sobota, 15 września 2012

Rozdział 7


Ruszyliśmy do samochodu Harrego. Po drodze zaczepiły go jakieś trzy dziewczyny, prosząc o to, by podpisały mu się na płytach. Szczerze  mnie to zdziwiło, ale też ogromnie zaciekawiło. Lecz chyba nie będę pytać o co biega, no tak naprawdę nie znam go w ogóle, a nie chcę wyjść na wścibską czy coś w tym rodzaju, a jak będzie chciał to sam powie. Ciągle przez głowę przelatywały mi mysli: "kim on jest, jakimś celebrytą czy co?" Nie wiem. Nawet nie chcę mi się nad tym jakoś specjalnie rozmyślać i kombinować. Po prostu już nie mam na to siły.
Wyszliśmy na parking przed galerią. Podeszliśmy do jakiegoś czarnego auta, nie wiem jaka marka, bo się nie znam. Jakby powiedzieli moi kuzyni: "wypasiona fura" albo "niezłe cacko". Ciekawe skąd go stać na taki wóz. Może on faktycznie jest jakąś gwiazdą, czy coś w tym rodzaju, albo ma bogatych rodziców co jest bardziej prawdopodobne, bo która gwiazda zlitowała się nad taką dziewczyną jak ja. Ale mniejsza o to. Strasznie mi się chciało spać, tak jak Mili. Byłyśmy bardzo zmęczone po tych zakupach, ale nie powiem, udały się i jestem z nich zadowolona jak mało kiedy. Oczywiście kupiłabym sobie jeszcze więcej rzeczy, lecz nie mogę przecież całej kasy wydać na jednych zakupach, musze zostawić coś na resztę dni.
W samochodzie siedział jakiś chłopak, to na pewno ten jego przyjaciel. Miał ciemną karnację, czarne włosy i brązowe oczy, jeśli dobrze zobaczyłam. Popatrzył na nas, widać było jego zdziwienie, nie spodziewał się, ze jego kumpel przyprowadzi jakieś dwie przybłędy. Wyszedł z  samochodu.
-Zayn pomóż mi z tymi torbami, wpakuj je do bagażnika-powiedział Harry- a wy wsiadajcie do środka, bo zimno się zrobiło- zwrócił się do nas. My nic nie mówiąc zrobiłyśmy co na powiedział. W środku było tak cieplusio milusio, że aż nie chciało się wychodzić na zewnątrz. Teraz dopiero doszłam do wniosku, że dobrze zrobiłam zgadzając się na podwózkę do domu, bo inaczej musiałybyśmy się tłuc zatłoczonym metrem, albo co gorsza, iść z buta. Pewnie byśmy zamarzły po drodze.
Po chwili chłopcy wsiedli do samochodu, Harry jako kierowca, a ten drugi na miejscu pasażera.
-Dziewczyny, poznajcie to jest Zayn, Zayn to jest Maja i Milena- podaliśmy sobie ręce.
-Cześć, miło mi was poznać. Harry opowiedział mi trochę co się stało. Przepraszam za niego on dzisiaj od momentu, gdy zobaczył jakąś piękną dziewczynę w Milk Shake City to chodzi jakiś taki rozkojarzony- no po prostu zamurowało mnie, nie mogłam uwierzyć własnym uszom. To przecież mnie Harry widział dziś w MSC, ale to na pewno nie chodzi o mnie. Może był tam jeszcze raz, albo chodzi o jakąś inną dziewczynę. To nie mogłam być ja, przecież nie jestem nawet ładna,a co dopiero piękna jak to określił Zayn.
-Zayn zamknij się, wygadujesz jakieś historie- powiedział Harry, który spalił buraka. Ukradkiem spojrzał na mnie.
-Ale Harry o co ci chodzi, przecież cały czas gadasz jaka ona nie była...-nie dokończył, bo Harry mu przerwał.
-Dobra, skończ-powiedział-Maja ty mi lepiej powiedz gdzie ja mam tak w ogóle jechać-podałam mu adres i ruszyliśmy .
Panowała bardzo miła  atmosfera, chociaż czułam się trochę skrępowana po tym co powiedział Zayn i po reakcji Harrego. Rozmawialiśmy o tym skąd jesteśmy, na ile zostajemy i tak dalej. Byłam bardzo śpiąca, oczy same mi się zamykały. Chłopcy coś tam zaczęli mówić o jakimś zespole czy coś, ale ja odpadłam i nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Milena chyba też, bo od dłuższej chwili nic nie mówiła.
Nagle poczułam, jak otwierają się drzwi i ktoś podnosi mnie i gdzieś niesie. Otworzyłam jedno oko i ujrzałam Harrego. Od razu jakoś oprzytomniłam i się przebudziłam.
-Harry co ty robisz ? Gdzie ja jestem?
-Spokojnie, nic się nie dzieje. Jesteśmy już pod twoim domem. Trochę sobie przysnęłyśmy i dlatego cię niosę, po prostu nie chciałem cię budzić. Byłaś taka urocza- uśmiechnął się. WTF? Co to w ogóle ma być? "Byłaś taka urocza"?? Co on gada?
-Ale możesz mnie już puścić-powiedziałam i tak też zrobił-Gdzie Milena i gdzie nasze zakupy-zapytałam stojąc już na nogach.
-Milena także zasnęła i Zayn właśnie ją wyciąga z samochodu, a zakupy są w bagażniku, czekaj zaraz ci je przyniosę-jak powiedział tak też zrobił.
Po chwili przyszedł Zayn, na rękach trzymając Milenę.
-Gdzie ją mam zanieść?-zapytał cicho.
-Czekaj, gdzieś mam klucze-i zaczęłam szukać ich w torebce. Trochę czasu mi to zajęło, ale co ja poradzę, mam tam same potrzebne rzeczy. W między czasie Harry zdążył już przynieść nasze torby.
-Mam!-krzyknęłam wyciągając kluczyki. Otworzyłam szybko drzwi i wpuściłam ich do środka. Zayn wniósł Milenę i położył ją na sofie, obok której Harry położył zakupy. W domu panowała cisza. No tak dziewczynki już śpią, bo jest już po 20, tata jeszcze w pracy, jak to on, a że jest nowy to tym bardziej, mama siedzi na pewno w sypialni i odpoczywa po całym dniu. No w sumie to się jej nie dziwie. Wypakowywanie wszystkiego z tych pudeł i układanie na musiało być bardzo męczące.
Chłopcy pożegnali się i wyszli. Na koniec Harry powiedział "Do zobaczenia". Co mnie trochę zdziwiło, no ale dobra, nie mam siły idę na górę walnąć się na moje łoże.


____________________
Nareszcie skończyłam :)) Mam nadzieje że się podoba :D
Proszę o komentarze :*
Buziaki.!

1 komentarz: