam:
-No to chodź, tutaj niedaleko jest takie fajne centrum handlowe, a obok MSC.
-Prowadź.-zaśmiała się.
Doszłyśmy w niecałe 10 minut. Weszłyśmy do środka i ja zamówiłam 2 czekoladowe, moje ulubione. Zapomniałam wspomnieć, że nie mam problemów z porozumiewaniem się, gdyż język angielski znam tak dobrze jak polski. Milena także nie ma z nim problemów, uczyła się go od dziecka i obie byłyśmy najlepsze z angielskiego w Polsce.
Zajęłyśmy stolik przy oknie. Rozmawiałyśmy co będziemy robić w najbliższych dniach. Nagle do środka wpadł chłopak w kręconych włosach i z boskimi zielonymi oczami. Zaraz za nim wparował przystojny szatyn w czerwonych spodniach i bluzce w paski. Wszystko byłoby ok, gdyby nie to, że pani ekspedientka śliniła się do nich jakby były to jakieś wielkie gwiazdy czy coś. Usiedli przy stoliku i czekali na swoje zamówienie. Chłopak z loczkami odwrócił się w moją stronę. Już go gdzieś widziałam, ale nie wiem gdzie. Popatrzył na mnie i uśmiechnął się nieziemsko. W jego policzkach pojawiły się słodziutkie dołeczki. Był bardzo przystojny. Odwzajemniłam uśmiech i odwróciłam wzrok, bo moje policzki płonęły. Dostali 6 shake'ów i wyszli. Przy drzwiach loczek popatrzył w moją stronę i puścił mi oczko. Myślałam, że się rozpłynę. Hmm...Gdyby...
-Ej to idziemy już do tego centrum?-moje przemyślenia przerwała Milena
-Tak, tak, chodźmy- no tak ona go nie widziała, bo siedziała tyłem, ale na pewno spodobałby jej się. Dobra stop! Pewnie już go nigdy nie zobaczę. Ale ciekawe gdzie ja już go widziałam.
Weszłyśmy do środka. Od razu skierowałyśmy się na pierwsze piętro gdzie były moje ulubione sklepy.
-Coś czuję, że długo stąd nie wyjdziemy.-zaśmiała się Milena.
-Jestem za-powiedziałam i ruszyłam w stronę pięknych sukieneczek.
Po 5 godzinach chodzenia po sklepach nie czułam swoich nóg, a na dodatek byłam strasznie głodna.
-Ciebie też tak bolą nogi i chce ci się jeść?-spytała Mila.
-Kobieto czytasz mi w myślach-zaśmiałam się.-To co idziemy coś zjeść?
-O tak!
Poszłyśmy do Mc'Donald's, które było na parterze galerii. Zmówiłyśmy po McChickenie, dużych frytkach i dużej coli z lodem. Usiadłyśmy i położyłyśmy nasze zakupy obok stolika, a trochę tego było. Ja kupiłam sobie piękną sukienkę, szpileczki, trampki, kurteczkę jeans'ową, miętowe rurki i bluzkę w paski. Milena kupiła sukieneczkę, szpilki, jeansy, dwie bluzki, sweterek i buty nike. Wszystko było takie śliczne, ale musiałyśmy zostawić trochę kasy na resztę dni. Przez te całe zakupy zapomniałam o pięknym chłopaku z MSC. W sumie to dobrze, bo i tak pewnie go już nigdy nie zobaczę.
Po zjedzeniu ubrałyśmy płaszczyki i ruszyłyśmy w stronę wyjścia. Otworzyłam drzwi, chcąc wyjść, lecz jakiś chłopak wpadła na mnie i wylądowałam razem z nim na podłodze. Jak można nie zauważyć, że ktoś wychodzi? Bardzo mnie to zdenerwowało, a na dodatek wszystkie moje zakupy leżały porozwalane na ziemi..
-Przepraszam cię bardzo, ale za mnie niezdara- zaczął przepraszać i zobaczyłam kto to taki...
______________________________________
Jak się podoba? Komentujcie proszę was :)
Buziaki :**
niedziela, 2 września 2012
Rozdział 4
Lot samolotem trwał około 2 godziny. Wraz z Mileną oglądałyśmy film na moim laptopie. Jakaś komedia, bardzo zabawna, ale tytułu jakoś nie zapamiętałam. W niektórych momentach tak głośno się śmiałyśmy, że jacyś ludzie nas upominali abyśmy się uspokoiły. Raz nawet podeszła do nas stewardessa. Na pewno nas nie polubiła, bo gdy ją zobaczyłyśmy wpadłyśmy w jeszcze większą głupawkę i coraz głośniej się śmiałyśmy, aż w końcu mój tata musiał nas uspokoić.
Na lotnisku czekał na nas wujek Jake. Przywitaliśmy się z nim i ruszyliśmy do naszego, nowego domu. Po jakiś 20 minutach byliśmy na miejscu.
Dom większy niż ten w Polsce. Ściany koloru białego, czerwony dach i duże okna. Zaraz za bramą zaczyna się ścieżka prowadząca do wejścia oraz garażu. Przed domem jest mały ogródek, w którym rośnie kilka rodzajów kwiatów. Weszliśmy do środka. Salon połączony z jadalnią i kuchnią. Mniej więcej coś takiego
-I jak podoba się?-zapytał tata.
-No jasne- odpowiedziałam szybko.
-Na górze czeka na ciebie pokój-niespodzianka.-powiedział z wielkim bananem na twarzy.
-Jaka niespodzianka?-zapytałam z ciekawością w głosie.
-Idź i zobacz- powiedziała mama, a ja chwyciłam Milenę za rękę i ruszyłam na górę.
-Tylko kochanie-zaczął tata.
-Tak?
-Jak wyjdziesz na piętro będziesz miała jeszcze jedne schody do pokonania.
-Ale jak to?
-To jest część niespodzianki.-uśmiechnął się chytrze. Ciekawe co to za niespodzianka.
Nie odpowiedziałam nic tylko odwróciłam się i poszłam na górę wraz z przyjaciółką. Tak jak powiedział tata wyszłyśmy jeszcze po jednych schodach. Gdy weszłam do środka zaparło mi dech w piersiach. Całe poddasze należało do mnie. Wyglądało to mniej więcej tak . Po lewej stronie od wejścia były jakieś dwie pary drzwi. Otworzyłam je, a tam moja i tylko moja łazienka . Tu łazienka, to dokąd prowadzą te drugie drzwi? Od razu poszłam to sprawdzić , a ze mną oczywiście Milena. Te drzwi prowadzą do, uwaga mojej GARDEROBY! <oczywiście bez ciuchów ;) i trochę mniejsza>
-WOW! - krzyknęłam, nie mogąc oderwać oczu od tego cudeńka.
-Ale wypas-powiedziała Milena.-no kochana ja się do Polski nie wybieram- zaśmiała się- zostaje tu i mieszkam z tobą.
-Nie ma sprawy.-uśmiechnęłam się do niej. Potem jeszcze oglądałyśmy dokładnie mój pokój. Nadal nie mogę uwierzyć, że to wszystko moje. Jest pięknie. Absolutnie wszystko mi się podoba.
Gdy oglądnęłyśmy te cudeńka poszłam podziękować rodzicom. Weszłam do ich sypialni i rzuciłam im się na szyje.
-Ej, bo nas udusisz-zaśmiał się tata- i jak podoba ci się?-zapytał.
-No peeewnie!-krzyknęłam-wszystko jest prze,prze cudooowne. Dziękuje wam, baaardzo-jeszcze raz ich przytuliłam.
-To takie wynagrodzenie za to, że musieliśmy się przeprowadzić.
-Jeszcze raz wielkie dzięki.-uśmiechnęłam się i wróciłam do mojego królestwa.
