niedziela, 2 grudnia 2012
Rozdział 16
Przez połowę drogi żadne z nas nie wydusiło z siebie ani jednego słowa. Czułam się dziwnie. Tak trochę niezręcznie. Nie wiedziałam jak mam się zachować, więc siedziałam bez ruchu, wpatrując się w to co widziałam za szyba... jakże ciekawe zajęcie. Rozmyślałam sobie nad tym co ja właściwie tu robię. Znam chłopaka zaledwie 4 dni, a już jadę do jego domu. Co mi odbiło? Nie mam pojęcia. Tak właściwie nic o Harrym nie wiem. Rozmawialiśmy na tej kolacji, ale czy to nie za mało? Oczywiście że tak! Ależ ja jestem głupia! Gdzie ja mam mózg? Ale z drugiej strony to Harry też nic takiego o mnie nie wie, a zaprasza do siebie. Ale ja jestem głupia! Przecież to ja sama mu się wprosiłam, a chłopak nie chciał mnie urazić, więc się zgodził. Pewnie sobie myśli teraz jakby się mnie tu pozbyć. Z rozmyśleń wyrwał mnie bardzo męski głos Harrego:
-Pięknie wyglądasz- uśmiechnął się, nie odrywając wzroku od drogi.
-Dziękuje- wydusiłam z siebie. Chłopak niestety zauważył, że coś jest nie tak, bo od razu zapytał:
-Maja, coś się stało?
-Nie, nic-powiedziałam, a po chwili dodałam- Harry, ja cię chciałam przeprosić.- Tak w zasadzie to nie wiem dlaczego to powiedziałam. Chłopak zdziwił, się bo od razu spojrzał na mnie i zmarszczył czoło.
-Jakoś nie za bardzo rozumiem, za co ty chcesz mnie przeprosić?- zapytał.
-No bo ja..-nie wiedziałam co mam powiedzieć- bo się tak bezczelnie do ciebie wprosiłam, a nie znamy się jeszcze tak dobrze. Pewnie myślisz, że jestem jakaś nachalna czy coś w tym rodzaju, ja nigdy czegoś takiego nie zrobiłam, zawsze trzymałam wszystkich na dystans, nie wiem co mi się stało. Przepraszam.- powiedziałam, ale nie dałam nic mu odpowiedzieć, bo od razu dodałam-Możesz mnie tu wysadzić jak chcesz się mnie pozbyć, ja się nie obrażę na prawdę Harry, nie musisz się za mną męczyć.- wszystko to powiedziałam bardzo szybko, prawie baz branie oddechu, sama się sobie dziwię, że tak umie.
-Ej Mała, nie musisz mnie za nic przepraszać- powiedział to z taką troską w głosie, że od razu zrobiło mi się tak jakoś milutko- Bardzo się ciesze że to zaproponowałaś, to był bardzo dobry pomysł. Sam chciałem cię zaprosić do mnie na kolację, ale bałem się, że jeszcze sobie pomyślisz , że chce ci coś zrobić, albo coś w tym stylu. Aha i jeszcze jedno, nie myślę, że jesteś nachalna, za to myślę, że jesteś przesympatyczną osobą, którą bardzo chciałbym poznać bliżej.- powiedział, a ja po tych słowach nie miałam już nic do powiedzenia. Bardzo mnie to zaskoczyło. W duchu rozpierała mnie radość z tego co usłyszałam, ale nadal czułam się jakoś dziwnie. Na szczęście po chwili Harry poinformował mnie, że jesteśmy już na miejscu. Zaparkował przed domem i wysiadł z samochodu. Już chciałam sobie otworzyć drzwi, lecz ubiegł mnie w tym chłopak.
-Zapraszam w moje skromne progi- powiedział i podał mi swoją dłoń, która była bardzo ciepła. Chwyciłam ją niepewnie i wyszłam z auta. Harry zamknął drzwi i pociągną mnie za sobą. Byłam trochę zaskoczona wielkością domu chłopaka. Po co mu taki duży dom? Nie wiem. A może on nie mieszka sam. Pomyślałam. Było mi trochę niezręcznie.
-Coś się stało?-zapytał, gdy już staliśmy przed drzwiami wejściowymi.
-Harry? przepraszam, że tak pytam, bo w sumie to nie moja sprawa, ale po co ci taki duży dom dla siebie samego?- zapytałam. On się tylko zaśmiał i odpowiedział.
-Ala ja nie mieszkam tutaj sam.
-Nie? - zapytałam.
-No już ci mówię tylko może najpierw wejdźmy do środka.- uśmiechnął się ślicznie.
-No dobrze dobrze- odwzajemniłam uśmiech i weszłam do środka.
Dużo przestrzeni. Nowoczesny styl. Ogólne wrażenie? Genialnie! Naprawdę. Bardzo mi się tu podoba. Na ścianach wiszą zdjęcia chłopców, gdzieniegdzie stoją jakieś instrumenty. Oczywiście wszystko do siebie pasowało. Kolory takie spokojne, stonowane. Największe wrażenie zrobiły na mnie schody! Były ogromne. Nie wiem dlaczego, ale jakoś nabrałam ochoty, aby zjechać po ich poręczy, zawsze to uwielbiałam.
-Ale tu ładnie- powiedziałam zachwycona. Harry pomógł mi zdjąć płaszcz i powiesił na wieszaku.
-Dziękuje, a w zasadzie to dziękujemy. Sami wszystko urządzaliśmy.- uśmiechnął się słodko.
-Czyli mieszkasz tu z chłopakami?-zapytałam.
-No tak, wprowadziliśmy się tu niedawno. Kiedyś mieszkaliśmy bliżej centrum, ale tu jest o wiele ładniej i mamy spory ogród, w poprzednim domu nie było takiego, a my bardzo lubimy imprezy na świeżym powietrzu- zaśmiał się.- A teraz zapraszam do kuchni- powiedział i pokazał mi gdzie mam iść.
-Harry?- zaczęłam jak dotarliśmy do dużego pomieszczenia zwanego kuchnią.
-Tak?-odpowiedział.
-A nie będziemy przeszkadzać chłopcom?- zapytałam. Nie chciałam, aby byli na mnie źli, że zajmuje ich kuchnie.
-Nie no coś ty- uśmiechnął się- Ich i tak nie ma w domu, mówili, że wrócą późno, więc nie musisz się niczym zamartwiać.- uśmiechnęłam się- a teraz zabieramy się do roboty. Na co masz ochotę? Co gotujemy?- spytał.
-Hm, no nie wiem, nie wiem, a ty co byś zjadł?
-Ja to bym zjadł...-zamyśliła się.
-To ja proponuje zapiekankę, a na deser jakieś lody czy coś- powiedziałam po chwili.
-Właśnie miałem to powiedzieć- uśmiechnął się.
-No to do roboty.
-Czekaj, czekaj, mam coś dla nas-odwrócił się zaczął szukać czegoś w szafce.- O jest.- rzekł i podał mi jakiś materiał.- no załóż to się nie pobrudzisz.- Rozwinęłam. To był fartuszek, ale nie byle jaki fartuszek. Z przodu była umięśniona klata jakiegoś faceta. Spojrzałam na Harrego, uśmiechał się od ucha do ucha.
-Ładny fartuszek- powiedziałam i odwróciłam go przodem do chłopaka. Ten jak go zobaczył od razu spojrzał na swój. Z przodu było namalowane ciało kobiety w samej bieliźnie. Zaczęłam się śmiać bez opamiętania.- Chyba sobie pomyliłeś fartuszki- powiedziałam po chwili nie przestając się śmiać.
-Ej no weź się zamień- prosił mnie chłopak.
-Nie ma mowy- odpowiedziałam i założyłam swoją umięśnioną klatę, a przed tym ściągając marynarkę.- No dalej Harry, zakładaj fartuszek, bo się pobrudzisz.
-Maja no, proszę cię, to miało być na odwrót.
-Nie, nie, nie, zakładaj szybciutko.
-Ale ty jesteś...
-No jaka jestem?-zapytałam rozbawiona
-Bardzo miła- uśmiechnął się i spojrzał na mnie.
-No ja myślę.- chłopak założył swój fartuszek i odwrócił się plecami.- Harry pokaż się, chce zobaczyć jak wyglądasz.-po chwili zaprezentował się- no no no, do twarzy ci w... tym.
-Mi we wszystkim ładnie- powiedział śmiejąc się.
-No tak, a teraz chodź, bo my tej zapiekanki do jutra nie zrobimy.
-Idę, idę szefowo.- No i zaczęliśmy gotować. Myślałam, że Harry nie będzie nic umiał, tak wiem jestem okrutna, ale on robił wszystko bardzo dokładnie. Uparł się, że sam będzie przyprawiał, nie miałam nic do gadania. Kazał mi sobie usiąść na blacie, więc tak też zrobiłam. Miałam niezłe widoki. Nie żeby coś, ale tyłeczek to on ma sexi. Zaśmiałam się pod nosem. Jak usłyszał mój chichot, od razu się odwrócił.
-Co się tak śmiejesz? Ze mnie?-ja nic nie odpowiedziałam- Osz ty- krzyknął i podbiegł do mnie z brudnymi rękami. Zaczął mnie łaskotać, ja śmiałam się jak jakaś opętana.
-HARRY! PRZESTAŃ, BŁAGAM- darłam się.
-Przeproś ładnie to przestane- nie przestawał.
-Dobra, dobra przepraszam- powiedziałam.
-I to miały być ładne przeprosiny?- spytał i przestał mnie łaskotać.- Jeszcze raz, tylko postaraj się.
-Przepraszam- powiedziałam to najsłodziej jak umiałam, a on uśmiechnął się i palcem wskazał na swój policzek, ja zaśmiałam się i dałam mu buziaka, żeby mi już nie dokuczał.
-I to rozumiem.- pokazał całe swoje uzębienie. Ja tylko pokiwałam głową- Teraz zapiekankę do piekarnika na 30 minut i możemy jeść- powiedział zadowolony. Zeskoczyłam z blatu i ściągłam fartuszek.
-Harry, uduszę cię- powiedziałam, a chłopak od razu popatrzył na mnie nie wiedząc o co mi chodzi- patrz co zrobiłeś mi z bluzką, jest cała uwalona tymi twoimi przyprawami.
-Chodź pójdziemy to zmyć- pociągnął mnie do łazienki.- Zaczekaj zaraz przyniosę ci coś na zmianę- powiedział i pobiegł do góry, zapewne do swojego pokoju. Po niecałej minucie wrócił z jakąś bluzką- masz, załóż- podał mi ją i stał jak kołek czekając aż się przebiorę. Popatrzyłam na niego i odchrząknęłam znacząco. Ten się tylko uśmiechnął wyszedł z łazienki. Ja szybko ubrałam jego bluzkę, była na mnie za duża, ale cóż mogłam zrobić. Przynajmniej ładnie pachniała. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Usłyszałam pukanie do drzwi i szybko się opamiętałam
-Właź- tak też zrobił.
-Maja?- zaczął po chwili jak już kończyłam "prać" tą nieszczęsną bluzkę.
-Hm?
-Przepraszam cię, ja naprawdę nie chciałem- powiedział to tak słodko, że nie potrafiłam się już dłużej na niego gniewać.
-Oj no dobra, dobra, przecież nic takiego się nie stało, to tylko bluzka.- powiedziałam uśmiechając się ładnie.
-Naprawdę się nie gniewasz?
-Nie, nie gniewam się.
-To dobrze, bo jak powiedziałaś, że mnie udusisz, to się naprawdę przestraszyłem- zaczęłam się śmiać, a chłopak po chwili do mnie dołączył. Zostawiliśmy bluzkę w łazience, aby wyschła i wyszliśmy. Ruszyliśmy do kuchni śmiejąc się.
-Jeszcze 15 minut i będzie gotowa- powiedział spoglądając na nasze danie.
-Teraz ty siadaj, a ja przygotuję deser.- wyszczerzyłam się, a chłopak zrobił to co mu kazałam. Kiedy skończyłam, akurat zapiekanka była gotowa. Włożyłam deser do zamrażarki, nie pokazując Harremu, który był bardzo ciekawski i ciągle patrzył mi na ręce, a ja go cały czas ochrzaniałam, aby nie patrzył, bo nie dostanie deseru, ale on i tak swoje.
Wyciągnęłam wszystkie naczynia i nakryłam do stołu, a Harry przyniósł nasze dzieło.
-Smacznego- uśmiechnął się.
-Na wzajem- odwzajemniłam uśmiech i zabrała się za jedzenie. Było przepyszne. Naprawdę!
Harry przyprawił to idealnie. Po zjedzonej zapiekance nadszedł czas na moje dzieło. Wstałam od stołu i pobiegłam do kuchni. Wyciągnęłam je i jeszcze je lekko przyozdobiłam. Jak je położyłam na stole Harremu ślinka leciała.
-mmm, pychotka- powiedział jak już skończył.
-Yhym- odpowiedziałam tylko i odłożyłam łyżeczkę. Byłam tak najedzona, że się ledwo co ruszałam. Harry chyba też. Zaproponował, żebyśmy poszli do salonu, tak też zrobiliśmy. Włączył film, ale nie oglądaliśmy go tylko rozmawialiśmy, na wszystkie tematy. Począwszy od jedzenia, a kończąc na swoich byłych. Mogłabym tak z nim gadać przez całą noc, ale niestety musiałam już wracać do domu. Chłopak oczywiście uparł się, że mnie odwiezie. Nie było mowy, że wrócę taksówką.
Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy do mojego domu. Harry włączył radio, leciały jakieś popowe kawałki. Przez całą drogę rozmawialiśmy o zespole. O najbliższej trasie do USA, o chłopakach i takie różne. Jakoś tak w połowie drogi przypomniałam sobie, że przecież zostawiłam bluzkę w łazience. Chłopak powiedział, że przywiezie mi ją jutro, a ja mu podziękowałam.
Kiedy podjechaliśmy pod dom Harry, jak to dżentelmen otworzył mi drzwi i pomógł mi wyjść. Odprowadził mnie pod same drzwi.
-Dziękuje za naprawdę miły wieczór- zaczął.
-Tak, ja też. Świetnie się bawiłam.
-Jeszcze raz przepraszam cie za bluzkę.
-Oj tam przecież nic się nie stało- uśmiechnęłam się.
-To ja już będę leciał, bo trochę zimno się zrobiło- odparł.
-Troszkę.- chłopak zbliżył się do mnie i pocałował mój policzek. Przeszedł mnie przyjemny dreszczyk. Popatrzyłam na niego i powiedziałam- No to dobranoc Harry.
-Słodkich snów Maju- uśmiechnęłam się i weszłam do domu. Nie wiem co się ze mną dzieje, ale zawsze po spotkaniu z tym chłopakiem czuję się tak jakoś inaczej, jest to oczywiście przyjemne uczucie.
Z uśmiechem na twarzy ruszyłam po schodach na górę do swojego pokoju. Kiedy tam weszłam usłyszałam, że ktoś jest w łazience. Pomyślałam od razu, że to Mila. Usiadłam na łóżku i chwyciłam za telefon. Dochodziła 22, więc nie jest źle. pomyślałam. Położyłam się na kołdrze i rozmyślałam nad dzisiejszym dniem. Do chwili kiedy Mila wyszła z łazienki i wskoczyła na łóżko. Widać było, że się cieszy, bo na jej twarzy zawitał ogromny banan.
-Co tam?- zaczęła- jak tam randka z Harrym? Widzę, że udana.- spojrzała na bluzkę chłopaka, którą miałam na sobie, z wiadomych powodów. Opowiedziałam jej wszystko ze szczegółami. Ona nie była mi dłużna i też wszystko wyśpiewała. Max zabrał ją na romantyczną kolację przy świecach. Widać było, że bardzo go lubi. Jak opowiadała o nim to w oczach miała takie malutkie iskiereczki. Cieszę się, bo oni naprawdę do siebie pasują, tylko mi trochę ich szkoda, bo za 10 dni Mila wraca do Polski i zobaczą się dopiero w wakacje, jeśli wszystko dobrze pójdzie. Mam nadzieje, że wytrwają tą rozłąkę. Wierze w nich.
________________________
AAA!!! Nareszcie mi się udało dodać ten rozdział! Jestem bardzo zła, bo nie miałam w ogóle internetu. Mam nadzieje, że mi wybaczycie :)
Nie mam pojęcia kiedy następny, może jeszcze w tym tygodni uda mi się coś dodać :D
aaa i jak wam się podoba nowa płyta chłopaków? Bo mi BARDZO! Uwielbiam te ich nowe piosenki. Ciągle ich słucham, hah :P
Jak zawsze zapraszam do komentowania ;)
Całuski :*
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Świetny rozdział :) Mam nadzieję że kolejny za niedługo ;>
OdpowiedzUsuńSuper :)
OdpowiedzUsuńKiedy next ? ;**