czwartek, 18 października 2012

Rozdział 13


Następnego dnia obudziłam się z lekkim bólem głowy. Na dodatek wszyscy leżeliśmy w jakichś dziwnych pozycjach. Ja miałam głowę na torsie Toma, a nogi na brzuchu Mileny, której głowa spoczywała na ramieniu Maxa, a dolne kończyny wyłożyła na głowę Toma, który miał chyba najgorzej z nas wszystkich.
Chciałam wstać, ale jakoś nie mogłam się ruszyć, co było dziwne, bo leżałam na samej górze. Po kilku nieudanych próbach w końcu się udało, lecz były skutki uboczne, a mianowicie  zwaliłam z łóżka Toma, który zaczął coś jęczeć i obudził resztę. Tak, więc już nikt nie spał. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu, który nie wiadomo dlaczego leżał na samym środku pokoju, obok leginsów Mileny. Dochodziła już 13. Wszyscy zgodnie postanowiliśmy, że trochę się ogarniemy i zejdziemy do kuchni coś zjeść, bo nie chcieliśmy, aby moja mama zobaczyła nas w takim stanie.
Dosyć szybko się uwinęliśmy. Wyszliśmy z pokoju. Z dołu słychać było jakąś muzykę. Nie wiedzieliśmy skąd ona może dobiegać, więc szybko zbiegliśmy po schodach, no nie ukrywam, bardzo mnie to zaciekawiło. Widok, który tam zastaliśmy był zaskakujący. Moja mama stała przy blacie i robiła coś do jedzenia, a najlepsze było to, jak przy tym wywijała tyłkiem w rytmie hitów jej młodości. Z tyłu wyglądała jak jakaś dwudziestka na dobrej imprezie. Chyba nie usłyszała jak zeszliśmy, bo nie przestawała czynności. Cała nasza czwórka stała ja wryta i przyglądała się wyczynom mojej rodzicielki. Po chwili nasza tancerka odwróciła się, bo chciała chyba zmienić piosenkę. I w tedy właśnie nas nakryła. Automatycznie zrobiła się cała czerwona i ściszyła muzykę.
-Wow- zaczął zachwycony Max- ciociu, ja nie wiedziałem, że mamy w rodzinie taką tancerkę.
-Max, proszę cię przestań. Dlaczego nie powiedzieliście, że już nie śpicie? Tylko się wygłupiłam.
-No coś ty ciociu, to było świetnie- powiedział Tom- gdzie ty się nauczyłaś tak tańczyć?
-Oj Tom, daj już spokój, to nic takiego.
-Taa nic takiego, to naprawdę było superowe mamo, pierwszy raz widziałam cię tak tańczącą -odparłam radośnie.
-Następnym razem idziesz z nami na imprezę-podekscytowany Tom- muszę się pochwalić, że mam taką ciocię.
-No coś ty, weź się nie wygłupiaj, ja już jestem za stara na dyskoteki.
-Wcale nie jesteś- Max- właśnie przed chwilą to udowodniłaś.
-Oj tam, to nic takiego.
-A gdzie się pani nauczyła tak tańczyć?-zapytała Milena.
-Ja też byłam kiedyś młoda i nawet tańczyłam w zespole, ale to stare dzieje, szkoda czasu.
-Ciociu, nie daj się prosić, my bardzo chętnie posłuchamy.
-No dobra, ale najpierw musicie coś zjeść, jeszcze nic nie jedliście. Może być jajecznica?-zapytała.
-Tak!- odpowiedzieliśmy równocześnie i usadowiliśmy się przy stole w jadalni. Max jak Max uparł się, że pomoże w przygotowaniach śniadania, więc został w kuchni. Po około 10 minutach wszystko było gotowe. My jedliśmy, a mama opowiadała nam o swojej historii z tańcem. Dowiedziałam się, wiele ciekawych rzeczy. Na przykład, że wraz ze swoją grupą zdobyła mistrzostwo Polski w dancehallu. Była nawet na Jamajce! Trochę jej zazdroszczę. Wszyscy byliśmy zachwyceni jej opowieściami. Mówiła to z taką pasją, jakby mogła to gadała by o tym cały dzień, jak nie dłużej. Niestety trzeba było iść po młode to przedszkola, więc zaoferowaliśmy się z Tomem, że chętnie pójdziemy, za to Milena i Max zrobią coś na obiad, a mama będzie mogła sobie odpocząć.

O 16 byliśmy już pojedzeni. Niestety chłopcy musieli już iść do domu, bo ciocia Meg dzwoniła, żeby już wrócili. Ich dziadek ma dzisiaj imieniny czy urodziny, nie wiem, jadą mu złożyć życzenia i takie tam. My z Milą nie miałyśmy żadnych planów, więc poszłyśmy do mojego pokoju. Usiadłyśmy na łóżku i zaczęłyśmy rozmawiać.
-A tak w zasadzie to jaki jest ten Harry, co? Tylko mów szczerze.-powiedziała Milena.
-Jest bardzo miły, zabawny, mądry, dobrze mi się z nim rozmawia, jest przystojny i w ogóle, ale nadal nie rozumiem dlaczego się ze mną umówił, przecież on może mieć każdą, a idzie ze mną do kina i kolacje, co on może ode mnie chcieć?
-Ej, co ty gadasz? Ja ciebie kobieto nie ogarniam. Umawia się z tobą fajny facet, a ty jeszcze narzekasz. Powinnaś się cieszyć, przecież nie chciał cię wykorzystać ani nić w tym rodzaju. Myślę, że umówił się z tobą, bo mu się podobasz. Jakby tak nie było to dlaczego wczoraj był zazdrosny o Toma? Co?
-Myślisz, że powinnam się z nim spotkać? Bo wiesz on wczoraj do mnie napisał i chciał się zobaczyć.
-No coś ty? Naprawdę?-pokiwałam głową- no pewnie, że powinnaś się z nim spotkać, ale czekaj, czekaj, co mu odpisałaś?
-Że nie chce cię samej zostawiać, bo za niedługo wracasz do Polski i że może kiedy indziej.
-Ej ty głupolu. Przecież ja mogę sama zostać, a poza tym są chłopaki, więc bym się nie nudziła.
-To teraz już nie chcesz spędzać czasu ze mną tylko wolisz moich kuzynów. No wiesz? Foch- Mila zaczęła się śmiać- To wcale nie jest śmieszne.
-A właśnie, że jest.
-Nie jest, i nie kłóć się ze mną, bo jestem starsza i mam racje.-zaczęłyśmy się droczyć.
-To, że jesteś starsza o pół roku, nie znaczy, że jesteś mądrzejsza.
-Ale mam racje i koniec.
-Nie, bo jesteś moją najlepszą siostrą i nie zamieniłabym cię na żadną inną, ani na żadnego innego, więc nie fochaj się bo cie zaraz kopne.
-No dobra-powiedziałam.
-A teraz mi gadaj, co będziemy dzisiaj robić, bo jakoś nie mam ochoty siedzieć w domu.
-Ja też nie. A co proponujesz?
-Może chodźmy na miasto, a później się wymyśli. W Londynie to chyba nie będziemy się nudzić, nie?
-Spoko loko, tylko się przebierzmy i lecimy.

Ubrana i uczesana czekałam na Milenę, która wróciła do pokoju po telefon, bo oczywiście myśli nie wiadomo o czym i zapomniała. Po chwili zeszła pięknie ubrana, ze ślicznym kłosem na głowie, którego autorką byłam ja. Na mojej głowie było dzieło Mili, tzn. cudowny kok z francuzem.
Z uśmiechem ruszyłyśmy na miasto. Łaziłyśmy uliczkami Londynu. To takie piękne miasto. Cieszę się, że tu mieszkam, ale nadal jest mi bardzo przykro, że opuściłam Polskę i całą moją ekipę. Byliśmy tacy zgrani, znaliśmy się bardzo dobrze, jak ktoś miał jakiś kłopot czy nie radził sobie z czymś to zawsze pomagaliśmy sobie nawzajem i nikt nigdy się temu nie sprzeciwiał. Będzie mi tego bardzo brakowało. Mam nadzieje, że w nowej szkole i klasie będą spoko ludzie, a nie jakieś dziunie, czy napakowani bezmózgowcy. Tego to bym chyba nie przeżyła.
Wstąpiłyśmy z Mileną do Milk Shake City. Zamówiłyśmy po shake i usiadłyśmy przy stoliku obok okna. Widziałyśmy przechodniów na ulicy. Jedni tryskali szczęściem, a inni zaś byli tacy jacyś nie w sosie, a na twarzach mieli namalowane: "bez kija nie podchodź". Ale co tam najważniejsze, że my się dobrze bawimy.
W pewnym momencie zauważyłam grupkę dziewczyn, co chwilę powiększającą się. Wszystkie z uśmiechami na twarzach, stały i jakby na kogoś czekały. Kiedy z Milą wypiłyśmy nasze pyszne napoje, chciałyśmy wyjść z lokalu, ale przed budynkiem stał i krzyczał tłum rozwrzeszczanych dziewczynek, jakby zauważyły jakiegoś swojego największego idola. Przecisnęłyśmy się jakoś przez to 'stado', co nie było proste, i w tedy właśnie zauważyłyśmy podjeżdżające czarne auto. Dziewczyny jeszcze bardziej zwariowały i jeszcze głośniej się wydzierały. Poczułam jak ktoś mnie szturcha. To była Milena, która wskazała palcem na plakaty w rękach dziewczyn. To były fanki One Direction! No dobra, ale dlaczego one tak krzyczą. I w tym momencie z samochodu wyszło pięciu chłopaków. Oczywiście jeden nie był mi obcy. Stałam jak wryta, nie wiedziałam co mam zrobić. Trochę było mi głupio, bo może Harry pomyśli sobie, że śledzę go i jego zespół czy coś w tym stylu, ale z drugiej strony to się cieszyłam, że go zobaczę.
Chłopcy zaczęli rozdawać autografy, robili zdjęcia z fankami i rozmawiali z nimi. Byli bardzo mili, widać było, że lubią to robić. Ja nadal stałam i przyglądałam się tej scence. W pewnym momencie usłyszałam swoje imię, ale to nie był głos Mili. Spojrzałam w stronę dobiegającego, męskiego głosu. No tak Harry mnie poznał. Od razu do mnie podszedł. Widziałam jak fanki patrzyły na mnie, pożerały ,mnie wzrokiem, że odbieram im Harrego, jakby to była ich własność. Reszta zespołu chyba też trochę nie ogarniała, no w sumie to się im nie dziwię, w końcu mnie nie znają.
-Hej Maja- przywitał się z wielkim bananem na twarzy. Czy mówiłam już, że ma śliczne dołeczki w policzkach?
-Cześć Harry- wydusiłam się i odwzajemniłam uśmiech.
-A co wy tu robicie? Przyszłyście po nasz autograf?- zaśmiał się.
-Nie, nie my tylko przyszłyśmy do Milk Sh..-nie dokończyłam, bo mi przerwano.
-Ej, ja tylko żartowałem. Nie musisz się tłumaczyć- uśmiechnął się słodko, a ja spaliłam buraka i odwzajemniłam uśmiech, jak jakaś idiotka.
-Może wejdziecie z nami? My tylko cykniemy kilka fotek w MSC i jesteśmy wolni. To zajmie jakieś pół godziny.
-Nie chcemy wam przeszkadzać.
-Jakbyście nam przeszkadzały to bm nie zaproponował.-znów uśmiech. Spojrzałam na Milenę, ta tylko pokiwała zachęcająco głową.
-No to idziemy-powiedziałam i ruszyliśmy w głąb fanek i weszliśmy do środka, gdzie czekała reszta zespołu.

___________________________
Hej lasencjee :**
Dziękuje za te miłe komentarze i nadal zachęcam do komentowania :)
Przepraszam, że tak długo nie dodawałam, ale brak weny i czasu. Następny postaram się szybciej, ale nie obiecuje :)
Buzioooory :****

3 komentarze:

  1. Super doadjemy ci weny buuziole ;** - Dominisia ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Sorki ze nie komentowalam ale ostatnio nie mialam zabardzo czasu czekam na nn - pati ;***

    OdpowiedzUsuń
  3. per kiedy nn?? - Sara

    OdpowiedzUsuń