Milena pomogła mi się rozpakować i poustawiać rzeczy ze starego domu. Zajęło nam to jakieś 2 godziny. W między czasie zjadłyśmy obiad. Postanowiłyśmy, że dzisiaj już nigdzie nie będziemy wychodzić, bo jest już po 17, a na dworze już się ściemnia. Jeszcze byśmy się gdzieś zgubiły albo coś. W zasadzie to ja znam Londyn, bo byłam tu już kilkanaście razy, no ale wole nie ryzykować po ciemku. A poza tym zaraz chyba przyjdzie wujek Jake z ciocią Meg i Kate, która ma 5 lat, tak jak bliźniaczki i pewnie moi dwaj kuzyni Tom i Max (17 i 19 lat). Nie widziałam ich od poprzedniego pobytu w Londynie, czyli od zeszłych wakacji. Cóż mogę o nich powiedzieć. Wujek to mój ojciec chrzestny, jest zabawny i bardzo sympatyczny, ciocia Meg to piękna kobieta, uwielbiam z nią rozmawiać, to nic, że jest ode mnie o ponad 20 lat starsza, ale byłaby świetną przyjaciółką. Mała Kate jest prze słodziutka, ale lubi też rozrabiać tak moje bliźniaczki. Tom to taki kobieciarz, wykorzystuje to, że jest przystojny i zmienia dziewczyny jak rękawiczki, a one nadal na niego lecą, ale ogólnie jest fajny i zawsze zabiera mnie na najlepsze imprezy w mieście. Max uwielbia sport. Trenuje koszykówkę. Jest bardzo wysoki i baaardzo umięśnimy. Zawsze mnie nosi na barana. Lubie z nim gadać po nocach, to sympatyczny i przystojny chłopak, ale jeszcze nie znalazł sobie odpowiedniej dziewczyny. Przeważnie trafia na jakieś puste lalę, ale trzymam kciuki żeby znalazł sobie kogoś odpowiedniego. Kiedyś sobie myślałam, że gdyby nie był moim kuzynem to tworzylibyśmy ładną parkę ;D hehe. No co dogadujemy się itd. Ale muszę się pogodzić z tym, że to mój kuzyn.
-Dziewczyny chodźcie na dół mamy gości!- krzyczała z dołu mama.
-Już idziemy mamo!
-Ej, ale jacy goście? Jak ja w ogóle wyglądam?-zapytała przestraszona Milena.
-No wujek Jake, ciocia Meg, Kate, Max i Tom mówiłam ci, że przyjdą dziś się przywitać z nami. A wyglądasz bardzo ładnie, jak zawsze-uśmiechnęłam się i pociągnęłam ją za rękę na dół.
Wszyscy siedzieli w salonie i coś pili.
-Cześć wszystkim-powiedziałam z wielkim uśmiechem na twarzy. Pierwsze podbiegła do mnie mała Kate i dosłownie rzuciła mi się na szyje. Wycałowała mnie za wszystkie czasy. Po niej podeszła do mnie ciocia Meg, przytuliła mnie i dała buziaka w policzek. Na koniec dała mi małe pudełeczko i powiedziała:
-Proszę, to dla ciebie. Mam nadzieję, że się spodoba-uśmiechnęła się i usiadła na wcześniejszym miejscu obok wujka.
-Ciociu, ale naprawdę nie trzeba było- powiedziałam
-Nie marudź już- powiedziała, a ja obdażyłam ją uśmiechem.
-W takim razie dziękuję.
-Nie ma za co.- Po tym przywitałam się z moimi kuzynami uściskiem i buziakiem. Oczywiście obydwoje mnie podnieśli, mówiąc, że się bardzo stęsknili. Przedstawiłam wszystkim Milenę. Chwilę porozmawialiśmy, a potem wraz z Mileną i kuzynami udaliśmy się do mojego królestwa.
-To ja już wiem gdzie będę spędzał wieczory-zaśmiał się Max.
-Wpadaj kiedy chcesz, dawno nie gadaliśmy- uśmiechnęłam się.
-Spoko, będę tu częstym gościem.
-Nie ma sprawy- zaśmiałam się i usiadłam na łóżku z Mileną, a chłopaki na kanapie. Rozmawialiśmy i śmialiśmy się. Chłopcy polubili Milenę, a Milena polubiła ich, co bardzo mnie cieszy, Umówiliśmy się z Tomem na imprezę w przyszłą sobotę. Ma być ful wypas, więc nie mogę się już doczekać. Oczywiście Max idzie z nami.
Jakoś po 24 chłopcy zmyli się do domu.
-I jak podoba ci się moja rodzinka?-zapytałam Milenę jak już leżałyśmy w łóżku, umyte i przebrane w piżamy.
-Masz super kuzynów, fajnie się z nimi rozmawia i w ogóle maja takie odpały-zaśmiała się- i tak świetnie z nimi dogadujesz.
-Cieszę się, że ich polubiłaś-uśmiechnęłam się i chciałam zgasić światło, ale Mila przerwała mi tą czynność mówiąc:
-Ej a co dostałaś od tej twojej cioci?-zapytała. No tak, zapomniałam o prezencie od cioci.
-Kurde, ale jestem głupia, zapomniałam o nim, dobrze, że mi przypomniałaś- wstałam i podeszłam do stolika po pudełeczko. Otworzyłam je i ujrzałam śliczny wisiorek z literką M. Pokazałam go Milenie i odłożyłam na poprzednie miejsce. Zgasiłam światło i położyłam się na łóżko. Od razu zasnęłyśmy.
__________________
Jeśli wgl czytacie to proszę komentujecie ;D
Buziaki ;*
piątek, 31 sierpnia 2012
Rozdział 3
Poczułam jak słońce wdziera się do mojego pokoju. Otworzyłam oczy, obok mnie Milena smacznie spała. Spojrzałam na zegarek, 13:03. "No to sobie pospałyśmy", pomyślałam. Powoli wysunęłam się spod kołdry, tak żeby nie obudzić mojego śpiocha, po czym wzięłam świeżą bieliznę i udałm się do łazienki. Po orzeżwiającym przysznicu, którgo mi brakowało wytarłam swoje ciało, założyłam bielizne, a mokre włosy zostawiłam rozpuszczone. Weszłam do pokoju, Mila jeszcze spała, ja ubrałam się i zeszłam na dół coś zjeść. Pudła z przedpokoju zniknęły, pewnie ten facet już je zabrał, no nie dziwie się dochodzi 14. Weszłam do kuchni, tam nikogo nie było. Pewnie pojechali gdzieś do sklepu albo jeszcze gdzieś indziej. Postanowiłam zjeść szybkie i smaczne sniadanie, czyli płatki z mlekiem, bo czego innego to mi się nie chciało robić. Tak wiem jestem leniem i przyznaje się bez bicia. Po chwili z góry zeszła Milena w piżamie i roszczochranych włosach. Ona jest jak członek rodziny i czuje się jak u siebie, więc mnie to nie zdziwiło, ja u niej też jestem tak traktowana :D
-Cześć śpiochu- przywitałam dziewczynę.
-Cześć, dlaczego mnie nie obudziłaś?
-Tak słodko spałaś.
-Weź przestań głupku.
-Chcesz płatki?
-No jasne.
Po późnym i jakże "pożywnym" śniadaniu Milena wróciła do domu, bo musiała spakować rzeczy do Londynu, a ja wraz z rodzicami i bliźniaczkami, którzy wrócili z zakuów, pojechałam do babci i dziadka pożegnać się przed wyjazdem. Nie obyło się oczywiście bez łez itd. Posiedzieliśmy i pogadaliśmy z nimi i po jakiś 2 godzinach wróciliśmy do domu. Później jeszcze spotkałam się z kilkoma osobami, aby się pożegnać. I tak minął mój ostatni dzień w Polsce.
#Następny dzień
Rano obudziły mnie moje dwie, kochane siostrzyczki, skacząc po mnie i krzycząc mi do ucha. Nie miałam wyboru, musiałam wstać inaczej straciłabym słuch albo moje kości by ucierpiały.
Samolot mamy o 14, a na lotnisku musimy być godzine wcześniej, więc o 12:30 musimy wyjechać spod domu, aby zdążyc na czas. Milena ma przyjść za jakieś 2 godziny.
Podeszłam do szafy, wyciągnęłam ciuchy i przebrałam się. Włosy spięłam w wysokiego kucyka, pomalowałam oczy i już byłam gotowa. Chciałam iśc na spacer, ale było baaardzo zimno, a na dodatek padał deszcz ze śniegiem, a ja nienawidzę takiej chlapy. Trudno, musiałam się z tym pogodzić. Wzięłam laptopa i usiadłam z nim na łóżku. Weszłam na facebook'a, twitter'a i inne tego typu strony, ale nic ciekawego się nie dzieje, więc wylogowałam się i włączyłam youtube. Jak zawsze pierwsze co weszłam to Ed Sheeran-Kiss me, a zaraz potem The A Team, kocham te dwie piosenki. Obok wyświetlił mi się jakiś cover tej drugiej piosenki śpiewany przez One direction. Mam ich jedną piosenkę na telefonie, Moments, ale nie znam ich jako zespół. Kliknęłam w ten cover, bo byłam ciekawa jak to zaśpiewają. To był filmik nagrany przez jakąś fankę z koncertu. Blondyn śpiewał, miał bardzo ładny głos. Po chwili wyskoczył jakiś chłopak z lokami i zaczął się wygłupiać (nie ukrywam, że ten z lokami był bardzo przystojny).
Z rozmyśleń wyrwało mnie pukanie do drzwi.
-Proszę!-krzyknęłam i drzwi się otworzyły. W nich stała moja przyjaciółka.
-Majka, a ty jeszcze nie jestes gotowa? Przecież za chwile wyjeżdżamy, taksówka już czeka na dole.
-Już idę, idę.-schowałam laptopa do torby podręcznej i wyszłam wraz z Mileną. Ostatni raz spojrzałam na mój dom i wsiadłam do samochodu. Łezka zakręciła mi się w oku,ale nie rozpłakałam się, gdyż takie było moje postanowienie. Po chwili ruszylismy na lotnisko, by rozpocząć nowy rozdział w życiu...
__________________
Już za nie długoo wkroczą nasi chłopcy :D Jeszcze do końca nie wiem jak to będzie ale jakoś wymyśle :D
Jak się podoba rozdział? Prosze komentujecie ;*
Buziaczki ;**
wtorek, 28 sierpnia 2012
Rozdział 2
-Cześć wszystkim!-powitałam rodziców.-co wy tacy jacyś inni? -spytałam.
-Cześć skarbie-odezwała się mama- usiądź z nami musimy porozmawiać.
-Oho, już się boję i od razu mówię, że nic nie przeskrobałam- wykonałam prośbę mamy i czekałam aż któreś z nich wreszcie powie mi co się stało- Halo, możecie mi powiedzieć o co chodzi?-spytałam.
-No dobra, już mówię- odezwał się tata- no bo widzisz Majuś, w mojej pracy nie jest tak kolorowo- przerwał na chwilę-no bo firma w której pracuje, a w zasadzie już nie, upadła i aktualnie jestem bezrobotny.-zakończył. No czegoś takiego to ja się nie spodziewałam.
-Co? Ale jak to? Przecież wszystko było w porządku i ot tak nagle firma sobie upadła?
-Już od dłuższego czasu nie było wszystko w porządku, ale nie o tym chcieliśmy z tobą rozmawiać- dodał tata.
-Jest coś jeszcze?
-No tak, bo widzisz tak się zastanawialiśmy z mamą czy może nie wyjechać do wujka Jake'a , no wiesz on ma firmę i przyjąłby mnie od razu i zarabiałbym więcej. Gdzie ja w Polsce znajdę dobrze płatną pracę w moim wieku?
-Ale czekaj, czekaj, przecież wujek Jake mieszka w Anglii, wy chyba nie chcecie..
-No właśnie chcemy się przeprowadzić do Londynu.
-CO!? Ale co ze mną?
-No jak to co? Jedziesz z nami, chyba nie myślałaś, że zostaniesz tu sama?-odpowiedziała mi mama jakby to było oczywiste.
-Ale ja tu mam wszystko, przyjaciół, szkołę, ja nie chce nigdzie wyjeżdżać.
-Ale córciu-odezwał się tata- Tak będzie lepiej, uwierz mi. Tam znajdziemy ci dobrą szkołę i znajdziesz sobie nowych znajomych. Wujek Jake powiedział, że niedaleko nich jest taki fajny domek do sprzedania i my byśmy go kupili.
-Tak wy już sobie wszystko zaplanowaliście, nawet nie zapytaliście mnie o zdanie. Może i znajdę sobie nowych znajomych, ale nikt mi nie zastąpi Mileny, ja ją traktuje jak siostrę. Zrozumcie też mnie.
-Ależ skarbie my cię rozumiemy-mama- my też chcielibyśmy zostać, ale może tak musiało być i w Londynie będzie nam lepiej, a Milena może do nas przyjeżdżać w wakacje, ferie i kiedy tylko chce.
-Ale to nie to samo,
-No ja wiem że nie to samo, ale kochanie tak będzie lepiej, naprawdę.
-Jak zawsze, tak będzie lepiej- powiedziałam już trochę spokojnie-a może mi powiecie kiedy wyjeżdżamy? Mam nadzieje, że nie tak od razu.
-No właśnie kochanie, bo ten, samolot mamy już w niedziele, więc zacznij się już pakować, w przedpokoju są pudła.
-Ale jak to ? już w niedziele!? Myślałam, że chociaż zostaniemy do końca ferii.
-No tak jakoś wyszło.
-Ale ja się nawet nie zdążę pożegnać ze wszystkimi,a te ferie miałam spędzić z Mileną.
-Nie mam na co czekać, udało nam się zarezerwować bilety, jutro jest sobota, więc zdążysz się pożegnać.
-Ale mamuś to za szybko się wszystko dzieje.-przerwałam na chwilę-Więc mam pomysł. Musicie coś dla mnie zrobić.
-Co takiego?-spytała mama
-Milena jedzie z nami, a ty mamo załatwisz to z jej mamą. Proszę
-Dobrze, zaraz do niej zadzwonię.
-Dzięki, ale powiedz jej, żeby nie mówiła nic Milenie, sama chcę jej powiedzieć.
-No dobrze, podaj mi telefon.-podałam mamie urządzenie i poszłam do swojego pokoju, po drodze ciągnąc za sobą dwa duże pudła. Położyłam je pod ścianą i otworzyłam szafę. Popatrzyłam do środka i na pudła.
-Nie wiem gdzie ja to wszystko zmieszczę- powiedziałam sama do siebie.
-MAJKA!-zawołała mnie mama z dołu
-NO!?-odkrzyknęłam
-ZGODZIŁA SIĘ!
-DZIĘKI MAMO!- wydarłam się i zabrałam się za pakowanie moich książek, jakiś pamiątek z wakacji, zdjęć i innych różnych rzeczy. Nawet nie wiem ile czasu mi to zajęło. Spojrzałam na zegarek, 16:02. "Ale ten czas leci" pomyślałam i zbiegłam na dół, bo zaraz przyjdzie do mnie Mila. O akurat, jak zeszłam ktoś zadzwonił do drzwi. Wiedziałam, że to moja przyjaciółka, więc od razu podbiegłam do drzwi.
-Hej, wchodź-przywitałam ją i wpuściłam do środka.
-Hej, a co tu tak dużo pudeł? Przeprowadzacie się gdzieś?
-Chodź do góry to ci o wszystkim opowiem.-jak powiedziałam tak zrobiłyśmy. Weszłyśmy do mojego pokoju i usiadłyśmy na łóżku.
-Chcesz coś do picia albo jedzenia?
-Gadaj o co chodzi z tymi pudłami, a nie proponuj mi żarcie- tak cała Mila, w gorącej wodzie kąpana.
-Okej, okej. Mam dwie wiadomości. Dobrą i złą. Która pierwsza?
-Dobra.
-Więc, całe ferie spędzimy w Londynie!
-Co ty gadasz? Weź se nie rób ze mnie jaj, moja mama na pewno się nie zgodzi.
-I tu się mała mylisz, bo już się zgodziła!
-Naprawdę??
-No tak!
-Juuuhuu! -krzyknęła jak małe dziecko.Po chwili się uspokoiła i zapytała- a ta zła wiadomość?
-No właśnie-posmutniałam- te pudła to dlatego, że przeprowadzamy się na stałe do Anglii.
-Co ty do mnie rozmawiasz!? Ale jak to? ja cię nigdzie nie puszczę.
-Ja też w to na początku nie mogłam uwierzyć, ale niestety taka prawda. Tata tam będzie pracował u wujka Jake'a, bo ta firma, w której tu pracował upadła- spojrzałam na Mile. Na jej twarzy widziałam smutek.
-Ja nie chce żebyś jechała. Zostawisz mnie tu samą, z kim ja będę siedziała? Komu będę się zwierzała? Z kim będę się wygłupiała? Pewnie jak tam pojedziesz to zapomnisz o mnie i już nigdy się nie zobaczymy.
-Co ty w ogóle wygadujesz? Nigdy o tobie nie zapomnę i uwierz mi ja też nie chcę jechać. Tak wiem, zawsze chciałam mieszkać w Londynie z Tobą, ale myślałam, że dopiero jak skończymy szkołę to tam wyjedziemy. Pamiętasz jak planowałyśmy wszystko jak to będzie fajnie? A teraz to dupa.
-Pamiętam, pamiętam.
-Ej, nie smutaj, jakoś damy radę. Nie myślmy teraz o tym. Ej lala czaisz, że całe dwa tygodnie spędzimy RAZEM w Londynie? - powiedziałam z naciskiem na słowo razem.
-No okej okej, a tak w ogóle to kiedy jedziemy do tego Londynu?
-Już w niedzielę i właśnie mam prośbę. Pomożesz mi się spakować?
-Co? Tak szybko?
-No tak. Pomożesz?- zrobiłam oczy kota ze Shreka.
-Pomogę, pomogę. Dawaj to pudło.
Pakowanie ciuchów zajęło nam jakieś 2 godziny. Oczywiście nie zmieściłam się do jednego pudła, więc resztę musiałam schować do walizki. Jutro rano ma przyjechać jakiś facet i ma wziąć te nasze wszystkie pudła i nie tylko i zawieść do nowego domu w Anglii.
A tymczasem zapowiada się bardzo ciekawy wieczór i pełna śmiechu noc z moją przyjaciółką.
_________________
Jest 2 :D Jeśli ktoś to wgl czyta to proszę chociaż o malutki komentarzyk :D
Dziękuuje.! ;*
Buziaki ;**
niedziela, 26 sierpnia 2012
Rozdział 1
Jak codzień obudził mnie dźwięk budzika w moim telefonie. Szybko go wyłączyłam i wstałam z łóżeczka. Podeszłam do szafy , wzięłam ciuchy i ruszyłam do łazienki. Przebrałam się i wymalowałam po czym zeszłam na dół, po drodze zabrałam torebkę, w której były moje książki. W kuchni zastałam moją mamę i dwie siostrzyczki, jedzące płatki z mlekiem. Zaraz do nich dołączyłam i zajadałam się szybkim śniadaniem.
-Czeeeeść Majka!- krzyknęły naraz
-Hej szkraby, co wy dzisiaj tak wcześnie na nogach?
-Dzisiaj idziemy wcześniej do przedszkola, bo nam mama tak kazała.
-Ojej, moje biedactwa, chodźcie tu do mnie-przytuliłam je obie.
-Kochamy cie Maja!
-Ja was też skarbki moje.-dały mi po całusku i wróciły do śniadania.
Po skończonym posiłku miałam jeszcze jakieś 7 minut do autobusu, więc ubrałam płaszcz i buty i wyszłam z domu na przystanek autobusowy. Nie miałam daleko, bo jakieś 2-3 minutki drogi. Tam czekała już na mnie moja przyjaciółka Milena, ubrana w to.
-Hej pszczółko- przywitała się ze mną soczystym buziakiem w policzek.
-Hej Mila, coś ty taka wesolutka?-zapytałam.
-No kochana, przecież dzisiaj ostatni dzień szkoły i 2 tygodnie wolnego- prawie to wykrzyczała.
-Aaa no tak ferie się zaczynają.
-Ej Majuś, Majuś ale masz zapłon, trochę energii i uśmiech proszę.
-Dobra, dobra ja też się cieszę, nie widać?- wyszczerzyłam się- a teraz chodź, bo nam autobus odjedzie- pociągnęłam ją i razem weszłyśmy do autobusu. Po około 6 minutach jazdy, byłyśmy już pod budynkiem naszego "wspaniałego" liceum. Weszłyśmy do szkoły skierowałyśmy się do sali nr 76, w której miałyśmy mieć chemię. Nie przepadam za tym przedmiotem, w ogóle nie lubię przedmiotów ścisłych, od zawsze wolałam język polski. Za to Milena wolała matematykę i zawsze robiła za mnie zadania, a ja pisałam za nią opowiadania, rozprawki, listy czy inne prace. Obie zaś lubiłyśmy wychowanie fizyczne. Wcale nie dlatego, że miałyśmy bardzo przystojnego i dobrze zbudowanego nauczyciela, a na dodatek byłyśmy jego ulubionymi uczennicami, nie wcale nie dlatego..;D Ale tak poważnie to lubimy sport, a w szczególności siatkówkę. Byłyśmy nawet kilka razy na meczu naszej reprezentacji i oczywiście nie obywa się bez komentarzy typu: "Jaki ten Bartek Kurek jest seksowny" czy "Ale Zibi jest umięśniony". No co? to sama prawda. Gdy przyszła babka od chemii i kiedy powiedziała nam, że dzisiejsze lekcje są skrócone i, że kończymy 3 godziny wcześniej, to cała klasa zaczęła zachowywać się jak bydło, czyli norma... Na wszystkich następnych lekcjach nie obyło się bez upominania przez nauczycieli kilku uwag. Po szkole wróciłam do domu. Dzisiaj Milena przychodzi do mnie na noc i już nie mogę się doczekać. /kiedy weszłam do domu zobaczyłam rodziców siedzących przy stole i rozmawiających o czymś. Mieli jakieś dziwne miny, wiedziałam, że coś się kroi.
______________________________
Hej, pierwszy jest ;D Trochę krótki, ale będzie lepiej, tzn się postaram ;D hehe. Mam nadzieję, że się podobało. To jest mój debiut w pisaniu bloga. Proszę o komentarze ;)
Buziaaaki ;*
czwartek, 23 sierpnia 2012
Bohaterowie
Majka- osiemnastolatka, pół polka, pół angielka. Aktualnie mieszka w Polsce wraz z rodzicami i dwoma młodszymi siostrami bliźniaczkami Julką i Anią. Jest bardzo wrażliwa i opiekuńcza. Lubi grać na gitarze, trochę śpiewa ale nigdy nie miała odwagi pokazać swojego talentu większej publiczności. Przyjaźni się z Mileną.
Milena- osiemnastolatka z Polski, gdzie aktualnie mieszka z mamą i młodszym o dwa lata bratem Filipem. Jest troskliwa i bardzo zabawna. Lubi malować. Interesuje się także modą. Jej najlepszą przyjaciółką jest Majka.
Julka i Ania- 5-letnie dziewczynki, młodsze Majki. Uwielbiają oglądać bajki o księżniczkach.
Filip- młodszy brat Mileny. Lubi jazdę na deskorolce. Ma dziewczynę Paulinę.
One Direction- ich nie muszę chyba przedstawiać :D
Max-dziewietnastoletni chłopak, kuzyn Majki. Ma brata Toma i siostrę Kate. Jest najstarszy z rodzeństwa. Uwielbia sport, gra w koszykówkę. Jest bardzo wysoki i umięśniony. Majkę traktuje jak najlepszą przyjaciółkę, świetnie się z nią dogaduje i uwielbia z nią spędzać mnóstwo czasu. Jest singlem.
Tom-siedemnastoletni kuzyn Majki. Brat Maxa i Kate. Uwielbia imprezować. Ma duże powodzenie u kobiet. Zmienia je jak rękawiczki, ale one i tak na niego lecą. Dobrze się dogaduje z Majką. Lubi się z nią wydurniać i chodzić na imprezy. Nie ma dziewczyny.
Milena- osiemnastolatka z Polski, gdzie aktualnie mieszka z mamą i młodszym o dwa lata bratem Filipem. Jest troskliwa i bardzo zabawna. Lubi malować. Interesuje się także modą. Jej najlepszą przyjaciółką jest Majka.
Julka i Ania- 5-letnie dziewczynki, młodsze Majki. Uwielbiają oglądać bajki o księżniczkach.
Filip- młodszy brat Mileny. Lubi jazdę na deskorolce. Ma dziewczynę Paulinę.
One Direction- ich nie muszę chyba przedstawiać :D
Max-dziewietnastoletni chłopak, kuzyn Majki. Ma brata Toma i siostrę Kate. Jest najstarszy z rodzeństwa. Uwielbia sport, gra w koszykówkę. Jest bardzo wysoki i umięśniony. Majkę traktuje jak najlepszą przyjaciółkę, świetnie się z nią dogaduje i uwielbia z nią spędzać mnóstwo czasu. Jest singlem.
Tom-siedemnastoletni kuzyn Majki. Brat Maxa i Kate. Uwielbia imprezować. Ma duże powodzenie u kobiet. Zmienia je jak rękawiczki, ale one i tak na niego lecą. Dobrze się dogaduje z Majką. Lubi się z nią wydurniać i chodzić na imprezy. Nie ma dziewczyny.
Subskrybuj:
Posty (Atom)






